Dzisiaj wielki mecz Asco Śląsk Wrocław – Anwil Włocławek. Skoro już jestem w drodze, to wypada coś przed tą kolejką napisać, choć ostatnio głowa zupełnie w innych sprawach. No i mecze co trzy dni, dają w kość.
Najpierw najstarsza zaległość. Z meczu Śląsk – Prokom jeszcze. I znów będzie o sędziach, jako ciekawostka. Niestety, potwierdziły się moje przypuszczenia z transmisji, że był błąd przy wolnych, które za Tomczyka wykonał Chanas. W momencie faulu Chanas był na boisku, zszedł zmieniony przez Kiausasa, a później (krew na Tomczyku) trwało poszukiwanie Polaka, który mógłby zmienić Tomczyka. Hyży do rzutów wolnych się nie nadawał (teoretycznie), ale może trafiłby więcej niż jeden z trzech, które trafił Chanas. Bo to on wszedł na boisko znów. Po pierwsze, wbrew przepisowi o zmianach, po drugie wbrew przepisowi o zastępowaniu przy wolnych kontuzjowanego zawodnika.
Druga ciekawa sytuacja z tego meczu to faul Pape Sowa, kiedy leżał na parkiecie na połowie boiska, a stojący nad nim Bartek Diduszko potknął się. Sędziowie gwizdnęli faul, moim zdaniem słusznie, choć Sow nie wykonywał żadnego ruchu (trenerzy Śląska kuriozalnie dopominali się niesportowego). Niestety, siedzenie na parkiecie nie mieści się w pojęciu 'prawidłowa pozycja obronna', a bez niej za zetknięcie zawsze odpowiada obrońca. Gdyby siedział pod koszem, chyba nikt by nie miał wątpliwości, że fauluje…
W meczu Atlas – Czarni mieliśmy świetny przykład na to, jak nikła jest wiedza kibiców o przepisach koszykarskich. Każdy sędzia dokładnie zna tę sytuację, bo zdarza się często i zawsze wszystkich dziwi. Rzut niecelny, piłka odbijana pod koszem i dalej od kosza przez zawodników ataku wraca za połowę, tam łapie ją zawodnik ataku. I wszyscy twierdzą, że to jest błąd połowy! W Ostrowie cała hala wstała, trener Kowalczyk ruszył w stronę sędziów, a Gintaras Kadziulis zaklaskał w dłonie i udał się w kierunku linii, żeby wybijać stamtąd piłkę. Nawet Przemysław Frasunkiewicz, który złapał piłkę za połową zawahał się i dopiero po chwili ruszył do przodu. Za chwilę Mantas Cesnauskis trafił trójkę. Legalnie! Wszystko legalnie!
W przepisie o błędzie połowy (dokładnie: powrotu piłki na pole obrony) opis jest bowiem precyzyjny i każdy kursant sędziowski wie o trzech warunkach, które muszą być spełnione, żeby taki błąd odgwizdać. 1) Ostatni na połowie ataku dotyka zawodnik zespołu A. 2) Pierwszy na połowie obrony dotyka zawodnik zespołu A. 3) Zespół A jest w posiadaniu piłki.
W tym przypadku oczywiście przypadek trzeci nie miał miejsca. Bo piłka jest niczyja po rzucie, a zespół A (czyli Czarni) nie weszli w jej posiadanie. Zespół jest w posiadaniu piłki, gdy zawodnik zespołu jest w posiadaniu piłki. A zawodnik jest w posiadaniu piłki, gdy 'trzyma ją lub kozłuje albo ma piłkę w dyspozycji'. Nic takiego nie miało tu miejsca. Nawet podanie takim pchnięciem piłki do kolegi nie sprawia, że zespół znajduje się w jej posiadaniu! (Posiadanie jest ważne głównie dlatego, że warunkuje rozpoczęcie mierzenia akcji 24 sekund, ale jak widać przydaje się też w innych sytuacjach).
Na forum Stali ktoś napisał, że gdyby w tej sytuacji sędziowie odgwizdali połowę, to nikt by się nie obraził. Ale problem w tym, że to byłoby niezgodne z przepisami! Na tym właśnie polega problem z kibicami i rzekomymi spiskami sędziów wobec ich zespołów…
—
Czemu o tym znów piszę? Bo zbulwersowała mnie głęboka nieodpowiedzialność i kompletna ignorancja pana prezydenta Koszalina Mirosława Mikietyńskiego, który napisał list do Polskiej Ligi Koszykówki (warto się z całością zapoznać choćby tutaj) . Z góry zaznaczam, że używam mocnych słów z rozwagą i jestem pewien, że pan Mikietyński zna się świetnie na zarządzaniu miastem, ale jestem też pewien, że nie ma pojęcia o sędziowaniu, a zaczynam mieć wątpliwości, czy zna się na koszykówce.
Awantura o mecz AZS – Czarni przyjęła naprawdę kuriozalne formy. Oglądałem ten mecz w telewizji w domu w Warszawie i daję słowo, mimo kilku pomyłek sędziowskich żadnego skandalu nie widziałem, a miałem przecież do dyspozycji powtórki, jak każdy telewidz. A tymczasem w hali w Koszalinie chyba zakrzywiła się czasoprzestrzeń, bo – z tego co wiem – wiceprezes klubu wraz z prezydentem miasta (miasto Koszalin jest właścicielem klubu, chyba większościowym) zwyzywał sędziów, jeden z nich wtargnął do szatni, ktoś kazał kapitanowi zespołu podpisać protest w protokole, a prezes klubu później w słynnym wpisie zasugerował, że sędziowie wpływali celowo na wynik meczu. Procedura związana z kuriozalnym protestem trwa do teraz (PLK odrzuciła protest, a AZS skierował sprawę do Komisji Odwoławczej przy PZKosz, nadal dopominając się powtórzenia meczu!!!).
Piszę o kuriozum, bo z tego co wiem o sprawie wynika, że w tym proteście AZS podnosi trzy sytuacje meczowe, jego zdaniem ocenione przez sędziów na niekorzyść klubu z Koszalina. Po pierwsze, nawet jeśli byłyby rzeczywiście źle ocenione na niekorzyść AZS, to liczba trzy w tym kontekście jest absolutnie za mała, żeby wnosić oficjalne protesty! Przy około 100 gwizdkach w meczu (i następnych 100 sytuacjach bez gwizdka, bo brak gwizdka to też decyzja sędziego) trzy sytuacje to naprawdę mało. Na podstawie trzech błędów sędziów powtarzać mecz i uznawać, że sędziowie byli stronniczy? Może w piłce nożnej, ale nie tu…
Dodatkowy problem leży w tym, że z tych sytuacji tylko jedna była rzeczywiście ewidentną pomyłką na niekorzyść AZS. Druga to sprawa zamachu ręką w wykonaniu Omara Barletta, co do której wśród sędziów i obserwatorów nie ma jasności, czy powinien to być faul niesportowy, zwykły, czy też zwykły i techniczny. Poza tym różnica między odgwizdanym faulem zwykłym i niesportowym jest znikoma.
Trzecia sytuacja to wybicie piłki z boku w ostatniej akcji AZS w meczu, kiedy Przemysław Frasunkiewicz wyszedł za linię, żeby utrudnić wykonanie rozrysowanej akcji. Sędzia zachował się dokładnie tak, jak powinien. Zatrzymał grę, ostrzegł Frasunkiewicza i dał piłkę jeszcze raz. Za drugim razem byłby techniczny, ale bez ostrzeżenia nie można tego zrobić. Więc o co AZS kruszy kopie?
Za to w swoim piśmie ludzie AZS ani słowem nie wspominają o tym, że kilkadziesiąt sekund przed końcem meczu sędziowie ewidentnie pomylili się na korzyść koszalinian, przyznając im aut.
No i do tego wszystkiego mamy jeszcze epilog w postaci listu prezydenta do PLK. Padają w nim bardzo mocne słowa, ważące na wizerunku ligi: (cytaty) 'w pewnym momencie miałem wrażenie, podobnie jak i wielu kibiców AZS, że decyzje o wyniku meczu zapadły wcześniej'… 'pojawia się podejrzenie, że w rozgrywkach ligowych nie obowiązują zasady sportowego współzawodnictwa'. To są słowa, za które prezydent musi odpowiedzieć! Czy jako polityk nie nauczył się odpowiedzialności za słowa? A jakie ma argumenty? Czy te trzy sytuacje, które podnosi w swoim proteście AZS, i których podnoszenie potwierdza brak znajomości przepisów?
Naprawdę, uważam, że kibice AZS i cały Koszalin nie zasługują na to, żeby w ich imieniu ośmieszać idee sportu. Przegrać trzeba umieć. Czy panowie prezydenci i prezesi chcieliby po każdym zwycięstwie AZS słuchać o sędziowskim spisku, który pogrążył ich przeciwnika? Z dowodami i merytoryczną oceną sędziowania niech pierwsi uderzają do mediów (chętnie wysłucham), ale w takim stylu jest to tylko psucie naszej ukochanej dyscypliny.
I na koniec jeszcze, jest mi bardzo przykro pisząc znów o AZS nie w kontekście jego gry o play-off i wygranych na boisku tylko jakichś kuriozalnych sytuacji poza parkietem. Phil Goss wygrał mecz dla AZS jakimś niesamowitym rzutem, ale o tym strony internetowe nie piszą, tylko parają się protestami i listami otwartymi. Panowie, po co to wam? Macie fajny zespół i szanse na ósemkę. Pomóżcie trenerowi i zawodnikom, to wystarczy.
—
Jak zawsze o tej porze tygodnia zapraszam do obejrzenia Magazynu Dogrywka , a także TOP 10 z 17. kolejki. Nieco ograniczonej wersji, ale trudno. Teraz z powodu natłoku kolejek nie będę w stanie wykonać skrótów meczów, a TOP 10 też będzie z opóźnieniem. Ale cóż…
—
Z nowych zawodników w naszej lidze: Rashad Phillips nie będzie chyba rewelacją w Prokomie, ale na pewno lepiej przeprowadzi piłkę niż to miało miejsce w meczach ze Śląskiem i Polpakiem (straszna męka była). — Dwaj nowy zawodnicy Polpaku jeszcze dzisiaj nie zostali zgłoszeni do gry, ale Chris Garner i Mario Boggan wyglądają na bardzo dobre wzmocnienia. Przy okazji, trener Mihailo Uvalin ponoć na konferencji prasowej po meczu z AZS nie chciał nic mówić, bo otwartość wobec mediów źle się dla niego kończy i ma wielu wrogów, którzy czyhają na jego posadę. Hmmm, może trochę jestem daleko od Świecia ostatnio, ale z tej odległości mam wrażenie, że sens w wyrzucaniu z pracy Uvalina widzi chyba tylko prezes klubu Stefan Medeński. Przecież Serb robi dobrą pracę w Polpaku i wywalanie go byłoby samobójczym strzałem w głowę. Powodzenia, panie trenerze! — Paweł Mróz wraca do Śląska – i bardzo dobrze, bo w tej lidze jest jego miejsce. Niestety, jestem dość sceptyczny, czy wniesie wiele do gry wrocławian (chętniej bym go widział w słabszym zespole). Chyba większe znaczenie miałby ewentualny powrót Denga Gaia, ale czy do niego dojdzie? — Lee Humphrey w Czarnych, o nim już chyba pisałem. Wygląda na świetny zakup, idealny do Czarnych, brakuje tam shootera, który wspomoże obwód (do stylu powinien pasować). Ale czy trener Igor Griszczuk go najpierw nie przeczołga po poligonie? 🙂 — Gdzie w końcu zagra Łukasz Obrzut? Wiele klubów szuka centra, w końcu chyba ktoś się zdecyduje… Choć moim zdaniem, chciałbym się mylić, ale moim zdaniem to będzie zawodnik pokroju Dawida Przybyszewskiego. Ciekawy był wywiad z Obrzutem w 'PS', gdzie niedoszły zawodnik NBA opowiadał, że trenuje w Kentucky na tej samej sali co zespół uniwersytetu i objeżdża stan pomagając koledze w dystrybucji programów treningowych, które na dodatek dystrybuowane są za darmo… 🙂 Coś niesamowitego…
—
No i na koniec typowanie na mecze, które już za cztery godziny.
AZS – Polpharma +9. Bez wątpliwości stawiam na AZS. W walce o utrzymanie walka będzie straszna, ale akurat Polpharma nie ma żadnych argumentów pod koszem, które mogłyby powalić niezniszczalnego Mariusza Bacika. A na obwodzie w tym meczu widzę przewagę D.J. Thompsona nad Donaldem Copelandem.
Basket – Prokom -10. Olimpia Larissa zabrała Basketowi Mike'a Kinga i zanosi się na to, że nikt go nie zastąpi. Duża strata! Znów nasza liga wychodzi na zaścianek, niestety (analogie piłkarskie do mnie nie przemawiają, bo w futbolu jednak kupuje się zawodników w większości przypadków w przerwie miedzy sezonami lub rundami i jest czas na reakcję po stracie piłkarza). Dlatego w Kwidzynie wygra mistrz.
Polpak – Turów -7. Metodyczna maszynka ze Zgorzelca powinna się rozpędzać przed ważnymi meczami w Pucharze ULEB i z Polpakiem będzie dobra okazja do przećwiczenia walki z dobrą obroną. Zespół ze Świecia ma szanse, jeśli z zimowego snu obudzi się Bobby Dixon, któremu straszliwie skrzydełka opadły ostatnio.
Polonia – Górnik +8. Niebywale ważny mecz dla obu zespołów. Górnik ostatnio wyglądał lepiej, ale Polonia zazwyczaj takich meczów nie przegrywała… Wrócił Tyrone Riley i to daje szanse warszawiakom.
Czarni – Kotwica +11. Słupszczanie nie mogą tego po prostu przegrać, choć Kotwica pod ręką Sebastiana Machowskiego (umówmy się, że jego, a nie Pawła Blechacza) ostatnio wymiata.
Śląsk – Anwil +9. Tak sobie zdałem sprawę właśnie, że we wszystkich środowych meczach żaden wynik mnie tak naprawdę nie zdziwi. Także w tym meczu. Jednak widownia i brak Gerroda Hendersona w Anwilu dają moim zdaniem przewagę Śląskowi. Ciekaw jestem tego Gaidamaviciusa, choć nie spodziewam się rewelacji, to chciałbym się choć dowiedzieć, czy wytrzyma porównanie z Nikolą Otaseviciem. To ważne pytanie… Ten mecz w Polsacie Sport od 18.30 i mam nadzieję, że tym razem nie będziemy mieli kłopotu z wejściem na satelitę jak tydzień temu.
—
PS. Jest już ostateczny i oficjalny termin mistrzostw Polski dziennikarzy – tym razem gramy w Zakopanem 2-4 kwietnia (zebranie organizacyjne 1 kwietnia o 21). Zgłoszenia i więcej informacji na stronie http://www.mpd.plk.pl. Wiem, że ten termin się pokrywa z pierwszą kolejką pre-play-off, ale inaczej się nie dało. Dlatego gramy od środy do piątku, żeby ewentualni zainteresowani mogli dojechać po pierwszym dniu i dołączyć do zespołów.
PS2. Ciekawa dyskusja o tym, czy Marko Scekić jest Serbem czy Bośniakiem, rozgorzała w komentarzach do poprzedniego wpisu. Na pewno pomyłkowo nazwałem go Serbem, bo obywatelem jest Bośni. Jednak Bośniacy jako tacy dzielą się na Serbów z Bośni, Chorwatów z Bośni i kogoś, kogo umownie nazywa się Muzułmanami. Scekić jest przedstawicielem tej pierwszej grupy. Ale jednak Bośniak. 🙂
PS3. Czemu nie będzie w TV meczu Prokom – AZS? Podziękujcie klubowi z Sopotu. Nie zgodził się grać w niedzielę, znów z błahego powodu (ktoś tam musi pojechać po wizę i ma wykupiony bilet na niedzielę). Kolejny klub, który podnosząc takie argumenty ośmiesza powagę ligi…
PS4. Dalej broniąc nieswoich decyzji: jeśli mielibyśmy nie pokazywać meczów Śląska, akurat mają ciekawą serię, to co w zamian? Poza tym w pierwszej rundzie Śląsk był raz, więc o co chodzi?
PS5. W sprawie statystyk z Koszalina być może wykonam poprawkę. Mam jednak nadzieję, że ludzie zatrudnieni przez AZS nauczą się, o co chodzi z tymi zbiórkami i przechwytami… Gwoli wyjaśnienia – współpracuję ze stroną PLK.pl i czasami dla nich poprawiam statystyki… Zależy mi po prostu, żeby były one jak najprawdziwsze…
PS6. W każdym razie – zapowiada się niesamowity dzień! 🙂