No i po półfinale. Nie ma czego żałować, bo już za chwilę finał… Ale zanim się nim zajmiemy, krótkie gazetowe linki:
opowieść wideo
http://wideo.gazeta.pl/w?xx=4129249&v=2
No i po półfinale. Nie ma czego żałować, bo już za chwilę finał… Ale zanim się nim zajmiemy, krótkie gazetowe linki:
opowieść wideo
http://wideo.gazeta.pl/w?xx=4129249&v=2
Już się nie mogę doczekać. Niedziela o godzinie 15 (także w TV4) to kulminacja dotychczasowej gry w Dominet Bank Ekstralidze. Siódmy mecz Prokom – Anwil rozstrzygnie o tym, kto będzie finalistą i zaprosi nas na finały, które rozpoczną się już w piątek.
Pozaboiskowe myśli są dość intrygujące. Perspektywa odpadnięcia Prokomu z walki o mistrzostwo Polski cieszy włocławian, ale także – nieoczekiwanie – na kilku forach można poczytać o tym, że niespecjalnie zmartwi sopocian. Kibice znad morza myślą, że może dzięki temu nastąpi zmiana trenera. No cóż, dla mnie taka postawa jest dziwna, bo trener Eugeniusz Kijewski pokazał już w tym play-off kilka razy, że nie jest przypadkowym gościem. Także dlatego, że nie jestem pewien, czy taka porażka spowodowałaby zmianę szkoleniowca… 🙂 A także dlatego, że utrata mistrzostwa naprawdę zaboli. Głównie w sprawie Euroligi, do której prawa uzyskają inni i wydaje się, że z niego skorzystają. Wystarczy będzie zdeklarować, że gra się w innym mieście (Łódź? Bydgoszcz? Warszawa? Liberec?) i sprawa załatwiona. A nie jestem pewien, czy półfinaliści mogą liczyć choćby na Puchar ULEB, bo nadal mamy w nim jedno miejsce, a pomysł na rozszerzenie tych rozgrywek blokuje FIBA, z tego co mi wiadomo.
Czy wtedy też będzie się opłacało – na zespół grający w Pucharze FIBA – wydawać 20 milionów złotych?
Ale nie dzielmy skóry na całkiem rześkim niedźwiedziu. Prokom usnął w czterech ostatnich minutach szóstego meczu, a w 36. minucie prowadził przecież jeszcze 76:75. Oczywiście, za to zaśnięcie należą się brawa Anwilowi, bo to jego obrona zatrzymała sopocian. No i w ataku gwiazdy z Włocławka pokazały klasę, trafiając trudne rzuty. Dotyczy to Pluty, Jagodnika i Hilla niemal w równym stopniu.
Ciekawe, czy uda się to powtórzyć w niedzielę w Sopocie. Faworytem jest jednak Prokom. Zwłaszcza jeśli trenerowi Kijewskiemu uda się w miarę oszczędnie i bez szkody dla wyniku gospodarować siłami Dalmau i Slaniny. Oraz uwierzyć w to, że Huseyin Besok jest najbardziej wartościowym zawodnikiem tej serii.
O ostatnim meczu dzisiaj niewiele – bo to już było dawno. 🙂 Może tylko tyle, że to było naprawdę świetne spotkanie. Może i najlepsze w tym sezonie. Zmienność sytuacji, krytyczne akcje w końcówce, ciekawe decyzje sędziów (np. trudne do oceny dwie sytuacje z 24 sekundami i powrotem piłki na pole obrony – wszystkie trzy ocenione prawidłowo, jak było widać w telewizyjnych powtórkach)… Oby tak samo jutro…
Typ na niedzielę? Tak jak w meczu piątym: Prokom – Anwil 0. 🙂 Dogrywka? Byłaby idealna. Kibicuję obu stronom, ale jeśliby mnie przypiekać, to postawię na Prokom. +5.
Więcej o tym fascynująco zapowiadającym się widowisku w Sport.pl – w formie tekstowej i widełowej. 🙂
Do zobaczenia z Sopotu!
PS. Zakończyła się walka o utrzymanie. Spadkowicze? Znicz i Unia. Szkoda Znicza, ale nieco mniej, skoro sami sobie kłopotów narobili wyrzucając z pracy Stanisława Gierczaka. Miejmy nadzieję, że to już ostatni sezon takich bezsensownych i sprzyjających kombinacjom rozgrywek o utrzymanie. Ja bym wolał bezpośrednie mecze do czterech zwycięstw Znicz (11) – Unia (14), Kotwica (12) – Polonia (13). Ale ponoć będzie inaczej – zespoły z miejsc 9. i 10. będą miały wolne, a ekipy z miejsc 11-14 zagrają sześć kolejek każdy z każdym. Lepiej, ale nie idealnie.
Już za parę godzin, a dokładnie o 20.40, dzisiaj, rozpoczyna się mecz niemal o wszystko w Dominet Bank Ekstralidze. Warto być we Włocławku, albo warto włączyć Polsat Sport właśnie o tej godzinie, żeby zobaczyć czy będzie 4:2 czy też 3:3.
Prokom ma dużą szansę. W niedzielę pokazał wszystkim, a zwłaszcza sobie, że klucz do finału leży w obronie. Czy będzie w stanie taką samą dobrą presję wywrzeć na Anwilu we Włocławku? Zapewne nie, ale pewność w grze sopocian może im pomóc w zwycięstwie. Wcale mnie ono nie zdziwi.
Ale nie zdziwi mnie także wygrana Anwilu, który u siebie gra w tej serii zupełnie inaczej. Czu uda się uwolnić Andrzeja Plutę? Ja raczej myślę, że czeka nas świetny mecz w wykonaniu Otisa Hilla.
Dla celów statystycznych typuję wynik +4. Ale każdy jest możliwy.
A więc do zobaczenia z Włocławka!
Ciekawy wątek, który poruszyliśmy w dzisiejszym magazynie 4×10. Czyli pytanie, co z występami w Europie zgorzeleckiego klubu.
Nasz gość Arkadiusz Krygier, prezes BOT Turów Zgorzelec, finalisty DBE, zdradził częściowo swoje plany. Na pewno chce grać w Pucharze ULEB, do czego ma prawo finalista. Ale hala w Zgorzelcu na takie zawody też jest za mała. Krygier twierdzi, że jest szansa, żeby warunkowo załatwić zgodę ULEB na grę i moim zdaniem jest to realne.
Co jednak, kiedy przyjdzie grać w Eurolidze? Szef klubu ze Zgorzelca twierdzi, że Wrocław jest jednak trochę za daleko. W środku tygodnia zorganizować wycieczkę 3-4 tysięcy ludzi ze Zgorzelca do Hali Ludowej byłoby bardzo ciężko. Ale Krygier ma inny pomysł. – 50 km od Zgorzelca jest czeski Liberec. A w nim świetna hala. Tam moglibyśmy grać – mówi.
No proszę. Byłby to precedens, ale w momencie, kiedy Europa jest już mocno zjednoczona, na pewno kibice ze Zgorzelca nie mieliby nic przeciwko temu. Ciekawe, czy da się to przeprowadzić.
Hala w Libercu rzeczywiście prezentuje się efektownie… 🙂
Krygier deklaruje także, że Saso Filipovski zostanie w klubie na przyszły sezon. To także byłoby z korzyścią dla jego klubu.
No i jeszcze sponsor. Polskie Linie Energetyczne (czy jakoś tak) łączą się z koncernem BOT i podobno mają dosypać ogromne pieniądze dla klubów, które będą reklamować je w Europie. A szanse na to mają i piłkarze z Bełchatowa i tamtejsi siatkarze, a także koszykarze ze Zgorzelca. Zapewne połączy się to ze zmianą nazwy. A Turów mógłby stać się naprawdę potentatem, bo jak wiadomo na energii i pochodnych zarabia się naprawdę wielkie pieniądze. Zapytajcie w Chelsea choćby.
A budżet w granicach 12 mln zł w takich warunkach w Zgorzelcu byłby realny. Zrobiłoby się superciekawie…
Przypominam, że powtórka programu w czwartek o godz. 10.25.
Spokojny środek tygodnia, przed meczem szóstym (czwartek, godz. 20.30, Włocławek i Polsat Sport!), który wiele wyjaśni. Zapraszam do obejrzenia mojej opinii na ten temat z wideo.gazeta.pl.
http://wideo.gazeta.pl/w?xx=4111965&v=2
A także zapraszam już o 17.40 do Polsatu Sport na premierę magazynu 4×10, którego gościem będzie Arkadiusz Krygier. Mirosław Alojzy w formie, więc warto obejrzeć! Powtórka 10.25 w środę.
Typki na mecze o nic: Polonia – Unia (+55), Kotwica – Kager (+10), Znicz – AZS (+7).
Kolejny ciekawy i pouczający mecz za nami. Prokom zagrał naprawdę świetnie w obronie i każdy, kto twierdzi, że 0/18 za trzy Anwilu wynikało ze słabego dnia włocławian, nie widział chyba meczu. To wszystko zostało wymuszone przez defensywę sopocian.
Więcej o tym przed szóstym meczem, a teraz obszerniejsza wersja 'Tygodnia w lidze koszykarzy', specjalnie dla adrom.blox.pl. 🙂 Choć więcej w nim o drugiej parze…
Tydzień w lidze koszykarzy
Adam Romański
Sukcesy budżetów i mądrych decyzji
BOT-Turów w finale! Rozstrzygnięcie, które zapowiadałem już przed tygodniem, ale styl ostatniej wygranej zgorzelczan był fantastyczny. No i ta radość – zawodników, trenerów, działaczy i kibiców przede wszystkim, którzy zalali parkiet tuż po gwizdku i szczerze cieszyli się z tego, w jakim miejscu jest Turów.
Tydzień temu podkreślałem zasługi prezesa Arkadiusza Krygiera i trenera Saso Filipovskiego, ale warto podkreślić jeszcze jedną rzadką postawę, która przyczyniła się do sukcesu Turowa. To były prezes Zbigniew Kamiński, który przez lata szefował klubowi ze Zgorzelca, ale po dwóch średnio udanych sezonach w ekstralidze postanowił, że lepiej poradzi sobie kto inny, lepiej być może przygotowany do realiów nowoczesnego sportu. I dlatego osobiście wyszukał, rozmawiając z kilkoma kandydatami, nowego prezesa dla swojego klubu i oddał mu władzę – ze świetnym skutkiem. Jakże rzadka postawa, w świecie pozorujących pracę prezesów bez kwalifikacji.
O Turowie jeszcze przyjdzie pisać nie raz, ale warto też zatrzymać się przy Śląsku. Ciężko analizować, dlaczego ekipa Andreja Urlepa dostała w półfinale tak poważne baty. Jedna prawda jest oczywista, Śląsk miał gorszych zawodników, bo to klub z dużo niższym budżetem niż Turów. Dlatego też nie udało się sprowadzić podczas sezonu takich graczy, jakich zdołał zdobyć choćby Anwil Włocławek. Nie udało się Urlepowi także pomóc wprowadzić się do gry swoim zawodnikom z doświadczeniami z NBA Deanowi Oliverowi i Zendonowi Hamiltonowi. Niezła obrona Urlepa została przełamana przez Turów, a w ataku jego zespół nic nie był w stanie zrobić. Także dlatego, że zabrakło kontuzjowanych strzelców Aleksandara Dimitrovskiego i Branislava Jancikina, ale na pewno nie są to zawodnicy aż tak znaczący.
Nowy właściciel Śląska Waldemar Siemiński zapowiadał trzyletni plan odbudowy Wielkiego Śląska (że użyje terminu wprowadzonego w obrót przez posła Grzegorza Schetynę, byłego właściciela klubu). Na tyle też lat zaplanowano pracę Urlepa. Na razie efektem jest zdobycie dla klubu kilku zawodników dalszego planu, którzy nieźle się sprawdzają – Olivera Stevicia, Jancikina, Marcina Stefańskiego, może Kamila Chanasa. Potrzebne są jednak gwiazdy, ale tych Urlep nie znajdzie bez większych pieniędzy. A te znaleźć musi nowy właściciel. I chyba tylko w tym szansa wrocławian na powrót na szczyt, bo Prokom, Anwil, Turów i inni raczej budżetowo nie odpuszczą.
Tak to niestety czasem jest – na boisku widać wyraźnie, ile kto ma pieniędzy i tak też było w drugim półfinale w Sopocie. W drugiej parze rywalizacja zgodnie z przewidywaniami nabrała bowiem rumieńców. Na razie są to głównie rumieńce na twarzach zawodników Anwilu, którzy zostali kompletnie wykończeni w niedzielę świetną obroną Prokomu. Tak to właśnie z mistrzami jest – oni mają obronę na poziomie euroligowym. Świetnie zespół poprowadził trener Eugeniusz Kijewski, który wreszcie wyeksponował rolę Huseyina Besoka i z wyczuciem dołożył do zespołu Jeffa Nordgaarda, zdobywającego ważne punkty.
Z taką formą Prokom jest w naszej lidze nie do pokonania. Ale kłopot w tym, że takiej formy nie był dotąd w stanie pokazać we Włocławku. Czy uda się w czwartek?
W terminarzu
Turów czeka na swojego rywala w finale i może poczekać jeszcze niemal tydzień. W czwartek we Włocławku (godz. 20.30, Polsat Sport) szósty mecz Anwil – Prokom. Jeśli będzie potrzebne siódme spotkanie, zostanie rozegrane w niedzielę (godz. 15, TV4). Jeśli nie, to w tym terminie zostanie rozegrany pierwszy mecz finału.
PS. Właśnie, kolega podpowiedział, że coś namotałem z datami finału we wpisie poprzednim. Więc prostuję. Prawidłowa wersja poniżej:
Finał może się zacząć już w przyszłą niedzielę (13 maja), jeśli Anwil i Prokom zakończą rywalizację w szóstym meczu. Jeśli nie, wtedy pierwsze spotkanie o mistrzostwo odbędzie się w piątek 18 maja. Wszystkie mecze finału będą pokazane w TV4 (w piątki i niedziele), choć jeśli finał rozpocznie się 13 maja, to spotkanie drugie (15 maja) pokazane zostanie wyjątkowo w Polsacie Sport Extra.
Ciekawy dzień się kończy, hotel Amelia w Bydgoszczy, w pięknym sąsiedztwie jakiejś ogromnej dymiącej fabryki – tu właśnie kończymy pierwszą fazę przenoszenia się ze Zgorzelca do Sopotu. Jazda po tych terenach (głównie Wielkopolska) to zawsze wyzwanie. Dzisiaj mała pomyłka pilota spowodowała, że zakończyło się zawracaniem po ciemku na polnej drodze, co Mirosław Alojzy zwieńczył walnięciem w słup. Jedyny chyba w okolicy Leszna, w której akurat przebywaliśmy. Spokojnie, na szczęście tylko pogiął lekko bagażnik tylny, który – według słów jego – obecnie wygląda trochę jak szklana powłoka nad Złotymi Tarasami w Warszawie. Kto widział ten wie, kto będzie się dowie – jak mawiali klasycy. 🙂
Ale ja nie o tym. Chciałem polecić galerię ze Zgorzelca w wykonaniu Mojego Własnego Brata, z takimi między innymi perełkami (moim skromnym zdaniem):

albo:

albo:
A jako exclusive mojego bloga zamówiłem fotoreportaż pod hasłem: 'Ciężkie warunki pracy'. Oto on:
Pozdrowienia dla wszystkich kibiców Turowa! Do zobaczenia!
A już dzisiaj, za 12 godzin, supermecz w Sopocie. TV4! Nie przegapcie!
No proszę, to był piękny mecz. Turów Zgorzelec zagrał znów znakomicie i nie dał szans Śląskowi. 4:1 i Zgorzelec w finale – po raz pierwszy w historii.
To będzie finał inny niż wszystkie, także dlatego, że po raz pierwszy od 1998 roku do finału wdarł się kto inny niż zespół z Wrocławia, Włocławka i Sopotu. Tak, tak – 1999, 2000 i 2001 grały Śląsk z Anwilem, później Śląsk z Prokomem (2002 i 2004), a później Anwil z Prokomem (2003, 2005, 2006). Ktokolwiek wejdzie z drugiej pary, będzie ciekawie. No i ciekawe, czy prezes Krygier zorganizuje nam – tak jak kiedyś we Włocławku – tradycyjny (od 2002) finałowy mecz dziennikarzy, w którym jak zawsze chętnie zagram.
Niemoc Śląska w tej rywalizacji, z meczu na mecz coraz większa, była zastanawiająca. Rywalizacja przypominała bardzo tę z poprzedniego finału, kiedy prowadzony przez Andreja Urlepa Anwil Włocławek po trzech meczach rozpadł się pod naporem Prokomu Trefl Sopot. Niestety dla kibiców Śląska, ich trener nie był w stanie znaleźć w swoim zespole niczego i nikogo, czym mógłby zagrozić świetnemu Turowowi. Ciekawe…
Stawiałem w tej rywalizacji na 4:2 dla Śląska, ale najwyraźniej za rzadko w tym sezonie oglądałem Turów. Ich obrona, połączona z naprawdę niezłą grą w ataku, była za dobra dla Śląska. To Turów – jak się okazało – miał więcej kreatywnych zawodników niż Śląsk. A gracze kreatywni w Śląsku zupełnie nie istnieli. Wyeliminowanie z gry Deana Olivera i Dominika Tomczyka to były cele trenera Filipovskiego i to się udało znakomicie. A przy tym udało się zbudować naprawdę dobrą atmosferę w zespole, zdobyć do zespołu Koszarka, Roszyka i Ljubotinę, wcześniej będących w cieniu, oraz świetnie wprowadzić do gry Williamsa. Turów naprawdę jest gotowy do wielkich rzeczy.
Ciekawa byłaby też analiza, w jakim miejscu po tym sezonie jest Śląsk. Ilu zawodników w perspektywie trzyletniej budowy zespołu mistrzowskiego udało się zdobyć i wychować. Ale może o tym kiedy indziej, po sezonie.
W Zgorzelcu już czekają na finał i na pewno będą to świetne mecze. Hala przy Maratońskiej jest głośna i dobrze się tam mecze ogląda, choć oczywiście kibice mogliby zająć się bardziej swoim zespołem, a odpuścić sędziom i rywalom. Ach, wyobraziłem sobie przez chwilę pojedynki kibicowskie na szczycie Zgorzelec – Włocławek… 🙂 Choć i z sopocianami byłoby barwnie i ciekawie… 😉
Gratulacje dla prezesa Krygiera, trenera Filipovskiego, który po europejsku prowadzi zespół w tym sezonie, ich współpracowników i przede wszystkim zawodników. Już zrobili wiele, a w finale wcale nie są moim zdaniem bez szans, z kimkolwiek się nie spotkają…
Finał może się zacząć już w przyszłą niedzielę (12 maja), jeśli Anwil i Prokom zakończą rywalizację w szóstym meczu. Jeśli nie, wtedy pierwsze spotkanie o mistrzostwo odbędzie się w piątek 17 maja. Wszystkie mecze finału będą pokazane w TV4 (w piątki i niedziele), choć jeśli finał rozpocznie się 12 maja, to spotkanie drugie (14 maja) pokazane zostanie wyjątkowo w Polsacie Sport Extra.
PS. Dla kibiców koszykówki, którzy byli niezadowoleni, że pierwszą połowę można było zobaczyć tylko na Polsacie Sport Extra: niestety, kibiców damskiego tenisa ciągle jest więcej. Nie byliby zadowoleni, gdyby im mecz przerwać przed końcem.
Dzisiaj krótko. Wszystko już zostało chyba powiedziane o półfinałach. Przed piątymi meczami oczywiście. Choćby tu:
http://wideo.gazeta.pl/w?xx=4106916&v=2
A więc do zobaczenia w halach. Oficjalnie typować chciałoby się: Turów – Śląsk +13, Prokom – Anwil 0. Ale ponieważ w tym drugim wypadku taki numer nie przejdzie, to jednak Prokom – Anwil -4.
W walce o utrzymanie: Kager – Znicz +7, Polonia – Kotwica +7, Unia – AZS -33.
Ufff. No dobrze, eksperyment. Materiał, który – jak to ktoś słusznie zauważył – kolega nagrał telefonem komórkowym, wklejam. Chyba obejrzenie na własne oczy jak było nikomu nie zaszkodzi. Każdy niech wyciągnie swoje wnioski. Moje w poście poniżej (Włocławek – odcinek 4)., ale nie trzeba się z nimi zgadzać. Pewnie kibice Anwilu zobaczą tam co innego niż kibice Prokomu. 🙂 Ale taka uroda tej gry.
Ja tylko przestrzegam przed twierdzeniem, że: 1. poziom sędziowania jest żenujący, 2. jest jakiś spisek. To nieprawda i chyba to widać. 🙂
Każda kwarta to inny plik. Nie wiem, czy jakość wystarczająca, ale lepiej nie umiem. 🙂
Kwarta 1
Kwarta 2
Kwarta 3
Kwarta 4