16 akapitów o 16 drużynach Energa Basket Ligi

Tradycyjnie na koniec sezonu zasadniczego #plkpl moje podsumowanie w 16 akapitach o 16 drużynach.

1. Arka Gdynia

Patrząc z perspektywy września – rewelacja. Nawet po ogłoszeniu startu w EuroPucharze i wzmocnienia składu nie przewidywałem raczej pierwszego miejsca. A tymczasem jest, i to z ciekawym stylem gry, a także gwiazdami, które wydają się być poza zasięgiem pozostałych drużyn. Play-off to będzie wielki test dla trenera Przemysława Frasunkiewicza, który ma za sobą 20 lat doświadczeń jako zawodnik (w tym wiele razy w play-off), ale w walce o mistrzostwo jako trener debiutuje.

2. Polski Cukier Toruń

Jak słusznie podkreślają w Toruniu, to najlepszy sezon zasadniczy w historii tamtejszej koszykówki męskiej. Jest stabilizacja, szeroki skład, któremu niestraszne są nawet liczne kontuzje. Ekipa zdolna do zdobycia mistrzostwa Polski, dla mnie może nawet faworyt, ale na obwodzie słabsza niż Arka.

3. Stelmet Enea BC Zielona Góra

Świetni zawodnicy, doświadczona ekipa polsko-chorwacka okraszona niesamowitym Quintonem Hosleyem, a także mocny taktycznie międzynarodowy sztab trenerski – to atuty zielonogórzan. Sezon zasadniczy przeszli z jedną zaledwie wpadką, ale zagrali prawie 60 meczów i przez najbliższe tygodnie przekonamy się, czy to nie za dużo. Mogą wszystko – ale są chyba największą niewiadomą play-off.

4. Anwil Włocławek

Czwarte miejsce to słaby wynik jak na mistrza Polski, biorąc głównie pod uwagę to, że jest wynikiem wpadek u siebie ze znacznie słabszymi rywalami. Anwil ma jednak w składzie Ivana Almeidę, czyli zawodnika, który w pojedynkę może wygrać jeden czy dwa mecze w serii. Na miejscu jest system, są zawodnicy, jest koncepcja, ale przy podniesieniu poziomu przez rywali może to nie wystarczyć do trzeciego mistrzostwa.

5. Arged BMSlam Stal Ostrów Wielkopolski

Wicemistrzowie sprzed roku tym razem w rundzie zasadniczej przegrali tylko o jeden mecz więcej niż w 2017/2018, ale wylądowali aż o trzy pozycje niżej. Trener Wojciech Kamiński ma bardzo mocny skład i gwiazdę z importu, ale po przyjściu Caspera Ware’a drużyna zaczęła grać gorzej. Wygrała tylko jeden mecz z zespołami z czołówki i to na dodatek pierwszy – w piątej kolejce ze Stelmetem, kiedy w składzie był jeszcze niejaki Blake Hamilton. Wszyscy w Ostrowie wierzą, że play-off będzie ich, ale w sumie nie ma na to wielu argumentów.

6. MKS Dąbrowa Górnicza

Rewelacja sezonu, choć głównie z powodu przeciwności, które napotkała drużyna. Klub obniżył budżet przed tym sezonem, a i tak nie daje rady się z niego wywiązać. Praca trenerów z Jackiem Winnickim na czele i sportowe priorytety zawodników (część z nich gra za grosze, które i tak nie są wypłacane na czas), spowodowały, że MKS jest groźny dla każdego i wygrał z czterema z pięciu znajdujących się wyżej w tabeli. A na dodatek gra efektownie. Brawa.

7. King Szczecin

Kolejny klub z przeciwnościami losu. Trener Mindaugas Budzinauskas ciężko choruje i zdołał poprowadzić drużynę w dwóch meczach. Zastępujący go Łukasz Biela, wspomagany przez rozgrywającego (już prawie w stanie spoczynku) Macieja Majcherka, dokonali wielkiej rzeczy, awansując do play-off i wyprzedzając kilka drużyn mających równie wielkie aspiracje. King jest specyficzny, niczym Żalgiris Kowno niemal nie rzuca za trzy punkty, ale to tylko może być atutem w play-off, gdzie będzie niewygodnym rywalem.

8. Legia Warszawa

Awans z 16. miejsca w poprzednim sezonie to ogromny sukces. Jest nim także wprowadzenie na wyższy poziom wielu zawodników, także zagranicznych, z Omarem Prewittem na czele. To głównie zasługa trenera Tane Spaseva, ostrego nauczyciela, który zawsze da szansę. Legia ma swoje ograniczenia, ale zrobiła wiele, żeby w stolicy znów było zainteresowanie koszykówką. Na razie niewiele z tego wynika, ale może play-off rozrusza stolicę.

9. Polpharma Starogard Gdański

Trener Artur Gronek zbudował z grupy koszykarzy przeciętnych całkiem nieprzeciętną drużynę. Na początku sezonu żywiołowa i szybka gra dawała zwycięstwa, na koniec sezonu pozwoliła pokonać kluby z Torunia i Włocławka, ale do play-off zabrakło. Nie zmienia to faktu, że Polpharmę przyjemnie się oglądało, a kilku zawodników podziękuje trenerowi i klubowi za lepsze zarobki w przyszłym sezonie. To jedyna droga dla takiego klubu.

10. TBV Start Lublin

Wydawało się niemożliwe, żeby lublinianie znów nie weszli do play-off, a jednak. Trzeba to traktować w kategorii porażki, a przyczyną było to, że nie „przypilnowali” (w sensie sportowym) meczów z najgroźniejszymi rywalami ze środka tabeli, zaczynając od Legii u siebie w pierwszej kolejce. Fajnie się oglądało Joe Thomassona, świetnie że po chorobie dobrze grał Marcin Dutkiewicz, ale jestem bardzo ciekawy, jaki jest następny krok Startu.

11. HydroTruck Radom

Nieprzewidywalne okoliczności wygoniły z radomskiej koszykówki firmę Rosa i ten klub zaczyna niejako od nowa. Fajnie, że zadebiutował jako trener Robert Witka, który może w następnych latach osiągać sukcesy w tej roli podobne do boiskowych. Fajnie, że zagrało w Radomiu kilku świetnych obcokrajowców. Słabiej, że hali – która dałaby wielki impuls – na razie nie będzie, a także, że jeszcze nie wiadomo, co dalej, czyli na jaki poziom z nowym właścicielem i sponsorem klub wskoczy. Wypada życzyć powodzenia.

12. GTK Gliwice

Klub z największą liczbą krzesełek do wypełnienia, bo właściciel klubu liczy, że uda się niedługo zagrać choć jeden mecz w pięknej Arenie Gliwice na 15 tysięcy miejsce. Obecny skład zbudowany przez trenera Pawła Turkiewicza miał swoje ograniczenia, ale wygrał o jeden mecz więcej niż przed rokiem. Pozytywnej, radosnej, ofensywnej gry nie udało się jednak prezentować stale, czekam też na większe postępy gromadzonej w klubie młodzieży. Powinno to nastąpić w kolejnym sezonie.

13. Spójnia Stargard

Ciężki początek sezonu, a później ożywienie, które wprowadził po zmianie trenera Kamil Piechucki, a także wzmocnienia w końcówce sezonu, które dały oddech i utrzymanie. Tak się nie da budować sukcesu co roku, ale ogłoszono, że wielki sponsor wzmocni Spójnię. To świetna wiadomość, a nowa historia wicemistrzów Polski z 1997 roku zacznie się właśnie teraz.

14. AZS Koszalin

Patrzeć na ten klub w tym sezonie było przykro. Kilka razy w czasie sezonu dochodziło do przerw w trenowaniu z uwagi na zaległości finansowe, skład był łatany przypadkowymi ruchami, co powoduje, że po zakończeniu sezonu nie ma właściwie nic. Poza utrzymaniem, które daje nadzieję. Pozostaje westchnąć i liczyć, że AZS wróci na ścieżkę zawodowej koszykówki.

15. Trefl Sopot

Świetny sezon Łukasza Kolendy, który rozwija się znakomicie i robi postępy, jakich oczekiwałem. To jednak jedyny pozytyw tego, uratowanego rozpaczliwymi gestami i transferami, sezonu. Ile osób, tyle diagnoz, a mi się wydaje, że toksyczne osobowości w szatni i niemożność rozwiązania związanych z tym problemów przez trenerów, były najważniejsze. Kibice przychodzili do końca i to dla nich musi powstać w 2019 roku „nowy Trefl”.

16. Miasto Szkła Krosno

Czapki z głów przed Krosnem i jego klubem. Niestety, to co mają w poprzednich dwóch sezonach wystarczyło do 12. i 15. miejsca, a teraz nie wystarczyło do utrzymania. Fajnie, że byli w ekstraklasie, ale nie udało się ludziom z ambicjami, którzy kierują tym sympatycznym klubem, stworzyć prawdziwie ekstraklasowego budżetu. W końcu to przesądziło o decydujących porażkach, bo boisko nie dało się oszukać. Raz jeszcze brawa i powodzenia na drodze powrotnej do Energa Basket Ligi.

Adam Romański