Przed kolejką trzecią (w tym typy)

Po drugiej kolejce (wyedytowałem – dziękuję za poprawkę) czasu nie było za wiele i może dlatego skupiłem się na meczu, na którym byłem. Bo co tu pisać o spotkaniu we Włocławku, skoro go nie widziałem? Dziwi mnie niezmiernie, że Anwil nie był w stanie sobie poradzić z trójkami Tomasza Zabłockiego, a także nie umiał wybronić akcji Krisa Clarksona. Przecież już wiedział, co będzie, bo na pewno trenerzy z Włocławka analizowali mecz Turowa ze Świebodzic.

Czy Górnik jest lepszy niż nam się wydaje? Jak zwykle zdecydują nie mecze z potęgami, ale bezpośrednie spotkania z rywalami w walce o utrzymanie. Choć w tym sezonie rzeczywiście może być nieco inaczej, w końcu jeden zespół spadnie z ligi już po 26 kolejkach. Więc zgadzam się, że wałbrzyszanie przestają być zespołem na 13. miejsce. Ale wyżej niż 11-12 trudno im będzie się z tym składem wybić. Tym bardziej, że nadjeżdża właśnie dwumetrowy center ze średnimi 5,0 pkt. i 5,6 zbiórki ze słabej uczelni…

Kibicuje Górnikowi, ale przypominam, że rok temu Znicz Jarosław wygrał ze Śląskiem i Prokomem.

A oto typki na ten weekend, mocno subiektywne oczywiście, jakie zgłosiłem do ligi typerów prowadzonej przez polskikosz.pl .

Górnik – Atlas -11. Każda magiczna seria kiedyś się kończy. Atlas ma naprawdę sporą moc i myślę, że liczba strzelców na obwodzie przesądzi. Choć kosze w Świebodzicach są nieprzyjazne rzucającym… 🙂 Tu zadebiutuje nowy zawodnik Górnika Mike St. John.

Śląsk – AZS +4. Mam poważne wątpliwości, czy Jeff Nordgaard (bardzo dawno nie grał na poważnie), Dante Swanson (zdrowie zrujnowane, rok przerwy) i Sani Ibrahim (świetnie zbierał, ale w dwóch żenująco słabych zespołach w poprzednim sezonie), będą zbawcami koszalińskiej koszykówki. Nie widzę powodu, dla którego akurat oni – wraz z Mariuszem Bacikiem – mieliby poprowadzić AZS do pierwszego play off od 18 lat. Śląsk znów miesza w składzie (wyleciał Wayne Wallace), ale na tego rywala chyba wystarczy.

Kotwica – Polpharma +11. Ciekawy mecz, bo kołobrzeżanie i starogardzianie desperacko potrzebują wygranych. Oba zespoły mają mniej więcej równe szanse w tym meczu, ale chyba przewaga pod koszem należy dla Kotwicy i dlatego typuję wygraną tego zespołu. Zwłaszcza, że pierwszy mecz zagra w tym zespole Tomasz Cielebąk.

Polonia – Anwil -7. Anwil będzie potrzebował rehabilitacji, ale i Polonia ma potrzebę – jeszcze nic w tym sezonie nie wygrała. Będzie ciekawy mecz i jak zawsze ciekawy pojedynek Łukasza Koszarka z Krzysztofem Szubargą. Ciekawe jak wypadnie nowy strzelec włocławian Alan Daniels. Włocławianie chyba mają za wiele atutów.

Polpak – Basket +7. Niewiele mam do powiedzenia o tej parze. Polpak po dwóch latach w lidze po raz pierwszy zagra w Świeciu. Tam jego miejsce, ale mi jednak szkoda, że nie został w większym Grudziądzu. Na inaugurację nie powinien przegrać.

Czarni – Turów +11. Niewiele brakowało Czarnym do wygranej w Sopocie, ale u siebie nie powinni oddać wygranej, nawet wicemistrzom Polski. Ciekawy mecz, bo obaj trenerzy nie lubią wysokich zawodników. Więc wszystko rozstrzygnie się w zatrzymaniu rzutów za trzy punkty po wejściach pod kosz i odegraniach. Kto to umie bronić lepiej?

Zapraszam na transmisje w Polsacie Sport: sobota (godz. 18) Polonia – Anwil, a dzień później (godz. 18) – w imieniu Marcina Murasa – warto obejrzeć mecz Czarni – Turów.

O Kotwicy – i trochę Atlasie

Ufff, trochę udało się dojść do siebie po ciężkiej środzie (będzie także możliwość głosowania w Warszawie, dzięki wizycie w rodzinnym mieście). Więc pora krótko rozliczyć wpadnięcie na mecz do Ostrowa.

Kotwica Kołobrzeg przegrała tam z Atlasem Stalą Ostrów 94:104, ale dało się to naprawdę oglądać. I to z obu stron. Choć egoistyczna koszykówka Branduna Hughesa nigdy mi się nie spodoba, ale fakt jest faktem, że to on wygrał mecz dla ostrowian. Ciekawe, ile meczów im przegra. Zresztą mina Sasy Stefanovicia (nie zagrał w ogóle w II połowie) mówiła wszystko. Miał 4 asysty w ciężkiej pierwszej połowie, a później mógł patrzeć na popisy Hughesa. Podobno Atlas chce Rashida Atkinsa i trwa wojna na przebitki o tego zawodnika ze Śląskiem. Atkins pasowałby do Ostrowa, ale kto dla niego na zmianę? Ciekawe, jak to się rozwinie. W każdym razie na ławce wciąż siedzi Kenny Grant, którego 'Kowal' już po prostu nie kocha… A jest jeszcze przecież (od stycznia) Jacek Krzykała… Ależ zamieszanie.

W Atlasie Charles Bennett gra już swoje, kilka efektownych akcji zawsze dorzuci John Oden. Ale kluczem jest strzelanie z obwodu (i to nie po pick and rollach na ogół, jak kiedyś). Wojciech Szawarski w wielkiej formie, Gintaras Kadziulis jak zawsze świetny, a kiedy trafił dwa razy także Ruben Boykin (słaby mecz tak w ogóle), to było już po zawodach.

Ale pora na kilka słów o 'Czarodziejach z Wydm' (raz jeszcze: moja ulubiona nazwa zespołu), których widziałem po raz pierwszy jako ostatni zespół z DBE.

Rotacja:

PG – Michael Bree, Alvin Snow

SG – Sefton Barrett, Brandon Armstrong

SF – Sebastian Machowski, Tomasz Mrożek

PF – Chris Daniels

C – Rafał Bigus, Scott Merritt

poza rotacją – trzech młodych z rocznika '89 – PG Bręk, SF Rduch (w Ostrowie nieobecny, ciekawe, jak znalazł się w protokole, panie komisarzu…) i PF Fabiańczyk.

trenerzy – Arkadiusz Koniecki, Paweł Blechacz, Wojciech Królik

W tym tygodniu dojeżdżają Tomasz Cielebąk, który wypełni lukę za Danielsem, oraz Gabriel Szalay, który powalcy z Merittem o pozostanie w zespole. Miał być też – ponoć bardzo chce – środkowy z rezerw Prokomu Janusz Mysłowiecki (220), ale kiedy doszedł Cielebąk, to zabraknie dla niego tych paru tysięcy złotych. A szkoda, bo moim zdaniem sezon u trenera Arkadiusza Konieckiego to jedyne co może ocalić rozpadającą się karierę Mysłowieckiego.

Najciekawiej w Kotwicy zapowiadał się teoretycznie Brandon Armstrong, a tymczasem w Ostrowie (i w pierwszej kolejce podobno też) ten leworęczny superstrzelec był chyba najsłabszy w swoim zespole. W obronie łapał faul za faulem (miał pecha, że za często znajdował się w sektorach sędziego Lenczowskiego…). W ataku zaś nie mógł trafić. Ponoć fatalnie wygląda fizycznie. Słabo jak na zawodnika, który w latach 2001-2004 rozegrał aż 108 meczów w NBA, w New Jersey Nets w złotym okresie tego klubu (dwa finały NBA w tym czasie).

Trener Koniecki wykonał kawał dobrej roboty treningowej z tym zespołem (zresztą mówił mi, że wyjątkowo dobrze mu się pracuje z tą grupą, zobaczymy po kilku kolejkach)… Widać koncepcję, widać zespołową obronę, widać zrozumienie w ataku. Czego brakuje? Trafień z dystansu! W obu meczach słaby procent, choć strzelcy są. Za rzadko wstrzelili się Tomasz Mrożek i Sebastian Machowski. I to właśnie oni – co gorsza – odpowiadali za nienadążanie w obronie za strzelającymi z dystansu rywalami.

Co do Machowskiego zresztą to nie dziwi, bo on już na nogach w obronie nie jest w stanie zrobić nic. Dlatego przedziwnie wyglądała próba wysłania sędziwego Niemca do krycia Gintarasa Kadziulisa na początku meczu. O ile Sefton Barrett świetnie bronił, to Kadziulis z Machowskiego zrobił wiatrak w każdej akcji. Czemu rzadko razem grali (albo w ogóle) Armstrong i Barrett?

Właśnie młody Kanadyjczyk najbardziej mi się podobał z nowych zawodników. Wielkie możliwości, skoczność (megablok i kilka bloków odgwizdanych jako faule przez sędziujących 'na alibi' arbitrów Lenczowskiego i Kiełbińskiego, strasznie to wyglądało na żywo, mam nadzieję, że na wideo te akcje dały się jakoś obronić) – także szybkość, a nawet momentami rzut. Do oszlifowania diamencik.

Ciekawa jest też para rozgrywających. Michael Bree (prawdziwy Irlandczyk!, ostatnio najlepszy podający ligi szwedzkiej) bardzo mi się podobał. Nie napala się na rzucanie, świetnie broni (presja na początku meczu zniszczyła Sasę Stefanovicia), mądrze podaje, miał kilka 'błysków' w tym meczu, kiedy podawał pod kosz do Danielsa. Alvin Snow też nieźle, choć za dużo rzuca, po świetnych statystykach z Turcji i Niemiec spodziewałem się jednak więcej. Jak widzę po wpisach kibiców Kotwicy, za to jest jednak ceniony, co gra w Kotwicy. Nigdy nie zrozumiem dlaczego rozgrywający, który przede wszystkim rozgrywa, będzie od razu piętnowany (jak Bree).

Koniecki zastanawia się też, co zrobić z Merrittem. Prawdziwe 208 cm, w Marquette grał jak rozumiem z Dwyane Wade'em, potem był w Serie A we Włoszech i nieźle w NBDL. Umie sporo i to pokazał w Ostrowie. Świetny jako zmiennik, zbierał, blokował, grał tyłem do kosza. Jeśli ma grać 15 minut w meczu i dawać 8 ppg i 5 rpg, to chyba lepszego się nie znajdzie.

No i na koniec zostawiłem sobie swoich ulubieńców. Rafał Bigus nadal w świetnej formie, choć przy tym lepszym składzie za mało piłek idzie do niego. Zawsze jednak lubię patrzeć na jego grę, bo z takim środkowym na boisku koszykówka jest kompletna. Bigus zbiera w ataku, zbiera w obronie, trafia spod kosza, biega doskonale do kontr, gra mądrze i trafia. W Ostrowie trafił wszystkie swoje rzuty i szkoda, że w końcówce nie grał.

Jednak prawdziwym liderem tego zespołu jest Chris Daniels. Rok temu już grał nieźle (choć trener Karol chciał go wymieniać na innego), ale teraz podniósł poziom znacząco. Tak mądrego na boisku silnego skrzydłowego dawno już nie widziałem. Niesamowite decyzje, widzenie wszystkiego co się dzieje, a przecież warunki fizyczne i waleczność także niesamowite. Pozwolić mu na jeszcze więcej, a Kotwica będzie pewna miejsca w play-off. A za rok spokojnie mogą się o niego bić lepsze kluby. Ma przecież ciągle tylko 25 lat. Jednak co dobra uczelnia (Georgia!) to dobra uczelnia, podstawy koszykówki u Danielsa ż widać gołym okiem – są opanowane świetnie.

Kotwicy na raze brakuje tylko jednego – wygranej. Ale skład jest potwornie mocny jak na ten budżet, a Koniecki – jeśli pozwoli zawodnikom być szczęśliwym (i podkreślam tu psychiczne wartości!) – poprowadzi tę ekipę daleko. I tylko szkoda mi, że w tym zespole nie ma z pięciu zawodników polskich z roczników 1984-1988, z których ten trener zrobiłby ludzi. Może choć tego Mysłowieckiego? 🙂

—-

A typowanie? No cóż, jak widać poniżej szukałem niespodzianek nie tam, gdzie były. Takie moje szczęście. Ale przynajmniej Polpak udało się trafić.

Typki na trzecią kolejkę jutro.

Druga kolejka – krótkie typki

W środę wyjątkowo kolejka numer dwa. Ponieważ wytypowałem w Lidze Typerów (prowadzonej na polskikosz.pl przez Jakuba Wojczyńskiego) to się wytłumaczę. Jak zawsze szarżuję!

Polpharma – Polpak -4. Już się  powtarzam, ale po prostu Polpharma na razie mi się nie podobała. Polpak mi się nie podoba ze względu na obecność licznej grupy bałkańskiej, ale przecież gra dobrze. Więc wygra, moim zdaniem.

Basket – Śląsk +5. Pierwszy mecz w ekstralidze zawsze jest inny. I dlatego Basket powinien biec na fali. Śląsk mnie nie przekonuje i jest ciekawe, czy zacznie jak urlepowski Anwil dwa lata temu – od 0-4.

Turów – Polonia +4. Turów przespał jedną kwartę w Wałbrzychu, ale tego błędu nie powieli. Polonia zawsze na początku sezonu walczy i też powalczy w Zgorzelcu.

Anwil – Górnik +19. Anwil w gazie, a Górnik pozyskuje słabych koszykarzy. Jednostronny mecz.

Atlas – Kotwica +13. Chcę wybrać się na ten mecz (jeśli rzecznik Stali w końcu odbierze telefon i da mi akredytację). Ciekawią mnie oba zespoły, Kotwicy jeszcze nie widziałem, natomiast Atlas po zmianach powinien być z dnia na dzień coraz lepszy. O ile trener Andrzej Kowalczyk znów nie zacznie gmerać w składzie.

Prokom – Czarni -4. No więc tutaj chcę widzieć niespodziankę. Czarni męczyli się z AZS, ale moim zdaniem mogą być wreszcie w stanie walczyć z Prokomem. Równy mecz, no i może w końcówce zdarzy się cud. 🙂 Jedna sensacja musi być w kolejce!

Do zobaczenia w halach!

Smutne wrocławskie refleksje

Śląsk przegrał w pierwszym meczu ligowym z Polpakiem Świecie u siebie, ale wokół klubu z Wrocławia jest ciekawiej poza boiskiem. Zresztą posłuchajmy i popatrzmy, co działo się tuż przed meczem. Mówi prezes Śląska i firmy Asco (sponsora) Waldemar Siemiński.

 

 

Ups… Raczej jednoznaczne 'Nieee!!!'. Pan Siemiński popełnił w ten sposób rzadko spotykane wszechstronne harakiri [edit: redaktor Kfiatek twierdzi, że to wulgarna nazwa, a poprawna seppuku, więc niech mu będzie: SEPPUKU POPEŁNIŁ]. Już po wcześniejszych wydarzeniach można było przypuszczać, że nikt mu nie doradza fachowo w sprawie PR klubu, ale to już było kompletnie bez sensu. Jak teraz szef klubu wytłumaczy sponsorom, że kibice kochają Śląsk i warto mu pomagać?

Konfliktów wokół Śląska nie brakuje. Na mecz z Polpakiem przyszło tylko pięciu dziennikarzy (z mediów patronów Śląska), a pozostali zbojkotowali, gdyż wrocławski klub żąda od nich 300 zł za akredytację. To się na pewno wyjaśni, bo nie może być tak, żeby tylko Śląsk był okej, a cały świat (dający akredytacje za darmo) nie. Jeśli jakieś prawo się zmienia od stycznia (podobno), to po co Śląsk wychodzi przed orkiestrę i awantura jest teraz? Nie rozumiem tak czy owak.

Najbardziej boląca jest jednak piekielna awantura z 'Gazetą Wyborczą', ogłoszoną oficjalnie (jak widać na filmie) wrogiem numer 1 koszykarskiego Śląska. O co poszło? Przypomnę. W wielkim tekście o wycofaniu się Śląska z Pucharu ULEB znalazł się jeden akapit, w którym Darek Kopeć napisał, że z decyzji o wycofaniu mogą być niezadowoleni kibice z karnetami, bo nikt im nie powiedział, że nie obejmą one Pucharu ULEB.

Klub na to, że żadnego karnetu nie sprzedał i że chce sprostowania. To wiemy. Za to nie wiemy, że 'GW' na to odpowiedziała, iż ogłoszenie o sprzedaży karnetów stoi na stronie Śląska od lipca. Więc dziennikarz miał prawo tak napisać, bo w tym ogłoszeniu nic nie było o pucharze.

Słowem – trwa spór. Zgodnie z zasadami demokracji rozstrzygnie go sąd. I naprawdę nie ma powodu, dopóki 'GW' nie odmówiła sprostowania zasądzonego przez sąd, żeby wyrzucać kogokolwiek z meczów.

Dziennikarze 'GW' Wrocław Darek Kopeć, Artur Brzozowski, Mirek Maciorowski (wcześniej także Andrzej Jaworski) przez lata zrobili naprawdę wiele dla Śląska, często także krytykując klub, ale zawsze promując jego mecze. Tego nie powinno się zapominać.

Dzisiaj także – będąc w konflikcie z klubem o to nieszczęsne sprostowanie – 'GW' Wrocław wcale nie namawiała kibiców do niechodzenia na Śląsk. Awantura o akredytacje także nie została wszczęta przez 'GW'. To inicjatywa większej grupy dziennikarzy. Dlatego smutne jest, że Pan Siemiński nagle kibicom wmawia, że to właśnie 'Wyborcza' szkodzi klubowi. Że to ona szkaluje bezpodstawnie i że to 'wbrew niej' kibice przyszli na mecz. Co to ma wspólnego z prawdą???

Mam nadzieję, że z jakąś pomocą czy arbitrażem wystąpi PLK i wszystko się ułoży. To jest bardzo bezsensowna wojna, co chyba Pan Siemiński zrozumiał, słuchając reakcji tłumu na meczu. Z ludźmi trzeba rozmawiać. Dziennikarzom wytłumaczyć, o co chodzi i wspólnie szukać wyjścia z sytuacji. A tak, przypomniał mi się premier Kaczyński i jego podejście do pielęgniarek w URM.

Cała ta sytuacja wpisuje się zresztą w wiele działań Śląska, w których centrum jest trener Andrej Urlep, sprowadzony znów do Wrocławia przez Pana Siemińskiego. Zaczęło się od zakazu rozmów z mediami, oddzielenia dziennikarzy szczelnym płotem od wszelkich informacji, co na pewno pasuje Urlepowi, dla którego koszykówka bez dziennikarzy byłaby ideałem (wystarczy wspomnieć o lekceważeniu wielu pytań na konferencjach prasowych). Dodatkowo nerwowe pociągnięcia Urlepa w składzie, wyrzucenie z zespołu tuż przed sezonem pierwszego rozgrywającego i centra, nie za bardzo pomogły w meczu z Polpakiem. Oczywiście, to nieważne, to tylko jeden mecz, ale w tej atmosferze wśród kibiców każda porażka może naprawdę wiele popsuć. A kibice we Wrocławiu coraz mniej kochają Śląsk, i oby coraz częściej nie trzeba było sięgać po bezpłatne bilety, żeby wypełnić Orbitę.

Na koniec – na pewno teraz i ja usłyszę, że szkodzę Śląskowi. I zgodnie z tekstami ze strony oficjalnej, ponieważ ten klub jest otwarty na współpracę wyłącznie z dziennikarzami, którzy kochają Śląsk, wypadam z obiegu we Wrocławiu. Cóż to za absurdy są! W latach 2000-2004 komentowałem mecze Śląska w Suprolidze i Eurolidze, w tych spotkaniach stawałem się więc komentatorskim kibicem, byłem za 'naszymi' w rywalizacji z 'zagranicznymi' zgodnie z regułami sztuki telewizyjnej. Srogo za to zapłaciłem, bo cały czas jestem uważany za kibica Śląska, ba – czasami nawet za wrocławianina. Myślę, że swoim pisaniem i mówieniem temu zaprzeczam, jestem obiektywny, a byłem ze Śląskiem wtedy, kiedy wszyscy z nim byliśmy. Ale naprawdę trudno dziś kochać Śląsk. Taka twarz tego wielkiego niedawno klubu.

Jako bonus – kilka słów o Zgorzelcu w Świebodzicach.

Może to za mocne słowa, ale Turów przegrał wygrany mecz z Górnikiem przez arogancję i niedbalstwo. Oczywiście nie chodzi mi tu o zachowanie trenera Saso Filipovskiego, który raczej należy do dżentelmenów (rękę zawsze poda i na dzień dobry odpowie), ale na konferencji prasowej mnie zawiódł. Jeśli dobrze zrozumiałem, a chyba tak było, powiedział, że po trzech kwartach Turów miał 12 punktów przewagi, a potem Górnik rzucał 13 wolnych. Oni tymczasem w całym meczu rzucali osiem. Koniec cytatu.

Hmmmm – wygląda mi to na mydlenie oczu mniej zorientowanym, albo typową dla trenerów próbę przekonania własnego prezesa, że to sędziowie (wróg zewnętrzny), a nie trener, odpowiada za porażkę. Już to przerabiałem w ostatnich latach, własnousznie, z Aleksandarem Petroviciem i Kostasem Flevarakisem, wielkimi cwaniakami. Kłopot w tym, że Arkadiusz Krygier z Turowa chyba się zna na koszykówce za dobrze. I widział, jak jego trener mając 14 zawodników w klubie gra w II połowie praktycznie sześcioma. A także, jak w ostatniej kwarcie zgorzelczanie rzucają wyłącznie za trzy (trudno wtedy wymuszać faule). Jak w kluczowym momencie po zejściu Roberta Witki wprowadza do gry Roberta Skibniewskiego, umieszczając tym samym na boisku kuriozalną piątkę Skibniewski, Rodriguez, Kelati, Logan, Drobnjak. Ten ostatni męczy się cały czas ze zbyt szybkim Krisem Clarksonem, który wymusza faul za faulem, bez reakcji z ławki, na której siedzi m.in. Harding Nana (6 minut w meczu). Wreszcie taka piątka sprawiła, że w końcówce najpierw Łukasz Wichniarz, a potem Adrian Czerwonka zebrali piłki w ataku i zdobyli łatwe punkty.

Taaak – winni sędziowie.

Turów po prostu nie skorzystał z tego, co ma w tym sezonie. Wierzył, że sobie i tak poradzi. Ale to może w tym sezonie nie wystarczyć.

A dla Górnika brawa wielkie. Nikt w zwycięstwo nie wierzył, ale wygrali. Oby tak dalej, bo w Świebodzicach bardzo fajnie jest oglądać koszykówkę.

No i na koniec – superbonus – mój ranking przedsezonowy , który jak zwykle wzbudzi wielkie emocje. A rok temu przecież trafiłem nie dość, że mistrza :), to jeszcze pierwszą piątkę (niedokładnie) i dokładnie zespoły z miejsc 11-14. A Polpak był u mnie siódmy, a Stal ósma. Czyli prawie. 🙂

Zobaczymy, jak trafię w tym sezonie. Chętnie o tym podyskutuję. Byle bez wyzwisk i obraz, jak przy typach. Tego nie zniosę.

Uzasadnienie do pierwszej kolejki

Ależ mecz na Kole! Polonia naprawdę zaskoczyła, ale zgodnie z moimi przypuszczeniami zabrakło trochę dobrej gry Tyrone'a Rileya. Jednak chwała także dla Prokomu, bo wyszedł z dużych kłopotów bardzo fajnie i w dobrym stylu wygrał. Oby więcej tak ciekawych meczów.

Oczywiście, mam obawy, że to się niestety dzisiaj nie powtórzy w Świebodzicach, dokąd właśnie zmierzamy. O 18.00 w Polsacie Sport dzisiaj Górnik Wałbrzych – PGE Turów Zgorzelec. Życzę świetnego meczu ligowym nowicjuszom, ale obawiam się, że nowa potęga ze Zgorzelca wygra wyraźnie. Dlatego też typowałem -33 w tym meczu.

Pozostałe krótkie uzasadnienia.

Ślask – Polpak -11. Polpak ma dobrze wytrenowany ambitny zespół i powinien postraszyć wrocławian. Skład Śląska nie imponuje, a na dodatek tuż przed sezonem odbyło się mieszanie w składzie. Może tu być niespodzianka. Ciekaw jestem, jak wypadnie zapowiadany bojkot mediów. Pewnie jak zawsze – czyli nijako. Oby nie.
Czarni – AZS +27. Nowe nabytki AZS – Swanson, Nordgaard i Ibrahim – nie odmienią jeszcze tego zespołu. Zresztą nie wiem, czy w ogóle odmienią. Czarni są za dobrzy.
Kotwica – Anwil -7. Bardzo ciekaw jestem Kotwicy. Rozmawiałem z trenerem Arkadiuszem Konieckim i jest naprawdę zadowolony ze swojego nowego zespołu. Typuję trochę w ciemno, ale nie mam innego wyjścia. Anwil jest naprawdę mocny, ale odwrotny wynik mnie nie zdziwi.
Stal – Polpharma -8. Dołożenie tuż przed sezonem do skompletowanego zespołu dwóch zawodników (Hughesa i Bennetta) nie może się dobrze skończyć. Choć Polpharma mi specjalnie nie zaimponowała, to może tu wygrać. Stal może się poczuć zagubiona.

 

PS. Z innych tematów, to debata była ciekawa, prawda? 🙂 I można ją było obejrzeć w powtórce o 24.00 w TVN24, nie tracąc nic z meczu Polonia – Prokom. A propos tematów politycznych, kolejny raz objawił się geniusz Marka Raczkowskiego. W najnowszym 'Przekroju' rysunek przepiękny, aktualny. Inkwizytor wita się z zakutymi w łańcuchy, kajdany i dyby, mówiąc (cytuję z pamięci, jak znajdę egzemplarz, poprawię): 'Za chwilę rozpoczniemy tortury. Ale chciałem zaznaczyć, że ci z was, którzy mają czyste sumienia, nie muszą się niczego obawiać'. 🙂

Zaganianie

Uffff. Myślałem, że coś zdołam wpisać jeszcze po niesamowitym meczu o Superpuchar, ale nie było szans. Za dużo zadań. Dzisiaj też niewiele zdąże, bo za chwile trzeba pojechać na Koło i tam zagrać Polonia – Prokom. Fajny mecz, prawda? Zapraszam od 20.15, choć debata nam przykryje zapewne pierwszą połowę. Więc zapraszam głównie na drugą – Polsat Sport oczywiście.

Viking się wycofał? Straszne. Szkoda chłopaków. Ciekawe, kto sięgnie po Tomka Cielebąka, kto po Łukasza Ratajczaka i Kubę Kietlińskiego. Bo już wiem, że Marcin Flieger niestety ma pół roku z głowy, a Michał Wołoszyn wraca do Pruszkowa. Szkoda, że nie ma dla niego miejsca w ekstralidze.

Bennett w Ostrowie? Ależ tam będzie tłum.

Swanson w Koszalinie? Szkoda Kamila Michalskiego.

Ubaka i Rizvić wypadają ze Śląska? Ciekawe, to dobrzy gracze, widać coś nie zagrało. Dwaj nowi nie wyglądają na mocarzy, ale może…

Media bojkotują Śląsk? Nie dziwi mnie to. Zamiast negocjować z redakcjami we Wrocławiu przyjęto metodę rzucania okruchów z pańskiego stołu. No to zobaczymy, jak to się skończy. Ja jestem głównie zbulwersowany wykluczeniem z meczów Śląska dziennikarzy 'GW'. Mam nadzieję, że PLK nie schowa głowy w piasek i podejmie się poważnej mediacji.

Nowy sezon się zaczyna! Ole! W tym sezonie polskikosz.pl ma prowadzić Ligę Typerów Medialnych, w której z przyjemnością będę uczestniczył. Moje typy na pierwszą kolejkę:

Polonia – Prokom -9
Ślask – Polpak -11
Czarni – AZS +27
Kotwica – Anwil -7
Stal – Polpharma -8
Górnik – Turów -33

Uzasadnienie może jutro, w drodze do Wałbrzycha. Do zobaczenia! 

Piękny dzień na odnalezienie znajomych

Właśnie dzisiaj planowałem sobie poszperać i podzwonić w sprawie zaginionych zawodników, a tu proszę – sami się wysypali.

Transfery z wczoraj i dzisiaj. Bardzo ciekawe.

Hubert Radke w Polonii. Dobry ruch. Radke potrzebuje takiego trenera jak Wojciech Kamiński, a Warszawa to dobre miejsce dla naukowca. 🙂 Co ciekawe, tydzień temu niespełna prezes Wojciech Kozak solennie zarzekał się, że już żadnych zmian w składzie nie będzie w Polonii przed sezonem. Ale tak to już bywa w polityce. Zresztą ta decyzja mnie nie dziwi. Radke pomoże pod koszem, a Millerowi, Szybilskiemu i Rileyowi pomoc była bardzo potrzebna.

Jeff Nordgaard w AZS Koszalin. Zastąpi Taia Crutchfielda, który akurat najmniejszym był problemem AZS w meczach przedsezonowych. Ciekawy transfer, myślałem, że Jeff (Polak w końcu) wyląduje w lepszym klubie. Tutaj na pewno będzie miał pole do popisu. Dobrze, że wraca do Polski.

Brahima Konare w Inowrocławiu. Na testach w Sportino. I dobrze, to zawodnik na szczyt I ligi idealny.

Ciągle poszukiwani (inni zawodnicy z DBE i okolic, o których nie mam wiedzy):

Kordian Korytek. Pewnie drogi, ale wiele klubów potrzebuje takiego zawodnika. Moim zdaniem prędzej czy później (z przewagą prędzej) się odnajdzie w DBE.

Przemysław Łuszczewski. Usunięty z Polpaku z powodu kłopotów z kręgosłupem, jeśli dobrze zrozumiałem. Podobny problem od lat ma Wojciech Szawarski, który nie może trenować na maksa, ale daje z siebie wszystko na meczach. Łuszczewski więc też sobie poradzi. Ale gdzie? Kilka klubów potrzebuje mocnego skrzydłowego.

Rafał Frank. Nawet nie wiem, czy jest w stanie dalej grać po serii kontuzji i operacji kolana. Szkoda by było, gdyby nie mógł. Postaram się dowiedzieć.

Andrzej Karaś. Czyżby skończył karierę?

Mateusz Bierwagen. Co z nim po nieudanym ataku na Słupsk? Bardzo jestem ciekaw. 

Witalij Kowalenko. No chyba nie zniknął tak zupełnie?? Co się z nim stało??

Dariusz Lewandowski. Pewnie drogi, ale czynikt nie potrzebuje silnego fizycznie faceta 214 cm na 10 minut w meczu?

Łukasz Grzywa, Maciej Szlachtowicz, Adrian Mroczek, Piotr Hałas, Artur Mielczarek. Coś mi się obiło, że rezerwy Śląska krążą gdzieś po Polsce. Ale ciekaw jestem, gdzie są dokładnie. EDIT: Mroczek w Sokole Łańcut, Mielczarek w Tarnovii Tarnowo Podgórne, a Hałas w AZS Katowice. DZIĘKUJĘ.

Marcin Balicki. Tak tylko dla ciekawostki, pozostali gracze z końca ławki Polonii (Majewski, Kijanowski) znaleźli sobie kluby, a on? EDIT: Ponoć jest w Danii…

Paweł Berkowski. Kolejny wielki człowiek, którego nikt nie chciał szkolić. A przy okazji, czy kolega Goździak został już zmarnowany? A Przemysław Poźniak? EDIT: Berkowski w Pleszewie (razem z Darkiem Parzeńskim). 🙂 Ale co z Goździakiem??

Przemysław Rduch. Załapał się gdzieś? EDIT: Tur Bielsk Podlaski.

Wacław Piński. Jak wyżej.

Przemysław Hajnsz i Grzegorz Kruk oraz młodzież tarnowska. Jak wyżej.

Inne nowe transfery:

Brandun Hughes w Ostrowie. Gdzieś musiał wylądować, ale to… jest chyba totalna bramka samobójcza. Chyba, że to plotka. Nie widzę żadnego sensu w tym ruchu, obaj rozgrywający obecnie obecni 🙂 w Ostrowie lepiej się nadają moim zdaniem do tego zespołu. Hughes nadaje się do grania pod siebie, trzyma piłkę przez 20 sekund akcji, a w Ostrowie akurat potrzebny jest dystrybutor. Nie rozumiem. Choć Andrzej Kowalczyk może wie więcej, w końcu Hughesa miał w Turowie.

Emmanuel Dies i Brian Lubeck w Polpharmie. Nie widziałem obu, ale mam wątpliwości. Dies rozpędził się dopiero w ostatnich latach swojej kariery i to w jednym ze słabszych klubów Szwecji, może być to więc gracz niewiele lepszy od Pawła Mroza. Ma 204 cm wzrostu, a Polpharmie potrzebny był prawdziwy center. Lubeck to kolega Wojciecha Myrdy z Louisiana-Monroe, co już nie rokuje najlepiej. Miał dobre mecze w Holandii, więc może na zmiennika Łukasza Majewskiego się nadaje. Zobaczymy na boisku. W każdym razie Polpharma na razie nie wygląda na mocną.

—-

Do dowiedzenia się pozostała mi już tylko Kotwica Kołobrzeg. To zagadka, jak tam udało się zgromadzić tak mocno wyglądający skład… Niestety, na żywo już nie zobaczę, ale trzeba popytać. Może jeszcze dzisiaj…

Włocławek, czyli wrażenia niekompletne

Na turnieju Kasztelan Cup we Włocławku byłem tylko w sobotę, więc siłą rzeczy niewiele mam do powiedzenia. Może poza jednym – Włocławek to teray najmocniejsze kibicowsko miejsce w Polsce, naprawdę przyjemnie tam przyjeżdżać, zwłaszcza kiedy kibice nie są zajęci obrażaniem przeciwników.

Anwil w nowym składzie wygląda dobrze i gra dobrze. Pokonał silny Ventspils nawet grając bez kontuzjowanych Andrzeja Pluty, Patricka Okafora i Danilo Palalicia. Poza rotacją mimo to wylądowali Marek Piechowicz (musi grać!!!) i Grzegorz Sołtysiak, a na ławce poza składem był także Bartłomiej Czarkowski (też musi grać!!!). No a przecież ma przyjechać jeszcze Alan Daniels (23 lata, 198 cm), a to może być gwiazda naszej ligi. Tylko czy to na pewno skrzydłowy?

O pozostałych zawodnikach w kilku zdaniach:

Łukasz Koszarek – patrząc na niego w rywalizacji z Aigarsem Vitolsem (co za zawodnik!) stwierdziłem, że Koszarek jest rozgrywającym, który ani specjalnie nie biega, ani nie podaje, ani nie rzuca. Robi wszystko poprawnie, a chciałbym, żeby przeniósł się na wyższą półkę i czasami zaszokował superpodaniem. Choćby tym. Dostanie sporo minut w tym sezonie, więc niech je wykorzysta na zrobienie postępu. Tytuł najlepszego gracza Anwilu w tym turnieju dla zawodnika, który w ostatnim meczu miał jedną asystę, to chyba cios prosto między oczy dla Zbigniewa Białka, który to…

Zbigniew Białek – grał spokojnie, pewnie, znakomicie. Jeśli uniknie kontuzji, to w tym sezonie może być nawet najlepszym zawodnikiem Anwilu. Oby tak się stało. Na razie wygrywa rywalizację o pierwszą piątkę z Patrickiem Okaforem. Chciałbym, żeby jeszcze spróbował swoich sił z powrotem na pozycji niskiego skrzydłowego. Gdyż…

Valdas Vasylius – to zawodnik, który nic ciekawego nie pokazuje. Wysoki jak na tę pozycję (jakieś 202 cm), ale gra 'do tyłu', bojaźliwie, nie podejmuje prób, a jeśli podejmuje, to nie trafia. Chyba za słaby jak na pierwszą piątkę Anwilu. Ale może tak musi być (budżet!).

Alex Dunn – kolejne zaskoczenie. Aktywnie gra tyłem do kosza i potrafi to robić! Dostał tytuł MVP turnieju, ale chyba na wyrost. Natomiast będzie – razem z Okaforem, niezłym, ale jednak słabszym od Otisa Hilla – kluczem do powodzenia Anwilu. Jeśli pomyśleć o tym, że w tamtym sezonie włocławianie mieli pod koszem Grudzińskiego i Białka (zostali) oraz Hilla, nieczynnego Bocevskiego i niewykorzystanego Hajricia, to nowy kwartet wygląda co najmniej tak samo, albo nawet lepiej.

Gerrod Henderson – wszechstronny, wiele umie, będzie zapewniał grę na wysokim poziomie. Jak ja to mówię, szału nie robi, ale takiego gracza na obwodzie brakowało Anwilowi w zeszłorocznym półfinale.

Bartłomiej Wołoszyn – coraz pewniejszy w grze i całe szczęście. To będzie sezon, w którym Wołoszyn stanie się Graczem. Ciekawe tylko, czy przyjście Danielsa tego nie zahamuje.

Maciej Raczyński – jego powrót do Włocławka to dobry ruch, Potrzebuje dobrego treningu i próby gry na wyższym poziomie. Wtedy za rok powinien być gotowym do gry (może nie w Anwilu, ale w ekstralidze) zawodnikiem.

Wiktor Grudziński – swoje. I tyle.

Kilka zdań o Baskecie Kwidzyn, który widziałem już drugi raz. Taktycznie nie wygląda to źle, ale ciągle są dziury w składzie. W sobotę nie zagrali Tomasz Andrzejewski i Grzegorz Mordzak, ale dopiero nieobecność Jasona Keepa była mocno widoczna (aczkolwiek widok tego zawodnika w stroju prywatnym też jest wart zachodu…) :). Swoją drogą to jakiś dramat, że komisarz (w tym wypadku Leszek Rakoczy) podczas turnieju sparingowego zakazuje wystawienia do gry zawodnika, który dzień wcześniej uderzył rywala. Nic to dobrego, ale żeby za to dyskwalifikować? Bez sensu. (Podobnie jak arcyciekawa awanturka w Świeciu, kiedy to trener Polpaku zabronił Polonii – czyli rywalowi na boisku – filmowania meczu. To dopiero jest numer, widzę, że w Świeciu zaczyna się bałkaniada na całego, oj – będą jaja. Szkoda tego fajnego klubu…).

Wracając do Basketu – rozgrywający Eric Ferguson nie jest ostatnim cieniasem, jak opowiadali świadkowie pierwszych dwóch dni turnieju. Jest okej, ale na Basket to za mało. Mike King na skrzydle daje radę, postępy z minuty na minutę będą robić Marcin Kowalewski i Hubert Mazur. Pierwszy raz od dawna widziałem za to Dariusza Puncewicza, który jest naprawdę zdolnym zawodnikiem, ale mam dla niego jedno słowo: 'PODANIE!'. Z jego sposobem gry mógłby mieć trzy-cztery asysty w meczu i wszyscy byliby szczęśliwi. A tymczasem on nie tylko nie ma asyst, ale też w ogóle nie podaje.

Osłabiony Basket walczył momentami całkiem fajnie z Bnei Hasharon, mimo że z kontuzją zszedł Michael Ansley. Jednak bez playmakera będzie naprawdę kłopot. Mówi się o Gregu Harringtonie, ale o nim pewnie myślą (albo powinni myśleć) także w innych klubach DBE. Choćby w Ostrowie. Czyżby miało się skończyć na przysłowiowym 🙂 Brandunie Hughesie?

Po tym weekendzie Basket jednak awansował na mojej liście (ostateczna będzie publikowana za tydzień w 'Gazecie Sport') na 11. miejsce, przed AZS Koszalin, Viking Gdynia i Górnik Wałbrzych.

No to teraz Superpuchar – w środę o godz. 18  we Włocławku i Polsacie Sport.

Ostrów i Zgorzelec czyli nokaut w pierwszej kwarcie

Przedostatni akt moich czterodniowych podróży po Polsce w poszukiwaniu Wielkiej Koszykówki to mecz Atlas Stal Ostrów – PGE Turów Zgorzelec.

Oba zespoły widziałem także dzień wcześniej, także w Ostrowie. I jestem pod wrażeniem, a właściwie pod wrażeniami. Różnymi. 🙂 Ale o tym po kolei.

PGE Turów Zgorzelec

Zrobił na mnie niesamowite wrażenie. Obrona taka jak w poprzednim sezonie, tyle że… jeszcze lepsza! W końcu większość zawodników ta sama. Dołożeni nowi zawodnicy – znakomici! A na okrasę jeszcze Mateusz Jarmakowicz. Świetna obrona sprawiła, że po 9 minutach meczu z Atlasem było 30:12 dla Turowa i właściwie było pozamiatane. Genialny mecz. Ale po kolei.

Rotacja:

PG – Andres Rodriguez, Robert Skibniewski

SG – David Logan, Iwo Kitzinger (miesiąc przerwy z powodu ropnia na migdale)

SF – Thomas Kelati, Vjeko Petrović

PF – Robert Witka, Harding Nana

C – Dragisa Drobnjak, Marko Scekić

poza rotacją – PF Slobodan Ljubotina (nie grał w Ostrowie), C Mateusz Jarmakowicz, SF Marin Han oraz nieobecni w Ostrowie Bartosz Bochno, Maciej Strzelecki i Sebastian Szymański

Tłum, prawda? Ale mądrze pomyślany. W sumie jest 10 zawodników do grania i młodzież walcząca o miejsce w składzie. Jedyny zawodnik, któremu będzie bardzo ciężko, to Slobodan Ljubotina. Moim zdaniem musi grać Mateusz Jarmakowicz w jego miejsce i tak się pewnie stanie z uwagi na limit Polaków (czterech w składzie). Ljubotina w obecnym zestawie stał się zbędny, co wcale nie znaczy, że jest za słaby – bo podoba mi się ten zawodnik, ale chyba wypożyczenie do słabszego zespołu (z opcją powrotu w razie kontuzji w Turowie) to chyba najlepsza opcja.

Skoro jesteśmy w tym miejscu, to słowo o Jarmakowiczu. Widziałem delikwenta pierwszy raz w takim rozmiarze (pograł sporo, brawo Filipovski) i niewątpliwie jest to talent do obróbki. Na razie marnuje sporo energii na 'elektryczne' poruszanie się po boisku (może jakiś seans wideo z nagranym jego bieganiem pomógłby temu zawodnikowi zrozumieć lepiej, jak powinien poruszać się po parkiecie?). Jest jednak wszechstronny, dobrze zbudowany, ma te swoje 208 cm, umie rzucić, ma manewry pod koszem i waleczność. Z tygodnia na tydzień powinien być coraz lepszy, a ma czteroletni kontrakt. Duży sukces klubu i tego zawodnika, który – mam nadzieję – odwróci tendencje w polskiej koszykówce. Nie jest to bowiem żaden 'talent na zakręcie' tylko człowiek, który wrócił tam, gdzie od początku być powinien. W polskim klubie, z którego po jednym-dwóch świetnych sezonach wyjedzie do jakiejś europejskiej potęgi lub NBA. Czasami za szybki Benetton czy Real Madryt może tylko szkodzić.

Z innych nowych zawodników niesamowite, wręcz oszałamiające, wrażenie robi David Logan. Pamiętamy go z Polpharmy, gdzie biegał, szalał, rzucał, grał dobrze. Ale w Turowie nie szaleje, po prostu idealnie spełnia to, zego wymaga Saso Filipovski i… gra jeszcze lepiej. Pasuje do stylu ze świetną obroną, a ze swoim repertuarem w ataku (stritbolowe 'zwrotnice', skoczność, kontry!) sprawia, że Turów jest dużo lepszy. Ale prawdziwy szok to jego skuteczność w rzutach za trzy. W piątek chyba nie trafił raz na osiem rzutów, a w sobotę widziałem chyba dwa pudła przy podobnej liczbie prób. Niesamowite. I to nie tylko z czystych pozycji, ale wielokrotnie prosto w nos wyższego obrońcy.

Harding Nana będzie w tym sezonie mniej widoczny niż w Polpaku, ale daje Turowowi to, czego często brakowało w poprzednim sezonie – grę tyłem do kosza. A także biega, skacze, walczy. Jeśli stać Turów na to, żeby to był tylko zmiennik – świetnie. Jeśli to zaakceptuje – jeszcze lepiej. Słowem – tu żadnego zaskoczenia nie było.

Za to fajnie się oglądało grę Roberta Skibniewskiego. On bywa wielokrotnie krytykowany za to i owo, ale czuję, że w Turowie zagra o niebo lepiej niż w Polpaku i o dwa nieba lepiej niż w tym klubie Łukasz Koszarek. To inny charakter, a nade wszystko pasuje idealnie do koncepcji, w której rozgrywaniem zajmują się na zmianę wszyscy zawodnicy z pozycji 1-3. Na Skibniewskim nie ma w ten sposób zbędnej presji, dzięki czemu może się skoncentrować na tym, co umie najlepiej. Czyli na trafianiu trójek po zasłonie lub z wolnej pozycji i na świetnych podaniach. Po obejrzeniu dwóch meczów uwierzyłem znów w Roberta i myślę, że mocny Turów to idealne miejsce dla niego.

Marko Scekić jest najmniej spektakularny ze wszystkich nowych, ale to solidne 204 cm i dobra waga do walki pod koszem. Także potrafiący rzucić z kilku metrów. Będzie przydatnym zmiennikiem lub uzupełnieniem dla Dragisy Drobnjaka. Ale na pewno nie jest wymarzonym przez kibiców ogromnym centrem. Takiego w Zgorzelcu nie ma i raczej nie będzie, chyba że liczymy już w tym sezonie na Jarmakowicza.

Niestety, choroba gardła wykluczyła z gry Iwo Kitzingera i na ocenę tego zawodnika w nowym środowisku trzeba będzie poczekać miesiąc.

Marin Han jest kompletnym szaleńcem, szczupłym skrzydłowym, który grał krótko, ale nic nie pokazał. Dla mnie jedyne nieporozumienie w zespole, chyba gwiazdy z niego nie będzie, a uzupełnień na ławkę Turów powinien szukać w Polsce.

Skupiłem się na indywidualnych ocenach, a tak naprawdę siłą Turowa jest zespołowa obrona pełna podwojeń i agresji, czysta i skuteczna. W to wszystko pasują nowi zawodnicy i dlatego zespół ze Zgorzelca znów może zagrozić mistrzom. Puchar ULEB i doświadczenie w nim też pomogą. Starzy znajomi Drobnjak, Petrović, Kelati nadal robią swoje, Andres Rodriguez przestał rzucać i ma wreszcie czterech kolegów na boisku gotowych do rzucania, a Robert Witka chyba gra jeszcze lepiej niż ostatnio.

Gotowi do walki o mistrzostwo? Moim zdaniem tak. Będzie ciekawie.

 

Atlas Stal Ostrów

Skok w budżecie jest ogromny. Ponoć Stal dzięki Atlasowi (poprzednio sponsorował klub jako Gipsar, to jednak ta sama kieszeń) ma dwa razy więcej pieniędzy niż w poprzednim roku. Ponoć nawet 5 mln złotych. To jest naprawdę sporo. A na dodatek dało ładniejszą nazwę. To też nie do przecenienia.

Rotacja:

PG – Sasa Stefanović, Kenny Grant

SG – Gintaras Kadziulis, Marcus Wilson

SF – Wojciech Szawarski, (Kadziulis i Wilson)

PF – Ruben Boykin, Marcin Sroka, Ron Selleaze

C – John Oden, Dawid Przybyszewski

poza rotacją – SG Jacek Sulowski, PF Krzysztof Mielczarek, PG Jacek Krzykała (kontuzjowany do 1 stycznia)

trenerzy – Andrzej Kowalczyk, Wadim Czeczuro

Trener Kowalczyk pięknie odchudzony, co było jego marzeniem od wielu lat. Ale niezbyt szczęśliwy. Wszyscy w Ostrowie właściwie są niezadowoleni. No, może w sobotę było lepiej po tym, jak Atlas pokonał Czarnych. Ale już w niedzielę… Musiało być gorzej po zgorzeleckim nokaucie. Bo tak naprawdę Stal chciałaby się do Turowa porównać, myśleć o walce z nim o medale. Ale na razie jest lata świetlne do tyłu.

Przede wszystkim ten zespół nie może na razie grać koncertowo, skoro z poprzedniego sezonu został tylko jeden jedyny Wojciech Szawarski. A pamiętam jak wczesną wiosną z ust trenera Kowalczyka słyszałem, że całą dwunastkę grającą wtedy w Stali chce zostawić na nowy sezon. Ależ to wszystko się szybko zmienia w tym Ostrowie…

Jest w zespole wielu ciekawych zawodników. Para rozgrywających nie jest najgorsza. Serb Sasa Stefanović i Amerykanin (ze szwedzkim paszportem) Kenny Grant mają aspiracje na pierwszą piątkę i to tylko dobrze dla Atlasa. Gorzej, że żaden z nich nie jest gwiazdą na tej pozycji, a takiej można oczekiwać za te pieniądze.

Stefanović – ostatni sezon w Bośni, wcześniej nawet epizody w ACB! – umie podać (głównie pod kosz), myśli o zespole, walczy w obronie, jest dość poukładany. Ale to średniak. Grant (po studiach w USA ostatnio grał w II lidze francuskiej) nieco bardziej szalony i kompletnie bez rzutu (choć pamiętam mecz ze Szwedami, kiedy zasunął Polakom jakieś trójki). Jedno co mi się rzuciło w oczy, to jakieś kompletne zdenerwowanie Serba wydarzeniami na parkiecie. Te zaciśnięte zęby, frustracja w stronę sędziów… To zresztą cecha swoista niemal całego zespołu z Ostrowa. Ciekawe skąd się to wzięło.

Niewątpliwie wkurzony też jest Gintaras Kadziulis. Atlas sprawił sobie trzech bardzo mocnych zawodników na pozycje 2 i 3, co nie rokuje najlepiej. Marcus Wilson (kiedy na niego patrzyłem, nie trafiał, ale wiem, że to świetny strzelec), Kadziulis i Wojciech Szawarski będą ostro walczyli o minuty, a dopóki nie wróci Krzykała zanosi się na wiele minut dla Szawarskiego. Kadziulis tymczasem chciałby pewnie grać po 30 minut i często mieć piłkę w rękach. Tymczasem w ostrowskim turnieju bardzo rzadko miał piłkę w rękach. W ostatniej kwarcie meczu z Turowem po prostu sam ją sobie wziął w kilku kolejnych akcjach i pięknie je wykończył rzutami z dystansu. Więcej dla Kadzia! – to chyba powinno być hasło dla Atlasa.

'Szawar' to oczywiście 'Szawar' – klasa. Nie ma co tu rozprawiać.

Problem jest pod koszem. Może zacznę od centra. John Oden ma około 203 cm wzrostu, grał ostatnio bardzo dobrze na Cyprze, jest silny fizycznie i skoczny, gra efektownie, walczy. Ładnie się oglądało jego pojedynki z superblokującym Jamesem Hughesem z Czarnych. Oden swoje zrobi, na pewno bym go nie wymieniał na nikogo innego, ale na pewno potrzebny jest Atlasowi jeszcze jeden center.

Może nim być Dawid Przybyszewski, ale Kowalczyk wyraźnie nie ma do niego zaufania. Gdy wypróbował olbrzyma z Torunia w II połowie meczu z Turowem nagle okazało się, że Przybyszewski może zdobywać jakieś punkty, trochę pobroni… Oczywiście, tradycyjnie zrobił parę głupot, ale coś tam jednak wniósł. Jeśli nie on – chyba powinien grać w słabszym zespole  – AZS szuka centra 🙂 – to polecam Atlasowi leniuchującego 🙂 w domu Kordiana Korytka. To idealny moment dla Kordiana w Atlasie i dla Atlasa z Kordianem.

Z kolei na pozycji silnego skrzydłowego jest naprawdę świetny młody gracz (22 lata, 202 cm) Ruben Boykin, który robi wszystko co do niego należy. Mocyny fizycznie, zbiera, dobija, coś rzuci z półdystansu. Żadnych uwag.

Zmiennikiem jego – może czasami grającym na pozycji niskiego skrzydłowego (w tym składzie, bo tak naprawdę zawsze powinien być na tej pozycji) – powinien być Marcin Sroka. Ale on też niemal na boisko nie wychodził.

Bo trwały testy niejakiego Rona Selleaze. 31-letni zawodnik (197 cm wzrostu) gra na wszystkich pozycjach, umie niby wszystk, to znaczy nic. Ociężały, nie rzuca najlepiej, czasami wychodzą mu jakieś łamańce pod koszem. Typ samodzielnego rycerza, czyli coś co kompletnie nie pasuje do Stali Ostrów z trenerem Kowalczykiem. Grywał nieźle w Argentynie i Niemczech, ale naprawdę nie wiem, co on robi w Atlasie. Właściwie nawet nie trzeba go wymieniać na nikogo, bo gotowi zmiennicy są w zespole – Sroka i Mielczarek.

Choć tak naprawdę Jacek Sulowski i Krzysztof Mielczarek po prostu nie pograją w tym sezonie, jeśli zostaną w Ostrowie. Ale może mogą sobie już na tym etapie kariery na to pozwolić.

Atlas gra na razie przeciętnie i myślę, że w tej formie można go widzieć na 5-6-7. miejscu, czyli w zasadzie bez postępu w stosunku do poprzednich sezonów. A chyba nie o to chodziło…Na razie zawodników w Ostrowie jest za wielu i coś z tym chyba Kowalczyk zrobi. Zobaczymy. W każdym razie ten sezon dla kibiców w tym mieście będzie fascynujący.

PS. O turnieju we Włocławku – chyba już jutro. Zapraszam.

Akredytacje po wrocławsku, ciąg dalszy

Życzliwi koledzy (dziękuję) podesłali dokument. To pismo od Śląska Wrocław uzasadniające, dlaczego 300 zł za akredytację jest konieczne. KURIOZUM!

POCZĄTEK CYTATU

Witam
Informuje Państwa, że każda akredytracja na cały sezon 2007/08 (DBL i ULEB)
została wyceniona na 300 PLN.

Uzasadnienie:
Dot. tzw. akredytacji dziennikarskich na mecze Śląska

Szanowni Państwo
W związku z obowiązującymi nas przepisami podatku dochodowego ( Śląsk jest
takim podatnikiem od tego roku ), uprzejmie informujemy, że Ustawodawca nie
przewidział żadnego specjalnego nieodpłatnego świadczenia dla dziennikarzy.
Takim świadczeniem jest nieodpłatne, praktykowane dotychczas, uczestnictwo w
meczach Śląska.
Tym samym zmuszeni jesteśmy żądać ekwiwalentnego świadczenia ( np. reklama )
za tzw. akredytację ( bilet )
Inną formą "ominięcia" przepisów podatkowych, jest poddanie się obowiązkowi
odprowadzenia podatku od osób fizycznych (PIT), przez
otrzymującego"akredytację"
W przypadku wybrania wariantu pierwszego, prosimy o zawarcie stosownej,
ekwiwalentnej umowy wzajemnej.
W przypadku drugim, prosimy o przesłanie pełnych danych do osobowych z nr-m
NIP oraz oświadczeniem, o odbiorze od nas z końcem roku podatkowego,
wypełnionego formularza PIT.
Bliżej zainteresowanych powyższą problematyką, odsyłamy do Ustawy z dnia
15-go lutego 1992 r gdzie m.in.: "Świadczenie może być uznane za nieodpłatne
jedynie wówczas, gdy na podmiocie, który je uzyskał nie ciążył obowiązek
wykonania na rzecz świadczącego, żadnego świadczenia wzajemnego" oraz " Na
wskutek wykonania takiego świadczenia, faktyczne przysporzenie uzyskała
tylko jedna strona"
Prosimy o pilne działanie w celu uzyskania "akredytacji"
Zarząd

KONIEC CYTATU

Nie jestem prawnikiem, ale to są żarty niesłychane. Rozumiem, że dla ludzi Śląska wszystko jest świadczeniem, skoro wpuszczenie dziennikarzy na mecz jest. Czyli za podanie ręki prezesowi też trzeba by zapłacić? Za prawo do wzniesienia okrzyku? Za wniesienie i wywieszenie flagi? Przecież to
świadczeni, udzielane przez klub!

Prawnik, anyone? 

PS. Więcej o turnieju w Ostrowie i Włocławku nieco później. 🙂