Z życzeniami dla klubów i decydentów

Od autora bloga adrom.blox.pl i autora Sport.pl wypada złożyć życzenia noworoczne dla koszykarskiego środowiska:

Prokomowi Treflowi Sopot – życzę odzyskania przyjemności z gry i sensu istnienia. Na razie to wszystko jakoś za bardzo idzie rozpędem, a impet już straciło.

Anwilowi Włocławek – życzę, aby atak na tytuł mistrza Polski okazał się wreszcie skuteczny. Zresztą życzę tego wszystkim trzem liderom Dominet Bank Ekstraligi. A co? Stać mnie! Każdy z tych trzech klubów na to zasługuje.

PGE Turowowi Zgorzelec – życzę jak wyżej, ale może nawet przede wszystkim zdobycia Pucharu ULEB. Bo taki sukces to byłoby naprawdę coś w najbardziej euro-schengenowskim mieście w Polsce.

Atlasowi Stali Ostrów – życzę, żeby trenerowi Andrzejowi Kowalczykowi zepsuł się telefon, który służy do dzwonienia do agentów i szukania coraz to nowych zawodników. Dla dobra klubu – może obecny skład jest wcale niezły?

Polpakowi Świecie – żeby presja prezesa była twórcza, a nie przeszkadzała w odnoszeniu sukcesów. I żeby Bobby Dixon grał tak zawsze.

Asco Śląskowi Wrocław – żeby w końcu się zdecydował, kto jest trenerem, czy Andrzej Adamek, czy Rimas Kurtinaitis, czy też znów kto inny. I żeby Wrocław cały znów żył koszykówką.

AZS Koszalin – żeby pasja kibiców przerodziła się w wielkie sukcesy w całkiem nowej hali (oj, te by się przydały w połowie miast z klubami DBE).

Kotwicy Kołobrzeg – żeby nerwów Chrisowi Danielsowi starczyło na tyle, aby był pierwszy w historii play-off.

Bankowi BPS Basketowi Kwidzyn – żeby debiut w ekstralidze nie skończył się na entuzjazmie. I żeby Michael Ansley żył wiecznie!

SPEC Polonii Warszawa – żeby okazało się, że kibice koszykówki w Warszawie są bardzo liczni i tylko przez pomyłkę dotąd chodzili na siatkówkę.

Górnikowi Wałbrzych – żeby powrót po latach do ekstraligi nie skończył się na jednym sezonie i żeby dzięki postępom w budowach obiektów sportowych udało się ekstralidze naprawdę wrócić do Wałbrzycha.

Polpharmie Starogard – żeby udało sie uleczyć ten sezon, bo choć ktoś musi spaść, to na pewno nikomu tego spadku nie życzę.

Enerdze Czarnym Słupsk – żeby uparte stawianie na bardzo upartego Igora Griszczuka nie okazało się największym błędem w historii klubu. Co ja mówię – na pewno się nie stanie. W końcu uparci żyją może krócej, ale na pewno efektowniej.

Reprezentacji Polski – w końcu to też ważny „klub" – życzę, żeby udało się w ogóle zauważyć jego istnienie. I żeby sukcesy nie ograniczyły się do wygrania czterech meczów o punkty w ciągu dwóch lat. W najbliższych dwóch latach potrzebujemy dużo więcej wygranych!

Prezesowi Polskiego Związku Koszykówki (Romanowi Ludwiczukowi) – żeby lepiej udawało mu się jego główne w moich oczach dzieło – promocji koszykówki. Co ja mówię – żeby w ogóle mu się udawało, bo na razie koszykówki w ogóle nie widać. I jakby się pan prezes nie natężał, to go nie widać także.

Prezesowi Polskiej Ligi Koszykówki (Januszowi Wierzbowskiemu) – życzę, żeby w końcu jego pozycja w lidze wzrosła. I żeby prezesi klubowi, którzy w 13 różnych kierunków ciągną ligowy obrusik, zrozumieli, że ktoś musi mieć prawo ich pociągnąć.

A na koniec – pozaregulaminowo – życzę sobie, żeby moja ukochana dyscyplina miała więcej szczęścia. Do prezesów, zawodników, klubów… I ogólnie – tylko szczęście bowiem może nas uszlachetnić! Miłych świąt!

PS1. Zapraszam do lektury podobnych życzeń red. Ceglińskiego i Pacudy .

PS2. A w tygodniu w lidze koszykarzy

PS3. O meczu Prokomu z Atlasem nie ma chyba specjalnie o czym mówić… Niech będzie wesoło!

PS4. Na swoim blogu redaktor Tymiński coś tam wspomniał. Ale gdzie te obiecane teksty, panie redaktorze? Niezalinkowane nic… 🙂

Świątecznie, choć niezbyt o Mikołaju (świętym podobno)

O tak – długo mnie nie było tutaj. Przyczyny różne – finalnie na przykład transport kota do łatwych zadań nie należy, choć gdyby on miał tu bloga, na pewno miałby dzisiaj dużo ciekawszy wpis niż ja.

No ale wypada coś nie coś napisać, skoro tyle się dzieje, a 110 komentarzy pod poprzednim wpisem zobowiązuje.

O zamieszaniu telewizyjnym wokół Turów – Anwil

Rozmawiałem o tym chwilę z panem prezesem Zbigniewem Polatowskim i myślę, że zgodzimy się różnić w tej sprawie. Prezes twierdzi, że było za późno. Że dowiedział się w sobotę, a może w piątek, a dla Dunna i Hendersona już nie zdołał przebukować biletów. No cóż, dla mnie to po prostu za mało dobrej woli, bo ja wiedziałem, że ten mecz ma być pokazany we wtorek. Prezes mówi, że wcześniej miał informację, że transmisji nie będzie, a kolejka z urzędu zaplanowana była na sobotę. Moim zdaniem – brak elastyczności. Ale także – przyznaję – wygląda na to, że sporo zawaliło biuro PLK, przez które przechodzi komunikacja na linii kluby – Polsat. Taka kolejka – tuż przed świętami – powinna być dokładnie zaplanowana ze szczegółami dużo wcześniej. A nie była.

Zresztą nie chce mi się o tym już gadać, bo to już przebrało miarkę. Zresztą to kolejny, bodaj piąty, w tym sezonie taki problem z planowaniem transmisji. Wygląda na to, że nikomu prawie nie zależy na byciu w telewizji, tak naprawdę ostatniej zainteresowanej koszykówką krajową. Że kluby mają inne priorytety niż pokazanie najciekawszych meczów w telewizji dostępnej dla 1/3 Polaków. Skutki są już wyraźne – mogę na 99 procent zapowiedzieć, że Polsat Sport nie będzie zainteresowany przedłużeniem umowy na kolejny sezon (a ma takie prawo zgodnie z umową). W to miejsce może na przykład wskoczyć liga piłki ręcznej. Ciekawe, czy ktoś w najbliższych latach zaoferuje podobne warunki lidze koszykarskiej.

O porażce Prokomu w Eurolidze

Niewiele mam do powiedzenia. Byłem gdzie indziej i nie zobaczyłem. A szkoda, bo Euroliga w Hali Stumiejsc, przepraszam, w Hali Stulecia, to musiało być przeżycie. Nie nabijam się, bo to pech z tą Olivią, ale jednak wstyd, że w okolicy nie ma choćby drugiej hali na 3-4 tysiące. No ale skoro Prokom umie załatwić, że wszystkie mecze mają być do końca sezonu w tej halce, to gratuluję. Czyli ogólnie już się sezon skończył? Po dwóch miesiącach nici zostały z ósemki w Eurolidze? Pięć ostatnich meczów o nic? Słabo, naprawdę słabo.

O braku typów

Typki na 11. kolejkę poszły… gdzie trzeba. Czyli do polskikosz.pl, gdzie rywalizujemy w lidze dziennikarzy. Dla własnego samopoczucia zawieszam niniejszym typowanie publiczne. Za dużo było negatywnych emocji. Nie chcecie tego, to nie będzie. Będę pisał o czym innym.

O wideo

Jak zawsze, pojawił się w środku tygodnia magazyn Dogrywka i skróty meczów oraz jak zawsze Top 10 . Wyjątkowo ciekawe moim zdaniem, choć płyta z meczu Atlas – AZS się do niczego nie nadawała (Karaś, gdzie jest Twoja płyta???). Operatora kamery klubowej w Ostrowie proszę o wyłączenie opcji 'on-screen display'!!! Musi być taki guzik. To samo kieruję do Zgorzelca!

W każdym razie wydawało mi się, że zagranie z Hendersonem będzie najmocniejsze w tym tygodniu, ale jednak dwa skoczne wsady były moim zdaniem dużo bardziej imponujące.

Przy okazji – w dziale wideo Sport.pl znajdziecie także 9 filmów z rozmowami o sporcie (podsumowanie roku 2007), które wykonałem z Radkiem Leniarskim. On mówił, ja nie przeszkadzałem (chyba). Wyszło nawet ciekawie, no i znacząco o koszykówce również.

O Polpaku i triple-double

Pojęcie 'potrójna zdobycz' mi się podoba – wynalazł chyba Jerzy Świątek – więc z przyjemnością je polansuję, skoro 'tripl-dabl' wraca do naszej ligi. (Zresztą stanowić winno impuls do tłumaczenia nadużywanych anglicyzmów w terminach koszykarskich – można ładnie i skutecznie!). Po latach – bo ostatnie miało miejsce 21 kwietnia 2006 (słynne polowanie na asysty Pawła Wiekiery), a wcześniej zaliczyli je także Duane Cooper, Marek Łukomski, Alex Austin i Bojan Malesević. W tym gronie ląduje Bobby Dixon (23 pkt., 14 asyst, 11 zbiórek), który pomógł Polpakowi Świecie pokonać w fajnym meczu Polonię Warszawa. Bobby mówi, że potrójne zdobycze mu się zdarzają – w poprzednim sezonie trzy razy, a także kilka razy w college'u. Brawo dla niego – bo z 173 cm wzrostu trzeba więcej niż przypadku, żeby zebrać tyle piłek. Do asyst też nie jest łatwo, ale akurat w piątek zwłaszcza Eric Hicks i Paweł Kikowski bardzo pomogli. Polonia jest osłabiona kontuzjami i niewiele mogła, zwłaszcza w obronie (56 straconych punktów w dwie pierwsze kwarty, a 62 przez 21 minut). Polpak za to się ogląda i to może być zespół coraz mocniejszy. Nie tylko dlatego, że wszyscy trzej wymienieni liderzy robią postępy z meczu na mecz. Także dlatego, że niedługo wróci kontuzjowany Seid Hajrić, a Nenad Stefanović – godny następca Tomasza Ziembińskiego – potrafi jak nikt inny trafić z dziewięciu metrów nie odrywając się od podłogi. Takim rzutem dwie minuty przed końcem przy stanie minus siedem załatwił Polonię ostatecznie.

Inne wyniki? Nie zdziwiły mnie. Dziwi mnie tylko może, jak można grać dwa mecze w tygodniu po 40 minut Loganem i Kelatim, skoro ma się takie rezerwy. Ale może dlatego nigdy nie będę Saso Filipovskim…

Do zobaczenia jutro w Sopocie i w Polsacie Sport – o 17.30 Prokom Trefl kontra Atlas Stal Ostrów.

Weekend wykończył, więc…

Więc dzisiaj będzie króciutko. I linkowo.

O meczu Anwil – Prokom napisałem więcej tutaj .

Ciekawe doświadczenie spotkało mnie w niedzielę – pierwszy większy wywiad ze mną . 🙂 Pewne rzeczy trochę inaczej bym spisał i napisał :P, ale w końcu to robota dla dziennikarza robiącego wywiad. W każdym razie wszystko się zgadza. Autora pozdrawiam.

Niestety, wątek, który zapoczątkował dyskusję, ma swój ciąg dalszy. Na przyszły weekend po wszystkich deliberacjach zaplanowano transmisję w sobotę z meczu Turów – Anwil. A tymczasem w sobotę we Włocławku dowiedziałem się, że – z tych samych powodów co AZS – gry w sobotę (w sobotę!!!) odmawia Anwil. Trwają w tej chwili przepychanki w tej sprawie. Turów z tego co wiem, chce grać w sobotę. Kompletnie nie rozumiem, dlaczego Anwil się tak upiera. Nic nie rozumiem. To naprawdę fatalne. Po rozwiniętym klubie z Włocławka się tego nie spodziewałem kompletnie i też nie obawiam się tego nazwać skandalem.

Ale mogę powiedzieć tylko, że w sprawie telewizyjnej to już mi ręce opadają. Jak rozumiem, lidze i niemal wszystkim prezesom kompletnie na tym nie zależy. Przykre. 

Panu Prezesowi polecam się

Są takie dni, kiedy człowiekowi się odechciewa.

Na szczęście pewnie niedługo to już potrwa, a polską koszykówką zajmą się ludzie fachowi. Telewizje lokalne i prezesi klubów, od zawsze będący w awangardzie postępu cywilizacji.

Ale dość już zgryźliwości, bo nie o to chodzi.

Chętnie poczytam kolejne zjadliwe komentarze, jak to szkodzę koszykówce, a zwłaszcza ograbiam ze sponsorów kluby z Koszalina i Kołobrzegu. Ale napiszę jeszcze kilka słów komentarza w odpowiedzi nieznanemu mi specjalnie niestety prezesowi klubu z Koszalina panu Markowi Łycyniakowi, który pochylił się nad moim wczorajszym wpisem. Wolałbym pewnie z nim porozmawiać, zapewne nie jest problemem dla Pana Prezesa zdobycie do mnie numeru telefonu, ale skoro on woli do mnie pisać listy, to i ja mogę.

Tyle, że nie interesuje mnie już wojna na obelgi i wykrzykniki.

Dla prezesa AZS mam kilka faktów:

– W NBA koszykarze będący bardzo daleko od domów grają w oba dni świąt Bożego Narodzenia, a także w Nowy Rok.

– Potęgę najlepszych lig świata we wszystkich sportach buduje obecność w telewizji.

– Koszykarze zawodowi w zamian za ogromne zarobki (ogromne! oni zarabiają w Polsce po kilkanaście, kilkadziesiąt tysięcy złotych miesięcznie! nikt z nas tyle nigdy nie zarobi…) mają dostarczyć ludziom rozrywki. Jeśli jest szansa, żeby to osiągnąć w niedzielę 23 grudnia, powinni być gotowi. Co więcej, ja mimo niewątpliwej chęci spędzenia czasu z rodziną i chęci odpoczynku, chętnie – nawet za 0 złotych wypłaty – stawiłbym się na mecz – choćby w Koszalinie, do którego bardzo lubię przyjeżdżać, jak wszędzie w ukochanej Polsce – w pierwsze czy drugie święto Bożego Narodzenia, albo w Nowy Rok, jeśli to miałoby się przyczynić do zwiększenia popularności koszykówki – mojego sportu.

– Wymieniając argumenty (pomijam ich jakość) podobno mające uzasadnić wyjazd koszykarzy do domu, obraża pan tysiące, może miliony ludzi, którzy pracują w święta, w niedziele, cały rok (a nie tylko od października do maja), na ogół za marne grosze, bo muszą, często robiąc to dla naszej przyjemności, żeby Pan miał co obejrzeć w telewizji, przeczytać w gazecie, gdzie kupić papierosy. Dlaczego oni mogą się poświęcić, a Panowie Koszykarze nie?

– W odpowiedzi także na jakieś komentarze ze strony Kotwicy: program na kolejkę ustala wspólnie Polsat Sport i biuro PLK. Propozycja stacji, z którą współpracuję, była jasna – Prokom w sobotę, AZS w niedzielę. Nie było żadnej innej propozycji. Biuro PLK kontaktowało się z klubami (AZS, Kotwica), które odmówiły (tak usłyszałem od upoważnionej osoby z ligi). Kto tu kłamie?

– Nic nie przeszkadza klubowi z Koszalina negocjować z właściwymi ludźmi, żeby transmisji w Polsacie Sport było więcej. Co Pan zrobił w tej sprawie?

– Telewizja Polsat Sport pisemnie przed sezonem zgodziła się na udzielenie sublicencji stacjom lokalnym TVP na transmitowanie wszystkich meczów DBE, których nie będzie pokazywać PS. Centrala TVP ODMÓWIŁA ROZMÓW NA TEN TEMAT, z tego co wiem, uznając tę propozycję za niegodną. Prawo do newsów też trzeba sobie wynegocjować. Jak wiadomo, w kilku miejscach w Polsce mecze DBE są pokazywane przez lokalne kablówki, nawet w całości. Czy te fakty są Panom znane? Jeśli nie, jak to świadczy?

– Jeśli Pan Prezes znajdzie stację, która zapłaci więcej niż Polsat Sport za transmisje DBE, zostanie na pewno menedżerem roku w skali europejskiej. Sam przyznam taką nagrodę, wykonam puchar i przywiozę osobiście do Koszalina.

Kończąc, mam nadzieję, że Pan Prezes nie tylko lubi sobie popisać, ale także kreuje popularność koszykówki w regionie i w całym kraju. O mnie i telewizję Polsat niech się Pan nie martwi. Jestem niemal pewien, że już bardzo niedługo Polska Liga Koszykówki będzie sobie radziła beze mnie i bez tej stacji. Zobaczymy, jak to będzie radosny zbieg okoliczności.

Pozdrawiam serdecznie, zapraszam do rozmowy. Rolą dziennikarza, nawet już pozbawionego pracy etatowej w redakcji pisanego medium, jest pisanie. Rolą prezesów jest działanie. Proponuję, żeby tak zostało.

PS. Dopiero teraz przeczytałem komentarz na stronie Kotwicy podpisany przez rzecznika. Większość odniesień powyżej. Jeśli zostałem wprowadzony w błąd w biurze ligi, to przepraszam, ale nie w swoim imieniu. Pozostałe argumenty pozostają, a z niepoważnymi argumentami nie będę dyskutował. Na przykład z tym, że przed rozpoczęciem ligi był znany plan transmisji. Proste, jeśli ktoś nie chce się pokazać, to się nie pokaże, a ja mogę to krytykować, bo uważam, że to szkodzi. A już o planach szkoleniowych klubów nie chce nawet słuchać. Kogo to obchodzi?

Dziękuję za zainteresowanie, cieszę się, że jestem aż tak czytany. Do zobaczenia w niedzielę.

Park maszynowy czyli święta to potęga!

W tym tygodniu jestem nieco skoncentrowany na innych sprawach, bo to i okrągłe urodziny Szanownej Rodzicielki (dwieście lat, Mamo), a także zmiany w parku maszynowym (oby na lepsze). Ale i przecież o koszykówce trzeba coś-nie-coś napisać…

Zaciekawiła mnie (jako dziennikarza coraz rzadziej piszącego) seria tekstów o kłopotach medialnych koszykówki. Coś czuję, że koledzy z 'GW' się trochę chyba inspirowali moimi wpisami (wielce niestosownie marudnymi). W sumie mają rację. Choć dziwnie do analizy rynku telewizyjnego wybrali akurat oglądalność incydentalnej (było tak 3 razy na 23 trasmisje) relacji w Polsacie Sport Extra… Na razie jesteśmy ciągle z urzędu w Polsacie Sport i nie ma co wywoływać wilka z lasu.

Myślę, że problem jest zdecydowanie bardziej złożony niż to naświetlił Paweł Rzekanowski w swoim komentarzu. Zwalił wszystko na prezesa ligi, który doprawdy niewiele ma do powiedzenia. No i nakłamał, że transmisje zostały przeniesione do PSE, co nie jest prawdą (znalazły się tam wyjątkowo).

Dlaczego bronię prezesa? Bo to funkcja w wielu sprawach tylko reprezentacyjna – w rozumieniu reprezentowania klubów. Skandaliczne niemal przykłady tego w kontekście telewizyjnym mamy w tym sezonie. Kluby sobie robią z tym co chcą. Mają prawo – w regulaminie zagwarantowane – ustalać sobie terminy meczów w weekend takie, jakie chcą. A to prawo może im odebrać tylko… zgromadzenie klubów, czyli rada nadzorcza PLK.

Więc i ja w sprawie popularyzacji koszykówki w telewizji. Najpierw w punktach kilka faktów.

1. Pamiętam jak w latach 90. każdy błogosławił możliwość gry w pucharach. Jak zespół z Pruszkowa jeździł autobusem do Włoch po dwa dni w jedną stronę – i wygrywał! Jak kluby walczyły o szóste miejsce w lidze, bo to dawało puchary. Jak nikt nie narzekał, że trzeba grać co dwa dni.

2. Pamiętam sezon 1997/98 kiedy grało się w czwartki i niedziele, a sześć zespołów występowało w pucharach i grały co dwa dni. I nikt nie narzekał. To był bodaj najlepszy sezon pod wieloma względami.

3. Pamiętam też czasy, w których kluby zabijały się o możliwość pokazania siebie (i swoich sponsorów) w telewizji. To przecież oczywista oczywistość, że na transmisji – nawet w Polsacie Sport (ponoć kodowanym, w rzeczywistości około 30 procent dostępności) – się zarabia.

I teraz w kontraście do tego mamy pełną kołomyję z transmisjami z tego sezonu. Wszyscy szukają powodów, żeby w telewizji się nie pokazać. Śląsk – bo niby nie ma hali w weekendy (jakoś inne kluby z Wrocławia umieją to załatwić). Turów i Anwil – bo grają we wtorek, więc nie mogą w niedzielę (a niby dlaczego? a może można w ULEB zagrać w środę? a może można grać z marszu?). Do tego argumentu mam tylko jedną uwagę: Panowie, Wasze mecze w pucharach – nie do zobaczenia w żadnej telewizji, albo do zobaczenia bardzo lokalnie – nie mają żadnego znaczenia. Co z tego, że gracie w Europie, skoro kibice nie mogą tego oglądać? Nasza dyscyplina ma wielki kłopot i nie zmieni go jedna wygrana więcej w mało znanym kibicom pucharze. Zmienią go fajne mecze w telewizji, oglądane stale przez 100 tys. widzów.

Na dodatek w przedświąteczny weekend doszedł nowy argument na niepokazywanie meczów. Argument z pogranicza groteski i żenady: 'nie możemy zagrać, bo zawodnicy wylatują na święta i mają bilety zarezerwowane'.

Tak, tak… Droga publiczności. Polsat Sport zaproponował na weekend 22 i 23 grudnia pokazanie o 17.30 meczów Prokom -Atlas (sobota) i AZS – Kotwica (niedziela). Jednak spotkał się z odmową, gdyż arcyważne, megapopularne, zepsute nieustającą obecnością w telewizji i niesamowicie istotne gwiazdy klubów z Pomorza Środkowego wyjeżdżają już w sobotę rano. I mimo że zostało 10 dni na załatwienie spraw (akcja toczyła się w poniedziałek), nic się nie da zrobić. Tak właśnie pracują polskie kluby.

Dodam, że zespoły z Kołobrzegu i Koszalina mają po 23 grudnia pełne dwa tygodnie przerwy. Można w tym czasie zrobić wszystko – łącznie ze zgrupowaniem wysokogórskim w Kathmandu, albo wycieczką rodzinną dla wszystkich Big Mamas and Papas Thompson, Reese, Burns, Barrett i Snow do Laponii w celu pojeżdżenia na Świętym Mikołaju i odebrania prezentów od Renifera (albo odwrotnie). Ale nic to – ważne, żeby dwa dni wcześniej można było pojechać na święta do domu.

Oczywiście, nie wyzłośliwiam się dlatego, że nie zrobię dwóch transmisji tylko jedną (będzie to w tej sytuacji mecz Turów – Anwil). Chodzi o popularyzację koszykówki i pokazanie decydentom w Polsacie i TV4, że warto o tę koszykówkę się bić, bo wszyscy razem walczymy, żeby telewizji było dobrze i koszykówce jak najlepiej. Tak właśnie pokazujemy.

Wracając jeszcze do Śląska. Nie chcę już się niczego czepiać w tym klubie. Ale jeśli prezes tego klubu, pan Mariusz Bałuszyński, zapewne menedżer sportu pełną gębą (bez ironii!) w oficjalnym wywiadzie stwierdza (cytuję): 'Osobiście uważam, że to telewizja powinna się dostosowywać do ligi, a nie liga do telewizji. Jeżeli mecze są ustalone w terminarzu to nie możemy ich zmieniać pod telewizje.'… To znaczy, że koszykówka zasługuje na swój los obecny. Skoro ma takich menedżerów.

Panowie – jesteśmy wszyscy w dużej… kłopocie! 🙂 Kto tego nie rozumie, niech do mnie napisze. Pokażę to dobitnie, z kolorowymi przykładami!

—- 

A teraz – na uspokojenie – typki na weekend, bo jutro (Mamoooo!) mogę nie wyrobić. Się…

Anwil Włocławek – Prokom Trefl Sopot -8

Ten mecz do zobaczenia w sobotę o 19.20 w Polsacie Sport. Truuudna sprawa. Tak naprawdę Anwil powinien być tu faworytem, ale ostatnio nie gra za dobrze. Wiele zależy od tego, jak zagra Gerrod Henderson. Ostatnio wygrał mecz, ale to był tylko Atlas Stal. Żeby wygrać w Prokomem, musi uruchomić swoich kolegów. No i czy będą jakieś wzmocnienia po obu stronach? Prokom dla mnie jest – nawet teraz – jednak zbyt mocny.

Kotwica Kołobrzeg – BPS Basket Kwidzyn +21

Ten mecz do zobaczenia w niedzielę o 18.10 w Polsacie Sport. Cenie sobie Michaela Ansleya i kolegów, ale po powrocie Chrisa Danielsa Kotwica powinna nie mieć tu kłopotów. A jeśli jeszcze zagra Brandon Armstrong?

Polpharma Starogard – PGE Turów Zgorzelec -9

Nie wiem zupełnie, czego można się spodziewać po nowym rzucającym Polpharmy. Ale tak czy owak wygrana gospodarzy byłaby sensacją.

SPEC Polonia Warszawa – Asco Śląsk Wrocław -11

Jeśli Polonia zagra bez Rivery i Rileya, to nie widzę szans. Choć teoretycznie kilku rezerwowych może się wznieść na tak zwane wyżyny. Śląsk jednak za mocny.

Górnik Wałbrzych – Polpak Świecie +6

Górnik mi imponuje taką grą przy tak słabym składzie. Polpak wręcz odwrotnie. Niewiele będzie już dla wałbrzyszan szans na wygrane, moim zdaniem, więc powinni wykorzystać choćby tę.

Atlas Stal Ostrów – AZS Koszalin +1

Ciężka sprawa. Duży chaos w zespole z Ostrowa powoduje, że naprawdę ciężko widzieć w nim faworyta. Ale z drugiej strony to przecież Ostrów i jego hala. AZS? Może tu wygrać, ale ponastawiałem wyżej na tyle niespodzianek, że tu zagram asekurancko. 🙂

Do zobaczenia w halach i w telewizji!

PS. No i oczywiście polecam moje dzieła wideo. Tutaj , a także tutaj .

Czas próby :)

Skoro tak wszyscy są oceniani, rozmawiamy o klubach, o zawodnikach, o trenerach, to pora także porozmawiać o sobie. Czyli prośba do szanownie komentujących obserwatorów o inspirujące uwagi do naszej pracy, pracy komentatorów.

Inspiracją były dla mnie komentarze pod pewnym tekstem, w których znalazłem niezbyt merytoryczne, zapewne złośliwe, uwagi na swój temat. Tak, tak, czytam i biorę do siebie. Czytam, żeby się rozwijać.

Jak wielu z Was zapewne wie, staram się cały czas pracować nad sobą, więc chętnie przeczytam, czy jako komentator powinienem czegoś unikać, zmieniać, mówić inaczej, a coś robić częściej. Proszę nawet o złośliwości, ale merytoryczne. Jeśli ktoś ma ściszać telewizor lub nie ogladać koszykówki, bo ja mu przeszkadzam, to wolałbym to zmieniać lub się wycofać, niż szkodzić.

Z góry ostrzegam, że opinie typu 'cienki jesteś jak okrężnica węża' albo 'spadaj do swojego ukochanego Śląska' będą lekceważone i wycinane.

Dodatkowo posłucham chętnie o współkomentatorach, o wywiadowcach itp. My jako zespół pracujemy nad sobą i myślę, że każdy zauważa, że także tu coś się zmienia.

Natomiast od razu mówię, że nie chodzi mi o uwagi niedotyczące mnie, tzn. o wyborze meczów, o realizacji, o tym, że nie mamy statystyk i o tym, że powtórki są na akcjach. Wiem o tym wszystkim i robię co mogę.

Raz jeszcze – zapraszam do komentarzy w sprawie ludzi, którzy dla Polsatu Sport pracują przy meczach. Czy dobrze pracujemy? 🙂

PS. W sprawie zjadania własnych słów koszalińskich – coś przyszykujemy na mam nadzieję niedługi przyjazd do Koszalina, mam nadzieję, że będzie transmisja z derby. 🙂

PS2. Wyczytałem w necie, że Olivia jest zamykana, bo grozi zawaleniem. I co teraz z Euroligą??

Kryzysowo o kolejce takiej sobie

W ten weekend dwa mecze w Polsacie Sport Extra wyssały ze mnie nieco motywacji. Szkoda, że Państwo tego nie widzą… Ale cóż. Było sporo ciekawych zdarzeń.

Jak choćby w Sopocie granie z młodymi zawodnikami, to się nie zdarzało! Miło było patrzeć, jak Adam Łapeta grał jak normalny zawodnik. Czas już na niego i chwała Pacesasowi.

Wiem, że Prokom szuka nowego zawodnika na pozycję 1 i się upieram, że najlepsza opcja siedziała w niedzielę na trybunach (Best). Ale ponoć zespół go nie akceptuje. Jak coś takiego słyszę, to uważam, że to jakaś pomyłka. Ale może ja się nie znam, a trenerzy się znają.

Górnik trafił wreszcie fajnego Amerykanina (J.J. Montgomery), ale ciągle ma słaby skład. Jeszcze kontuzja Łukasza Wichniarza sprawia, że jest bardzo źle. Podobała mi się postawa trenera Radosława Czerniaka, który zauważył, że mimo wygranych na początku sezonu wszyscy się teraz wzmacniają i grają coraz lepiej. A Górnik – może się okazać – trochę stoi w miejscu. Moim zdaniem ciągle ma najsłabszy obok Basketu Kwidzyn skład w lidze.

Przy okazji – pożartowaliśmy sobie trochę z wałbrzyskich podwórek (idąc śladem filmu 'Sztuczki'), ale bez złośliwości. Kilku zawodników z Górnika jak widać wyraźnie po stylu gry wiele czasu spędzało na podwórkach i to wcale nie jest zarzut. Taki styl jest na pewno efektowny i tylko o to mi chodziło. Sam aż do dzisiaj często gram na podwórkach i uważam tę koszykówkę za najlepszą!

O meczu z Włocławka wszystko właściwie napisałem tutaj.

O innych meczach:

– Na pewno szokujący jest dla mnie wynik z Koszalina. No cóż, widać taka skuteczność będzie już zawsze, dobra praca trenera Dariusza Szczubiała jest warta podkreślenia. Nie upieram się na Koszalin, ale na pewno w najbliższej kolejce postawie na Atlas. U siebie ostrowianie są za dobrzy.

– W Kwidzynie nic mnie nie zdziwiło. Podtrzymuję opinię o Bozemanie i Sampsonie (jeśli przyjedzie). Czarni wracają do gry.

– We Wrocławiu tym bardziej nic mnie nie zdziwiło. 🙂

– I zupełnie mnie nic nie zdziwiło w Zgorzelcu, skoro Kotwica bez Armstronga i Danielsa. Swoją drogą całe szczęście, że Komisja Odwoławcza jednak się zebrała i jednak nic nie gmerała przy wyroku. Za bicie powinna być zawsze dyskwalifikacja i koniec.

Tak w ogóle, to gdybym miał teraz wyrokować, jak wyglądać będzie tabela na koniec sezonu, to pogrupowałbym zespoły DBE tak:

– Prokom, Turów, Anwil (przy czym obaj pretendenci trochę marnują szanse na zbliżenie się do mocno rannego mistrza)

– Atlas, Śląsk

– Kotwica, Czarni, Polpak

– Polonia, AZS

– Polpharma, Górnik, Basket

Tak mi się widzi, że to będzie wyglądało… 

W najbliższym tygodniu sporo ważnych wydarzeń, także poza boiskiem, a gramy tym razem w Polsacie Sport, więc może i motywacja większa. A już jutro Dogrywka! 🙂

Typki bez większej nadziei

Moje szanse na wygraną w lidze typerów na stronie http://www.polskikosz.pl są mniej więcej takie same, jak szanse Prokomu na awans do Top 16, ale grać dalej trzeba. Jak Prokom…

Anwil – Stal +17

Nie wiem, czy zagra John Oden (chyba na to za wcześnie) i nie wiem, czy zagra Zbigniew Białek. Ale nieobecność tego ostatniego jako przyczyna kłopotów Anwilu wydaje mi się jednak mało wiarygodna. Na wyjazdach Atlas to jednak słabszy zespół, a sprawy 'chemiczne' w zespole z Ostrowa ciągle są nierozwiązane.

Prokom – Górnik +11

Nie będzie raczej pogromu, ale też nie powinno być niespodzianki. Mecz jakich Prokom rozegrał wiele…

AZS – Polonia -8

No i znów się zacznie, że nie doceniam AZS. Doceniam. Widziałem mecz z Anwilem, świetny. Polonia jednak po tygodniu przerwy (mimo złapania Norma Richardsona na jeździe z alkoholem we krwi) powinna być dobrze przygotowana do tego meczu. No i dla mnie ciągle wygląda na lepszy zespół niż AZS. Trudno, najwyżej zjem moje słowa. 🙂

Śląsk – Polpharma +13

Nawet wygrana w Słupsku niewiele tu zmienia – Śląsk jest faworytem i powinien spokojnie wygrać.

Turów – Kotwica +15

Ten typ umieszczałem w lidze typerów w momencie, kiedy miał nie grać Chris Daniels… Komisja odwoławcza przy PZKosz to jest jednak jakieś kompletne dziwadło. Jak się nie może zebrać, to po co istnieje? Skandal. W każdym razie moim zdaniem Turów tego meczu nie wypuści, ale będzie to ciekawe starcie zespołu: 1. z centrem prawdziwym (a nawet dwoma) i 2. grającego efektownie, z nudziarską i konsekwentną, bezcentrową koszykówką Saso Filipovskiego. Ciekawe, ile piłek dostanie Rafał Bigus? Wolałbym, żeby wygrała Kotwica, ale stawiam na Turów.

Basket – Czarni -9

Cedric Bozeman i Jamal Sampson to zawodnicy jakich w polskich klubach widuje się rzadko. Jeśli trener Igor Griszczuk nie będzie potrafił wykorzystać ich talentów, to nie powinien być trenerem Czarnych. Takie jest moje zdanie. W obecnym składzie, psychika czy nie-psychika, Czarni powinni wyraźnie wygrać w Kwidzynie. Jeśli tego nie zrobią… i tak dalej. 🙂 PS. Okazuje się, że Sampson nie gra jeszcze w tym meczu, ale to niewiele zmienia…

DanielsSulović, sędziowanie w Kołobrzegu i 14 innych uwag (po edicie)

Dzisiaj trochę wideo [EDIT – JAKOŚĆ OBU JUŻ POPRAWIONA, DODAŁEM TEŻ NOWE PUNKTY NA KOŃCU, są także już pliki wideo z ostatniej kolejki, w tym TOP 10]. Już niedługo będzie dostępne – tam gdzie zwykle – Top 10 dziewiątej kolejki i skróty prawie wszystkich meczów DBE (tym razem opóźniona jest płyta ze Słupska, ciekawe dlaczego…). Zająłem się także zdarzeniem pomiędzy Nenadem Suloviciem (Polpak) i Chrisem Danielsem (Kotwica). Kilka dni temu zastanawiałem się, czy to prowokacja. Przejrzałem cały zapis meczu ze Świecia i stwierdziłem, że żadnej prowokacji nie ma. Zresztą zobaczcie – to są wszystkie akcje z tego meczu, w których Sulović i Daniels są obok siebie.

http://wideo.gazeta.pl/w?xx=4738067&v=3

Moim zdaniem czysta sprawa. Daniels zwariował. Sulović grał normalnie, coś tam czasami wystawiając w stronę rywala. Ale na żadne sugestie, że specjalnie prowokował nerwowego rywala, się nie zgadzam. Za sugerowanie tego też przepraszam.

Obaj słusznie zresztą dostali po jednym meczu dyskwalifikacji. Wreszcie! Mam nadzieję, że teraz każdy cios kończyć się będzie w DBE takimi właśnie karami.

Przy okazji przejrzałem też cały mecz Kotwica – Śląsk jeszcze z ósmej kolejki, podczas którego publika z Kołobrzegu awanturowała się wobec sędziów (Calik, Imiołek, Litawa). Zrobiłem nawet miks 20 sytuacji, w których można by się przyczepić, ale tak naprawdę widzę tam dwa (!) błędy. Jeden to odgwizdanie faulu Danielsowi na zasłonie (do puszczenia), a drugi to niezaliczenie punktów, gdy Gai łapie oburącz pół metra nad koszem piłkę po odbiciu się jej od tablic. Swoją drogą niesamowita akcja, jak wiele w tym świetnym meczu. Szkoda, że popsutym przez kompletnie – jak się okazuje – nie znających się na koszykówce widzów w Kołobrzegu… [PS. do komentarzy – nie mówię przecież o wszystkich, tylko o tych, którzy po ewidentnie dobrych decyzjach sędziów nakręcali się w tworzeniu coraz to różnych wulgaryzmów – bez sensu]. Zresztą sami popatrzcie (jakość już poprawiona i maksymalna na jaką mnie stać). Jeden z kawałków być może mało zrozumiałych to cała sekwencja zdarzeń rozpoczętych od kopnięcia krzesła przez Rashida Atkinsa (w lewym górnym rogu, moim zdaniem lekko śmieszne zdarzenie).

http://wideo.gazeta.pl/w?xx=4738066&v=3

Z trudniejszych sytuacji zrobiłem nawet foto, żeby było widać.

Tomasz Cielebąk zbija po odbiciu od tablicy (musicie mi uwierzyć na słowo) i na pewno ponad obręczą:

Sefton Barrett łapie na niesamowitej wysokości piłkę (po faulu innego gracza Kotwicy), ale też po odbiciu piłki od tablicy. Punkty zaliczone.

Kiausas już stoi w pozycji obronnej na miejscu zderzenia, gdy Barrett jest jeszcze na ziemi. (Odgwizdano ofens i potem techniczny dla tarzającego się w proteście po ziemi Barretta – moim zdaniem ofens słuszny jak najbardziej).

I na koniec akcja meczu. Gai (słabo go widać), ale łapie piłkę niesamowicie wysoko, dwiema rękami od razu i ściąga w dół – ale tuż po odbiciu od tablicy. Sędziowie dają grać, moim zdaniem punkty.

W każdym razie na pewno nie ogromna afera, jaką wywołali kołobrzeżanie.

EDIT – KILKA UWAG O TYM I OWYM

1. Właśnie się dowiedziałem, że red. Rafał Tymiński zwany MISTRZEM stracił pracę w ‚Przeglądzie Sportowym’ – jak wielu dziennikarzy PS po zmianie właścicieli (teraz rządzi tam ekipa ‚Faktu’ i ‚Dziennika’). No cóż, Rafał napisał sporo ciekawych tekstów o koszykówce, więc pewnie ktoś go niedługo zatrudni. Ale to kolejny przyczynek do dyskusji o upadku koszykówki we wszelkich aspektach, także w mediach.

2. W najbliższy weekend oba mecze ligowe będą pokazywane w Polsacie Sport Extra. W sobotę o 18.20 Anwil – Atlas (jednak!), a w niedzielę o 17 Prokom – Górnik. Wiem, że trwa jeszcze walka o przeniesienie do Polsatu Sport, ale cóż, takie życie nieoglądalnej dyscypliny. Jak to wygląda? W ostatni weekend w Polsacie Sport w sobotę o godz. 18 był mecz siatkarzy Finlandia – Belgia (czyli o nic i bez Polaków), a o godz. 20 hitowy mecz DBE Prokom kontra Turów. Oglądalność? Nie mogę podać danych, ale mniej więcej proporcje były takie jak liczba mieszkańców Torunia do liczby mieszkańców Zgorzelca… 😦 😦 😦

3. W kilku miejscach – między innymi w niemal podziemnym tygodniku ‚Basket’ – przeczytałem tekstu o Dariuszu Puncewiczu z Basketu Kwidzyn, który w tym sezonie debiutuje w lidze. Oj, nieprawda. Przecież w sezonie 1999/2000 grał w AZS Toruń w ekstralidze całe trzy mecze, bez punktów. Ciekawe, że sam Puncewicz nie prostuje. Może zapomniał? A może chce być Debiutantem Roku? 🙂

4. Z innych tego typu ciekawostek – czekamy ciągle na pierwszą asystę Rinaldsa Sirsninsa z Polpharmy. Ja rozumiem, że gra tylko średnio sześć minut na mecz (48 w sumie na razie), ale jako rozgrywający mógłby nawet coś przypadkiem zaliczyć? Niech mi ktoś powie, jaki ma sens inwestowanie w takiego gościa zamiast w młodego Polaka??

5. Z podobnej tematyki. W ostatni weekend debiutowali w DBE Rafał Stolarek (wreszcie!), Patryk Przyborowski, Szymon Rduch i Tomasz Prostak. I niech się z nimi liczą trenerzy! A propos – co się stało z Jancikinem?

6. 38 punktów Alvina Snowa w Świeciu to najlepszy wynik punktowy w DBE od 13 kwietnia 2005!!! Wtedy Michael Ansley rzucił właśnie tyle dla Wisły Kraków w meczu z Polonią. Więcej niż 38? 29 grudnia 2004 – Otis Hill dla Polonii w Ostrowie 45 punktów. Po tym popisie Snowa Kotwica najwyraźniej postanowiła go przestawić na inną pozycję, bo pojawił się w Kołobrzegu Erick Barkley. Rozumiem, że teraz kontuzjowany jest Brandon Armstrong, ale czy przypadkiem nie jest za tłoczno w i tak dobrym składzie? Rozumiem, że ktoś wyjedzie, ale kto? Świetny jako zmiennik Bree? Coraz lepiej grający Armstrong? Rozwijający się jako ulubieniec tłumów Barrett? Czy wreszcie Snow, który naprawdę gra świetnie? Dla mnie bez sensu…

7. Jared Newson prosto z NBA przyszedł do Świecia i w dwóch meczach nie zdobył punktu. Jak to pojąć? Chyba trudno. Ale to też ciekawy sprawdzian dla trenera Mihajlo Uvalina, który nawet pod nieobecność Seida Hajricia potrafił wygrać pewnie z Kotwicą. Przyjechał też nowy rozgrywający, Nenad Stefanović, który z kolei ciekawie nie wygląda (z dorobku i statystyk)…

8. W Polpharmie zmienił się prezes, sprawy wziął w swoje ręce dotychczasowy kierownik drużyny. Wypada życzyć powodzenia, choć szkoda, że w Polpharmie właściciele klubu – jak widać – działają trochę po omacku. A Tomasz Jankowski (mniejszy) siedzi w domu we Wrocławiu i pracuje z 15-latkami…

9. Trener Andrzej Kowalczyk pobił rekord, który chyba długo nie padnie. Podczas niedzielnego meczu Atlas Stal miał w składzie (pod kontraktami) ośmiu Amerykanów (jeden kontuzjowany). Hughes, Harrington, Adams, Wilson, Boykin, Butorac, Bennett, Oden. Nieprawdopodobne!

10. W Kwidzynie nie ma już Grzegorza Mordzaka, więc ciekawe, kto uzupełni skład do 10 zawodników w najbliższym meczu (za grę w dziewiątkę jest kara). Chyba, że znów Piotr Dąbrowski (22 lata) będzie grał za dwóch, to wtedy PLK może uwzględni to jako usprawiedliwienie. Iluż takich zawodników jest w niższych ligach! Brawo trener Mariusz Karol za stawianie na Dąbrowskiego. Może gdyby poważni szkoleniowcy znaleźli się w Baskecie wcześniej (lub na dłużej) to koledzy Dąbrowskiego z młodych roczników Basketu też dzisiaj by grali w ekstralidze. A było ich tam więcej…

11. Nie do wiary – ale Filip Dylewicz po raz pierwszy w tym sezonie ligowym uzyskał co najmniej 10 punktów… Z drugiej strony – Robert Skibniewski głośno powiedział, że cierpliwie znosi granie po kilka minut w Turowie, więc… w ogóle przestał grać. Hmmmm….

12. Obejrzałem mecz AZS – Anwil i już wiem, że jak atak akademików działa, to ciężko ich zatrzymać. Reese był kluczem. Natomiast Anwil przestał grać po kontuzji Zbigniewa Białka, co powinno być tlko dziwną koincydencją, ale zastanawia. Zastanawia też, że AZS w sobotę grał praktycznie bez centra (Ibrahim 4:39 min, Bacik 17:01), a Anwil tego w ogóle nie wykorzystał…

13. W kryzysie w Czarnych niektórym podejrzane wydało się, że Przemek Frasunkiewicz zagrał za zero. Ależ mu to się niestety czasami zdarza. Sprawdziłem – nawet w tym roku – 27 stycznia 2007, w meczu we Wrocławiu…

14. Okej, a dzisiaj jeszcze Prokom (ciekawe, czy odrodzony), a jutro przejdziemy do typków…

W wydarzenia obfita kolejka w punktach

No to się porobiło! Największym wydarzeniem tygodnia oczywiście było odejście Eugeniusza Kijewskiego z Prokomu. Więcej o tym było tutaj , myślę, że i o Kijewskim i o Pacesasie nie ma co więcej dodawać na razie. Kolejne testy będę obserwował z zaciekawieniem. Może tylko dodam, że ciekawym eksperymentem będzie obecność na ławce trenerskiej w roli asystenta Davida Dedka. W sumie zanosiło się na to od dawna. Dedek jest bardzo pracowity i inteligentny. Powinien dobrze wspomóc Pacesasa. Obaj jenak trenersko są bardzo młodzi i to być może będzie widać. Zobaczymy!

O innych rzeczach pokrótce:

1. Szok w Koszalinie! Oczywiście, tego chyba nikt nie przewidział. Jak donoszą z Włocławka, to najwyższa porażka włocławian w historii gier w ekstralidze. Niesamowite. Oczywiście nie będę umniejszał zasług AZS w tym wypadku. Z chęcią obejrzę na DVD (kiedy dotrze) jak to się stało, że George Reese nagle się obudził i był wszędzie w tym meczu. Myślę, że za tydzień mecz z Polonią będzie prawdziwym testem trwałości przemian w koszalińskim zespole. Bo liga się bardzo spłaszczyła i takie wygrane mogą być nawet na miarę ósemki!

2. Szok w Słupsku! Tego się naprawdę nie spodziewałem, o czym pisałem w sobotę rano. Oj, będzie oglądania ciekawych meczów w tym tygodniu… Polpharma nagle zaskoczyła, a Słupsk po prostu leży. Ktoś musi być tym trzynastym, który ani to o mistrzostwo nie powalczy, a nawet spadnie. Czarni są na dobrej drodze, ale potencjał organizacyjny klubu teraz musi się w to włączyć. Jeśli zmiany będą takie, jak pozyskanie niemal prosto z NBA Cedrica Bozemana, to szybko słupszczanie mogą pójść w górę.

3. Ciekawie było posłuchać co mówił Igor Griszczuk na konferencji po meczu z Polpharmą. Jego prawo nie poddawać się, bo to zupełnie inna historia zostać zwolnionym (nawet biorąc pod uwagę pieniądze). Ale naprawdę konwencjonalne myślenie nakazywałoby teraz dymisję. Ciekawe, czy przyjście Bozemana i oczekiwanego w wielu klubach centra zbawcy (jeden z agentów niedawno powiedział mi: nie ma skąd brać tych centrów, rynek się skończył!) zmieni Czarnych na tyle, że pozwoli uwierzyć klubowi w Griszczuka i Griszczukowi w klub.

4. Turów w Sopocie zagrał bardzo słabo. Jeśli Iwo Kitzinger był lepszym rozgrywającym niż Andres Rodriguez, to nie jest dobrze. Skąd to wszystko? Chyba ze zmęczenia. Latanie za Ural (w sumie nawet nie wiem dokładnie, gdzie jest ten Kazań) musiało się odbić na formie zespołu. Tym bardziej, jak się jest ze Zgorzelca. Ale nic to, teraz dla Turowa ważniejszy jest Puchar ULEB i to mi się bardzo podoba!

5. Kotwica nie wygrała w Świeciu, bo Hicks i Brkić zebrali więcej piłek i zdobyli więcej punktów niż Bigus i Daniels (odwrotnie niż wieszczyłem). Co tam – nawet sam Hicks (22 i 10) miał więcej niż razem wzięci Bigus i Daniels. Z chęcią jednak zobaczę, jak wyglądała słynna już historia z wypuszczeniem na Danielsa (nerwowego, jak powszechnie wiadomo) trzymanego na ławce widocznie właśnie w tych celach Nenada Sulovicia i bójką między tymi zawodnikami. Jeśli to była ukartowana prowokacja, niefajnie. Oczywiście, Daniels nigdy przenigdy nie powinien się dać prowokować, ale poświęcanie zawodnika na dyskwalifikację żeby wyeliminować rywala nigdy nie będzie dla mnie pociągnięciem godnym trenera. Ale zatrzegam – bez wideo nie wyrokuję, może tam nic takiego nie miało miejsca. Z przyjemnością popatrzę też, jak można rzucić 38 punktów i przegrać. Ale widać taki los Alvina Snowa i trenera Arkadiusza Konieckiego.

6. O meczu Śląska z Górnikiem nie ma nawet co pisać. Oczywistość i debiut Tomasza Prostaka. Ojciec – legenda Śląska – na pewno się cieszy.

7. Za to wiele ciekawych rzeczy działo się w spotkaniu Basket – Atlas. Przyznam szczerze, że tak zdenerwowanego sytuacją trenera, jak Mariusz Karol w niedzielę, nie widziałem już dawno. Mówił różne rzeczy, które muszą pozostać poza protokołem (rozmowy prywatne nie mogą zostać ujawnione), ale najciekawsze było to, że na boisku tego w ogóle nie było widać. Były pomysły, było wykonanie, była dobra gra i pewne zwycięstwo. Jeśli jednak coś zostało w budżecie, to na pewno Basketowi potrzebne jest wsparcie. Także organizacyjne i z trybun, bo maleńka hala (miła w sumie) nie była wypełniona do ostatniego miejsca. A to zawsze mnie smuci.

8. Akcją meczu na pewno było wyprowadzenie z hali przez uzbrojonego po zęby ochroniarza chłopaczka (lat może 12), który rzucił na boisko kulkę ze zwiniętej gazety podczas rzutów wolnych. Działo się to na wyraźny i agresywny sygnał sędziego Marcina Animuckiego, z zawodu prawnika, z zajęcia wiceprezesa Widzewa Łódź. Wiceprezes może mieć trochę nerwowe usposobienie, bo jeden z akcjonariuszy jego klubu (choć akcje właśnie zbywa), czyli znany rzeźnik z Nowego Dworu Wojciech Sz., został właśnie wsadzony za kratki z powodów korupcyjnych. Animucki więc był ostry i kwidzynski chuligan musiał błyskawicznie spakować rzeczy do tornistra, włożyć czapusię, narzucić kurteczkę i udać się do mamy. Niech się nie martwi, na pewno zostanie legendą miejscowych ultrasów. Dziecko Samo Zło… 🙂

9. Atlas Stal jest zespołem bez głowy, czego można było się spodziewać, skoro piłkę oddaje się Brandunowi Hughesowi. A ten, choćby nie wiem, jak się natężał, to nie uniesie, bo dla niego to za duży ciężar… być liderem poważnego zespołu. Za to fajnie zaprezentował się Tommy Adams, który nawet efektownie podawał i pod kosz, i na obwód. Może dotąd grywał tylko z cieniasami? Jak dla mnie sprawa jest oczywista, w tym zespole powinni zostać Adams i Greg Harrington, a Hughes niech szuka, w jakim jeszcze klubie w Polsce go nie widzieli. Myślę, że trener Andrzej Kowalczyk też to widzi. Podobnie pod koszem: czekając na Johna Odena nie warto już chyba oglądać się na Charlesa Bennetta, Paula Butoraca i Dawida Przybyszewskiego, a za ich kontrakty (i Jacka Sulowskiego) można na pewno sprowadzić do Ostrowa jakiegoś porządnego środkowego. Nie zaszkodzi. Polak? Na razie może nim być nawet kontuzjowany Jacek Krzykała, albo i wieczny Wadim Czeczuro, albo nawet ja, jeśli mógłbym zaliczyć w ten sposób debiut w DBE w jakiejś końcówce. I tak gra tylko dwóch, Wojciech Szawarski i Marcin Sroka, i ze swoich zadań wywiązują się świetnie. A podający rozgrywający może w końcu uruchomią centra (jeśli będzie) i lepiej zadowolą strzelców na obwodzie. Inaczej będzie tak jak w niedzielę, kiedy brakowało tempa akcjom i koncepcji, o co chodzi.

A może Kordian Korytek rozwiązałby te wszystkie problemy? Wiadomo, na pewno nie jest gotowy do gry, ale nie zagra gorzej niż wymienieni wyżej podkoszowi. I jest Polakiem, a to teraz wielki atut. No i mecze Atlasa z Anwilem i Prokomem, które tuż tuż, zapowiadałyby się w tej konfiguracji dużo ciekawiej.