Przedostatni akt moich czterodniowych podróży po Polsce w poszukiwaniu Wielkiej Koszykówki to mecz Atlas Stal Ostrów – PGE Turów Zgorzelec.
Oba zespoły widziałem także dzień wcześniej, także w Ostrowie. I jestem pod wrażeniem, a właściwie pod wrażeniami. Różnymi. 🙂 Ale o tym po kolei.
PGE Turów Zgorzelec
Zrobił na mnie niesamowite wrażenie. Obrona taka jak w poprzednim sezonie, tyle że… jeszcze lepsza! W końcu większość zawodników ta sama. Dołożeni nowi zawodnicy – znakomici! A na okrasę jeszcze Mateusz Jarmakowicz. Świetna obrona sprawiła, że po 9 minutach meczu z Atlasem było 30:12 dla Turowa i właściwie było pozamiatane. Genialny mecz. Ale po kolei.
Rotacja:
PG – Andres Rodriguez, Robert Skibniewski
SG – David Logan, Iwo Kitzinger (miesiąc przerwy z powodu ropnia na migdale)
SF – Thomas Kelati, Vjeko Petrović
PF – Robert Witka, Harding Nana
C – Dragisa Drobnjak, Marko Scekić
poza rotacją – PF Slobodan Ljubotina (nie grał w Ostrowie), C Mateusz Jarmakowicz, SF Marin Han oraz nieobecni w Ostrowie Bartosz Bochno, Maciej Strzelecki i Sebastian Szymański
Tłum, prawda? Ale mądrze pomyślany. W sumie jest 10 zawodników do grania i młodzież walcząca o miejsce w składzie. Jedyny zawodnik, któremu będzie bardzo ciężko, to Slobodan Ljubotina. Moim zdaniem musi grać Mateusz Jarmakowicz w jego miejsce i tak się pewnie stanie z uwagi na limit Polaków (czterech w składzie). Ljubotina w obecnym zestawie stał się zbędny, co wcale nie znaczy, że jest za słaby – bo podoba mi się ten zawodnik, ale chyba wypożyczenie do słabszego zespołu (z opcją powrotu w razie kontuzji w Turowie) to chyba najlepsza opcja.
Skoro jesteśmy w tym miejscu, to słowo o Jarmakowiczu. Widziałem delikwenta pierwszy raz w takim rozmiarze (pograł sporo, brawo Filipovski) i niewątpliwie jest to talent do obróbki. Na razie marnuje sporo energii na 'elektryczne' poruszanie się po boisku (może jakiś seans wideo z nagranym jego bieganiem pomógłby temu zawodnikowi zrozumieć lepiej, jak powinien poruszać się po parkiecie?). Jest jednak wszechstronny, dobrze zbudowany, ma te swoje 208 cm, umie rzucić, ma manewry pod koszem i waleczność. Z tygodnia na tydzień powinien być coraz lepszy, a ma czteroletni kontrakt. Duży sukces klubu i tego zawodnika, który – mam nadzieję – odwróci tendencje w polskiej koszykówce. Nie jest to bowiem żaden 'talent na zakręcie' tylko człowiek, który wrócił tam, gdzie od początku być powinien. W polskim klubie, z którego po jednym-dwóch świetnych sezonach wyjedzie do jakiejś europejskiej potęgi lub NBA. Czasami za szybki Benetton czy Real Madryt może tylko szkodzić.
Z innych nowych zawodników niesamowite, wręcz oszałamiające, wrażenie robi David Logan. Pamiętamy go z Polpharmy, gdzie biegał, szalał, rzucał, grał dobrze. Ale w Turowie nie szaleje, po prostu idealnie spełnia to, zego wymaga Saso Filipovski i… gra jeszcze lepiej. Pasuje do stylu ze świetną obroną, a ze swoim repertuarem w ataku (stritbolowe 'zwrotnice', skoczność, kontry!) sprawia, że Turów jest dużo lepszy. Ale prawdziwy szok to jego skuteczność w rzutach za trzy. W piątek chyba nie trafił raz na osiem rzutów, a w sobotę widziałem chyba dwa pudła przy podobnej liczbie prób. Niesamowite. I to nie tylko z czystych pozycji, ale wielokrotnie prosto w nos wyższego obrońcy.
Harding Nana będzie w tym sezonie mniej widoczny niż w Polpaku, ale daje Turowowi to, czego często brakowało w poprzednim sezonie – grę tyłem do kosza. A także biega, skacze, walczy. Jeśli stać Turów na to, żeby to był tylko zmiennik – świetnie. Jeśli to zaakceptuje – jeszcze lepiej. Słowem – tu żadnego zaskoczenia nie było.
Za to fajnie się oglądało grę Roberta Skibniewskiego. On bywa wielokrotnie krytykowany za to i owo, ale czuję, że w Turowie zagra o niebo lepiej niż w Polpaku i o dwa nieba lepiej niż w tym klubie Łukasz Koszarek. To inny charakter, a nade wszystko pasuje idealnie do koncepcji, w której rozgrywaniem zajmują się na zmianę wszyscy zawodnicy z pozycji 1-3. Na Skibniewskim nie ma w ten sposób zbędnej presji, dzięki czemu może się skoncentrować na tym, co umie najlepiej. Czyli na trafianiu trójek po zasłonie lub z wolnej pozycji i na świetnych podaniach. Po obejrzeniu dwóch meczów uwierzyłem znów w Roberta i myślę, że mocny Turów to idealne miejsce dla niego.
Marko Scekić jest najmniej spektakularny ze wszystkich nowych, ale to solidne 204 cm i dobra waga do walki pod koszem. Także potrafiący rzucić z kilku metrów. Będzie przydatnym zmiennikiem lub uzupełnieniem dla Dragisy Drobnjaka. Ale na pewno nie jest wymarzonym przez kibiców ogromnym centrem. Takiego w Zgorzelcu nie ma i raczej nie będzie, chyba że liczymy już w tym sezonie na Jarmakowicza.
Niestety, choroba gardła wykluczyła z gry Iwo Kitzingera i na ocenę tego zawodnika w nowym środowisku trzeba będzie poczekać miesiąc.
Marin Han jest kompletnym szaleńcem, szczupłym skrzydłowym, który grał krótko, ale nic nie pokazał. Dla mnie jedyne nieporozumienie w zespole, chyba gwiazdy z niego nie będzie, a uzupełnień na ławkę Turów powinien szukać w Polsce.
Skupiłem się na indywidualnych ocenach, a tak naprawdę siłą Turowa jest zespołowa obrona pełna podwojeń i agresji, czysta i skuteczna. W to wszystko pasują nowi zawodnicy i dlatego zespół ze Zgorzelca znów może zagrozić mistrzom. Puchar ULEB i doświadczenie w nim też pomogą. Starzy znajomi Drobnjak, Petrović, Kelati nadal robią swoje, Andres Rodriguez przestał rzucać i ma wreszcie czterech kolegów na boisku gotowych do rzucania, a Robert Witka chyba gra jeszcze lepiej niż ostatnio.
Gotowi do walki o mistrzostwo? Moim zdaniem tak. Będzie ciekawie.
Atlas Stal Ostrów
Skok w budżecie jest ogromny. Ponoć Stal dzięki Atlasowi (poprzednio sponsorował klub jako Gipsar, to jednak ta sama kieszeń) ma dwa razy więcej pieniędzy niż w poprzednim roku. Ponoć nawet 5 mln złotych. To jest naprawdę sporo. A na dodatek dało ładniejszą nazwę. To też nie do przecenienia.
Rotacja:
PG – Sasa Stefanović, Kenny Grant
SG – Gintaras Kadziulis, Marcus Wilson
SF – Wojciech Szawarski, (Kadziulis i Wilson)
PF – Ruben Boykin, Marcin Sroka, Ron Selleaze
C – John Oden, Dawid Przybyszewski
poza rotacją – SG Jacek Sulowski, PF Krzysztof Mielczarek, PG Jacek Krzykała (kontuzjowany do 1 stycznia)
trenerzy – Andrzej Kowalczyk, Wadim Czeczuro
Trener Kowalczyk pięknie odchudzony, co było jego marzeniem od wielu lat. Ale niezbyt szczęśliwy. Wszyscy w Ostrowie właściwie są niezadowoleni. No, może w sobotę było lepiej po tym, jak Atlas pokonał Czarnych. Ale już w niedzielę… Musiało być gorzej po zgorzeleckim nokaucie. Bo tak naprawdę Stal chciałaby się do Turowa porównać, myśleć o walce z nim o medale. Ale na razie jest lata świetlne do tyłu.
Przede wszystkim ten zespół nie może na razie grać koncertowo, skoro z poprzedniego sezonu został tylko jeden jedyny Wojciech Szawarski. A pamiętam jak wczesną wiosną z ust trenera Kowalczyka słyszałem, że całą dwunastkę grającą wtedy w Stali chce zostawić na nowy sezon. Ależ to wszystko się szybko zmienia w tym Ostrowie…
Jest w zespole wielu ciekawych zawodników. Para rozgrywających nie jest najgorsza. Serb Sasa Stefanović i Amerykanin (ze szwedzkim paszportem) Kenny Grant mają aspiracje na pierwszą piątkę i to tylko dobrze dla Atlasa. Gorzej, że żaden z nich nie jest gwiazdą na tej pozycji, a takiej można oczekiwać za te pieniądze.
Stefanović – ostatni sezon w Bośni, wcześniej nawet epizody w ACB! – umie podać (głównie pod kosz), myśli o zespole, walczy w obronie, jest dość poukładany. Ale to średniak. Grant (po studiach w USA ostatnio grał w II lidze francuskiej) nieco bardziej szalony i kompletnie bez rzutu (choć pamiętam mecz ze Szwedami, kiedy zasunął Polakom jakieś trójki). Jedno co mi się rzuciło w oczy, to jakieś kompletne zdenerwowanie Serba wydarzeniami na parkiecie. Te zaciśnięte zęby, frustracja w stronę sędziów… To zresztą cecha swoista niemal całego zespołu z Ostrowa. Ciekawe skąd się to wzięło.
Niewątpliwie wkurzony też jest Gintaras Kadziulis. Atlas sprawił sobie trzech bardzo mocnych zawodników na pozycje 2 i 3, co nie rokuje najlepiej. Marcus Wilson (kiedy na niego patrzyłem, nie trafiał, ale wiem, że to świetny strzelec), Kadziulis i Wojciech Szawarski będą ostro walczyli o minuty, a dopóki nie wróci Krzykała zanosi się na wiele minut dla Szawarskiego. Kadziulis tymczasem chciałby pewnie grać po 30 minut i często mieć piłkę w rękach. Tymczasem w ostrowskim turnieju bardzo rzadko miał piłkę w rękach. W ostatniej kwarcie meczu z Turowem po prostu sam ją sobie wziął w kilku kolejnych akcjach i pięknie je wykończył rzutami z dystansu. Więcej dla Kadzia! – to chyba powinno być hasło dla Atlasa.
'Szawar' to oczywiście 'Szawar' – klasa. Nie ma co tu rozprawiać.
Problem jest pod koszem. Może zacznę od centra. John Oden ma około 203 cm wzrostu, grał ostatnio bardzo dobrze na Cyprze, jest silny fizycznie i skoczny, gra efektownie, walczy. Ładnie się oglądało jego pojedynki z superblokującym Jamesem Hughesem z Czarnych. Oden swoje zrobi, na pewno bym go nie wymieniał na nikogo innego, ale na pewno potrzebny jest Atlasowi jeszcze jeden center.
Może nim być Dawid Przybyszewski, ale Kowalczyk wyraźnie nie ma do niego zaufania. Gdy wypróbował olbrzyma z Torunia w II połowie meczu z Turowem nagle okazało się, że Przybyszewski może zdobywać jakieś punkty, trochę pobroni… Oczywiście, tradycyjnie zrobił parę głupot, ale coś tam jednak wniósł. Jeśli nie on – chyba powinien grać w słabszym zespole – AZS szuka centra 🙂 – to polecam Atlasowi leniuchującego 🙂 w domu Kordiana Korytka. To idealny moment dla Kordiana w Atlasie i dla Atlasa z Kordianem.
Z kolei na pozycji silnego skrzydłowego jest naprawdę świetny młody gracz (22 lata, 202 cm) Ruben Boykin, który robi wszystko co do niego należy. Mocyny fizycznie, zbiera, dobija, coś rzuci z półdystansu. Żadnych uwag.
Zmiennikiem jego – może czasami grającym na pozycji niskiego skrzydłowego (w tym składzie, bo tak naprawdę zawsze powinien być na tej pozycji) – powinien być Marcin Sroka. Ale on też niemal na boisko nie wychodził.
Bo trwały testy niejakiego Rona Selleaze. 31-letni zawodnik (197 cm wzrostu) gra na wszystkich pozycjach, umie niby wszystk, to znaczy nic. Ociężały, nie rzuca najlepiej, czasami wychodzą mu jakieś łamańce pod koszem. Typ samodzielnego rycerza, czyli coś co kompletnie nie pasuje do Stali Ostrów z trenerem Kowalczykiem. Grywał nieźle w Argentynie i Niemczech, ale naprawdę nie wiem, co on robi w Atlasie. Właściwie nawet nie trzeba go wymieniać na nikogo, bo gotowi zmiennicy są w zespole – Sroka i Mielczarek.
Choć tak naprawdę Jacek Sulowski i Krzysztof Mielczarek po prostu nie pograją w tym sezonie, jeśli zostaną w Ostrowie. Ale może mogą sobie już na tym etapie kariery na to pozwolić.
Atlas gra na razie przeciętnie i myślę, że w tej formie można go widzieć na 5-6-7. miejscu, czyli w zasadzie bez postępu w stosunku do poprzednich sezonów. A chyba nie o to chodziło…Na razie zawodników w Ostrowie jest za wielu i coś z tym chyba Kowalczyk zrobi. Zobaczymy. W każdym razie ten sezon dla kibiców w tym mieście będzie fascynujący.
PS. O turnieju we Włocławku – chyba już jutro. Zapraszam.