Dwa wywiady Tomasa Pacesasa

Dyskusja o sędziowaniu trwa – potworna. Ja ciągle w podróżach, więc usiąde do płyty z meczu 1 chyba dopiero jutro, ale temat i tak nie umrze. Dziwne, bo dla mnie w tym finale naprawdę decyduje co innego. Pierwszy mecz – być może wygrany przez Prokom – tu niewiele by zmienił. Dla mnie wyniki w Sopocie będą miały największe znaczenie. No i zobaczymy wtedy, kto zrobi znaczący skok w swojej grze – Turów czy Prokom. Przecież po dwóch meczach półfinału ze Śląskiem w Zgorzelcu było 1:1, a potem nie było czego zbierać.

Miałem nie pisać przez kilka dni, ale nie sposób nie pisać. Dzieje się sporo ciekawego. Po pierwsze, czekam na to, aż ukażą się na stronie wideo.gazeta.pl (zakładka Sport) cztery filmy wczoraj przyprawione – Dogrywka, 20 punktów Logana i skróty dwóch meczów. Jakaś awaria znów utrudnia, ale mam nadzieję, że zaraz znów wszystko zadziała.

Po drugie, przeczytałem dwa wywiady z bohaterem – a może na razie przede wszystkim główną postacią – tego finału, trenerem Prokomu Tomasem Pacesasem.

Pierwszy w Sport.pl (dobra robota Łukasza), w którym rozmówca i rozmawiający szczerze i otwarcie analizują taktycznie grę Prokomu. Dla mnie to mały szok, bo takich rzeczy w połowie finału moim zdaniem się robić nie powinno! Odkrywanie sposobu myślenia jest skarbem dla rywali! Wyjścia są trzy – albo młody trener o tym zapomniał po prostu, albo myli pogoń (mówi nieszczerze), albo zaczyna szukać usprawiedliwień, już teraz przed kibicami i mediami tłumaczy swoje postępowanie, jakby bojąc się brutalnych ocen.

Wywiad ciekawy, Pacesas ma sporo racji i można zrozumieć jego tok myślenia w wielu sprawach. Moim zdaniem (jeśli wolno) marudzenie na sędziowanie powinien sobie darować (już o tym pisałem). Jego diagnoza boiskowych kłopotów Prokomu jest też inna od mojej. Zresztą – w tym jednym punkcie pozwolę sobie na szczegółowość – Tomas Pacesas sam sobie zaprzecza. W odpowiedzi na drugie pytanie (o meczu 2) mówi: 'nie funkcjonował nasz atak'. W odpowiedzi na pytanie przedostatnie (o Stanojevicia, lepszego w ataku niż Sow) mówi: 'My nie mamy problemu ze zdobywaniem punktów, my mamy problem w obronie'. Dla mnie to wypowiedzi sprzeczne.

I jeszcze jedno – pada też stwierdzenie, że Stanojević nie może grać, bo musiałby pilnować Witkę, podobnie jak w półfinale musiał pilnować Brkicia. Ja nie wiem, może chodzi o jakieś tajne koncepcje defensywne, które są powyżej mojej znajomości koszykówki, ale centrami Turowa są Drobnjak i Scekić, a w Polpaku na tej pozycji grają Hicks i Tica… 

Z drugiego wywiadu (dla Przeglądu Sportowego) znam tylko fragmenty stąd, a po całość niedługo udam się do kiosku. Jest jednak krwiście. Znów to wygląda jak zabezpieczanie sobie tyłów. Ale fragmenty o spisku Turowa, który przyszykował prowokację swoich rezerwowych wobec gwiazd Prokomu, to już prawdziwe kuriozum. Ja zgadzam się, że w awanturze przegiął przede wszystkim Marko Scekić (a nie Pape Sow), ale:

1. Czy gwiazdy Prokomu to dzieci specjalnej troski, które po przepychance 22 minuty przed meczem przez dwie godziny nie mogą dojść do siebie?

2. W czasie przepychanki nic się właściwie nie stało, ciosy nie padły, więc moim zdaniem – zakładając, że to Turów prowokował – 'prowokacja' (jeśli była) się po prostu NIE UDAŁA, więc o co chodzi?

3. Jeśli Saso Filipovski tak potrafi pokierować wydarzeniami, że jest w stanie 'rozrysować' awanturkę z udziałem piłki utraconej przez Prokom podczas rozgrzewki, jest dla mnie mistrzem świata. A tak interpretuję słowa o 'przemyślanej akcji'.

Z innych spraw, ciekawe jest przyzwolenie dla Kelatiego i Logana na rzucanie. Jeśli to ma być metoda, to uważam, że prowadzi prostą drogą do srebra (ale pachnie mi to ściemą). Za to skarżenie się, że Turów uprawia wrestling to już rzecz niegodna sportowca, który przez cała karierę był podziwiany za charakter, nieustępliwość i boiskową dumę. Taktyka finałowego podgrzewania atmosfery? Być może, ale może mi się nie podobać.

I jeszcze jedno – zagadka. Ile nieprawd jest w tych zdaniach? 'Logan i Kelati niech strzelają do woli! W ostatnim meczu zdobyli 46 oczek. Ale to nawet nie była połowa punktów Turowa'. 🙂

Nie chcę wchodzić w rolę krytyka Tomasa Pacesasa, którego szanuję za boiskowe osiągnięcia i uważam za dobry materiał na trenera. Ale czy staje się dobry trenerem, pokażą dwa najbliższe mecze. Nie ma bowiem możliwości, żeby uznać go za dobrego trenera, jeśli przegra ten finał. Nie z tym klubem i nie z tym składem, a nawet jeśli pozostałe mecze sędziować będzie trzech niewidomych sędziów. Ale na razie ocena wisi w powietrzu.

Natomiast nigdy nikt mnie nie przekona, że jest zasadne i taktowne wypowiadanie takich słów, jakie padają w tym wywiadzie w kierunku Polpaku. Smutne.

Jakże inaczej w tym kontekście patrzymy wszyscy (także ja) teraz na trenera Kijewskiego. Jego powstrzymywanie się od mówienia było dla dziennikarzy męczące (bo brak było materiału), ale w wielu przypadkach zrozumiałe i uzasadnione. Teraz łatwiej to zrozumieć. I co ciekawe, wielu obserwatorów zwraca uwagę, że ten charakter trenera pomagał też wygrywać Prokomowi, co wówczas wielu z nas odbierało jako 'koszykarze wygrywają sami'.

No ale ale – raz jeszcze powtórzę: cała ocena Prokomu (i Turowa też) nastąpi dopiero po finale. Jest w każdym razie bardzo ciekawie i bardzo gorąco.

 

REKLAMA

Zakłady koszykarskie w bwin.com – PLK, NBA, ligi europejskie. Zarejestruj się i zgarnij bonus

 

Dodaj komentarz