Nie o kadrze, tylko o sopockich wilczkach i Pruszkowie

W niedzielę, trochę służbowo, trochę prywatnie, udałem się do pobliskiego Piaseczna, bo była szansa obejrzeć sporo ciekawej koszykówki. Tylko turniej towarzyski, tylko zespoły z niższych lig, tylko… Ale za to nowy, ciekawy zespół Znicza Pruszków i rezerwy Prokomu Trefl Sopot.

Tak, jestem fanem niższych lig i mało znanych, nieoszlifowanych polskich koszykarzy. Uparcie twierdzę, że większości z nich nie dano szansy i tylko dlatego nie oglądamy ich w ekstralidze. Jednym z tych co czasami szansę lubią dać (choć nie zawsze) jest obecny trener Znicza (czy BT Wózki, obecnie, jak zwał tak zwał) Jacek Gembal. Trener Gembal to na ogół prawdziwy szkoleniowiec (a nie tylko selekcjoner), choć pewne rzeczy się przez lata nie zmieniają. Nadal w czasie meczu częściej rozmawia z sędziami niż z zawodnikami (co udziela się całej ławce), a gdy usłyszałem sakramentalne – zwłaszcza w Pruszkowie – „oni cały czas biją, a my mamy pięć fauli" – to już wiedziałem, że jestem na właściwym meczu. 🙂

Ale Gembal znów sprowadził do swojego zespołu kilku zawodników, których warto obejrzeć. Rozgrywający Tomasz Świętoński (23 lata) i Adam Kilian (22) sporo mają do nauczenia, ale coś w nich drzemie. Pora będzie to obudzić. Rozwija się stale skrzydłowy Grzegorz Malewski (23), a naprawdę super dzisiaj zagrał na skrzydle (obwodzie) Jakub Dłoniak (24). Pierwszy raz faceta widzę, ale łatwość zdobywania punktów na tym poziomie ma sporą. Lewa ręka, rzut z wyskoku, odejścia, nie do zablokowania, świetny materiał. Oby się rozwijał, to może znajdzie się w ekstralidze, tak jak i wszyscy powyżsi. Zresztą jego droga do Znicza (Gorzów, Szczecin, Tarnowo Podgórne), podobnie jak Kiliana (Jaworzno, Chorzów, Sosnowiec, Białystok) świadczy o tym, że dobrych koszykarzy trzeba szukać wszędzie.

Po to, żeby tacy właśnie zawodnicy się rozwijali, są takie kluby jak Znicz (Wózki), oby wszyscy o tym pamiętali. A w Pruszkowie są jeszcze Marcin Matuszewski, Dominik Czubek, Łukasz Kwiatkowski, kontuzjowany obecnie Jarosław Rusin i grupa młodych – to się będzie oglądać, no i może walka jakaś z tego o awans wyjdzie. W każdym razie w Zniczu przez dwa lata zrobili niezłą rewolucję – skończyły się czasy wielkich nazwisk, a jest grupa typowo „pruszkowska", walczaków, jak za dawnych czasów.

Do Piaseczna pojechałem jednak głównie dla młodzieży sopockiej. To był zespół, który ma grać w I lidze. Nie było w tej grupie co prawda zawodników z rocznika 1989, którzy mają swój zespół w II lidze (mam nadzieję, że jednak kilku z nich dołączy), ale zobaczyłem co chciałem wśród starszych. Właściwie wszyscy coś grają, jest jakaś myśl i atmosfera w tym zespole, prowadzonym przez Janusza Kociołka i Jarosława Zawadkę.

Więc proszę mi wybaczyć, że nie napiszę wiele o trzech rozgrywających, kadrowiczu Danielu Wilkuszu, szczupłych skrzydłowych czy kolejnym Puncewiczu (trzeci brat?). Fajnie grają, ale nie o wszystkich da się pisać.

Interesowali mnie zwłaszcza czterej ludzie. Janusz Mysłowiecki ma 23 lata i 220 cm, ale – cholera – jest kontuzjowany. Ma jednak grać i zobaczymy, co z tego wyjdzie. Jak wieść niesie, ciągle boi się walki pod koszem. Na to jest lekarstwo – ale o tym później.

Adam Łapeta ma 20 lat i 217 cm. Ostatnie dwa sezony kontuzjowany lub chory cały czas, ale – proszę państwa – ten człowiek musi grać! Już teraz zachowuje się na boisku jak koszykarz, wspomagany fajnie przez zespół potrafi powalczyć, zablokować, spiąć się pod koszem, potrafi też pójść agresywnie na wsad w ataku. Mnóstwo pracy przed nim, ale musi grać! Pierwsza liga może być niezła, ale naprawdę czas na więcej. Na pewno na treningi z Tomasem van den Spiegelem i Rubenem Wolkowyskim.

Albo… Tu właśnie pomysł, który luźno rzucam. Ciekawostką jest, że w sopockich grupach młodzieżowych pracuje wielu trenerów ciekawych, ale są to wyłącznie dawni rozgrywający (Kociołek, Zawadka, Jacek Łączyński, Jan Jargiełło). Wiele wiedzą o koszykówce, ale czy naprawdę nie przydałby się ktoś, przy takiej grupie wysokich młodych (także w roczniku 1989), który na treningu po prostu pokazałby własnym przykładem, jak się gra pod koszem? Ktoś, kto latami się przepychał pod koszami, zna triki i powalczy z Łapetą, Mysłowieckim i Piotrem Stelmachem? W samym Trójmieście by się tacy znaleźli, choćby Tomasz Jankowski, który zakończył pracę w Kagerze i ma teraz komentować ze mną mecze. W tygodniu na pewno miałby czas, żeby poszkolić sopockich wieżowców, a jemu twardości nigdy nie brakowało. Czemu się tego nie robi??? Czemu bez pracy w ekstralidze – choćby na pół etatu, choćby na 2-3 treningach w tygodniu, są takie tuzy naszej walki pod koszami z poprzednich lat, jak Binkowski, Jechorek czy nawet Wardach???

Stelmach to trzeci ciekawy gracz. 23 lata, 206 cm, ostatnie cztery lata na ławie w zespole Mississippi State (tam gdzie kiedyś Michał Ignerski). Wraca do Polski i jak rozumiem grając w I lidze powalczy o miejsce w Prokomie (tym dla dorosłych). Fajnie. Kiedyś był kandydatem na gwiazdę, teraz musi wracać do poważnej koszykówki i ma wiele, żeby być dobrym skrzydłowym. Też z obijania na treningach z Łapetą, Mysłowieckim i wysokim kołczem sporo skorzysta. No i z grania.

Czwarty gracz to Przemysław Zamojski. Nie wiem, czy miał akurat wyjątkowy dzień, ale to, w jaki sposób sprzedawał trójki sprzed nosa pruszkowskim obrońcom było imponujące. 21 lat, 198 cm, pozycja rzucający, świetne warunki, znakomity rzut i koszykarska pozytywna bezczelność. Musi grać i to chyba też nie tylko w pierwszej lidze.

Moja konkluzja z obserwacji sopockich wilczków (w jednym meczu tylko) – jeśli ten sezon w I lidze nie zostanie wykorzystany, żeby Mysłowiecki, Łapeta, Zamojski i Stelmach (a może jeszcze ktoś) zrobili ogromny krok do przodu i za rok grali w ekstralidze (w Prokomie lub w jakimkolwiek innym klubie), to będzie po prostu skandal. Tylko taki powinien być cel prezesa Kazimierza Wierzbickiego i trenerów z Sopotu.

Wynik? Pruszków wygrał 92:87. Zasłużenie, a załatwił to właściwie niesamowitą trójką w końcówce Tomek Świętoński. Fajny mecz i kolejny przykład, że bez sensu jest sprowadzanie setek Amerykanów. Grajmy naszymi i wybierzmy się w drogę, żeby tych młodych 'do obróbki' znaleźć. Warto.

Z Serbami słabo

Kilka uwag na gorąco po obejrzeniu 'obszernych fragmentów' (ale nas Chińczycy przetrzymali…) meczu Polska – Serbia (68:100).

1. Wyglądało to słabiutko.

2. Mamy wielki kłopot z graniem przeciwko poważnym środkowym, bo to, co wyprawiał z Adamem Wójcikiem Darko Milicić, było nieprzyjemne do oglądania. Niestety, w Alicante czekają na nas Raso Nesterović i koledzy oraz Denis Marconato ze znajomymi.

3. Marko Jarić to jest gość. Na luziku, bez napinki i piękne akcje. Z rozgrywającym 201 cm wszyscy będą się w Hiszpanii biedzić, nie tylko Andrzej Pluta.

4. Próbę nokautu (jakże fachowa) w wykonaniu niejakiego Dragana Labovicia na Iwo Kitzingerze tuż po zakończeniu pierwszej połowy można udać za efektowną, ale nieudaną. Fachowo złąpał Iwo za koszulkę i wymierzył cios, ale nie trafił. Iwo to jest kozak…

5. A co do koszykówki – nie ma o czym gadać. Pojedyncze udane akcje to za mało. Przy lepszej obronie gramy kompletnie na alibi, niestety – podajemy niegroźnie tak długo jak się da, a w końcu wykonujemy jakąś akcję ratunkową. Dlatego pomysł z grą szybszą i rzucaniem za trzy – całkiem niezły. Szkoda, że nie mamy więcej takich kombinatorów jak Kitzinger.

6. Radosław Hyży zdobył kilka punktów, więc pewnie jedzie do Hiszpanii. Chwała Urlepowi, że znów kilka minut dostał Kamil Pietras. Pytanie do koszkadra.pl – grał też w meczu z Chinami??

7. Niepokojące mocno – tak jak w poprzednim turnieju znów nie zauważamy, że kończy się kwarta. Gdzie jest komunikacja?

8. Powszechna jest teza, że jak mecz komuś wyjdzie, to mamy szansę wygrać choć raz w Hiszpanii. Owszem, brzmi nieźle. Ale komu ma wyjść? Przy dobrej obronie nie widzę zawodnika, który byłby w stanie coś wykreować. Niestety.

9. A więc: Let Us Pray.

10. Do meczu z Francją zostało 10 dni.

Siatkarki gorsze od koszykarzy

Ja wiem, że chińskie siatkarki to nie koszykarze. Ale jednak mistrzynie Europy dwukrotne przegrały dzisiaj z Chinkami, a koszykarze pokonali wczoraj Chińczyków. Pierwszy raz takie porównanie może wyjść naszym koszykarzom na korzyść. 🙂

Jeszcze kilka uwag do wczorajszego meczu:

To naprawdę nie jest słaby zespół Chin. Ci gracze są światowo szanowani – Yi to przyszła gwiazda NBA, rozgrywający Liu był testowany w Sacramento, Wang Zhizhi sporo sezonów grał w NBA, Sun został właśnie wybrany w drafcie przez Lakersów, a skrzydłowi-strzelcy Wang Shipeng i Zhu mają spore doświadczenia. Chińczycy – tylko wzmocnieni Yao właściwie i na MŚ jeszcze z 17-letnim rozgrywającym obecnie kontuzjowanym – byli w ósemce igrzysk w Atenach i grali w 1/8 finału na MŚ. To naprawdę sukces. Cieszy też, że coraz lepiej radzi sobie Bartłomiej Wołoszyn, nieźle wprowadził się Przemek Frasunkiewicz, a sekundy gry dostał Kamil Pietras, kosztem innych wysokich zawodników. Brawo!

No to czekamy na Serbów jutro. No i trzeba rzucić okiem na dzisiejszy mecz Serbia – Chiny. Gorączka rozpoczęta!

Chiński sukces i plany Polsatu Sport na ME

UAU. Lekko w szoku jestem po tym, jak reprezentacja Polski pokonała dzisiaj Chiny w meczu w turnieju w Izmirze. Brawo, od razu wszyscy my – kibice – poczuliśmy się lepiej. W poniedziałek byliśmy (dziennikarze) z wizytą u kadrowiczów w Spale i tego optymizmu czuć się nie dało. Zawsze to ‚lubię’ u polskich sportowców: opowieści o tym,  że mamy szanse, jeśli zagramy na 150 procent możliwości, a rywal będzie miał słabszy dzień. O matko! Gdyby wszyscy mieli takie podejście, to nic nie dałoby się urwać. A tu proszę – Adam Wójcik pokazał, gdzie bociany lądują Yi Jianlianowi (NBA, hłe, hłe) i zrobiło się miło. Oby tak w kolejnych meczach w Izmirze.

Polecam jeszcze plon naszej (Sport.pl) wizytacji w Spale – tutaj.

Przy okazji: mam już w dyspozycji program Polsatu Sport do 16 września, a więc obejmujący mistrzostwa Europy. Meczów będzie sporo, poniżej dokładny plan. Ale tak naprawdę będzie ich jeszcze więcej, bo Polsat Sport Extra (jego programu na wrzesień jeszcze nie ma) ma pokazywać brakujące ciekawe mecze – wybrane z I rundy (w tym na pewno pozostałe z naszej grupy), praktycznie wszystkie brakujące z II rundy grupowej i brakujący ćwierćfinał.

Pan Marian (Kmita, szef Polsatu Sport) obiecuje, że jeśli Polska wejdzie do fazy medalowej, to – podobnie jak to było z piłkarzami ręcznymi – ME koszykarzy przebiją się do bardziej popularnych anten Polsatu.

No i jeszcze – od 24 września także na tych samych antenach mistrzostwa Europy koszykarek, oby z udziałem reprezentacji Polski.

Komentatorzy? Z Alicante i Madrytu: Tomasz Jankowski i Adam Romański, a ze studia w Warszawie Marcin Muras, Marcin Jedliński i liczni goście. 

A oto dokładny plan transmisji z ME w Polsacie Sport (raz jeszcze napiszę, w Polsacie Sport, mecze w PSExtra będą podane później):

3 września, poniedziałek: 18.50-20.50 Polska – Francja (na żywo)

4 września, wtorek: 7.00-9.10 Włochy – Słowenia (powt.), 9.10-11.20 Polska – Francja (powt.), 18.50-20.55 Francja – Włochy (na żywo), 21.20-23.20 Polska – Słowenia (na żywo), 23.20-1.20 Grecja – Serbia.

5 września, środa: 7.00-13.30 powtórki (kolejno: Grecja – Serbia, Polska – Słowenia, Hiszpania – Łotwa), 18.50-21.00 Słowenia – Francja (na żywo), 21.20-23.20 Polska – Włochy (na żywo), 23.20-1.20 Litwa – Niemcy.

6 września, czwartek: 7.00-13.30 powtórki (Rosja – Grecja, Litwa – Niemcy, Chorwacja – Hiszpania). 15.40-22.00 powtórki (Polska – Francja, Polska – Słowenia, Polska – Włochy).

7 września, piątek: 8.00-10.00 Polska – Włochy (powt.), 16.25-18.30 mecz II rundy (na żywo), 18.55-20.50 mecz II rundy (na żywo).

8 września, sobota: brak meczów w Polsacie Sport.

9 września, niedziela: 21.25-23.30 mecz II rundy (na żywo).

10 września, poniedziałek: brak meczów w Polsacie Sport.

11 września, wtorek: 16.25-18.30 mecz II rundy (na żywo).

12 września, środa: 15.30-16.25 mecz II rundy z wtorku z godz. 21.30, 16.25-18.30 mecz II rundy (na żywo).

13 września, czwartek: 15.30-17.30 mecz II rundy ze środy z godz. 21.30, 18.50-20.55 ćwierćfinał I (na żywo), 21.25-23.30 ćwierćfinał II (na żywo).

14 września, piątek: 8.00-10.00 ćwierćfinał I (powt.), 12.00-14.00 ćwierćfinał II (powt.) 18.55-20.50 ćwierćfinał III (na żywo).

15 września, sobota: 18.55-20.55 półfinał I (na żywo), 21.25-23.30 półfinał II (na żywo).

16 września, niedziela: 14.00-16.00 o trzecie miejsce (na żywo), 16.30-18.30 finał (na żywo).

Powtórki ostatnich dwóch transmisji z Madrytu jeszcze w środę i czwartek 19-20 września.

Może być? 🙂

Lepszy niż Gortat (prawie)

Byliśmy z Łukaszem Ceglińskim z krótką wizytą w  Łodzi, żeby spotkać się z Marcinem Gortatem. Więcej skutków tego wydarzenia tutaj. Na blogu jednak nie mogło zabraknąć tego meczu w całości: 🙂

http://wideo.gazeta.pl/w?xx=4394550&v=3

Ależ było blisko! Oczywiście to żarty, ale pozostałoby w annałach… 🙂

Marcinie, dziękujemy i powodzenia!!!

Przy okazji – z powodów technicznych (słaba jakość dźwięku) i tylko dlatego nie wszedł do materiału obszerny fragment, w którym Marcin tłumaczył, dlaczego nie gra w tym roku w kadrze. Ogólnie dlatego, że taka była sugestia trenera Magic Stana Van Gundy’ego. Więcej o tym napisze na pewno Łukasz w wywiadzie ‚pisanym’ w ‚Gazecie Sport’ i Sport.pl, premiera w poniedziałek.

PS. Przemek Frasunkiewicz dołącza do kadry. Brawo trener Urlep! Czekamy teraz na wzmocnienie pod koszem.

Cagliari, ech – nasza kadra

Ufff. Ciężki to był widok. We włoskim kanale sportowym można było obejrzeć kończący turniej w Cagliari mecz koszykarzy Włochy – Polska. Okropny widok. Czy tak mają właśnie wyglądać mistrzostwa Europy?

Najpierw kilka faktów z turnieju, którego nie widział na własne oczy żaden dziennikarz z Polski (także współpracownik strony Koszkadra.pl), a szkoda, bo nie mamy ani rozmów, ani opinii.

Wyniki: Polska – Łotwa 75:77, Polska – Czechy 59:84, Polska – Włochy 52:84.

Punktowo nasi gracze (ng = nie grał)

Dylewicz 17+7+15=37

Witka 9+10+8=27

Wójcik 6+9+10=25

Kitzinger 5+7+9=21

Hyży 12+7+0=19 [dziękuję za poprawkę] 🙂

Wołoszyn 7+7+3=17

Skibniewski 2+7+5=14

Pluta 9+3+0=12

Koszarek 8+2+2=12

Szubarga ng+0+ng=0

Pietras ng+0+ng=0

Kikowski ng+ng+ng

Nie ma co tu specjalnie komentować, bo skoro najlepszy strzelec ma średnią 12,3 na mecz, to właściwie o czym tu mówić. Naszą grą niestety rządzi przypadek, gramy to, czego chcą rywale. Oni bronią lepiej niż my gramy w ataku, stąd przypadkowe akcje. Kreacja w wykonaniu rozgrywających ciągle przeciętna, zwłaszcza niestety dotyczy to Łukasza Koszarka. Nie wiem, naprawdę, czemu on jest taki niewybiegany. Wcześniej można było mieć taki zarzut do Roberta Skibniewskiego, ale on wypada dużo lepiej.

Oczywiście, wszelkie wrażenia mam tylko na podstawie meczu z Włochami, widzianego w TV. Na tle latających i trójkujących rywali (ze świetną obroną), którzy grali bez Andrei Bargnaniego i Masona Roccy, wypadła nasza reprezentacja fatalnie. Andrzej Pluta ma wyraźne kłopoty z bieganiem (po kontuzji), Adam Wójcik stara się, ale szybkości zaczyna brakować. To liderzy, a poza nimi jeszcze słabiej. Tylko Filip Dylewicz (klasa!) i Iwo Kitzinger, któremu brakuje doświadczenia, ale ma wiele innych świetnych cech, byli momentami na poziomie Włochów. Nawet Robert Witka, całkiem niezły, mógł zdziałać więcej, gdyby odważniej w końcu grał pod koszem. O rozgrywających już było, o Bartłomieju Wołoszynie mogę powiedzieć tylko – oby dalej w tę stronę, szkoda, że chłopie tak mało dawali ci grać dwaj faceci z ławki reprezentacji w dwóch ostatnich latach.

W ocenie reprezentacji ważne jest, że nasz zespół nie ma być przygotowywany do walki z Ukrainami, Bułgariami czy Czechami. Ma nawiązać walkę z Francją, Włochami i Słowenią. Liczymy na naszego trenera, że znajdzie jakiś trik, żeby wygrać choć jeden mecz i awansować do drugiej rundy. Takie jest przecież jego zadanie, bo na pewno nie jest nim przygotowanie zespołu do ME 2009. Tym zajmie się za rok i za dwa lata, a myśleniem o młodych zawodnikach może zajmować się obserwując ME młodzieżowe lub pracując w Śląsku Wrocław.

Na razie tego pomysłu nie widać. Włosi grali swobodnie, skutecznie i efektownie. Co najciekawsze, ale nie dziwne, dużo lepiej w obronie. Po prostu klasowi zawodnicy dzisiaj bronią dobrze, co widzimy choćby w Prokomie Trefl Sopot. Nasi gracze, zwłaszcza ci, którzy podobno są w kadrze dla walki, wypadają pod tym względem mizernie. Włosi nas stłamsili i trudno powiedzieć, że Polska grała źle. Nie była w stanie po prostu nic zagrać wobec obrony zaproponowanej przez rywali. Tak może też niestety być w ME.

Nie będę się wyżywał na Radosławie Hyżym, który z Włochami zagrał fatalnie, ale jak wynika z punktacji, akurat z Łotwą i Czechami nieźle. Chciałbym jednak naprawdę zobaczyć, co w tej kadrze zagraliby zawodnicy z doświadczeniami, tacy jak Jeff Nordgaard czy Przemysław Frasunkiewicz. Nie boją się walki i pracy, dlatego nie piszę o Wojciechu Szawarskim, który ze względów zdrowotnych nie może trenować mocno, a to w kadrze (nie tylko Urlepa) konieczne. Chciałbym także usłyszeć, czy naprawdę Rafał Bigus, Kordian Korytek albo Mirosław Łopatka nie pomogliby pod koszem w obecnej sytuacji. A może Cezary Trybański by się pokazał, skoro ma grać w Grecji? Na Macieja Lampe nie liczę, skoro nie chce, to nie przyjedzie. To samo z Marcinem Gortatem, bo przy tych dwóch nazwiskach należy przypomnieć, że bardzo liczyliśmy na talenty negocjatorskie Urlepa. I myślę, że on sam wie, że teraz pora na uzupełnienie składu. Chyba, że odpuszczamy te mistrzostwa, pierwsze od lat dla Polski i pierwsze od lat w pełni pokazywane w polskiej telewizji (Polsacie Sport), co tak naprawdę dla koszykówki kluczowe. Mam nadzieję, że nie odpuszczamy.

Pozostaje mieć nadzieję, że Michał Ignerski coś wniesie, choć patrząc na ruinę Andrzeja Pluty po kontuzji (bo wiadomo, że to tylko skutek kontuzji), nie można być optymistą. Wróci jeszcze Szymon Szewczyk i też się przyda. W obecnym składzie pod koszem nie ma pomocy, nie ma zbiórek, a graliśmy z zespołem praktycznie występującym bez centrów!

Andrej Urlep to mądry trener i na pewno przeorientuje skład. Ciekaw jestem jego pomysłów. Za to nikt nigdy mnie nie przekona, że nie należało nagrodzić Pawła Kikowskiego, Krzysztofa Szubargę i Kamila Pietrasa za ich fatygę i pracę na zgrupowaniu w Słowenii kilkunastoma minutami w tym turnieju. Zaraz pewnie usłyszymy, że wynik był nieważny, ale skoro tak, to czemu oni nie zagrali? Bo kilka minut Szubargi i jedna Pietrasa w meczu z Czechami to za mało.

Komentarz wideo z kolegą P-R – poniżej.

 

Co w klubach piszczy: Anwil i Turów

Obiecałem jakiś czas temu, że napiszę coś o pozostałych składach montowanych przed ligą koszykarzy. No to dzisiaj idziemy dalej: kilka uwag o Anwilu Włocławek i Turowie Zgorzelec (PGE-Turowie?).

Włocławianie mają już prawie cały skład. Oto jak to wygląda:

PG – Łukasz Koszarek, Gerrod Henderson

SG – Andrzej Pluta, Bartłomiej Wołoszyn

SF – Danilo Palalić, Marek Piechowicz

PF – Patrick Okafor, Zbigniew Białek

C – Alex Dunn, Wiktor Grudziński

Brak tu oczywiście pierwszego gracza na pozycję SF, kogoś niemal jak Goran Jagodnik, a może samego Gorana. To będzie dobry zawodnik, więc biorę pod uwagę, że będzie i do tego się nie ma co czepiać.

Ogólnie skład mi się podoba. Po pierwsze, we Włocławku nie szukali gruszek na wierzbie, tylko podpisali kontrakty z zawodnikami, których w dużej mierze znają. Koszarek, Dunn, Okafor to zawodnicy, którzy byli gotowi do skoku wyżej (czyli albo do lepszego klubu, albo do pierwszej piątki) i na pewno się przydadzą. Na pewno też dadzą radę.

Kibice oczywiście chcieliby, żeby Koszarek był w Anwilu najwyżej drugim rozgrywającym, Dunn trzecim centrem i tak dalej. Tak się nie da, a ja tylko mam nadzieję, że w Anwilu wreszcie skończy się niepotrzebne rotowanie składem. Ten zestaw, który widzimy, jest naprawdę dobry. Ma mocne punkty, a także mocne rezerwy. Nie ma się co czepiać Bartłomieja Wołoszyna, on już jest gotowy do gry jako drugi rzucający. Świetnie, że o minuty z nim rywalizować będzie Marek Piechowicz. Doskonale, że wypożyczony do ekstraklasy został Kamil Michalski (AZS Koszalin), oby także w ekstraklasie znalazł się Michał Gabiński. Naprawdę nie ma o czym mówić.

Nie ma w Anwilu spektakularnej gwiazdy ataku na miarę Otisa Hilla, ale on tak naprawdę poza punktami spod kosza niewiele wnosił. Okafor i Dunn powinni go dobrze zastąpić, a Grudziński z Białkiem swoje z ławki zrobią.

Dwa słowa o nowych, słabo znanych. Gerrod Henderson to kandydat na gwiazdę. Widziałem go kiedyś w barwach Crvenej Zvezdy i rozgrywającego nie przypominał. To raczej rzucający, dobry strzelec, który nieźle podaje. (Po dodatkowym sprawdzeniu – zazwyczaj ma więcej zbiórek niż asyst, a tych ostatnich raczej 2-3 w meczu). Jeśli będzie zadowolony z roli zmiennika, to idealnie. Nie grał ostatni rok (kontuzja), a wcześniej ma za sobą dyskwalifikację za marihuanę, ale jego przyjście to dobry pomysł.

Za to Danilo Palalić nie pachnie mi najlepiej. 🙂 25 lat ma ten człowiek i nigdzie dotąd w poważnym klubie nie grał. Ja uważam, że w obecnej sytuacji przepisowej w naszej ekstralidze (brak ograniczeń dla zawodników z USA) kontakty należy podpisywać tylko z kadrowiczami z państw takich jak Bośnia. Palalić w kadrze nigdy nie grał. Co więcej, w lokalnej lidze (bośniackiej i adriatyckiej) także szału nie robił (średnie około 8 punktów). Ostatni sezon zaś – z niezłymi średnimi 17 punktów i 6 zbiórek – spędził w II lidze bośniackiej! To chyba szału nie zrobi…

Łyżką dziegciu w tej beczce miodu będzie też brak w tym nowym składzie Seida Hajricia i Gatisa Jahovicsa. Anwil wiele zainwestował w tych zawodników, a kiedy nadchodzi moment na zbieranie owoców, lekką ręką pozwolił im odejść. Ci koszykarze są w najlepszym momencie kariery (24 i 23 lata), a jeśli są z nimi jakieś kłopoty pozaboiskowe to po części obardza to chyba jednak klub. Hajrić byłby świetnym rezerwowym pod koszem, a Jahovics, podstawowy zawodnik reprezentacji Łotwy, mógłby walczyć o pierwszą piątkę. Nie sądzę, żeby był słabszy, a na pewno nie jest starszy, od Palalicia. Obaj byli też mocno zżyci z Włocławkiem. Szkoda, że ich już w Anwilu nie będzie.

Przypomina mi to trochę sytuację z 1999 roku, kiedy klub z Pruszkowa opuścili Piotr Szybilski i Krzysztof Sidor. Obaj nie byli gwiazdami, ale byli mocno zakorzenieni w Pruszkowie, ale trener (Nikołaj Bałwaczow) ich nie lubił. Łatwo się ich pozbyto, a później trwały ciągłe poszukiwania zawodników na ich pozycje. Szybilski i Sidor (choć ten pierwszy został mistrzem Polski ze Śląskiem) poza Pruszkowem też już furory nie zrobili. O trenerze nic nie słychać. Nikomu takie rozstanie nic nie dało.

Czy tak będzie we Włocławku? Zobaczymy.

—————————————-

Turów Zgorzelec ma więcej zawodników. A dokładnie wygląda to tak:

PG – Andres Rodriguez, Robert Skibniewski

SG – Iwo Kitzinger, David Logan, Vjeko Petrović

SF – Thomas Kelati

PF – Harding Nana, Robert Witka, Slobodan Ljubotina

C – Dragisa Drobnjak, Marko Scekić

w rezerwie: Bartosz Bochno (SG) i Maciej Strzelecki (PF)

Tych dwóch ostatnich chyba warto byłoby wypożyczyć, jeśli Turów myśli o nich poważnie. Podobnie z 16-letnim Sebastianem Szymańskim, który chyba powinien już pograć w II lidze, jeśli jest rzeczywiście takim talentem. [EDIT: Słuszna uwaga z niezawodnego forum basketa – Turów ma w składzie tylko trzech Polaków, więc potrzebuje jeszcze jednego. Ciekawe, czy to będzie zawsze junior siedzący na końcu ławki?].

Wracając do dorosłych. Świetnie, że Turowowi udało się zatrzymać najważniejszych zawodników z poprzedniego sezonu. Naprawdę to znakomity ruch. Jeszcze lepiej, że przyszli tacy gracze jak Kitzinger, Logan i Nana, którzy wniosą do gry to, czego Turowowi czasami brakowało – czyli improwizację w ataku. Czyżby miało się okazać, że Turów Saso Filipovskiego będzie grał także bardzo efektownie?

Jest także Skibniewski, który idealnie pasuje w tym zestawie na drugiego rozgrywającego. Co ciekawe, to drugi Skibniewski w Turowie, bo brat Roberta Wojciech rok temu był krótko kierownikiem zespołu, ale stracił tę posadę.

Nie wiem tylko, po co Turowowi Vjeko Petrović. Jeśli klub ze Zgorzelca chce grać nadal niskim składem, to może być oczywiście rezerwowy niski skrzydłowy, ale czy to nie przesada? Krzysztof Roszyk ma jednak te 200 cm i jego chyba najbardziej będzie w Zgorzelcu brakować.

Świetnie, że został w Turowie Ljubotina, który będzie coraz lepszy. Ale czy Marko Scekić będzie poprawą w stosunku do Lance'a Williamsa? Amerykanin był bardzo przydatny, wbrew pozorom, i grał coraz lepiej. Scekić ma za sobą sezony w Vojvodinie Nowy Sad ze średnimi około 10 punktów, szału nie robił. W kadrze Bośni też nie zaistniał, zresztą czasami gra jako Serb, więc trudno się połapać. Raczej więc będzie uzupełnieniem, na pewno nie młodym telentem (26 lat, 206 cm). A przecież można było się spodziewać, że Turów właśnie na pozycji centra poszuka mocnego zawodnika, na którego wyda sporo pieniędzy.

Bo właśnie temat pieniędzy jest najciekawszy w Turowie. Ponoć budżet wzrósł do około 12-14 mln złotych, a po składzie tego nie widać. Czterech nowych troche pieniędzy pożera, ale nie aż tyle. Podwyżki dla tych, którzy zdobyli srebro, też są kosztowne, ale chyba nie aż tak. Granie w pucharach też kosztuje, zwłaszcza w Libercu, ale chyba nie aż tak. Ciekawe, czy nie starczyło na gwiazdę, czy też gwiazda pojawi się później?

———————————————

W każdym razie tych dwóch kandydatów na zdetronizowanie Prokomu, o którym było wcześniej, całkiem mi się podoba. Porównując na dzisiaj:

trenerzy – przewaga Turowa

pierwsze piątki (Koszarek, Pluta, ktoś mocny, Okafor, Dunn) kontra (Rodriguez, Kitzinger, Kelati, Nana, Drobnjak) – przewaga Turowa

siła rezerw (kluczowi Henderson, Wołoszyn, Palalić, Białek, Grudziński) kontra (Skibniewski, Logan, Petrović, Witka, Scekić) – bardzo równa, ale lekko chyba lepszy Anwil

Szykuje się więc ciekawa walka. No a w tle przecież jeszcze Śląsk, Czarni, Polpak, Stal, Polpharma, odrodzona Polonia i tak dalej. O nich więcej później.

Ignerski – więcej

Porozmawiałem z Michałem nieco, więc wklejam tekst, który pojawił się już także na stronie http://www.sport.pl/.

Kolejny ważny zawodnik reprezentacji Polski koszykarzy odniósł kontuzję. Michał Ignerski ma pauzować sześć tygodni, ale będzie próbować wrócić do gry przed mistrzostwami Europy (początek 3 września).

– Wyskoczyłem do bloku i nie miałem gdzie spaść. Wpadłem na Bartka Wołoszyna i mocno skręciłem nogę. Było podejrzenie bardzo poważnej kontuzji, ale na szczęście okazało się, że więzadła nie są zerwane. W normalnych warunkach leczenie tej kontuzji trwa sześć tygodni, ale mam nadzieję być zdrowy za trzy. Bardzo chcę zagrać w finałach mistrzostw Europy – opowiada 27-letni zawodnik Caja San Fernando Sewilla.

Ignerski miał być podstawowym zawodnikiem reprezentacji na pozycji niskiego skrzydłowego. Świetnie grał w sparingach w USA. Na pozycji niskiego skrzydłowego trener kadry Andrej Urlep w tej chwili… nie ma żadnego zawodnika. Wcześniej odpadli kontuzjowany Krzysztof Roszyk i zdyskwalifikowany za doping Marcin Stefański. Z innych pozycji kontuzje wyeliminowały wcześniej Macieja Lampego, Zbigniewa Białka, Wiktora Grudzińskiego i Michała Chylińskiego, a z gry zrezygnował Marcin Gortat. Dopiero w środę do treningów po kontuzji wrócił Andrzej Pluta. – To był pierwszy trening w pełnym składzie, ale nie trwało to długo – gorzko mówi Ignerski.

Początek ME – już 3 września. Polacy zagrają tego dnia z Francją. W grupie mają także Słowenię i Włochy, a do drugiej fazy grupowej awansują trzy z czterech zespołów.

 

Michał też?

Zadzwonił telefon. To było żródło. Niespecjalnie tajne, ale ponoć dobrze poinformowane. I zmartwiło mnie bardzo. Bo doniosło, że podczas zgrupowania w Słowenii z kadry polskich koszykarzy wypadł kolejny ważny koszykarz. Michał Ignerski ponoć doznał ciężkiej kontuzji i już jest w Polsce. Czyżbyśmy stracili kolejnego zawodnika planowanego do pierwszej piątki? Byłoby fatalnie.

Plotkę tę w wolnej chwili postaram się sprawdzić. Na razie czujnie się martwię. Oby to nie była prawda.

O Wagnerze i Besoku, a także o kadrze i lidze w PS

fW Prokomie-Trefl Sopot skład już niemal zbudowany. Można gratulować, bo ekipa jest mocna, a zmiana w sztabie trenerskim (Tomas Pacesas oficjalnie ważnym asystentem) rokuje, że jakość gry wzrośnie. Dlatego warto kilka chwil poświęcić na analizę, tego co się w Sopocie dzieje.

No cóż, jeśli ktoś liczył, że Mirosław Alojzy rzuca mi jakieś tajne plotki i będę mógł je tutaj sprzedać, to się zawiedzie. Niestety, nic a nic nie wiem. Mirosław Alojzy lojalnym pracownikiem jest.  🙂

Ale wiem jedno: że jakoś mnie sprawa Besoka nie bulwersuje i nie jest to afera i nie jest tak, że ktoś jest tu czyimś zakładnikiem – jak to określił mój kolega Grzegorz Kubicki z GW Trójmiasto. Facet (znaczy Besok) ma kontrakt, trochę marudzi, ale nie chce odchodzić, zwłaszcza za darmo. Klub go nie chce, to musi albo spłacić człowieka, albo przełknąć żabę. Takie życie. Było nie podpisywać na dwa lata.

Zresztą moim zdaniem pięciu graczy pod kosz bardzo się przyda. Głównie dlatego, że nie miałbym wielkiego zaufania do zdrowia Tomasa van den Spiegela (też nie była to nigdy gwiazda) i usług oferowanych przez już 35-letniego wkrótce Rubena Wolkowyskiego. Sezon bez kontuzji pod koszem się drugi raz już nie uda, a na obwodzie – och jak bardzo! – przydało się w tym sezonie przecież pięciu zawodników.

Sytuacja wygląda więc tak:

PG – Travis Best, Christos Harissis

SG – Donatas Slanina, KTOŚ, także (mam nadzieję!) Adam Waczyński

SF – Milan Gurović, Krzysztof Roszyk (chyba że kontuzja, ale mam nadzieję, że nie)

PF – Filip Dylewicz, Tomas Masiulis

C – Huseyin Besok, Tomas van den Spiegel, Ruben Wolkowyski (wciąż jakoś mi się wydaje, że Huseyin jest najlepszy z nich wszystkich)

Obsada na pozycji 3 i 4 wydaje mi się świetna (optymalna), na piątce z Besokiem jest też dobrze. Na jedynce – przeciętnie. Travis Best to już przeszłość (ale fajnie będzie go zobaczyć w Polsce), a Christos Harissis – hmmmm. Widziałem go wiele razy, grał w świetnych klubach, ale zawsze był zawodnikiem na 10 minut. ma już 31 lat (za chwilę 32)… Być może nie było innej opcji.

Na dwójce Donatas Slanina wygląda świetnie, ale co z rezerwami? I tu dochodzimy do Dajuana Wagnera (a może nawet DaJuana Wagnera, nie mylić z Dejuanem, ani Don Juanem). Jeśli to ma być druga dwójka, z tendencjami do jedynki, w Prokomie – a tak głosi plotka – to ja jestem za.

Mimo że:

– Ten facet ma maksimum 185 cm wzrostu, a moim zdaniem nawet około 181. Tak to pamiętam, a stałem koło niego podczas ligi letniej w Salt Lake City w 2002 roku, kiedy w NBA debiutował Cezary Trybański. [EDIT: jak podrzucił El_Duenio z forum basketa, tutaj są dokładne dane z mierzenia faceta przed draftem w 2002 roku – i ma 6-0 i 3/4, czyli 185 cm bez butów; czyli moje wrażenia były niemal ok] 🙂

– Kontuzje i poważna choroba go wykończyły i dlatego od lata 2005 roku (czyli w ostatnie dwa lata) zagrał tylko jeden oficjalny mecz (w Warriors na początku poprzedniego sezonu). Przeszedł nawet operację usunięcia całej okrężnicy (cokolwiek to jest) i nie wiadomo, czy kiedykolwiek się do czegokolwiek jeszcze będzie nadawał.

– Nie jest to żaden rozgrywający i jego styl, lekko stritbolowy, może być nie do zniesienia dla niektórych trenerów klubu z Sopotu.

Jestem za, gdyż:

– W Cleveland Cavaliers Wagner był MikroLeBronem przed LeBronem (13,4 punktu i 2,8 asysty na mecz w sezonie 2002/03).

– Jego w parze z Bestem – to by się oglądało! Razem mają może z 350 cm.

– Syn koszykarza Milta Wagnera mógłby opowiedzieć kilka historyjek z życia gwiazd NBA i Izraela.

– No i przede wszystkim, pobiłby rekord najwyższego wyboru w drafcie wśród zawodników polskiej ligi – Wagner był szóstką w 2002 roku. Dotąd rekordzistą był numer osiem z 1995 roku Shawn Respert, chyba że się mylę. 🙂 [EDIT: A jednak się myliłem, dziękuję za komentarz – był już w Polsce numer 6 – Sharone Wright w Anwilu].

O innych klubach już wkrótce, trzeba się do pisania wprawiać po urlopie, bo ME już niedługo, mniam!

I w ten sposób płynnie przechodzimy do następnego tematu.

Ze smutkiem o reprezentacji (z nasłuchu)

Słowo o kadrze. Jest sobie gdzieś w słoweńskiej głuszy, więc niewiele wiadomo. Niedługo wyjdzie z lasu i okaże się, kto zdrowy a kto nie. Będzie turniej i będziemy mądrzejsi. Ale jeśli prawdą jest, że ani Marcin Gortat, ani Maciej Lampe, ani Cezary Trybański nie zagrają w tej reprezentacji, to trzeba ze smutkiem przyznać, że trener Andrej Urlep poniósł sporą porażkę prestiżową. To przecież był główny cel jego pracy od roku… Nie namówił, czyli przegrał. Najbardziej przygnębiający jest przypadek Lampego, który był, pograł, potrenował, poznał, a MIMO TO nie chce dalej współpracować. Nawet jeśli ma kontuzję, chyba powinien się pokazać. Poza tym, miał pauzować miesiąc, a ten miesiąc kończyłby się gdzieś 25 sierpnia. Nie warto?

Obu graczy zresztą nie rozumiem. Nic by tak dobrze nie przygotowało Gortata do gry w NBA jak ścieranie się na ME z Bargnanim, Nesteroviciem czy centrami Francuzów. Jego prawo jednak odmówić, zaś obowiązek trenera kadry – namówić.

Opieram się jednak tylko na doniesieniach prasowych, a tych ostatnio niewiele. Może Maciej już jest w Słowenii? 🙂 Sam nie wiem. Dobrze, że jest tam za to Kamil Pietras, bez wątpienia najlepszy zawodnik polskiej młodzieżówki w tym roku.

Urlep ma więc w Słowenii obecnie taki zestaw:

PG – Koszarek, Skibniewski, Szubarga

SG – Pluta (kontuzja!), Kitzinger, Wołoszyn, Kikowski

SF – Ignerski

PF – Dylewicz, Witka, Hyży

C – Wójcik, Szewczyk, Pietras

Wygląda to bardzo kiepsko, nie ujmując nic zawodnikom. Dziura na trójce spora. Oj przydałby się chyba telefon do Jeffa Nordgaarda, świetnie by tu pasował… No i ciekawe, czy Roszyk i Chyliński dadzą radę się wyleczyć. Wygląda na to, że w składzie końcowym na ME mogą się zmieścić i Hyży, i Witka, a także aż dwóch zawodników z trójki Szubarga/Wołoszyn/Kikowski. Niesamowite…

Acha – i jeszcze jedno – kadeci awansowali do dywizji A – uau!!! To wielki sukces, patrząc na to, jak i z kim grała młodzieżówka (na awans szanse były niemal zerowe). Brawo trener Robert Jakubiak i jego ludzie.

Co w Polsacie Sport w tym sezonie?

I jeszcze ważny punkt telewizyjny. Darek Kopeć z Wrocławia napisał, że TVP3 wraca (lokalnie!) do koszykówki ligowej. Prawda, ale zdecydowanie nieprawdą jest, że stacje związane z Polsatem mają pokazywać tylko jeden mecz w tygodniu. Z tego co wiem, sprawy najpewniej będą się prezentowały następująco:

– w sobotę mecz w Polsacie Sport około godz. 18

– w niedzielę mecz w Polsacie Sport około godz. 18

– inne mecze (te niepokazywane w PS) mogą być pokazywane LOKALNIE w TVP3

– są szanse, że te mecze z TVP zostaną później pokazane z odtworzenia w środku tygodnia w Polsacie Sport (lub stacji pokrewnej)

– na 99 procent nie wraca niestety magazyn 4×10

To są wiadomości w miarę aktualne, ale oczywiście do października wszystko może się zmienić.