No właśnie – po co? Oglądanie meczów Euroligi przestało być przyjemnością, a mecz z Montepaschi Sienia wczoraj wcale nie był gorszy od tych z Olympiakosem czy Tau. Z sześciu rozegranych dotąd meczów tylko w dwóch Prokom walczył, a tylko jeden wygrał. Moim zdaniem nie ma już żadnych szans na awans do Top 16, czyli porażka będzie wielka.
Dziennikarze lokalni już otwarcie piszą o dymisji trenera Eugeniusza Kijewskiego. Nawoływałem go do oddania zespołu w poprzednim tygodniu, ale widać Pan Eugeniusz woli być zmuszany do odejścia. To naprawdę dobry moment, żeby zniknięciem pomóc zespołowi, to niewątpliwe.
Boję się tylko, że na stanowisko pierwszego trenera dla Tomasa Pacesasa jest za wcześnie. On i tak wygląda na zszokowanego tym, co teraz jako trener robi. Po co go zagotować teraz?
Tym bardziej, że w Prokomie najbardziej potrzebna jest trenerska normalność. Czyli supercoach, na którego Prokom stać, który wykona – wreszcie! – normalną pracę trenersko-szkoleniową. A nie będzie kolejnym kumplem prezesa, który ma swoje interesy, sprawy i układy, a nie przede wszystkim pracuje na parkiecie.
Naprawdę ciekawy bowiem artykuł w 'Przeglądzie Sportowym' (oparty na anonimowych źródłach, przez co podejrzany, ale tak czy owak ciekawy) naświetlił sytuację w Prokomie na nowo. To, że jest tam – łagodnie mówiąc – bałagan w procesach decyzyjnych (właściciel, prezes, dwóch trenerów – każdy kogoś ściąga do gry, każdy ma jakiś interes) – to wiedziałem. Ale nie wiedziałem, że normalność zakłócają jeszcze takie układy, jak posiadanie sporego pakietu akcji Petrolinvestu przez drugiego trenera. No, chyba że pierwszy trener ma jeszcze więcej akcji czegokolwiek. Bo tak ogólnie to wychodzi z tego bardzo niezdrowy układ, co zresztą widać na ławce w czasie meczów.
Zmiany w składzie? Zbędne. W grze Prokomu cierpi sztuka, a nie brakuje nazwisk. Są dobrzy zawodnicy, a nie ma sensu i taktyki. W środę Prokom bronił przez większość meczu strefą, która była raz za razem ośmieszana przez rywali – bez reakcji z ławki. (Przy okazji, jak ktoś twierdzi, że rozbijanie match-up zone przez zasłony jest 'żenujące' – a dało się to słyszeć niedawno – to chyba oderwał się dawno temu od koszykarskiej rzeczywistości). W ataku po odejściu Wolkowyskiego i Besta brak płynności akcji i wszechstronności rozwiązań, ale także zasłon, które stawiał Argentyńczyk (choćby Guroviciowi). To właśnie jest to, co nazywam 'sztuką'. Wszyscy zajmują się polityką i szukaniem winnych, a nie pracą.
Tak to przynajmniej wygląda w telewizji. W sobotę zobaczę na własne oczy – bo będzie mecz Prokomu z Turowem. Ciekawe starcie w kontekście tych wszystkich zawirowań. Trener Kijewski miał się przespać z decyzjami po meczu z Montepaschi, ale na razie strona klubu milczy na temat snów szkoleniowca. Czekamy.
Tak czy owak, szkoda tego wszystkiego. Pusta hala na już trzecim z siedmiu meczu w sezonie Euroligi to dramat. Męki w ostatnich kolejkach z dwiema być może obecnie najgorszymi drużynami DBE (AZS i Polpharma) to wstyd. Dochodzi do tego, że nagle ciekawie zapowiada się starcie Prokomu z Górnikiem w następnej kolejce. Aż tak, że najprawdopodobniej pokażemy je w Polsacie Sport w sobotę 8 grudnia (a dzień później ma być mecz AZS – Polonia…).
I jeszcze ostatnia rzecz. Jaki proces myślowy doprowadza do tego, że przy -25 w ostatniej kwarcie nie wpuszcza się na boisko Adama Łapety i Przemysława Zamojskiego? Czyżby chodziło o bilans bezpośrednich spotkań? Czyli wygrywamy w Sienie 30 punktami? To jest też element kołczingu – praca z ostatnimi zawodnikami na ławce, nie tylko nad rozwojem ich umiejętności, ale nad ich psychiką. A tymczasem trener Kijewski w środę jak gdyby podszedł do nich, stanął prosto przed nosem i krzyknął: – Panowie! Mam was gdzieś! Jesteście popychadłami! Właściwie nawet nie popychadłami, po prostu was nie ma!
Niestety, zapewne nawet takie słowa nie padną.
—-
W innych sprawach:
1. Jest już wideo z ostatniej kolejki, choć mecz Kotwica – Śląsk wypadł z Top 10 i może dołączy do skrótów w piątek (brak działającej płyty w biurze PLK). Oglądać wszystko można tutaj.
2. Są znów zmiany w Ostrowie. Przyjechał Tommy Adams, który grając na jedynce (koniecznie z piłką w rękach!) umie zdobywać mnóstwo punktów. Dojechał (znów, bo był przed sezonem) Grzegorz Kruk, który w poprzednim sezonie zagrał kilka dobrych meczów w żenującej Unii Tarnów. Ruchy te moim zdaniem można odczytywać jednoznacznie – Greg Harrington miał dość grania w zastępstwie Branduna Hughesa, a Dawid Przybyszewski idzie grać gdzie indziej. Jednak moim zdaniem lepiej byłoby dopieścić prawdziwego podającego (Harrington) niż sprowadzać kolejnego strzelca na jedynce, bo potrzeby Atlasa są jasne – trzeba dokarmiać ludzi strzelających na pozycjach 2-4 (i kiedyś może 5, jak wróci Oden). Już w niedzielę w Kwidzynie zobaczymy, jak to wpłynie na zespół.
3. Górnik pozyskał J.J. Montgomery'ego, który wygląda intrygująco. Co prawda średnie 33 i 29 punktów w dwóch sezonach w Finlandii zostały wywalczone w II lidze (a tam szalał przecież nawet Piotr Dobrowolski), a w Makedonikos w poprzednim sezonie zdobywał 14 punktów w zaledwie kilku meczach (ten klub słabo sobie radził w poprzednim sezonie). Ale może to być ktoś, kto dorzuci kilka punktów, których czasami brakuje Górnikowi.
4. Z chaosu wokół wyboru trenera polskiej reprezentacji wyłoniła się kandydatura trenera Chimki Moskwa Kestutisa Kemzury. Po ciekawej karierze zawodnika i trenera na Litwie, przez dwa lata był on asystentem Davida Blatta w Sankt Petersburgu i Treviso, a teraz ma świetną posadę w klubie Macieja Lampego (obecnie leczącego poważny uraz oka). Skoro nie możemy mieć Blatta, to wydaje mi się, że mieć jego ucznia. Napiszę więc wielkimi literami: TO ŚWIETNA KANDYDATURA, ZNAKOMITA, BRAĆ TEGO GOŚCIA JAK NAJSZYBCIEJ, JEŚLI TYLKO CHCE. Nie stawiać żadnych warunków, tylko dać mu pracować.