Ta ostatnia kolejka!

No proszę, to dotarliśmy do końca (sezonu zasadniczego). W sobotę o 15.50 (nowa oficjalna godzina rozpoczęcia wszystkich meczów) rozpocznie się sześć spotkań, które zdecydują o wszystkim na dole. No bo co na górze to już wiemy.

Niespecjalnie wiele się działo we wtorek i środę, więc nie było nawet o czym pisać i co komentować (jak widać po komentarzach do poprzedniego wpisu). Wiemy tylko może tyle, że Atlas Stal Ostrów to nie jest zespół obecnie zdolny powalczyć o mistrzostwo Polski. Jest różnica między nim a Turowem. Ale kto wie – może kiedy wróci Gintaras Kadziulis… No i może kiedy trener Andrzej Kowalczyk uwierzy, że pierwszy (Wojciech Szawarski) i drugi (Ruben Boykin) strzelcy zespołu powinni jednak zaczynać mecze w pierwszej piątce i dostawać po 30 minut gry… 🙂

W meczach Prokomu i Polpaku nic się chyba wielkiego nie działo (choć ponoć w Świeciu odmówiła współpracy technika – tablice wyników – ale jakie to ma znaczenie przy 20-punktowym wyniku).

Za to jeszcze wrócę do Kwidzyna na chwilę. Basket – jak rozumiem – do utraty tchu będzie walczył w ostatniej kolejce z Czarnymi na wyjeździe (bo czasy odpuszczania u prezesa Potulskiego się skończyły), co może się skończyć… spadkiem Czarnych do I ligi (a to byłaby sensacja stulecia w PLK). W każdym razie ciekawostką przy zarzutach wobec Mariusza Karola jest zatrudnienie Jarosława Zyskowskiego, który ma za sobą – jako trener VB Leasing Siechnice – świeżą całkiem, niezbyt fajna historię związaną z możliwym odpuszczeniem meczu w drugiej lidze. Jak można poczytać tu i ówdzie zespół z Siechnic prowadzony przez Zyskowskiego przegrał ze Śląskiem II Wrocław, zapewniając mu utrzymanie w lidze kosztem klubu z Leszna. Skończyło się to protestem zawodników (!), którzy odmówili gry dla tego trenera w kolejnych meczach i jeden z nich Siechnice oddały walkowerem. Wiem, że obszerna dokumentacja tej historii jest w PZKosz. Ciekawe, co na to prezes Potulski. I ciekawe, czy w końcu jest to zapowiadane oficjalne oświadczenie w sprawie zwolnienia Karola, czy też sprawa będzie przysypywana piaskiem…

No to teraz zajmijmy się ostatnią, 26. kolejką rundy zasadniczej. Wszystkie możliwe scenariusze zamieszczone są tu. Napracowałem się nad tym, ale widać tam chyba czarno na białym nie tylko, kto jakie miejsce zajmie, ale dlaczego.

A teraz mecze:

Kotwica – Turów

Turów ma już pewne pierwsze miejsce i wiem, że nie zagra w tym meczu Andres Rodriguez, a być może także inni gracze. Ogłaszając to, trener Saso Filipovski zastrzegł jednak, że w tym meczu w danym składzie walczyć będzie o wygraną (mam zresztą nadzieję, że osobiście). Skibniewski, Kitzinger, Petrović, Bochno, Han, Nana, Ljubotina, Witka, Scekić, Jarmakowicz, Strzelecki. Taki skład moim zdaniem powinien i tak powalczyć o wygraną w Kołobrzegu. Ale Kotwica ma jeszcze szanse na ósme miejsce i grę w ćwierćfinale (być może z Turowem), więc powinna tę szansę wykorzystać. Typ: +7.

Górnik – Prokom

Już wiadomo oficjalnie, że nie grają Sow, Stanojević, Masiulis, Gurović, Slanina i Shakur. Ja to w pełni rozumiem i uważam, że Prokom absolutnie ma prawo do takiego ruchu. Nieco nie podoba mi się, że do Świebodzic nie wybiera się trener Tomas Pacesas, bo chyba powinien także patrzeć na rezerwy swojego zespołu, a treningi z sześcioma zawodnikami spokojnie mogliby prowadzić asystenci. Mam także nadzieję, że w tym meczu zadebiutuje w ekstralidze Aleksander Krauze, który jest zgłoszony do rozgrywek. Gdyby tak się nie stało, to byłoby dziwnie… Reszta składu: Kisner, Harisis, Milicić, Waczyński, Roszyk, Serapinas, Kostrzewski, Wilkusz, Dylewicz, Łapeta. Jak dla mnie równi z ekipą Górnika, ale ponieważ zdemotywowani (zwłaszcza nieobecnością trenera), to przegrają. Typ: +12.

Atlas – Anwil

Atlas musi wygrać, bo spadnie na siódme miejsce, a bardzo chce grać z szóstego z Anwilem. Kombinacje na nic się zdadzą, bo tak naprawdę wszystko i tak zależy od meczów w Warszawie i Starogardzie. Ciekawe, jak do meczu podejdzie Anwil? Faworytem tak czy owak są miejscowi. Typ: +11.

Czarni – Basket

No to teraz zaczyna się robić ciężko do typowania. Czarni mają moim zdaniem o niebo lepszy zespół, ale co z tego, skoro ciągle przegrywają. Przegrana w tym meczu, pełnym nerwów na pewno, byłaby katastrofą, bo mogłaby się skończyć w I lidze. Myślę, że jednak nerwy zostaną powściągnięte. Swoją drogą, ciekaw jestem jak obsadzone sędziami zostaną mecze tej ostatniej kolejki. Jeśli czołówka nie znajdzie się w Słupsku, Warszawie i Starogadzie, to ja nic nie rozumiem. Typ: +8.

Polpharma – Śląsk

Ponoć w Polsce jest już Rashid Atkins, a w tym meczu może zagrać także Torrell Martin. Dla Polpharmy porażka praktycznie oznacza spadek, dlatego mecz będzie potwornie dramatyczny. W normalnym spotkaniu w środku sezonu też bym stawiał na wygraną Polpharmy nad słabszym na wyjazdach Śląskiem i tego się będę trzymał. Takich meczów się nie przegrywa. Typ: +7.

Polonia – AZS

Ten mecz w Polsacie Sport Extra w sobotę od 15.40 i dobrze. Bo jeśli Polonia wygra, a praktycznie jestem tego pewien, to znów będzie tysiąc głosów, że nieuczciwie. A moim zdaniem uczciwie jest lepsza w tym momencie, a motywacyjnie itp. też coś dołoży. AZS zrobił swoje i czeka na pre play-off. Problem tylko w tym, że przy układzie, który typuję, to ta wygrana nic Polonii nie da… Typ: +15.

Według moich typów tabela końcowa wyglądałaby więc następująco:

1. Turów, 2. Prokom, 3. Anwil, 4. Śląsk

5. Polpak, 6. Atlas, 7. AZS, 8. Kotwica

9. Czarni, 10. Basket, 11. Górnik, 12. Polpharma

13. Polonia

I wtedy mamy eliminacje do ćwierćfinału:

Polpak – Polpharma

Atlas – Górnik

AZS – Basket

Kotwica – Czarni

Moim zdaniem ze znakiem zapytania tylko przy ostatniej parze… Ale to dopiero przyszłość, do zobaczenia w sobotę!

PS. Zapraszam raz jeszcze do wpisu (i komentarzy) tutaj , bo ciekawa się zrobiła dyskusja o zamkniętej lidze, może ktoś chce coś dołożyć? 

Ostatni dzień intensywnego bloxowania

No bo od jutra to już nie będzie na to czasu – wracamy do spraw poważnych. 🙂

Ale trzeba jeszcze zajawić, że kolejne ujęcie 'sprawy kwidzyńskiej' jest tutaj.

Jeszcze dodając kilka zdań – Mariusz Karol nie wytrwał znów pełnego sezonu w jednym klubie, ale jeśli prezes Mirosław Potulski poza swoimi przeczuciami nie ma żadnych argumentów na jego winy, to mamy do czynienia z głęboką niesprawiedliwością. Szkoda, że Karol nie może skończyć, co zaczął. Szkoda, że zawsze się znajdzie chętny, który wskoczy na cudzą posadę nawet w takim momencie, kiedy do dogrania być może zostały tylko trzy mecze. Oj, oj, oj…

A także trzeba zatypować, bo przecież kolejne mecze bardzo długiej kolejki już we wtorek.

Prokom – Kotwica +16

Ależ mnie korci, żeby wytypować niespodziankę, ale nie, jednak rozsądek wygrywa. W końcu Kotwica na wyjazdach (i u siebie często też) to duży zawód. Prokom gra ostatnio słabo, ale teraz było trochę czasu, żeby zrobić w zespole porządek. Tu chyba niespodzianki nie będzie.

Turów – Atlas +11

Też mogłaby być niespodzianka, ale jednak nie, nie wierzę. Atlas ostatnio wyglądał nieźle, ale Turów u siebie w tym momencie sezonu nie stać na dziwactwa typu porażka. Nawet jeśli nie zagra Rodriguez (prawdę mówiąc nie mam pojęcia w jakim jest stanie), to nie powinno być niespodzianki. Inaczej się gra, kiedy lider doznaje kontuzji w czasie meczu, a inaczej, kiedy wiadomo z góry, że nie zagra. Ale jeśli miałby nie zagrać, zgorzelczanie będą to wiedzieć. Transmisja w Polsacie Sport Extra w środę od 17.55.

Polpak – Czarni +9

A tu mnie nawet nie korciło. Czarni zszokowaliby mnie, gdyby wygrali ten mecz. Polpak musi – bo może być nawet czwarty. Więc nie odpuści słupszczanom, a ci nie pokazali w tym sezonie niczego, żeby na nich liczyć. O utrzymanie powalczą w ostatniej kolejce u siebie z Basketem z nowym trenerem (!!!!). To będzie mecz (też w środę).

Do zobaczenia w halach.

Mocno subiektywny ranking na pozycjach

Korzystając z uroków świąt (choć mogły one być trochę inne w tym roku, oj mogły) dla czystej rozrywki wykonałem na własne potrzeby taki sobie ranking zawodników DBE na poszczególnych pozycjach. No to podzielę się z wami tym, co mi wyszło.

Ranking jest wyłącznie sumą wrażeń, obserwacji, wpływu zawodników na zespół (statystykami nie bardzo się przejmowałem), pozycji zespołu w tabeli. Ogólnie przyświecało mi hasło: 'Kogo chciałbym mieć w swoim zespole, gdyby ode mnie skład zespołu zależał'. Dlatego pewnie niektóre rankingi mogą wydawać się dziwne, dlatego wyżej cenię choćby Mustafę Shakura niż Donalda Copelanda. W wielu przypadkach po prostu ustawiałem zawodników według kryterium 'bo tak', inaczej zwanym kryterium 'bo go lubię'.

Rozgrywający (PG)

1. Rashid Atkins, Śląsk

2. Ed Cota, Atlas

3. Andres Rodriguez, Turów

4. Bobby Dixon, Polpak

5. D.J. Thompson, AZS

6. Łukasz Koszarek, Anwil

7. Mustafa Shakur, Prokom

8. Donald Copeland, Polpharma

9. Mantas Cesnauskis, Czarni

10. Dawan Robinson, Śląsk

11. Courtney Eldridge, Basket

12. Krzysztof Szubarga, Polonia

13. Greg Harrington, Polonia

14. Igor Milicić, Prokom

15. Michael Bree, Kotwica

Krótki komentarzyk. Kolejność pierwszych trzech miejsc zmieniałem chyba z 10 razy. Atkins gra lepiej w obronie od Coty, ale ma poważną wadę – znika! Zakładałem jednak, że jest – w końcu oceniam grę, a nie fanaberie pozaboiskowe. Cota jest najlepszy w ataku z nich wszystkich, ale w defensywie to w tym momencie dramat. Rodrigueza bardzo bym chciał mieć w swoim zespole, ale jednak to nie ten poziom abstrakcji. Zastanawiałem się nad miejscem dla rozgrywających Prokomu, ale chyba po prostu nawet biorąc pod uwagę różnicę poziomów w grze, to w Prokomie lepiej graliby ci z miejsc 1-6 niż Shakur czy Milicić. No i dylemat miałem z rozgrywającymi Polonii. Jednak mimo wszystko (mimo ostatnich meczów) bardziej wierzę w Szubargę.

Kto poza listą? Erick Barkley, Markus Carr (może ich za mało widziałem?), Brandun Hughes (no cóż…), Cedric Bozeman (to nie to…) i Robert Skibniewski (po prostu go nie ma…).

Rzucający (SG)

1. David Logan, Turów

2. Donatas Slanina, Prokom

3. Andrzej Pluta, Anwil

4. J.J. Montgomery, Górnik

5. Paweł Kikowski, Polpak

6. Gintaras Kadziulis, Atlas

7. Alvin Snow, Kotwica

8. Aleksander Kudriawcew, Czarni

9. Iwo Kitzinger, Turów

10. Phil Goss, AZS

11. Brandon Armstrong, Kotwica

12. Grzegorz Arabas, AZS

13. Tony Weeden, Polpharma

14. Simonas Serapinas, Prokom

15. Piotr Dąbrowski, Basket

Pierwsza trójka chyba bez wątpliwości w tym momencie. Montgomery również, choć można się sprzeczać, na jakiej pozycji on gra właściwie. Później jest trochę dziura. Kikowskiego w tym momencie na pewno wolałbym mieć w zespole niż Kadziulisa czy Snowa. Kudriawcew traci na pozycji zespołu, podobnie jak inni słupszczanie, ale jednak to klasowy gracz. Kitzinger ostatnio gra lepiej, a taki na przykład Weeden ma możliwości, ale to jednak niższa półka. Piotr Dąbrowski to zawodnik, o którym powinniśmy słyszeć wiele w najbliższych latach. Kto poza listą? Dion Harris, Kamil Chanas, Bartosz Diduszko czy Vjeko Petrović.

Niscy skrzydłowi (SF)

1. Thomas Kelati, Turów

2. Milan Gurović, Prokom

3. Wojciech Szawarski, Atlas

4. Torrell Martin, Śląsk

5. Norman Richardson, Polonia

6. Alan Daniels, Anwil

7. Krzysztof Roszyk, Prokom

8. Mujo Tuljković, Basket

9. Łukasz Wichniarz, Górnik

10. Przemysław Frasunkiewicz, Czarni

11. Bartłomiej Wołoszyn, Anwil

12. Łukasz Majewski, Polpharma

13. Nikola Lepojević, Polpak

14. Tomasz Mrożek, Kotwica

15. Dariusz Puncewicz, Basket

Czołówka też bez większych wątpliwości, choć gdyby zdrowy był Martin to kto wie… Gurović gra poniżej oczekiwań, ale to jednak niesamowity zawodnik. Po siódmym miejscu zaczynają się zawodnicy trochę mniejszego kalibru, a poniżej 12. miejsca miałem kłopoty z kandydatami do wyróżnienia. Wołoszyna daję na tej pozycji, bo na SF grał najwięcej. Puncewicz? Trochę na wyrost, ale zauroczył mnie właśnie w sobotę. Poza listą? Właściwie tylko Aivaras Kiausas.

Silni skrzydłowi (PF)

1. Ruben Boykin, Atlas

2. Chris Daniels, Kotwica

3. Marko Brkić, Polpak

4. Filip Dylewicz, Prokom

5. Omar Barlett, Czarni

6. Robert Witka, Turów

7. Tomas Masiulis, Prokom

8. Marcin Sroka, Atlas

9. Dominik Tomczyk, Śląsk

10. George Reese, AZS

11. David Lucas, Polonia

12. Slobodan Ljubotina, Turów

13. Tarmo Kikerpill, Czarni

14. Tomasz Zabłocki, Górnik

15. Zeljko Zagorac, Anwil

No i tu był najtrudniejszt wybór. Jest bowiem na tej pozycji wielu mocnych zawodników, ale żadnych takich supermocnych, jakich z łatwością mogę wskazać na innych pozycjach. Tak naprawdę najchętniej nie przyznałbym pierwszego miejsca, bo nikt na nie nie zasłużył. Ale jeśli już miałbym kogoś wybrał, to biorę Boykina o milimetr przed Danielsem. Brkić jest dobry, ale nie aż tak, a Dylewicz, Barlett i Masiulis zawiedli nieco w tym sezonie. Nie zmieścili mi się w zestawie m.in. Hyży, Białek, Leończyk, Lubeck, Szczotka czy Riley, ale jednak mimo wszystko wolałbym mieć OBECNIE w swoim zespole Zabłockiego czy Zagoraca niż wyżej wymienionych. Nie wziąłem pod uwagę Krisa Clarksona, bo segregowałem tylko zawodników aktualnie grających w lidze (plus Atkinsa, którego uznaję za kontuzjowanego, zaraz wracającego).

Środkowi (C)

1. Jovo Stanojević, Prokom

2. Alex Dunn, Anwil

3. Eric Hicks, Polpak

4. Dragisa Drobnjak, Turów

5. Jared Homan, Śląsk

6. Oliver Stević, Śląsk

7. John Oden, Atlas

8. Pape Sow, Prokom

9. Hernol Hall, Polpharma

10. Paul Miller, Polonia

11. Mariusz Bacik, AZS

12. Rafał Bigus, Kotwica

13. Marko Scekić, Turów

14. Kristijan Ercegović, Górnik

15. Michael Ansley, Basket

Stanojević i Dunn oraz Hicks to dla mnie absolutny top. Homana wyżej nie da się sklasyfikować. Długo myślałem nad Odenem, ale jednak sześciu wyżej wymienionym zaufałbym bardziej. Czy Sow nie za nisko? Moim zdaniem na razie w lidze nic wielkiego nie pokazał. Zawodzi mnie w tym sezonie Bigus, a w walce o ostatnie miejsce stawiam ciągle wyżej Ansleya od pominiętych przeze mnie Michaela Andersena, Wojciecha Żurawskiego, Saniego Ibrahima, Patricka Okafora czy Wiktora Grudzińskiego.

Czy o kimś na jakiejś pozycji zapomniałem?

Jako ciekawostka – podsumowanie zespołowe. Za 1. miejsce dawałem 15 punktów, za kolejne 14, 13 itd. Co z tego wyszło?

1. Prokom 9+2+14+2+14+9+12+9+15+8=94

2. Turów 13+15+7+15+10+4+12+3=79

3. Atlas 14+10+13+15+8+9=69

4. Śląsk 15+6+12+7+11+10=61

5. Anwil 10+13+10+5+1+14=53

6. Polpak 12+11+3+13+13=52

7. Czarni 7+8+6+11+3=35

8. Kotwica 1+9+5+2+14+4=35

9. AZS 11+6+4+6+5=32

10. Polonia 4+3+11+5+6=29

11. Górnik 12+7+2+2=23

12. Polpharma 8+3+4+7=22

13. Basket 5+1+8+1+1=16

Co z tego wynika? Że Prokom ma nadal największe gwiazdy, ale wcale to nie musi przesądzać o wyniku rywalizacji z Turowem. W Atlasie punktacje zawyżają świetne sezony Szawarskiego, niespodziewany awans Boykina i moja prywatna admiracja dla Coty, do której się przyznaję (on tymczasem zagrał na razie fenomenalnie w jednym meczu i dobrze może w trzech). W każdym razie Atlas jako zespół na pewno jest niżej. Anwil z Hendersonem miałby pewnie więcej punktów niż Atlas, bo to był najlepszy PG w naszej lidze. Po szóstym miejscu następuje pauza, ale zdecydowanie za mało punktów mają AZS i Basket, zwłaszcza ci ostatni. To świadczy o tym, że te zespoły – bez gwiazd – są dobrze prowadzone przez trenerów, w Koszalinie i Kwidzynie suma umiejętności zawodników jest po prostu niższa niż wynik zespołu, co tylko świadczy na korzyść tych zespołów. Odwrotnie na pewno jest w Polonii, która ma naprawdę dobry skład – i jest bliska spadku. Kibice Polpharmy niech mi wybaczą, ale poza Copelandem, Hallem, Majewskim i Weedenem, których też nie wybierałbym do mojego klubu w pierwszej kolejności, nie ma tam moim zdaniem zawodników do Top15.

Oczywiście ciekaw jestem Waszych opinii. Może jakieś Wasze rankingi w podsumowaniach? Szowinistyczne komentarze będę wycinał.

Włocławek, Kwidzyn, sporo szaleństwa, ależ sezon! (cz. 1)

No to połowę kolejki przedostatniej mamy już za sobą… Sporo się działo… No to po kolei (w dwóch cześciach, blox nie pozwala pisać aż tyle, ile mi się napisało)… 🙂

Najpierw to, co letnie – Czarni wygrali ze Śląskiem (bez Atkinsa i Martina). AZS pokonał w cuglach Górnika. I tyle.

We Włocławku było szaleństwo. Stawiałem na plus pięć, ale Polpharma nie po raz pierwszy w tym sezonie mnie zaskoczyła. To są jednak walczaki! Chyba w ten heroiczny sposób starogardzianie zapewnili sobie utrzymanie.

Cały mecz został zdominowany przez końcówkę, a zwłaszcza pretensje włocławian do sędziów o ostatnie gwizdki. W necie znaleźć można bardzo wyraźny i dający oczywiste (chyba, że ktoś naprawdę na siłę chce coś udowodnić) wnioski film z końcówki meczu. Widać jak na dłoni, że Alan Daniels w przedostatniej akcji robi kroki, a w ostatniej akcji – tuż przed syreną – Bartłomiej Wołoszyn fauluje przy rzucie Briana Lubecka. Polski skrzydłowy niewątpliwie nie skacze pionowo w górę (a na to pozwalają mu przepisy) tylko do przodu, a skoro jest zetknięcie tym spowodowane (a jest), to sędziowie nie mogli zrobić inaczej.

A tu awantura i żenujące (wybaczcie, ale taka prawda) zachowanie zawodników Anwilu. Andrzej Pluta na konferencji prasowej mówi o sędziach, że trzeba coś z tym zrobić, dmie naprawdę w wielką trąbę. (I podaje trzy przykłady, w tym sytuację na końcu meczu, pozostałych dwóch nie widziałem.). Aż trudno mi uwierzyć, że Andrzej aż tak stracił panowanie nad sobą. Po przegranej u siebie (!), z zespołem z przedostatniego miejsca (!), ekipa aspirująca do medali mówi o sędziach?! Nie wypada klubowi tej klasy, co Anwil Włocławek.

Ale to chyba kwestia odwiecznej atmosfery w Hali Mistrzów, zachowania szefów zespołu, trenerów, bo i Ales Pipan jest mistrzem niesłusznych pretensji do sędziów (choć na przykład w słynnej akcji Mustafy Shakura w niedawnych meczu w Sopocie słusznie awanturował się – choć zbyt ostro – że Tomas Masiulis tam faulował na 'zasłonie'). Na filmie z meczu Anwil – Polpharma widać, jak po boisku w końcówce szaleje Łukasz Koszarek, atakując praktycznie fizycznie Tony'ego Weedena przy wolnych, wyrzucając piłkę w trybuny… Wariactwo.

Naprawdę, warto zachować klasę zawsze i wszędzie. Jeśli dwie sytuacje z wejściami pod kosz Danielsa zostały źle ocenione (tego nie wiem), można mieć żal do sędziów. Ale nie w tym stylu. Na pewno nie będąc zespołem medalowym, klasowym, przykładem dla innych. Będąc – jak Pluta czy Koszarek – idolem, liderem reprezentacji. Polpharma powinna popłynąć we Włocławku 20 punktami, Andrzeju i Łukaszu, gdybyście zagrali na swoim normalnym poziomie. Czy nie tak uważacie?

Pomijam już tu nawet logiczny wywód, w którym naprawdę sędziowie musieliby być partaczami i ostatnimi dyletantami, gdyby mieli na celu 'przekręcenie' meczu i czekali z tym na ostatnią sekundę, a na dodatek liczyli na fuksa w postaci wolnych Lubecka.

Przykre to wszystko.

I jeszcze jedno – co mi przyszło do głowy, gdy słuchałem pliku audio z wypowiedzią Pluty. Oczywiście, zapewne nie ma to nic wspólnego z rzeczywistością, co ja mówię zresztą – NA PEWNO nie ma. Ale jest faktem, że przeszła mi taka myśl przez głowę. Gdybym jako zawodnik/trener superfaworyta w końcówce sezonu przegrywał sensacyjnie u siebie ze słabym rywalem, który walczy o utrzymanie (bo na przykład mi się nie chciało, albo mi nie zależało, albo wolałem przegrać), to na kogo bym skierował całą uwagę publiczności? No pewnie, że na sędziów…

I w ten sposób płynnie i nieprzypadkowo przejdziemy do omówienia meczu sobotniego w Kwidzynie (Polonia wygrała 95:82).

… w którym oczywiście także nie sugeruję, że był jakiś szwindel ze strony spotykających się na boisku zespołów. Ale oczywiście skończyło się też na tym, że cała uwaga została (sprytnie?) zogniskowana na sędziach. Moim subiektywnym (choć nie kibicuję przecież żadnej z drużyn, ani tym bardziej sędziom) zdaniem – zupełnie bezpodstawnie.

O sędziach za chwilę, najpierw o grze.

Polonia – tak jak w meczu z Polpakiem – była bardzo skupiona i świetnie przygotowana taktycznie. Wreszcie wykorzystywała swoje atuty, wreszcie odzyskali formę Greg Harrington i Paul Miller, dobre miejsce w rotacji trener Wojciech Kamiński znalazł dla Davida Lucasa (sporo minut, ale z ławki) czy Tyrone'a Rileya (pierwsza piątka, ale krótko). Entuzjazm, poczucie zespołowości, pomaganie sobie w obronie i ataku, a także mądre GRANIE POD KOSZ (w odróżnieniu od rywali, którzy pakowali się na ogół prosto na minę wchodząc pod kosz – na przykład na dobrze ustawionego w defensywie Millera), dały w tym meczu efektowną i skuteczną grę. Zaczęło się od 8:0 dla Polonii, szybko było 31:15 i później właściwie Basket nie wrócił do gry. Choć walczył – ze złością i bezsilnością momentami, czasami ostro – zbyt ostro – ale walczył – na pewno nie odpuszczał.

Kwidzynianie przegrali głównie przez własną głupotę. Faule techniczne – po kilku ostrzeżeniach – dostali Tuljković i Barkley. Faule niesportowe – za jakieś ciosy w rywala poza akcją – zaliczyli ci sami zawodnicy. Na koniec Barkley wykonał coś, czego od czasu akcji Gorana Jagodnika w finale nie widziałem. Po odgwizdaniu time-outu – siedząc na ławce po pięciu faulach – przeskoczył przez bandę reklamową i rzucił się do bicia Grega Harringtona, który przez cały mecz dogadywał mu coś pod nosem. W tym momencie też coś mówił, ale czy to powód do bicia? Nie wiem, czy cios/popchnięcie doszło do celu (nie widziałem dokładnie), ale dyskwalifikacja na pewno była słuszna.

Te sytuacje odebrały Basketowi szanse na wygraną. Bez wolnych za kary dodatkowe byłby to po prostu równy mecz.

Po meczu jednak nikt nie mówił nic o genialnej grze Dariusza Puncewicza (objawienie strzeleckie!), jednym z lepszych meczów w sezonie Wojciecha Żurawskiego, o błędach Ericka Barkleya i słabiźnie podpalonego jak małolat Michaela Hicksa, a także o pozytywnej jednostce jaką jest Courtney Eldridge, który wściekły po piątym faulu rozładował złość wyrywając kibicowi-bębniarzowi pałkę i waląć przez chwilę w bęben umieszczony pod koszem. Nikt nie doceniał sprytu Grega Harringtona, megawsadu Normana Richardsona czy skuteczności z ławki Davida Lucasa. Nikt nie bolał nad dramatem 19-letniego Kamila Łączyńskiego, który po raz drugi w ciągu roku – oby nie! – rozwalił sobie kolano.

Wszyscy mówili o niebywałym skandalu sędziowskim. Publika nie chciała wypuścić sędziów z boiska i skończyło się na ucieczce do szatni pod wzmocnioną ochroną, przy deszczu wyzwisk i lecących ze strony kibiców przedmiotów. Wszyscy zbulwersowani, mocne słowa padały dookoła.

Bez DVD nie ocenię tego meczu dokładnie (polecam tę metodę na spokojnie każdemu), ale po obejrzeniu spotkania na żywo mam wielkie przekonanie, że żadnego skandalu sędziowskiego nie było. Argumenty pośrednie? Pierwszy – trener Mariusz Karol w czasie meczu nie reagował praktycznie wcale na sędziów (a potrafi!). Drugi – nikt z szalejących kwidzynian nie potrafił mi właściwie wskazać żadnych konkretnych sytuacji, w których był skandal. Bo sędziowie dali dużo technicznych (dla kibica to właściwie wszystko jedno, czy niesportowe, czy techniczne)? Bo bijącego zawodnika wyrzucili z boiska? Bo Basket miał więcej fauli (30:20)?

Jak zawsze, poproszę o konkretne sytuacje. Moim zdaniem – na żywo, a więc w ułomny sposób oceniam – były dwie chybione decyzje przeciwko Basketowi.

Pierwsza to faul na środku boiska Courtneya Eldridge'a na Krzysztofie Szubardze przy wyprowadzaniu piłki. Nic tam nie było, sędzia gwizdnął. Błąd.

Druga to – być może – faul techniczny w 11. sekundzie III kwarty dla Mujo Tuljkovicia. Bośniak faulował i machnął ostro obiema rękami w stronę sędziego Dariusza Szczerby. Sędzia Szczerba wcześniej ostrzegał kilka razy wszystkich, że zaraz będą 'dachy', więc tym razem błyskawicznie wyjął kolta i odstrzelił Tuljkovicia technicznym. Mógł sie powstrzymać? Być może mógł.

Pozostałe sytuacje? Techniczny dla Barkleya ewidentny, niesportowe dla Tuljkovicia i Barkleya za bicie rywali poza akcją – ewidentne (zresztą oba zabrały Basketowi spore szanse na doganianie rywali), dyskwalifikacja dla Barkleya ewidentna (moim zdaniem akcja nadaje się na odsunięcie człowieka od kilku meczów). Inne zetknięcia kontrowersyjne? Nie pamiętam. Po technicznym sędzia Szczerba stał się wrogiem publicznym ludzi siedzących za moimi plecami, ale z minuty na minutę mogli się oni popisywać tylko uwagami w stylu 'ooo! nie pomyliło ci się, Ty (…), że gwizdnąłeś dla nas?', niż rzeczywiście mieli się do czego przyczepić.

Podsumowując – nie daję sobie nigdy rąk ucinać za uczciwość sędziów czy ich umiejętności – nie o to chodzi. Ale oceniam tylko i wyłącznie sytuacje. Jeśli ktoś uważa, że w tym meczu było wiele źle ocenionych sytuacji, dajcie ich listę, pogadajmy przy DVD. Ja – na razie, po obejrzeniu spotkania na żywo – uważam, że to był bardzo dobrze sędziowany mecz.

W całym tym zamieszaniu, jak uważam, znakomicie znalazł się trener Basketu Mariusz Karol. Zresztą – dla mnie jeden z bohaterów tego sezonu. Daję słowo – Basket widziałem na spadkowym miejscu, a tymczasem Karol wygrywając trzy kolejne mecze z faworytami całego sezonu utrzymał ekipę w lidze pokazowo. Umówmy się – gdyby przegrał wszystkie te mecze, lub wygrał jeden, nikt by nie miał do niego pretensji. Ale kwidzynianie teraz byliby znów w pierwszej lidze…

Karol ma moim zdaniem zespół personalnie słabszy od kilku rywali, a jednak walczy w tym momencie o miejsce w ósemce i nie jest bez szans na nawiązanie walki nawet w ćwierćfinale. Szczerze mu więc – jeszcze przed meczem – gratulowałem tego sezonu. A po meczu zaimponował mi wypowiedziami. Kluczową w podsumowaniu meczu: 'Ten mecz pokazał jedno, że nie jesteśmy żadną wielką drużyną, tylko taką zwyczajną. Nie potrafimy bowiem grać pod presją, a wielkie drużyny sobie z nią radzą. Pierwsza połowa była fatalna, a druga już niewiele zmieniła, bo to był taki nasz łabędzi śpiew'.

I to było najważniejsze w tym meczu, nie sędziowie.

A pytany o sytuacje z Barkleyem, ocenił: 'Harrington był tu górą, bo sprowokował Barkleya. Dziwi mnie to, bo to Barkley przecież grał w NBA, a nie Harrington. A cała ta sytuacja była na pewno następstwem naszej słabej postawy w pierwszej połowie'.

Znów ani słowa, nawet sugestii, o sędziach.

I tak właśnie należy ocenić moim zdaniem całe to kwidzyńskie zamieszanie. To nie sędziowie narobili bigosu, tylko Barkley i koledzy. A jego – co dla mnie symboliczne i kompletnie absurdalne w tym kontekście – żegnała w przedwczesnej drodze do szatni owacja. W sumie… 1/4 z gry, 4 punkty, 6 fauli, dla gwiazdy z NBA w ważnym meczu (o ósemkę!) – należały mu się brawa…

O sędziowaniu w DBE piszę w tym sezonie nie po raz pierwszy. Oglądam na DVD niemal wszystkie mecze, a na pewno wszystkie kontrowersyjne. Problemów poważnych nie widzę. A daję słowo – byłbym pierwszym, który wystrzeli bombę w kierunku sędziów, gdybym zobaczył fuszerkę. A śmiem twierdzić, że na sędziowskiej fuszerce się znam, bo i przepisy nie mają dla mnie tajemnic, i sam kurs ukończyłem, i sporo meczów na boisku przesędziowałem.

Po tym wszystkim co zdarzyło się znów w czwartek i sobotę przyszło mi do głowy, że sędziowie w Dominet Bank Ekstralidze chyba powinni być bliscy jakiegoś protestu czy strajku. W każdym praktycznie meczu są obrażani, dobrze, jeśli wyzywani tylko od pajaców. Dobrze, jeśli mogą w miarę spokojnie (czyli przy okrzykach tylko) wychodzić z hali. Winni są każdej porażki gospodarzy, a po wygranej… i tak są największą zarazą polskiej koszykówki. Władze ligi niewiele robią, żeby z tym mitem skończyć. Nakładają kary na kluby za zachowanie kibiców i działaczy czy trenerów, ale nic to nie zmienia. Nikt w PLK i PZKosz nie usiłuje nas, kibiców, przekonać, czy sędziowanie jest dobre czy złe. Nic nie robi Kolegium Sędziów. Nikt nie pokazuje sytuacji, nie tłumaczy, dlaczego coś zostało odgwizdane. Mi się już nie chce tego robić. Ale naprawdę się nie zdziwię, jeśli któregoś dnia na przykład wszystkie mecze rozpoczną się z 15-minutowym opóźnieniem, bo sędziom przed spotkaniami przedłużą się narady w szatni. Ja bym miał dość.

Ale może nie mam tak grubej skóry jak niektórzy. Może oni mogą znieść więcej. Może im to nie przeszkadza?

I jeszcze jedna, podstawowa i zasadnicza uwaga do tego wszystkiego: LUDZIE! PRZESTAŃMY SIĘ ZAJMOWAĆ LIMITAMI POLAKÓW NA BOISKU, JUNIORAMI DO LAT 25 OBOWIĄZKOWYMI PRZEZ DWIE KWARTY I TYM PODOBNYMI BZDURAMI. ZLIKWIDUJMY SPADEK Z EKSTRALIGI I WSZYSTKIE PATOLOGIE, PODEJRZENIA I AFERY PÓJDĄ PRECZ, A SŁABSZE ZESPOŁY ZAROJĄ SIĘ OD POLAKÓW. Koniec i kropka.

(Oczywiście przypominam, że jestem za tym, żeby mistrz I ligi miał prawo dołączyć do ekstraligi po spełnieniu wszystkich wymagań licencyjnych.)

(cd poniżej) 

Włocławek, Kwidzyn, sporo szaleństwa, ależ sezon! (cz. 2)

No i co teraz? Walka o miejsca 3-7 z udziałem pięciu zespołów jest pasjonująca. Dalej też ciekawie. Ale najważniejsze w tej chwili jest to, co się dzieje na dole tabeli. W walce o utrzymanie. Według moich rachub zagrożone są trzy zespoły. (Mam nadzieję, że się w niczym co poniżej nie pomyliłem).

Aktualna sytuacja w tabeli:

Kotwica 9-13

Czarni 9-13

Górnik 9-14

Polpharma 8-15

Polonia 8-15

Grają jeszcze:

Kotwica: z Prokomem (wyjazd) i Turowem (dom)

Czarni: z Polpakiem (wyjazd) i Basketem (dom)

Górnik: z Prokomem (dom)

Polpharma: ze Śląskiem (dom)

Polonia: z AZS (dom)

Co jest możliwe:

Że dwa, trzy, cztery lub nawet pięć zespołów będzie miało 9 wygranych na koncie.

Oczywiście, jeśli Polonia lub Polpharma przegrają, to spadają. Jeśli przegrają obie – spada Polonia.

Rozpatrzmy pozostałe możliwe układy. (Spada oczywiście zespół z miejsca 13.).

Jeśli po 9 wygranych mają:

Polpharma, Polonia i Czarni – to kolejność wygląda: 11. Polpharma, 12. Polonia, 13. Czarni.

Polpharma, Polonia i Kotwica – to kolejność wygląda: 11. Polpharma, 12. Kotwica, 13. Polonia.

Polpharma, Polonia i Górnik – to kolejność wygląda: 11. Polonia, 12. Górnik, 13. Polpharma.

Polpharma, Polonia, Czarni i Kotwica – to kolejność wygląda: 10. Polpharma, 11. Kotwica, 12. Polonia, 13. Czarni.

Polpharma, Polonia, Czarni i Górnik – to kolejność wygląda: 10. Polonia, 11. Górnik, 12. Polpharma, 13. Czarni.

Polpharma, Polonia, Kotwica i Górnik – to kolejność wygląda: 10. Kotwica, 11. Polonia, 12. Górnik, 13. Polpharma.

Polpharma, Polonia, Czarni, Kotwica i Górnik – to kolejność wygląda: 9. Kotwica, 10. Polonia, 11. Polpharma, 12. Górnik, 13. Czarni.

A więc wnioski są takie:

– jeśli Czarni nie wygrają meczu, to spadają (chyba, że przegra Polonia lub Polpharma)

– wszystkie układy trójkowe, czwórkowe lub piątkowe ratują Polonię – poza jednym (trójkowym z Kotwicą)

– Polpharma wygrywając ze Śląskiem musi liczyć na wygraną Górnika, bo inaczej leży (no, chyba, że Czarni przegrają wszystko)

Jaki scenariusz jest najbardziej prawdopodobny? Moim zdaniem Czarni wygrają z Basketem, więc ich spadek można wyeliminować z rozważań. Tak jak pisałem wcześniej, na 10000 procent jestem przekonany, że Polonia wygra z AZS. Podobnie – jestem pewien na 10000 procent, że Polpharma pokona Śląsk. I nie chodzi mi tu o żadne niejasne i nieczyste sprawki. Po prostu w takich meczach determinacja i własna hala czynią cuda.

A więc, czyżby losy utrzymania miały się rozstrzygać w meczach liderów ligi w Świebodzicach i Kołobrzegu? Może tak się zdarzyć, że Prokom i Turów nie będą już walczyły o nic w ostatnią sobotę sezonu. Ale będą walczyły o utrzymanie dla Polonii i Polpharmy.

Moim zdaniem w grze w normalnych składach i z normalną determinacją Prokom i Turów powinny wygrać. Ale jeśli będą grały o nic, jeśli zagrają Zamojski, Waczyński, Kostrzewski oraz Jarmakowicz, Bochno i Szymański (a potentaci będą mieli do tego prawo), to Górnik i Kotwica powinny wygrać. A więc – znów paradoksalnie – losy spadku mogą się rozstrzygnąć w środę w Zgorzelcu. Wtedy bowiem Turów gra z Atlasem i jeśli np. by przegrał, to Prokom i Turów miałyby o co walczyć w ostatniej kolejce!

Moje ostateczne typy: Kotwica przegrywa z Prokomem, ale wygrywa z Turowem. Górnik mimo wszystko przegrywa z Prokomem i mimo niesamowitego obrotu spraw kompletnie sensacyjnie spada Polpharma. Daję słowo – zrobiłbym amnestię i ocalił wszystkich, ale ktoś musi spaść. Jeśli ktoś wierzy w Górnik w meczu z Prokomem, to się jednak nie zdziwię. Wtedy spada Polonia. Też może być… 🙂

Coś niesamowitego, jak ta liga się ułożyła. Coś niesamowitego, że z ligi może spaść zespół, który wygra w rundzie zasadniczej aż 38 procent meczów!!! Dziewięć z 24… Ależ sezon!

Oczywiście, jeśli ostatnia kolejka będzie obfitowała w niespodzianki – a tak może się zdarzyć mimo mojej 10000-procentowej pewności – będzie jeszcze ciekawiej. Wszystkie mecze w sobotę o godz. 15.45, a transmisja w Polsacie Sport Extra z meczu Polonia – AZS.

I jeszcze na koniec słowa, jakie wypowiedział na konferencji prasowej po tym niesamowitym meczu w Kwidzynie Hubert Radke z Polonii:

CYTAT

W przededniu zmartwychwstania pańskiego, energia jego odrodzenia dodała nam skrzydeł…

KONIEC CYTATU

Bez komentarza.

Spokojnych Świąt dla wszystkich. Spokojnych Świąt dla tych, którzy są daleko od siebie, kiedy miłość rozkwita. Spokojnych Świąt, bo to miejmy nadzieję ostatnie, kiedy szczęśliwi nie są obok siebie. 🙂

Turów wygrywa, choć przegrywa – plus typki

Dzięki wynalazkowi zwanemu Sopcast (czy to jest legalne?) udało mi się dzisiaj obejrzeć mecz Turowa z BC Kijów, który – co moim zdaniem bardzo niedobre – nie był do zobaczenia niestety inaczej. Ależ dramat! Niewiele brakowało do spektakularnej klęski, którą byłoby odpadnięcie Turowa po wygranej 12 punktami na wyjeździe. Na szczęście udało się. Alleluja!

Kilka uwag o tym meczu:

– Który to już raz w końcówce trudnego, wyrównanego meczu Turów gra beznadziejnie? Blokuje się i dłuuuugo nie umie zdobyć punktów? Tym razem uratował sprawę niesamowity Andres Rodriguez i jedną jedyną akcją David Logan. Ale znów zabrakło faulu w ostatniej akcji i Turów miał więcej szczęścia niż Atlas w niedzielę, bo rywale nie trafili trójki. W każdym razie końcówkowa niemoc Turowa (była widzialna też w obu meczach z Górnikiem, meczu z Basketem, pierwszym z Prokomem) na pewno powinna niepokoić kibiców tego zespołu w kontekście play-off.

– Kontuzja Rodrigueza też niepokoić musi. Nie pierwsza ona, ale ciekawe, jak tym razem szybko się Portorykańczyk zregeneruje. Jego powroty i zejścia w tym meczu były niesamowite, heroiczne i na pewno decydujące o wyniku dwumeczu. Czy za tydzień będzie mógł zagrać z Atlasem?

– Ktoś pisał po meczu sprzed tygodnia, że gwiazdy BC Kijów to nie gwiazdy i Górnik Wałbrzych też by z nimi wygrał. A prawda była taka, że tydzień temu Turów zagrał perfekcyjnie. Ale tym razem rywal z Ukrainy był naprawdę znakomity – i w obronie i w ataku. No i gwiazdy – Jeter, Drozdow, Maravić, Stack (popularny 'stek'), a momentami także Faison – naprawdę dały radę w Libercu. Gdyby koszykarskie IQ Faisona było nieco wyższe, wynik też byłby inny. Ale po prostu nie jest.

– Po tym wszystkim, co napisałem powyżej, wielkie brawa dla Turowa, że w takim konktekście i z takim rywalem wyrwali sukces. Wielki sukces. W Final Eight zagrają przecież Dynamo Moskwa, Girona, Uniks Kazań, Joventut Badalona, Besiktas Stambuł i zapewne Pamesa Walencja i Galatasaray Stambuł. To są wszystko zespoły będące od wielu lat na absolutnych topach swoich lig – poza włoską, wszystkich najlepszych w Europie. Turów – kompletny debiutant w pucharach, trzy lata temu beniaminek w ekstralidze – z Dynamem zagra w ćwierćfinale i teraz już naprawdę może narobić bigosu, jeśli wygra. A patrząc na mecze Dynama ze Śląskiem Wrocław, wcale nie jest to niemożliwe.

– Tak, jest mi wszystko jedno, że w tym meczu w ogóle nie zagrali Skibniewski i Kitzinger. Turów wygrał dwumecz i tylko to się liczy.

Kolejka numer 25 będzie najdziwniejszą kolejką w tym sezonie. Jeśli Polpakowi udałoby się przełożyć mecz z Czarnymi Słupsk na czwartek 27 marca, to byłaby to pierwsza w historii polskiej ligi kolejka, w której wszystkie mecze zostałyby rozegrane w innym dniu! 20 marca gra bowiem Anwil z Polpharmą, 21 marca AZS z Górnikiem, 22 marca Basket z Polonią, a 25 marca Prokom z Kotwicą. Zgodnie z planem będzie mecz Polpaku i 'transmisyjny' (w Polsacie Sport Extra) mecz Turów – Atlas. Tak przy okazji – w ostatniej kolejce mamy pokazać w sobotę mecz Górnik – Prokom (Polsat Sport Extra, 15.40), a w niedzielę (kiedy mają być wszystkie pozostałe mecze równolegle) wybieram się do Ostrowa na mecz Atlas – Anwil.

Ale do rzeczy, bo wypada dzisiaj potypować przynajmniej te mecze do soboty rozgrywane:

Środa: Czarni – Śląsk +11

Podtrzymuję, bo o tym meczu (zaległym z poprzedniej kolejki) było już przed weekendem. Pisałem wtedy: Ten mecz dopiero w środę. Śląsk to teraz wielka niewiadoma, kontuzje, wyjazd Atkinsa (czy już wrócił)… Czarni mają nowego trenera i choć Mirosław Lisztwan został wspomożony Tomaszem Herktem, to współpraca nowego duetu trenerskiego z zespołem pozostaje wielkim wyzwaniem. W tym meczu akurat stawiam na Czarnych, ale ogólnie ich sezon widzę w czarnych barwach. Nomen omen.

Czwartek: Anwil – Polpharma +5

Po prostu nie wierzę, że ten mecz Anwil może przegrać. Gra słabo (poza Sopotem), ale Polpharma po prostu nie ma atutów… Nawet w obliczu tego, że może stracić miejsce w lidze kosztem Polonii (o tym niżej). Anwil jednak także ma sporo do stracenia, a może do zyskania – Prokom także można jeszcze wyprzedzić.

Piątek: AZS – Górnik +15

AZS też marzy jeszcze o tym i owym, więc ten mecz na pewno wygra i to spokojnie.

Sobota: Basket – Polonia -9

Moim zdaniem kluczowy mecz dla spadku z DBE w tym sezonie. Polonia zagrała po prostu dobrze z Polpakiem, była świetnie przygotowana i zrealizowała wszystkie pomysły. I tak też moim zdaniem będzie w Kwidzynie. Determinacja tu zwycięży. A dlaczego ten mecz zdecyduje? Bo jestem na 1000000 procent pewny, że w ostatniej kolejce (jeśli będzie to miało znaczenie) Polonia pokona AZS Koszalin u siebie.

A w czwartek trenerem kadry męskiej zostanie Muli Katzurin. Znów – jak kilka razy ostatnio – napiszę, że moim zdaniem reprezentację Polski stać na lepszego trenera. Ale z prezentowanych REALNYCH kandydatów ten był najlepszy. Sympatyczny gość z zasadami i sukcesami, z dobrym kontaktem z zawodnikami, z doświadczeniami w kadrze, wielki spryciarz. Życzę powodzenia, bo będzie potrzebne. Ciekawi mnie tylko, czy kontrakt Katzurina z PZKosz będzie na wyłączność. Dowiemy się w czwartek.

Niestety, a może stety, na konferencji mnie nie będzie. Są czasami – w okolicach świąt – sprawy ważniejsze. Nawet jeśli są daleko ważniejsze, to są nadal ważniejsze. Najlepiej! 🙂

Polacy w lidze – raport

Czasami tak bywa, że człowiek ma wiele spraw do załatwienia, ale i tak zajmie się czym innym. Dzisiaj przypomniałem sobie, jak ktoś dyskutował o zbawiennych skutkach wprowadzenia przepisu o obowiązkowym Polaku na boisku. O tym, jak to pomogło reprezentacji. I o tym, jak dzięki temu więcej Polaków dostaje szanse.

A że jestem maniakiem statystycznym, to wierzę liczbom i faktom, a nie ogólnikom. No to sprawdziłem, jak to naprawdę jest.

Policzyłem wszystkie minuty i punkty Polaków w tym sezonie i dwóch poprzednich. Przypominam, że w sezonie 2005/06 nie było nakazu gry Polaka na boisku (ale obowiązywał limit trzech Amerykanów na zespół i obowiązek posiadania pięciu Polaków w składzie – czterech w zespole startującym w pucharach), a w sezonie 2006/07 był już Polak na boisku i czterech w składzie (a także trzech maksymalnie Amerykanów w zespole). Obecnie limitu Amerykanów już nie ma, przepisy dotyczące Polaków wyglądają tak samo.

Co z tego wynikło? Pełne dane, wszystkie nazwiska i liczby oraz podsumowania są w pliku Excel, który można znaleźć tu .

Najważniejsze dane są następujące:

– W sezonie 2005/06 (Polaka nie musiało być na boisku) – nasi koszykarze grali przez (średnio na drużynę na mecz) 82,3 minuty i zdobywali 29,3 punktu na mecz. To odpowiednio 46,1 procent minut i 41,6 procent punktów w całej lidze. Grało 127 polskich koszykarzy, średnio 9,07 na zespół. Tę średnią mocno zawyżyła Noteć Inowrocław (18 Polaków!!!), a także Kotwica Kołobrzeg, Polonia Warszawa i Unia Tarnów, ale nawet odliczając Noteć dane są wyraziste. W Polonii Polacy zdobywali 68,7 procent punktów, a powyżej 50 procent były także Unia, Kotwica i Turów (!!!, grali tam wtedy Pluta, Hyży, Szawarski, Radke). Powyżej 50 procent minut w zespole Polacy mieli w Polonii, Unii, Kotwicy i Polpharmie (a w Turowie 49,8). Upadłą Noteć pomijam w obu tych klasyfikacjach.

– W sezonie 2006/07 (Polak jeden na boisku) – polscy koszykarze grali przez (średnio na drużynę na mecz) 77,1 minuty i zdobywali 25,5 punktu na mecz. To odpowiednio 38,2 procent minut i 33,5 procent punktów w całej lidze. Grało 104 polskich koszykarzy, średnio 7,43 na zespół. Tu także upadająca Unia Tarnów zawyżyła liczby (13 Polaków), pomogły także Polonia Warszawa i Znicz Jarosław, z licznymi rezerwami, grającymi epizodycznie. Ale nie da się ukryć, że MIMO WPROWADZENIA PRZEPISÓW liczby minut i punktów Polaków spadła znaczenie (około 8 procent to bardzo dużo). Więc przepis nie zadziałał. Tylko w Zniczu Jarosław (56,2 proc.) i Kotwicy Kołobrzeg (52,5) Polacy grali więcej niż połowę czasu, powyżej połowy punktów nie było żadnego zespołu (Znicz miał 48 proc.).

– W obecnym sezonie (Polak jeden na boisku) – do tej pory, czyli do 17 marca – polscy koszykarze grali przez (średnio na drużynę na mecz) 66,2 minuty i zdobywali 21,4 punktu na mecz. To odpowiednio 32,9 procent minut i 27,7 procent punktów w całej lidze. Grało 86 polskich koszykarzy, średnio 6,62 na zespół. Najwięcej Polaków gra w Polonii (9). Nikt już nie daje grać Polakom co najmniej przez pół meczu (Anwil 49,4 proc., pozostali poniżej 38 proc.!), a punktów najwięcej zdobywają oni w Anwilu (41,7 proc.) i w Górniku (tylko 34 proc.!). Jest oczywiste, że mimo DRUGIEGO SEZONU OBOWIĄZYWANIA PRZEPISU i powszechnego zadowolenia (także w związku koszykarskim) Polacy grają coraz mniej i coraz słabiej. Spadek punktów i minut w drugim sezonie obowiązywania ponoć zbawiennego przepisu o aż niemal 6 procent to katastrofa!

Wniosek jest więc jeden – PRZEPIS O GRZE POLAKA NIC NIE DAŁ!!!! Inne sprawy decydują o tym, co się dzieje. Być może – dostępność Amerykanów. A na pewno – brak szkolenia Polaków, którzy się do wzrastającego poziomu ekstraligi po prostu nie nadają. Albo przynajmniej – prezesi klubów przestali w nich wierzyć i wolą Amerykanów. (Na pewno powinni za nich jeszcze więcej płacić niż obecnie – może to jest jakiś pomysł.)

I teraz popatrzmy – jeśli chcemy, żeby od przyszłego sezonu grali dwaj Polacy na boisku, to będą oni musieli być na parkiecie co najmniej 40 procent czasu zespołu (to jest 80 minut z 200 jakie gra zespół w meczu). Jak widać po statystykach z tego sezonu gotowy do tego jest wyłącznie Anwil (49,4 proc. obecnie) – a niedaleko (między 38 a 36 proc.) są kolejno Basket, Górnik, Polonia, AZS i Polpharma. Czyli największy horror czeka zespoły czołówki (Prokom, Turów, Śląsk, Atlas, Polpak), bo skąd one mają wziąć tych Polaków?! Dla nich w końcu potrzebni są lepsi niż dla AZS czy Górnika?! Zapewne wezmą ich właśnie z Basketu, Górnika, AZS czy Polonii i tam też zrobi się kwaśno. Wygląda na to, że czeka nas więc potężny spadek poziomu gry, na każdym poziomie. INACZEJ MÓWIĄC – TA ZMIANA JEST KOMPLETNIE NIEPRZYGOTOWANA!!!

Co więcej – praktycznie potrzebni będą teraz w każdym zespole czterej zawodnicy polscy. Kto obecnie jest czwartym Polakiem w klubach, który w przyszłym sezonie będzie musiał grać 15-20 minut w meczu? Zbigniew Białek (ok), Bartosz Diduszko (w miarę ok), Grzegorz Kruk (!!!!), Przemysław Łuszczewski (!), Hubert Mazur (!), Hubert Pabian (!!!!), Michał Saran (!!!!), Szymon Rduch (!!!!), Mateusz Jarmakowicz (!!!), Krzysztof Mielnik (!!!!), Dawid Neumann (!!!!), Adam Łapeta (ok), Tomasz Pisarczyk (!!!!). Jeszcze raz napiszę – to nie są zawodnicy, którzy będą uzupełniali składy! To są faceci, którzy będą musieli stać się podstawowymi koszykarzami w naszej lidze!

Dodajmy do tego jeszcze, że brakuje w tym sezonie 14. zespołu. Nie wspominam tu nawet o tym, że obłędny pomysł z powiększeniem ligi do 16 zespołów – w połączeniu z dwoma Polakami na boisku – pociągnąłby poziom jeszcze bardziej na dno.

Z moich obliczeń wynika, że w tej chwili w DBE gra 42 Polaków zdolnych udźwignąć poziom ekstraligi. Jeden dodatkowy bez sensu odszedł w trakcie sezonu do I ligi (Witos). Dwóch z nich to naturalizowani obcokrajowcy (Nordgaard, Milicić), co większego znaczenia nie ma. Powiedzmy, że czterech kolejnych zawodników z I ligi także da radę. Można próbować ściągnąć z zagranicy jakichś czterech kolejnych (NCAA, Europa). To będzie 50. A potrzebujemy 56, a na pewno więcej, bo przecież oni się równo na wszystkie kluby nie rozłożą. Skąd ich wziąć? Ci pozostali powinni na razie się uczyć i grać jak najwięcej! W I lidze lub najlepiej w lidze rezerw.

Dlaczego w tym tonie o tym piszę? Bo uważam, że można wprowadzić taki przepis za dwa, trzy lata, kiedy PZKosz zadba o to, żeby tych Polaków na poziom ekstraligi było mnóstwo na rynku. Pierwszy pomysł: nie obowiązek graczy na boisku, gdzie mają być najlepsi, ale na treningach w zespołach, na ławkach – niech będzie sześciu graczy w składzie każdego klubu, a talenty same się otworzą. Co dalej? Niech PZKosz rozpromuje talenty i pomoże młodym zawodnikom i trenerom, wepchnie do mediów I ligę (czyli da pieniądze klubom z niższych klas), rozpropaguje koszykówkę wśród młodzieży, wspomoże kluby szkolące, a nade wszystko wreszcie szkoli i popiera dobrych trenerów itd. itp. Taka partyzantka jak obecna decyzja tylko zaszkodzi. Bo choć liczby minut skoczą, to idę o zakład, że wcale Polacy punktów więcej nie zdobędą. Bo nie będą potrafili grać! A od samego biegania po boisku w ekstralidze, stawiania zasłon i stania w kącie, się grania nie nauczą. Trzeba ich najpierw wytworzyć, wyprodukować, wypromować, zachęcić, a dopiero później wpychać do profesjonalnej ligi!

Znam jednak determinację, konsekwencję i pasję prezesa PZKosz Romana Ludwiczuka i wydaje się, że klamka już zapadła. Dwóch Polaków na boisku w przyszłym sezonie będzie, co skończy się według mnie załamaniem ligi. Mam nadzieję, że przynajmniej prezes Ludwiczuk podtrzyma swoje zdanie przeciwne powiększaniu ligi. Tak mi mówił tydzień temu. Oby tego się trzymał.

PS. Mistrzostwa Europy kobiet w 2011 roku w Polsce? Świetnie. Zawsze fajnie, jak koszykarska impreza odbywa się właśnie w naszym kraju. Co prawda ME kobiet to peryferia sportu, a może nawet jeszcze mniej (co było widać po zeszłorocznym turnieju we Włoszech), ale jeśli to zwiększy szanse Polek na grę w igrzyskach w Londynie – super! I z tego co widzę odbędzie się ta impreza w czerwcu, więc nie zostanie przykryta przez ME siatkarzy, które chyba też mają się odbyć w Polsce w tym roku. W każdym razie wyrażam gratulacje i słowa podziwu dla zmysłu i umiejętności negocjacyjnych prezesa Romana Ludwiczuka, który w tym jest naprawdę niezrównany.

PS2. Dzisiaj poprawiałem (wreszcie) stare statystyki z meczu AZS – Polpharma sprzed ponad miesiąca (statystycy z Koszalina wtedy nie za bardzo dali radę). Liczby jak liczby, mecz okropny (Polpharma w ogóle nie chciała wygrać, przygotowanie do meczu na poziomie skandalicznym, Hernol Hall nie do zatrzymania, robi 16/9 przy 0 niecelnych rzutów z gry, a mimo to gra niewiele ponad 20 minut…), ale ujęła mnie jedna sytuacja. W 35. minucie, przy 22 punktach przewagi Mariusz Bacik rzucał wolne. Pierwszy niecelny, w tym momencie ma 0/4 z linii w meczu. Co robi Mario? Rzuca drugiego wolnego LEWĄ RĘKĄ! I TRAFIA! Że też takie rzeczy się do mediów nie przedarły, chyba mało kto to w ogóle w hali zauważył. 🙂 Marian to jest jednak gość! 🙂 

Co gardło odebrało… czyli po weekendzie

No cóż. Nie udało się. Porażkę zaliczyłem w sobotę rano… Nie byłem w stanie wycisnąć z siebie żadnego głosu, a całodzienne świstanie w oskrzelach źle wróży. No cóż. Następna kolejka za 10 dni i mam nadzieję, że wszystko będzie już okej. Gardło mi zabrało dwa mecze – pouczające – ale miło czasami popatrzeć z dystansu na baskecik. 🙂 Tym bardziej, że dzięki temu było trochę czasu na domowe odpoczywanie (jakże miłe), a także na zupełnie niezaplanowaną wizytę na meczu Polonia – Polpak (także miłą, a jakże).

Właściwie wszystko o meczu Anwil – Turów napisałem tutaj . Po prostu klasa.

Co do meczu w Ostrowie. Kibice z Sopotu podrzucili od razu temat różnicy w liczbie fauli i rzutów wolnych. Pytam więc oglądających: ile zapamiętaliście z tego obejrzanego meczu sytuacji, kiedy sędziowie nie gwizdnęli faulu graczom Atlasa, a powinni? Ja nie pamiętam, może raz, czy dwa. 10/33 za trzy w Prokomie to chyba odpowiedź. Jeśli Tomas Pacesas rzeczywiście mówił o różnicy w faulach i wolnych w tym meczu, to chyba powinien to mówić do siebie.

Warto coś wspomnieć o sędziowaniu tym razem. Ogólnie moim zdaniem było przeciętne bardzo, albo nawet słabe. Nadal moim zdaniem: dwa zbicia Odena też źle ocenione zostały, faul na Guroviciu bez wątpliwości przy akcji rzutowej, za to Sow po faulu Sroki zaczął akcję rzutową od nowa, był ofens Shakura w akcji, po której nie wiadomo dlaczego gra została przerwana gdy piłka wykręciła się z kosza; jeszcze kilka gwizdków sędziego głównego (np. wyręczającego kolegów w nie swoim sektorze) było niezbyt trafionych.

Mecz ogólnie słaby, choć końcówka i akcja sezonu wynagrodziły wszystko… Atlas moim zdaniem głęboko poniżej możliwości – dziwne rotacje, w ostatniej akcji brak wykorzystania fauli, pudła spod kosza, wolne wystrzelane w kosmos, gra w tempie spacerowym, podczas gdy połowa składu lubi biegać – a mimo to wygrał. Słaaaabo to świadczy o Prokomie…

Trudno powiedzieć, czego brakuje Prokomowi. Moim zdaniem – klasowych graczy, o czym już wcześniej pisałem, ten Prokom wygląda na bardzo 'śmiertelny'. Są nimi na pewno Slanina i Gurović, w niedzielę chyba utopiony w drugiej piątce i zadziwiony warunkami w jakich przyszło mu grać. Jak dla mnie ciągle za mało jest Jovo Stanojevicia, z którym wszystkim gra się na oko moje dużo lepiej. Ciekaw byłbym takiej statystyki – wyniki Prokomu w ostatnich meczach z Jovo na boisku i z Jovo na ławce. No i słusznie Pacesas zdecydował się na dwóch najlepszych rozgrywających z czterech, których sobie zgromadził, ale obaj oni są ciągle zawodnikami chyba jednak zbyt małego formatu. A może to Pacesas byłby najlepszym z nich? 🙂

Dalmau, Atkins, Pacesas, (Hamilton), Slanina, Hukić, Nordgaard, Dylewicz, Masiulis, Wójcik, Besok, Andersen plus Kijewski. Komu to przeszkadzało? 🙂 Czy jest lepiej w tym sezonie?

Co do meczu Polonia – Polpak. Podobnie jak we Włocławku, wiele było już załatwione na początku meczu (40:22 na początku drugiej kwarty). Paul Miller i Tyrone Riley przypomnieli sobie, jak się gra, a także mądra taktyka w obronie Polonii pokonała w tym dniu Erika Hicksa. Sam Bobby Dixon niewiele tego dnia mógł zrobić. Choć nie mam przekonania do tego zawodnika (zwłaszcza w obliczu kontuzji, które już go dopadły), zaimponował mi akcją niebywałą Kamil Łączyński, którego podanie przez 2/3 boiska do Millera, który skończył to wsadem z faulem. To była akcja meczu i gdyby nie Ostrów – to byłaby chyba akcja kolejki. Ciekawe, czy się nagrało ładnie z hali w Warszawie…

Numerem jeden tego meczu były jednak zachowania trenera Mihajlo Uvalina. Jak zawsze się pieklił, słusznie i niesłusznie, ale rozbawił mnie do łez, kiedy za głuchymi i ślepymi (mówię głównie o reakcjach na jego krzyki) arbitrami zaczął biegać z okrzykiem 'Du ju spik inglisz!?!?!?!'. Biegał tak od jednego do drugiego, bezradny… To był kabaret czystej wody, tym bardziej, że tercet Włodkowski – Kuczyński – Żabko rzeczywiście w językach obcych biegły nie jest. No, sędzia Włodkowski ostatecznie pogadał sobie z Uvalinem, ale też bez przesady, choć nawet jakieś uśmiechy były.

W sumie niesłychanie się dziwię, że odpowiedzialni za obsady nie potrafią zadbać o to, żeby w lidze PROFESJONALNEJ sędziowie mówili po angielsku. No, przynajmniej dwóch z trzech. Co więcej, nie znam rankingów sędziowskich, ale jest powszechnie znane, że mamy naprawdę mocnych sędziów z autorytetem. Ziemblicki, Bachański, Ćmikiewicz, Kowalski, Kudlicki, Calik, a także Zamojski (zdecydowanie nie mój ulubieniec, ale z racji miejsca w Eurolidze, jak czterem pierwszym, należy mu się szacunek) – to jest top. Dlaczego nie jest tak, że to oni właśnie są wyłącznie głównymi na meczach DBE?

Polpak w każdym razie wygląda mi na zespół, który jedyną swoją szansę na półfinał może opierać na wierze w trzecie miejsce Anwilu na koniec rundy zasadniczej. Bo z nimi Świecki KS 🙂 ma chyba szanse.

A co teraz? No wiele ciekawego rozstrzygnie się także w środę, kiedy Czarni grają ze Śląskiem. I na dole i na górze wiele odpowiedzi padnie. Moim zdaniem wygrają Czarni – dość spokojnie (czy Atkins wrócił??).

PS. W odpowiedzi na komentarze: 1) a skąd ja mam wiedzieć, kiedy pojawi się podcast na plk.pl? to nie moja zabawa; 2) top10 sezonu – będzie ciężko (i tak będzie ciężko z toptenami do końca sezonu – tempo wzrasta – kiedy to robić??), bo nie ma jak i gdzie magazynować tych akcji w formie 'surowej' – no chyba, że bez dźwięku zrobię, to możliwe… 3) i naprawdę skończcie już z naskakiwaniem na typy. lepiej dajcie swoje przed meczami, to wtedy zawsze możemy podyskutować. ale wszystkie! a nie tylko na własne zespoły. ja w tej kolejce poległem tylko na Górniku, chyba nieźle?

Typkowanie nocne na 24. kolejkę

Ciężki weekend się zapowiada. Wirus chwycił za gardło, nie wiem, czy do jutra, a właściwie do dzisiaj, uda się je odrestaurować na tyle, żeby móc poopowiadać o meczu Anwil – Turów. Do Włocławka się oczywiście wybieram, ale jeśli będę mógł z siebie wydobyć tylko żabi pisk, to żadnego komentowania nie będzie. A byłoby szkoda.

W środku nocy zatem, w miłej cieplarnianej atmosferze, niemal spod nocnych różowych okularów, typujmy, co może się zdarzyć w 24. kolejce Dominet Bank Ekstraligi.

Górnik – Basket -6

Górnik pozbył się rozrabiającego ponoć na maksa Krisa Clarksona, ale nie tylko dlatego stawiam na Basket. Zespół z Kwidzyna naprawdę jest w gazie i ma już stabilny, mocny skład. W Świebodzicach gra się trudno, ale wszystko w tym meczu jest możliwe, więc stawiam na niespodziankę.

Kotwica – AZS -4

Jednak nie potrafię się już w tym sezonie przekonać do Kotwicy. Wiem, że podobnie jak w przypadku meczu powyżej, jeszcze niedawno zakładałem odwrotny wynik, ale po obejrzeniu obszernych fragmentów meczu Basket – Kotwica zmieniłem zdanie w obu przypadkach. Derby mają swoją specyfikę, ale AZS moim zdaniem na boisku obecnie czuje się ze sobą dużo lepiej niż Kotwica.

Anwil – Turów -4

Hit soboty, w Polsacie Sport od 17.55. Cóż tu można powiedzieć – moim zdaniem Anwilowi nie będzie już łatwo zaskoczyć rywala, tak jak to się udało zrobić w Sopocie w ostatni weekend. Obejrzałem to spotkanie trzy razy (było warto) i nadal nie mogę uwierzyć, jak włocławianie łatwo rozpracowali rywali w ostatniej kwarcie. Mimo zmęczenia i skupienia na pucharowych meczach (bo to nie o odpuszczanie ligi chodzi, ale o to, że mniej jest czasu na regenerację i przygotowania do ligi!) Turów powinien to spotkanie wygrać. Choć na pewno będzie równo i ciekawie.

Polonia – Polpak +4

Ostatnia szansa dla Polonii, więc jak to często z ostatnimi szansami bywa – powinna zostać wykorzystana. Tu nie mam wiele więcej do dodania, poza tym, że odwrotny wynik mnie nie zdziwi. Ale stawiam na Polonię.

Atlas – Prokom +5

Hit niedzieli, w Polsacie Sport od 17.55. I tu jest wielka zagadka. Atlas właśnie się pozbył szukanego w takim mozole przez ponad miesiąc centra za grubą kasę – Michael Fey okazał się być słabiakiem. Nie dziwi mnie ta diagnoza, zwłaszcza od czasu, kiedy trener Andrzej Kowalczyk wreszcie uwierzył nieco w Dawida Przybyszewskiego. Kowalczyk mówi, że ciężko się przestawić zespołowi na grę z Cotą, w stosunku do poprzednich układów na boisku. No ale czas już najwyższy, żeby coś wreszcie tu zaczęło działać. Zeszłoroczny Prokom z tym Atlasem obecnym rozprawiłby się dość łatwo. Ale w tegoroczny specjalnie nie wierzę, zwłaszcza przed play-off. Czy Milanowi Guroviciowi i Donatasowi Slaninie będą odpowiadały specyficzne obręcze w hali w Ostrowie? Czy Jovo Stanojević przepchnie się w większym niż zwykle podkoszowym tłoku? Atlas przegrał u siebie tylko raz (i to po dogrywce), więc łatwiej mi przychodzi typowanie jego wygranej.

Czarni – Śląsk +11

Ten mecz dopiero w środę. Śląsk to teraz wielka niewiadoma, kontuzje, wyjazd Atkinsa (czy już wrócił)… Czarni mają nowego trenera i choć Mirosław Lisztwan został wspomożony Tomaszem Herktem, to współpraca nowego duetu trenerskiego z zespołem pozostaje wielkim wyzwaniem. W tym meczu akurat stawiam na Czarnych, ale ogólnie ich sezon widzę w czarnych barwach. Nomen omen.

A więc do zobaczenia w halach! Cholerka, że też lepiej i wygodniej mi teraz pisać niż charchać przez ściśnięte gardło…

Dwa topteny, Dogrywki nie budziet

Dzisiaj tylko krótko, linkowo, bo w drogę trzeba, wykopy czyhają. 🙂

Zapraszam do obejrzenia dwóch kompletów złożonych z TOP10 i skrótów meczów – z kolejki 22 i kolejki 23 . Brak dwóch meczów, w jednym wypadku nadeszła niekompletna płyta, w drugim – płyta nie nadeszła (Śląsk – Polonia). Blok Atkinsa mnie zaszokował… 🙂

Dogrywki w tym tygodniu nie będzie – prowadzący stracił głos (i próbuje go odzyskać na sobotę), a jeden z gości ma 39 stopni gorączki i było zagrożenie, że będzie będziemy opowiadać jeszcze większe banialuki niż zwykle. 🙂

Wracamy w przyszłym tygodniu…

PS. Chciałem wczoraj obejrzeć sobie mecz NCAA Duke – North Carolina, nastawiłem wideo pierwszy raz na kanał Sportklub, a tu zonk – w porze zapowiadanego meczu kosza (w programie na stronie Sportklubu) poleciał futbol amerykański (a fe!). Chyba nie zweryfikuję na Zakopane zawodników ze Sportklubu z zemsty… 🙂

PS2. Jeszcze tylko do jutra można zgłaszać zespoły dziennikarskie do Mistrzostw Polski Dziennikarzy (MPD) w Zakopanem. Szczegóły – i uzupełnione dane historyczne – na stronie www.mpd.plk.pl