Sobota, dzień meczowy. Więc wybrałem się na przeszpiegi na dwa mecze warszawskie. Najpierw o spotkaniu w ramach upadłego turnieju Mazovia Cup, w którym AZS Koszalin wygrał 97:83 z Polonią Warszawa, która teraz nazywa się SPEC-Polonia. W sumie zabawnie.
Najpierw o Polonii. Wyglądało to fatalnie. Dziury w składzie są ogromne i kilka pytań trzeba zadać. Przede wszystkim wydaje mi się, że trener Wojciech Kamiński uwierzył w swoją szczęśliwą gwiazdę. I zamiast rozwijać 'znajomość' z tymi, którzy się sprawdzili, postanowił sprowadzić ich kopie. Owszem, Grady Reynolds i Kenny Walker zapewne chcieli teraz zarabiać więcej, ale w końcu budżet ponoć jest większy, a ich pozostanie w klubie (lub choćby jednego) rozwiązałoby kilka kłopotów.
Do tego wrócę za chwilę, najpierw rotacja SPEC-Polonii.
PG – Krzysztof Szubarga (zmienia go Carlos Rivera z SG)
SG – Carlos Rivera, Bartosz Sarzało
SF – Norman Richardson, Michał Przybylski
PF – Tyrone Riley, Tomasz Pisarczyk
C – Paul Miller, Piotr Szybilski
poza rotacją – Karol Gruszecki (SG), Wojciech Pisarczyk (F), Bartłomiej Chomka (SF), kontuzjowany do stycznia Kamil Łączyński
trenerzy – Wojciech Kamiński, Andrzej Kierlewicz
Więc po kolei. Szubargę zawsze bardzo lubiłem i nadal to podtrzymuję. Nie wiem, jak to się stało, że w kadrze się nie przebił. Świetnie podaje, potrafi bronić, gra trochę oczywiście 'na świeżości', ale już jest zawodnikiem w miarę dojrzałym i z minuty na minutę po powrocie do ekstraklasy powinien być coraz lepszy.
Niczym za to nie olśnił Carlos Rivera, choć i tak w sobotę napukał sporo punktów. Do uniwersytetu Hofstra poszedł śladami Ricka Apodaki – wiadomo: niedawno Polpak, a ostatnio król strzelców ligi włoskiej. Rivera to jednak zupełnie inna półka. Mały jak na rzucającego, nieskuteczny (jeden rzut w koszu, następne dwa ledwie zahaczają o obręcz), jako rozgrywający nie porywa. Nieźle się rusza, dobrze biega, wysoko skacze, ale gwiazdą chyba nie będzie.
Zadziwiający za to jest Norman Richardson. Spodziewałem się młodszej i lepszej wersji Ryana Lorthridge'a, który zagrał kilka niezłych meczów ze słabymi rywalami na końcu sezonu, a tu grał jakiś pasywny chudzielec, który dopiero w końcówce zabrał się za zdobywanie punktów. Głównie stał w rogu boiska i czekał, albo oddawał piłki. Dziwne, jak na zawodnika z meczami w NBA i średnią 16,6 ppg w lidze francuskiej dwa lata temu. Poza tym wyraźnie unikał walki, co jak na pozycję SF trochę nie pasuje.
Walki nie unikał Tyrone Riley, ale przy wzroście 198 cm niewiele zdziałał nawet przy graczach AZS. A co będzie przy lepszych? Nieźle się ustawia, ale nie skacze specjalnie. Ponoć dobrze rzuca (w sobotę nie trafiał) i jest pogodnym człowiekiem, co ma mu dawać przewagę nad Reynoldsem. No i tamten gorzej się prowadził.
No i co z tego?! Ale jak grał! Choć robił błędy, to jednak był efektowny, ściągał ludzi na trybuny i sprawiał, że o Polonii się mówiło. Nic z tego nie rozumiem, bo nawet jeśli Reynolds nie był okej, to na pewno nadawał się tutaj na pozycję silnego skrzydłowego Kenny Walker. Obaj coś blokują, obaj podrywają zespół, obaj biegali – o co chyba Polonii chodzi…
Pod koszem za to świetny jest Paul Miller. Walczy, zbiera, rzuca, wsadza. Będzie z niego pożytek i prognozuję po dobrym sezonie transfer do klubu czołówki. Może Anwil Włocławek? 🙂 On i Szubarga będą podstawami tegorocznej Polonii.
Reszta to uzupełnienia. Ważne i solidne, jak Bartosz Sarzało i Piotr Szybilski, albo 'dla koneserów' jak Michał Przybylski. Ciągle dziwi mnie, że Tomasz Pisarczyk jest zmuszany do zagrań, jakich nie lubi i nie umie. Czy nie można go inaczej ustawić na boisku? Teraz ma do pomocy trzy lata młodszego brata (1988), który – tyle wiem – wygląda podobnie.
Ciekawe, czy trenerowi Wojciechowi Kamińskiemu, który znów zdecydowanie za dużo zajmował się sędziami, uda się coś wyjąć dla zespołu w tym sezonie także z Gruszeckiego i Chomki. Obu uważam za zawodników, którzy nie są bez szans, ale czy tak uważa Kamiński? Czasami lubił się uprzedzać…
Podsumowując, widzę przyszłość taką: Rivera na ławkę, Richardson na 'dwójkę', Riley na 'trójkę' lub do domu i ktoś musi dojść pod kosz. Bo inaczej to będzie powtórka z poprzedniego sezonu. A na dodatek tym razem nie da się tego tak fajnie oglądać…
Goście, czyli Koszalin
Zasłynęli ostatnio próbą wprowadzenia akredytacji za pieniądze (nawet jeśli chodzi tylko o te nieimienne, to skandal). Ale w Warszawie nie o tym była mowa, tylko o graniu. GangstaAZS, wersja 3.0 (po tej z Grayem, a także tej Konieckiego z poprzedniego sezonu) wygląda tak:
PG – D.J. Thompson, Kamil Michalski
SG – Tayron Thomas, Grzegorz Arabas
SF – Tai Crutchfield, Rafał Stolarek
PF – Chris Burns, Denis Korszuk, Paweł Bogdan
C – Mariusz Bacik, Dan Oppland
trenerzy – Dariusz Szczubiał, Leszek Doliński
AZS przeszedł rewolucję w składzie, co nie dziwi patrząc na zmianę trenera, ale co dziwi patrząc na to, co można było zrobić. Po co było lansować rok temu Chrisa Huntera i Josha Gomesa, zwłaszcza w końcówce sezonu, skoro teraz się wokół nich nie buduje zespołu? Gomes nadal nie ma klubu, a Hunter ma grać w Belgii w Leuven. Pewnie większe pieniądze, ale warto było je mu dać, skoro i tak się szuka centra.
Bo AZS szuka centra, jak mówił mi trener Dariusz Szczubiał. Z reszty składu też był zadowolony umiarkowianie, co by mnie nie dziwiło patrząc na nazwiska. Pięciu Amerykanów z college'ów marnych lub bardzo marnych (Thomas, Crutchfield i Burns grali po dywizjach II i III, a Thompson w słabej dywizji I), tylko Oppland coś liznął ciekawszego (Valparaiso, zresztą co ciekawe, wygląda na to, że ma brata bliźniaka Michaela, który szaleje w Danii).
I tak rozwalili Polonię pokazowo 97:83, grając szybko, efektownie i skutecznie. I to podobno z kontuzjowanym rozgrywającym. Może od niego zaczniemy. Długowłosy brunet 🙂 D.J. Thompson ma 173 cm wzrostu i gra tak jak można się po tego typu parametrach spodziewać. Moim zdaniem drugim Johnem Thomasem jednak nie jest, bo na pewno nie strzela aż tak odważnie. Ale może nie tego potrzeba. Mi się ogólnie podobał na 3+. Zmienia go Kamil Michalski, który miał w tym meczu całkiem niezły występ (ponoć najlepszy od tygodni), okraszony dwiema zjawiskowymi asystami. Warto, żeby pograł więcej, ale momentami na rozegraniu pojawiał się także Tayron (nie mylić z Tyrone'em) Thomas.
Ten grajek ma dziwną jakąś taką wykrzywioną posturę, ale gra fajnie, jak typowy strzelec na pozycji rzucającego. Braki w doświadczeniu (ostatnio druga liga portugalska, hmmm) jakoś są niewidoczne. Podobnie jednak jak Thompson moim zdaniem w prawdziwej lidze zawiedzie. Coś mi to przepowiada.
Zmienia go Grzegorz Arabas, który gra swoje, ale moim zdaniem pożałuje tego kontraktu. Grać będą głównie inni…
Na 'trójce' fajny, widać, że doświadczony, Tai Crutchfield. Nieźle rzuca, wysoki jak na tę pozycję (200 cm), może być godnym następcą Michaela Haynesa. Nie musi mieć aż tak bardzo piłki w rękach jak tamten, żeby zdobywać punkty. Kandydat na strzelca numer 1.
Zmienia go – na razie tylko w sytuacjach pomeczowych, 24-letni wychowanek Pogoni Ruda Śląska, po czterech latach w żadnych college'ach w USA, Rafał Stolarek. 199 cm wzrostu, trochę możliwości, moim zdaniem dałby radę, gdyby dostał szansę. Czy dostanie? Wątpię.
Na czwórce kolejny młody Jankes – Chris Burns. Szalony, silny, skoczny, wariat, 201 cm wzrostu. Nic wielkiego, ale się przyda. Albo i nie – typowy zawodnik wymienny – znaleźć takich można setki.
Na zmianę – Denis Korszuk, który jak wiadomo prochu nie wymyśli. Ale w Koszalinie już się zasiedział.
Na centrze – król Mariusz Bacik. Aż przyjemnie popatrzeć na faceta, który tyle umie i jeszcze daje radę i to całkiem nieźle. Mało punktów, ale sporo zbiórek, bloków i efektownych asyst. Będzie z neigo pożytek, ale potrzebny wielki zmiennik. Na razie jest nim wspomniany Dan Oppland, który szalał w sobotę na boisku (24 punkty, rzuty z każdej pozycji), ale ponoć to wyjątkowy mecz. To taki zawodnik, który ciągle jest w ruchu, ale bez zdefiniowanej pozycji (ponoć grywał nawet na 'trójce').
Ogólnie – zgraniem i szybkością AZS pobił Polonię, co tylko o niej źle świadczy. Ale bez dobrania gwiazdy (a na to się nie zanosi) to ja tego AZS w ósemce nie widzę. Widzę ciężką walkę o utrzymanie. Na długą metę tak się chyba grać nie da.
Polonia druga
Wcześniej byłem na meczu I ligi, w którym Polonia 2011 Warszawa pokonała zasłużenie BT Wózki (czyli Znicz) z Pruszkowa 82:77. W zasadzie fajny mecz, wszystko ciekawe, tylko zdecydowanie drażni mnie podłączanie się pod polonijne tradycje. Doprawdy, nie wiem, po co to szefom tego nowego przecież klubu jest potrzebne. Podczas meczów oficjalnie jest nagłaśniane, że gra 'Polonia', nawet bez dodawania tego 2011… Przecież gdyby ten fajny klub nazywał się – bo ja wiem – Syrenka Warszawa, to nikomu by to nie przeszkadzało. Bez sensu.
Wracając do sportu: Mateusz Bartosz nadal robi postępy, zbiera jak dotąd, ale wciąż jak składa się do rzutu to martwieję. W sobotę trafił nawet trójkę, niech mu będzie, tym bardziej, że to był przełomowy moment meczu. Ale nad rzucaniem na pewno musi popracować. Nad wieloma rzeczami muszą popracować Tomasz Śnieg i Piotr Pamuła, których także przyjechałem oglądać. Na razie przestraszeni i niepewni swego, ale jakże mogłoby być inaczej. W końcu to roczniki 1989-1990. Ciekawe, na ile trwały jest eksperyment z Adamem Betem na pozycji rozgrywającego. Nie grał kontuzjowany Jarosław Mokros. Ogólnie cała Polonia 2011, z dobrze wpasowanymi weteranami Leszkiem Karwowskim i Przemysławem Lewandowskim, dobrze broniła (świetnie jak na młody zespół!) i wiedziała, co chce grać. To ważne.
W odróżnieniu od Wózków, które leciały siłą rozpędu. Świetnie grał Tomasz Świętoński, znakomity jako rozgrywający, dużo widzi, doskonale dogrywa do centra, ma technikę i zmysł, a czasami dobre dopalenie fantazją. Rzucił 20 punktów, miał 8 asyst, 4 przechwyty i 1 stratę. Ale w końcówce grał głupio, pod siebie, pewnie głównie ze zmęczenia – nie usiadł ani na chwilę w pierwszej połowie. W końcówce, kiedy trzeba było powalczyć o wygraną, został więc posadzony i zbesztany przez trenera Jacka Gembala. O matko! Chciałoby się raz jeszcze napisać rozprawkę filozoficzną 'Pomaganie zespołowi i poszczególnym zawodnikom w grze jako główne zadanie trenera', ale chyba nie będę się powtarzał. Z takim 'wsparciem' to ja bym sobie poszedł porzucać na podwórku.
No ale pewnie i tak Pruszków przegrał przez sędziów, prawda? Jak zwykle…
PS. W następny weekend z tego co słyszałem gra się we Włocławku (od czwartku do soboty?? z naszych Anwil tylko?), w Ostrowie (Atlas, Turów, Czarni i Polpharma? czy to możliwe? też od czwartku do soboty?) oraz w Świeciu, gdzie na inaugurację hali przyjedzie w sobotę Polonia. Nie wiem, co robi AZS, Viking, Kotwica, Basket, Górnik, a Prokom i Śląsk pewnie gdzieś za granicą. Jakieś info? Jeśli to prawda, co powyżej, to pewnie wybiorę się do Ostrowa, Świecia i Włocławka, ale czemu nikt nie gra w niedzielę??