No proszę – kto się spodziewał tego po pierwszym meczu? Anwil pokonany, Śląsk na podium. Wielki sukces zespołu, a przede wszystkim trenera Andreja Urlepa, który z mało ważnej pozornie rywalizacji potrafił uczynić coś istotnego dla Wrocławia i przede wszystkim wygrać.
Urlep podczas meczu, w pierwszej połowie, był bliski szaleństwa i drugiego faulu technicznego, ale w drugiej połowie był już tym trenerem, który od 10 lat imponuje nam w Polsce. Spokojnym, nie zajmującym się sędziami, tylko zbierającym owoce całorocznej pracy nad grą w obronie swojego zespołu. Śląsk zatrzymał Anwil świetną defensywą i dlatego włocławianie są poza trójką najlepszych zespołów. Na 10-lecie pracy Urlepa w Polsce, bo przyjechał tu przecież w 1997 roku, po nieudanych dla siebie (i prowadzonej przez niego reprezentacji Słowenii) mistrzostwach Europy w Hiszpanii.
Może to dobry omen dla reprezentacji Polski, bo choć nie życzę źle sympatycznemu Alesowi Pipanowi, to chyba mi wybaczy, że od dzisiaj do połowy września raczej kibicować będziemy komuś innemu. Pipan prowadzi ekipę Słowenii, naszego rywala w finałach mistrzostw Europy. Urlep prowadzi Polskę i dzisiaj (czyli we wtorek) znów pokazał, że ze słabszym zespołem potrafi pokonać silniejszy. Niech to będzie dobry znak.
Czy Śląsk jest słabszy od Anwilu? Oczywiście nie, bo wygrał z nim dwa razy. Ale potencjał Anwil ma na pewno większy, więcej gwiazd, większy budżet i tak dalej. Dlatego dla Śląska to naprawdę ważny sukces. Wracają na podium po dwóch latach i to w dobrym stylu.
Kilka obserwacji po wtorkowym spotkaniu, bo działo się wiele:
1. TO NIE MY! 🙂 Trener Urlep w pierwszym odruchu, a później także kibice, mieli do nas (tzn. do Polsatu Sport) pretensje, że to my zmieniliśmy wynik po pierwszej połowie. Oczywiście, sędziowie się pomylili i rzut Pluty był za trzy punkty. Ale to komisarz Leszek Rakoczy podglądał powtórki za naszymi plecami i rozpoczął sprawę. Dla mnie stała się bardzo niedobra rzecz. Sędziowie absolutnie nie powinni się zgodzić na zmienianie protokołu na podstawie obrazu z telewizji, przecież to przeczy wszelkim zasadom i przepisom. Błąd był, ale z niego nie można się wycofać! Nawet w NBA zapis wideo może rozstrzygać tylko o tym, czy rzut był w czasie, czy już po syrenie (i to tylko w ostatnich sekundach czwartych kwart i dogrywek), a w innych rozgrywkach takie historie są w ogóle zabronione. Ciekawe, jakie będą tego konsekwencje, tym bardziej, że jednym z sędziów był szef polskich arbitrów Grzegorz Bachański (sic!).
To ostatnie powoduje, że zaczynam się zastanawiać, czy czegoś nie wiem. Przecież szef sędziów by nie… No cóż, może się dowiem… Jest na przykład koncepcja z tym, że to sędziowie różnie sygnalizowali i trzeba było to poprawić, bo stolik źle zapisał. Ale przecież to się robi tuż po akcji, w pierwszej możliwej przerwie, a tu było to po pół godziny i to na podstawie naszego monitora…
Z drugiej strony – jeśliby teraz wszyscy zaczęli wykorzystywać powtórki do poprawiania sędziów… To byłaby masakra, zwłaszcza za naszym stanowiskiem. Moim zdaniem tej sprawy nie da się obronić. Czekam na reakcję ligi i szefa sędziów. 🙂
2. Pozdrawiam kibiców Śląska, którzy po meczu skandowali za mną 'Co z tym typowaniem?!', czy coś takiego. Ano typowałem wygrane Anwilu i tym bardziej jestem pod wrażeniem tego, co zrobił Śląsk.
3. Ten mecz pokazał, ile wart jest mit o trenerach stawiających na atak. I tych, którzy zabijają koszykówkę. Trener Urlep po prostu wygrał i ciekawe, ilu kibiców Anwilu w tym momencie jest szczęśliwych z tego, że ich zespół gra piękną koszykówkę. Poza tym – Anwil też nieźle broni, a jeśli mając tylu świetnych zawodników ataku nie potrafi zdobyć punktów, to widzę tu jakiś problem tego 'stawiania na atak'.
4. Także tyle samo można powiedzieć o 'przedwczesnym finale'. Boisko pokazuje wiele, a mobilizacja to także część gry w koszykówkę i umiejętności. Polecam porównanie tego, co wobez obrony Śląska potrafił zrobić Turów, a co zrobił Anwil.
5. Jestem ciekaw, co teraz z trenerem Alesem Pipanem. Chyba został sprowadzony po to, żeby wygrać z Prokomem. A przynajmniej zdobyć medal. A skończyło się na czwartym miejscu. Pytanie podstawowe, czy z tym składem można było osiągnąć więcej? Ciekaw jestem odpowiedzi, kibiców – ale także szefów klubu z Włocławka.
6, ostatnie, ale bardzo ważne. Poruszył ten temat w rozmowie podczas meczu prezes PLK Janusz Wierzbowski, ale wypada rozwinąć, bo jest ciekawie. Chodzi o puchary europejskie. Sytuacja ze strony ligi jest jasna. W Pucharze Polski walka szła o Puchar FIBA. Mistrz ma szansę zagrać w Eurolidze (jeśli ULEB uzna, że spełnia wymagania), a wicemistrz otrzymuje rekomendację do Pucharu ULEB. No i tu jest ciekawa historia, bo ULEB ma kłopot z tym pucharem. Zgodnie z umową z FIBA Unia Lig Europejskich może organizować rozgrywki klubowe dla 48 zespołów. A tymczasem ULEB ma problem, bo kilka lig w nim zrzeszonych – czeska, holenderska na przykład – nie ma prawa zgłaszania zespołów do rozgrywek ULEB. No i buntują się, że chcą grać w 'ulebie'.
Więc ULEB Cup miał być rozszerzony, ale FIBA się nie zgadza. Więc są trzy opcje. Albo status quo (czyli poważny konflikt wewnątrz ULEB), albo wojna z FIBA – na co chyba ULEB już nie może sobie pozwolić, albo… eliminacje do Pucharu ULEB.
I ta ostatnia opcja jak wynika z moich informacji jest bardzo prawdopodobna. I uwaga – w takich eliminacjach na pewno musiałaby grać drużyna z Polski, a to głównie dlatego, że fatalnie w ostatnich dwóch sezonach wypadł Anwil Włocławek. Więc może się okazać, że gra w ULEB Cupie to będzie jeden mecz u siebie i rewanż i do widzenia! A potem niestety nie da się już zgłosić do Pucharu FIBA, bo te rozgrywki będą dawno rozlosowane.
No i co teraz robić? Ciekawe jak postąpią kluby, które są tym zainteresowane. Dodam, że granie w Pucharze FIBA to naprawdę kiepska zabawa. A ULEB Cup – z transmisjami w Eurosporcie 2 na całą Europę – to jednak coś. Zobaczymy.
Zobaczymy też niedługo, co stanie się w finale. To już w piątek, przypominam, że od 16.40 w Polsacie Sport i od 16.55 w TV4. Typ? Już dzisiaj +5. A więc Turów. Może zdążę coś jeszcze napisać przed meczem, ale zobaczymy.
Zapraszam do obejrzenia radości Śląska. Dzięki, Piotr!