Włocławek, odcinek 4

I znów jest znakomicie! Czwarty już mecz Anwil – Prokom był naprawdę znakomity i warto było znów zrobić 360 km, żeby to zobaczyć. Jest w tej rywalizacji 2:2 i wszystko jest możliwe.

Niesamowite akcje, zwłaszcza blok Jahovicsa na Hukiciu, to tylko część wiedzy. Ważne było także to, w jaki sposób oba zespoły rozgrywały to spotkanie.

Trener Prokomu Eugeniusz Kijewski miał kilka pomysłów po przegranym chyba głównie w głowach zawodników meczu numer trzy. Pomysłem chyba miała być strefa, ale wprowadzenie jej przy stanie 10:2 dla Prokomu to chyba nie był dobry pomysł. Gra sopocian od razu się załamała. Masiulis nieźle krył Jagodnika (Litwin zagrał w pierwszej piątce), ale w drugiej połowie tego wariantu już nie było. Uwolniony ze schematów Christian Dalmau zagrał świetnie w ataku, ale tylko do 23. minuty. Wtedy miał już na koncie 21 punktów, a później nie istniał. Co ciekawe, w 34. minucie przy stanie 73:59 Anwil już myślał, że wygrał, i niemal to się skończyło katastrofą. Chris Thomas za plecami podał w kontrze do Otisa Hilla, zamiast pewnych punktów była strata i później przez niemal pięć minut Anwil nie mógł zdobyć punktów. Prokom był blisko dogonienia rywali, było już tylko minus pięć, a Slanina wchodził pod kosz. Blok Hilla (piękny!) i jego punkty z wolnych pod drugim koszem załatwiły sprawę, ale cała sekwencja potwierdza, że Prokom nigdy się nie poddaje.

Ciekawą metodę miał też trener Kijewski w drugiej połowie, kiedy w ogóle nie wystawił do gry swoich centrów Huseyina Besoka i Michaela Andersena. Obaj moim zdaniem grają dobrze w tej serii i są źródłem wielu kłopotów rywali. Kijewski tłumaczył po meczu, że potrzebował szybszych graczy pod koszem i jest zadowolony ze skutków swojej decyzji. Hmmm… Ma prawo, choć wydaje się, że wprowadzenie środkowych choć na kilka minut chyba by nie zaszkodziło zespołowi z Sopotu. Besok naprawdę jest przez większość akcji nie do zatrzymania dla włocławian. Ale skoro mistrz chce dostosowywać się do słabszego potencjalnie zespołu w tej rywalizacji, to niech i tak będzie.

W każdym razie hasło jest chwytliwe: 'Kupić zawodnika za pół miliona euro za sezon po to, żeby nie grać nim w kluczowej drugiej połowie kluczowego meczu półfinału'. Ciekawe, co na to biznesmen rządzący klubem z Sopotu. 🙂

Ale podobnie jak w rywalizacji Śląska z Turowem nie można tylko mówić o niespodziewanie (mniej lub bardziej) przegrywających faworytach, ale trzeba piać zachwyty (bez ironii) nad grą Turowa i Anwilu. Włocławianie zaimponowali, także tym, że świetnie na wyżyny w najważniejszym momencie sezonu wznoszą się gracze drugiego i trzeciego planu. Nikola Otasević – tak! ten sam Nikola! – moim zdaniem był nawet najważniejszym zawodnikiem meczu czwartego. Gatis Jahovics i Dusan Bocevski wrócili w wielkim stylu, ten drugi bardzo pomaga w obronie przeciw Besokowi na przykład. Zbigniew Białek rzucił 26 punktów i zagrał mecz życia (miał kiedyś 24 punkty, zdobył je dla Czarnych, ale to nie to samo – tam rywalem był Start Lublin). O Chrisie Thomasie, prawdziwej gwieździe, nie ma nawet co dodawać. Ales Pipan mógł sobie nawet pozwolić na granie długimi fragmentami bez całej swojej trójki gwiazd – Pluty, Hilla i Jagodnika. To – przyznaję – dla mnie zaskoczenie i jeśli Prokom sobie z tym nie poradzi i nie włączy do gry także ósmych, dziewiątych czy dziesiątych w zespole (gdzie jest Nordgaard?!), to może zostać pokonany.

Ale ogólnie zgadzam się z Andrzejem Plutą, który powiedział po tym meczu, że Anwil może wygrywać tylko spotkania wyraźnie, a Prokom będzie zwyciężał wyrównane końcówki. Tak to wygląda w tej rywalizacji – i nie jest tak bez powodu. Prokom ma po prostu gwiazdy na końcówkę. Czy więc włocławianie są w stanie wygrać WYRAŹNIE w Sopocie?

Przy okazji pozdrawiam Mamę dwóch koszykarskich córek z Sopotu (co za kibice! brawo!), która w przerwie meczu miała jasną receptę, skąd problemy Prokomu. Sędziowie. Rzeczywiście, dwie sytuacje w tym meczu były bardzo dziwne – faul w ataku Dalmau przy kontrze był niewidzialny dla nikogo poza sędziami (nie widziałem wideo), no i piąty faul Bocevskiego też dziwny (chyba czysto wybił piłkę Wójcikowi). Ale to tylko dwie sytuacje w trudnym meczu i ja sędziom biję za to spotkanie brawo.

I w ten sposób zgrabnie przechodzimy do ulubionego tematu wszystkich, czyli do sędziowania. Znów, niestety, ale obiecałem.

———————————–

Obiecałem wnikliwe obejrzenie płyty z sytuacjami z meczu w Sopocie, meczu numer 2.  Montaż ciekawy, na nim 31 sytuacji z meczu, jak rozumiem autor sugerował, że są tu błędy sędziów. W około 10 w ogóle nie rozumiem, o co mogłoby chodzić, normalne sytuacje, normalnie odgwizdane. Pozostałe, często trudne, często niejednoznaczne (taki był ten mecz). Można się o nie spierać, ale ja uważam – jak ktoś chce może się nie zgadzać – że w czterech były popełnione błędy przez sędziów. Dwie oceny dotyczyły faulu niesportowego – zagwizdano zwykły, a biegło trzech graczy Anwilu do kontry oraz Wójcik zatrzymał Plutę, kiedy ten już miał drogę do kosza – moim zdaniem też niesportowy. Trzecia sytuacja to zasłona Andersena, dzięki której trafia trójkę Slanina (Pluta przewraca się na niej, Andersen mu pomaga w tym ruchem biodra). Inny błąd – w końcówce Otasević broni dobrze i twardo, jest odgwizdany jego faul.

Bardzo trudna do oceny jest sytuacja z kwarty trzeciej, kiedy dochodzi do zderzenia Jagodnika (z piłką) ze Slaniną na siódmym metrze od kosza (po zasłonie). Trudno ocenić, czy Slanina zdążył. Sędziowie dają faul ofensywny. Mieli prawo moim zdaniem. Ale nie jestem pewien.

Dwie sytuacje z czwartej kwarty są bardzo podobne. Spinają się w walce o wyjście do piłki zawodnicy obrony i ataku (raz Pluta kontra Slanina, drugi raz Dalmau kontra Jagodnik). Atakujący odpycha wyraźnie, broniący trzyma za ręce, sędziowie gwiżdżą za każdym razem faul obrońcy. Trudna sprawa, ale przynajmniej w obie strony taki sam gwizdek.

Cztery naprawdę źle odgwizdane sytuacje to chyba niewiele. Tym bardziej, że – jak raz jeszcze mówię – ocena niesportowy/zwykły należy do sędziów i zależy od ich interpretacji. Moim zdaniem złej, ale czy to świadczy o spisku? Albo nawet o słabości sędziów?

Inne sytuacje ciekawsze:

– niezaliczone punkty Pluty w I kwarcie, moim zdaniem Pluta po faulu (miał piłkę w rękach do rzutu) zrobił kroki. Dlatego punkty zostały nieuznane.

– faul Besoka na Hillu w I kwarcie – wygląda jakby był (jest odgwizdany), a Besok się stresuje, podchodzi do sędziego, coś krzyczy, zostaje zabrany przez drugiego sędziego i uspokaja się i podaje rękę. Techniczny? Po co? (To samo dotyczyło Pacesasa w tym meczu, moim zdaniem zawodnicy mają prawo do reakcji po gwizdku, inaczej byłoby to zaprzeczenie emocjom sportu). Co innego jednak rzucanie piłką w sędziego… O tym niżej. 🙂

– Dalmau wchodzący pod kosz przeciwko Otaseviciowi w II kwarcie – ma piłkę w rękach w dwutakcie, wybija ją z faulem Otasević, piłka wypada na bok. Z tego co wiem, ponieważ nie wiadomo, czy by rzucał czy podawał (wygląda na to, że decyzję by podjął będąc wyżej w powietrzu), zaleca się sędziom dawanie dwóch rzutów. I oni to po dyskusji robią.

– przewinienie techniczne dla Alesa Pipana w 100 procentach słuszne. Rzucił piłką w sędziego z metra bardzo mocno. Nie da się tego nazwać podaniem. 🙂 O tym już było w poprzednich postach.

– faul niesportowy Hilla na Dylewiczu wygląda jak niesportowy, złapanie za rękę mocne człowieka wchodzącego pod kosz w wyskoku, bez możliwości wybicia piłki.

– ostatnia akcja meczu, Białek nie trafia za trzy, zbiera Andersen, dwóch graczy Anwilu dobiega do niego i lekko okłada rękami, Duńczyk ani drgnął i spokojnie oddaje piłkę Dalmau, ten oddaje do Slaniny, Jagodnik podbiega do Dalmau i go odpycha. Mógł być to faul niesportowy, ale został gwizdnięty normalny. To po tej sytuacji była dyskusja sędziów, kto ma rzucać wolne (nic dziwnego, skoro kto inny miał piłkę, a kto inny był faulowany), a rzucał dobry zawodnik. Moim zdaniem sytuacja oceniona prawidłowo. Wcześniej odgwizdany faul na Andersenie dałby nieuzasadnioną korzyść faulującemu. Więcej o tym niżej.

Oczywiście, to tylko moja zabawa z materiałem wideo. Oczywiście, ludzie Włocławka mają prawo uznać, że w meczu przegranym jednym punktem trzy czy cztery decyzje sędziów na ich niekorzyść to 'przewalony mecz'. Ja bym się nie zgodził, więcej kosztował techniczny trenera (Anwil miał piłkę, a ją stracił w ten sposób).

Był też zarzut, że gwizdanie było nierówne, takie same faule typu wypychanie zawodnika z piłką biodrami i rękami nie były odgwizdywane po obu stronach. Ja tego nie pamiętam z meczu i tego też nie widzę w materiale.

Trenerzy często protestują, ale zapominają chyba o tym, że w ocenie faulu ważne znaczenie ma to, czy zawodnik faulujący odniósł korzyść z faulu. Jeśli nie, na przykład odpychany biodrem zawodnik z piłką nie próbuje mijać, tylko cofa się, albo jego pozycja w żaden sposób się nie zmienia (nie traci równowagi, nadal panuje nad piłką) – sędziom zaleca się czekanie z gwizdkiem. Jeśli coś się dzieje złego dla ataku, czyli zawodnik traci piłkę albo równowagę, wtedy należy gwizdnąć, nawet z opóźnieniem. Czy wszyscy o tym wiedzą? 🙂

Oczywiście, nie jestem jedynym sprawiedliwym. Mogę tylko powiedzieć, że w życiu spędziłem sporo czasu na rozmowach o przepisach i badanie boiskowych sytuacji. Więc mogę chyba wyrazić opinię. A brzmi ona – sędziowanie w tych półfinałach mi się podoba. Widziałem siedem z ośmiu meczów i wyglądało to dobrze, momentami bardzo dobrze. Cztery średnio znaczące błędy w pełnym zderzeń i zdarzeń meczu to naprawdę niewiele. A już na pewno nie można mówić o żadnych spiskach. Warto pamiętać, że skoro zawodnicy i trenerzy mogą popełniać błędy, to sędziowie – wrogowie wszystkich w hali – też powinni mieć do tego ograniczone prawo.

Niestety, nie jestem w stanie tego materiału DVD umieścić tu w formie wideo. Dyskusja byłaby ciekawsza.

I po tej całej dysertacji mam jeszcze jedną uwagę – JESTEM PEWIEN, a nawet więcej niż pewien, że po meczu piątym Prokom – Anwil, jakikolwiek nie będzie jego wynik, wszystko zostanie zrzucone na sędziów. Będą na sto procent winni porażki lub zwycięstwa Prokomu lub Anwilu, zostaną wielokrotnie wygwizdani i obrażeni na forach. A pod szatnią komisarz będzie się tłumaczył jednemu lub drugiemu prezesowi. Przy tym zupełnie będzie wszystko jedno, jak ten mecz będzie sędziowany. Taki urok tej ligi. Oczywiście, wolałbym, żeby było inaczej. Ale to już robota dla prezesa ligi i szefa sędziów. Powinni naprawdę coś zrobić, żeby to zmienić.

PS. Dla kibiców z Wrocławia – obejrzałem dokładnie kluczową (podobno) akcję w meczu czwartym Śląsk – Turów, kiedy przy stanie 46:52 Turów długo wyprowadzał piłkę z własnej połowy i potem, po kilku sekundach Koszarek trafił trójkę. Czy powinien być błąd ośmiu sekund? Fakty są takie – Turów przekracza linię środkową, gdy na zegarze jest 15 sekund, a 24 sekndy były prawidłowo włączone przy zbiórce. – Jednak po dwóch sekundach gracz Turowa traci panowanie nad piłką, jest zamieszanie, przechwytuje piłkę Dean Oliver i TRZYMAJĄC OBIEMA RĘKAMI próbuje ją podać jakoś do swoich. Nie udaje mu się to i Turów znów ma piłkę. To co napisałem wielkimi literami jest kluczowe, według przepisów w ten sposób Śląsk wszedł w posiadanie piłki i zegar powinien być znów zresetowany do 24 sekund. Sędzia przy stoliku tego nie zrobił, więc według mnie to jego błąd.

———————————

Dzisiaj zapraszam na kolejny odcinek magazynu 4×10 w Polsacie Sport, wyjątkowo o 21.10. Oglądajcie – gościem będzie Iwo Kitzinger, a można będzie między innymi zobaczyć raz jeszcze wywiad Bartka Masłowskiego z Radosławem Hyżym, po meczu 4 z Wrocławia.

Kilka osób mnie pytało, czemu tego nijak nie komentujemy, przecież Radek się zachował wobec naszego kolegi itp… Ja odpowiem tylko tyle, wolę milczeć z kilku powodów, bo sam kilka razy lansowałem Hyżego na gwiazdę mediów, więc teraz mam. Ale głównie dlatego, że brak mi kwalifikacji, żeby się mądrze wypowiedzieć.

Pozdrawiam i czekam na opinie. Następne ważne mecze – w sobotę i niedzielę.

(typy na środę: Znicz – Polonia -11, Kotwica – Unia +44, AZS – Kager -7)

Wrocław, odcinek 4

Ufff, no to Turów pojechaaaał… 71:53 w Orbicie, gdzie w tym sezonie przed półfinałem wygrywał tylko Prokom (i to jednym punktem), to naprawdę coś… Zgorzelczanie są świetni!

Dzisiaj krótki wpis, bo samochód trzęsie między Wieluniem a Bełchatowem, ale za to wkleję w całości mój tekst do poniedziałkowej 'Gazety Sport'. Czekam na komentarze!

Tydzień w lidze koszykarzy

Adam Romański

Cierpliwość w herbie Turowa

W rywalizacji półfinałowej BOT-Turowa Zgorzelec z Asco-Śląskiem Wrocław wszystko już chyba jest jasne. Turów – w swoim czwartym sezonie w ekstralidze – jest o jedną wygraną od pierwszego w historii finału, a przecież dwa z trzech ewentualnych meczów rozegra u siebie.

Kibice narzekają, że w tej parze półfinału więcej jest obrony niż gry w ataku. Podsumowywałem to stwierdzeniem, że w tych dwóch klubach trenerzy są znacznie lepsi niż zawodnicy. Za wirtuozów ataku się płaci wielkie pieniądze, a tych nie ma w klubach z Dolnego Śląska. Za to są świetni trenerzy, którzy – jak to fachowcy – potrafią zespoły znakomicie przygotować zwłaszcza do gry w obronie.

Tyle, że tę rywalizację odmieniło właśnie w ten weekend to, że w Turowie koszykarze zaczynają doganiać swoim poziomem trenera Saso Filipovskiego. Nie stało się to przypadkiem i dlatego wygrali dwa razy w dobrym stylu we Wrocławiu.

Trzeba w tym momencie sezonu podkreślić to, co w Zgorzelcu zrobili prezes Arkadiusz Krygier i trener Saso Filipovski. Teraz zbierają tylko słodkie owoce sposobu, w jaki budowali drużynę. Krygier odwrotnie niż większość prezesów jest głośny i czasami agresywny podczas meczu, ale za to cierpliwy, fachowy i spokojny poza boiskiem. Postawił na naprawdę świetnego młodego szkoleniowca i wcześnie zaczął podpisywać kontrakty z zawodnikami. Trenujący długo przed pierwszym gwizdkiem koszykarze wiedzą już o sobie wszystko, a jak wytrawni lekarze Krygier i Filipovski w połowie sezonu zlokalizowali źródło małego bólu w organizmie Turowa i zaordynowali lekarstwo – sprowadzenie silnego zawodnika pod kosz. Co więcej, nie przestraszyli się, kiedy Lance Williams oprócz centymetrów przywiózł do Zgorzelca także nadmierne kilogramy. Wiedzieli, jaki to zawodnik, więc po prostu dali mu czas, żeby doszedł do siebie.

Podobnie było także z innymi i dlatego słowo „cierpliwość" chyba powinno się w tym sezonie znaleźć w herbie klubu ze Zgorzelca. Krzysztof Roszyk i Łukasz Koszarek, a także Slobodan Ljubotina mieli długie fragmenty sezonu, kiedy właściwie powinni poprosić o zwolnienie z klubu lub czekać na wezwanie do pokoju prezesa, żeby tam usłyszeć „Panu dziękujemy". Tak byłoby w innym klubie, ale w Zgorzelcu dobry trener potrafił świetnie wykorzystać ich umiejętności w najwłaściwszym momencie i wszyscy są teraz kluczowymi graczami w półfinale. I to kosztem byłego zawodnika Euroligi Andreja Stimaca, który się nie sprawdzał, więc siedzi grzecznie na ławce jako ubezpieczenie na wypadek kontuzji. Podobnie jak niezły amerykański strzelec Scooter Sherrill. Ich obecność w Turowie świadczy tylko o mądrości Krygiera i Filipovskiego, bo są przygotowani na właściwie wszystko.

Dręczy mnie jeszcze jedno pytanie, jak Turów radzić sobie będzie w finale z zespołem dużo lepiej przygotowanym do gry w ataku niż Śląsk. Wszystko jedno, czy nim będzie Prokom czy Anwil. Ekipę ze Zgorzelca w walce o mistrzostwo czeka zupełnie co innego. Także – całkiem niezła obrona jednego z tych dwóch klubów. Ciekawe będzie bowiem nie tylko, jak atak Anwilu czy Prokomu poradzi sobie ze świetną obroną Turowa. Główne pytanie może brzmieć, jak Turów poradzi sobie w ofensywie z niezłą obroną tych zespołów. To będzie prawdziwy test mistrzowski dla klubu, który w świetnym stylu w tym sezonie – nieprzypadkowo – pokonuje kolejne szczeble w drodze do gwiazd.

W terminarzu

Dzisiaj (w poniedziałek) mecz czwarty w rywalizacji Anwilu Włocławek z Prokomem-Trefl Sopot. W sobotę piąte spotkanie Turowa ze Śląskiem (w Zgorzelcu, godz. 16, Polsat Sport), a w niedzielę mecz piąty Prokom – Anwil (w Sopocie, godz. 15, TV4). Magazyn koszykarski „4×10" w Polsacie Sport we wtorek o 21.10.

Włocławek, odcinek 3

Podróży ciąg dalszy. Mecz sobotni we Włocławku wszyscy, którzy chcieli, widzieli – i zapewne są tak samo zadziwieni jak ja… O nie – nie żeby Anwil nie miał żadnych szans i jego wygrana – nawet tak wysoka – była dla mnie dziwna. Absolutnie – włocławianie mają mocny zespół i zwycięstwa (albo nawet zwycięstw) nad Prokomem się spodziewałem. Zadziwił mnie przebieg meczu i postawa Prokomu.

Jeśli jest coś takiego jak 'duma mistrzów', to nie słyszeli o tym na pewno w Sopocie. Mistrz gra tak, żeby wszyscy wiedzieli, że jest mistrzem. A w sobotę Prokom grał tak, jakby przegrywał 0:2 i nie widział szans na awans do finału. Anwil znakomicie to wykorzystał. Świetnie zagrał Chris Thomas, który często razem z Nikolą Otaseviciem tworzył duet na pozycjach 1 i 2. Bardzo dobry duet zresztą. Thomas gra coraz lepiej i cieszę się, że to przewidziałem. 🙂 A co!

Zadziwiające było też to, co stało się z sopocianami po długiej przerwie, kiedy Anwil prowadził już 20 punktami. Prokom wyszedł niby na boisko zmobilizowany, ale mobilizacja polegała tylko na tym, że Tomas Pacesas się szarpał w akacjach za którymi nikt, nawet on, nie nadążał. Podobnie Huseyin Besok. Czyli mobilizacja zaowocowała grą bez sensu. Jeśli tak ma wyglądać 'spięcie' mistrzów Polski w obliczu zagrożenia, to słabo to wygląda dla Prokomu.

I jeszcze jedna uwaga – czy Christian Dalmau ma jakiś problem zdrowotny? Niektórzy mówią, że utykał… Ciekawe…

————————–

Dla mnie w sobotę we Włocławku było jeszcze jedno ciekawe wydarzenie. 'Życzliwi' dostarczyli mi płytę z nagraniem spornych sytuacji z meczu numer 2, o którym pisałem w jednym z poprzednich wpisów. Trener Ales Pipan, z którym rozmawiałem po meczu, twierdzi, że włocławscy badacze znaleźli ponad 20 sytuacji, w których sędziowie gwizdali źle na niekorzyść Anwilu. Uau. No to obejrzę w spokoju w domu w poniedziałek rano i uczciwie napiszę, co zobaczyłem. Nie mówię, że ocenię idealnie, ale ocenię tak, jak potrafię. Może jednak się myliłem? Zobaczymy. A może uda się jakieś fragmenty tu wkleić, żeby każdy mógł ocenić sam, jak gwizdali sędziowie w Sopocie? Zobaczymy. 🙂

————————–

Ostatnio typowałem na odwrót, ale jednak napiszę, co moim subiektywnym zdaniem może się zdarzyć dzisiaj (niedziela) i jutro (poniedziałek). We Wrocławiu – już za niewiele ponad godzinę transmisja w TV4 (od 15) – Turów jest naprawdę w dobrej sytuacji psychologicznej. Wiedzą jak wygrywać ze Śląskiem, a wygrana w meczu 4 właściwie zamyka sprawę – 3:1 i dwa mecze u siebie – to trudno byłoby przegrać. Ale-ale – trzeba jeszcze wygrać dzisiaj. Turów pokazał w tej serii, że wbrew niektórym twierdzeniom (także moim), to on ma więcej kreatywnych zawodników w ataku. Swoje punkty zdobywają dzięki umiejętnościom gry w ofensywie Lance Williams, Krzysztof Roszyk, Łukasz Koszarek, a kiedy ciągle lekceważony Andres Rodriguez trafi jeszcze dwie trójki, to już w ogóle jest sukces. Bo każda akcja trzypunktowa w tej rywalizacji – toczonej według schematu 'kto prędzej rzuci 60, ten wygra' – jest bardzo istotna.

Trener Andrej Urlep na pewno będzie miał jakiś pomysł i 'otworzy' w ataku jednego ze swoich graczy. Może być to Brandun Hughes, ale może Dominik Tomczyk, na którego ciężko Turowowi znaleźć będzie odpowiedź. Mecz zapowiada się arcyciekawie, ale stawiam na Turów -3.

W poniedziałek we Włocławku może się zdarzyć wszystko. Anwil wie, jak wygrywać, ale Prokom drugi raz nie przyjedzie na sjestę. Jeśli do zdrowia wrócą chorzy ostatnio Andrzej Pluta i Otis Hill, jeśli trener Ales Pipan uwierzy znów w Wiktora Grudzińskiego i Dusana Bocevskiego (obrona!), to Anwil powinien wygrać. Nawet jeśli nadal nie będzie Seida Hajricia. I tak stawiam – +7 dla Anwilu.

Tego meczu – poniedziałkowego – nie pokażemy w telewizji, ale już od soboty pokazujemy całą walkę o mistrzostwo. Od meczów piątych w półfinałach do całego finału. I zaznaczam, że nikt nigdy nie obiecywał, że półfinały będą całe w telewizji. Może za rok, kiedy po srebrnym medalu polskich koszykarzy na mistrzostwach Europy oglądalność koszykówki dogoni oglądalność siatkówki. 🙂

Po Wrocławiu, odcinek 3

Znów dzisiaj widziałem świetny mecz. Starcie trzecie Śląska i Turowa w półfinale może nie było wielce efektowne, ale za to naprawdę ciekawe. I wygrał lepszy, bez wątpliwości.

Tak, jak napisałem w krótkiej relacji, Turów miał więcej atutów w tym meczu. Śląskowi zabrakło strzelca, a właściwie ci strzelcy zostali świetnie wyeliminowani przez obronę Turowa. Naprawdę stojącą na dobrym poziomie. Dobre przekazywanie na zasłonach, świetne powroty do krycia mały-mały lub duży-duży spowodowały, że Śląsk grał w ataku nerwowo i nieskutecznie. Wystarczy spojrzeć w statystyki.

Sporo do gry wniósł Slobodan Ljubotina. Trener Turowa Saso Filipovski pokazał odwagę i spryt lansując w półfinale tego właśnie zawodnika kosztem bezbarwnego Andreja Stimaca (podobnie jak daje grać Krzysztofowi Roszykowi kosztem paskudnie jednostronnego Vjeko Petrovicia). To przynosi wspaniałe skutki, choć Ljubotina nie trafia wolnych, ale za to przynosi wiele pod oboma koszami.

W Śląsku tego zaskoczenia nie ma w wykonaniu żadnego z zawodników. Fatalnie gra Miha Fon, Kamil Chanas nie daje rady, a zaskakująco mało piłek trafia do Dominika Tomczyka. On tu powinien zdobywać po 20 punktów, nadal wygląda świetnie, ale niemal w ogóle nie dotyka piłki. Dziwne…

Atmosfera meczu znakomita. Nie słyszałem żadnych wyzwisk, ani prób obrażania kogokolwiek. Wszystko podgrzewają tańce trenerów (przesadne, zdecydowanie), które już chyba są stałym elementem play-off w naszej lidze. Gorzej, gdy do tańczenia włączają się prezesi, moim zdaniem zdecydowanie powinni oni pozostać poza ławkami rezerwowych. W piątkowym meczu dochodziło do groteski, kiedy sędzia Wojciechowski, straszna gaduła zresztą, po połowie gwizdków uznawał za stosowne powyjaśniać coś prezesowi Krygierowi z Turowa. Bez sensu.

Zresztą byłem blisko ławki Śląska (dziękuję panu prezesowi Łuczakowi), dzięki czemu mogłem obserwować z bliska i bez słuchawek 'grę' ławki Śląska. Presja na sędziów jest straszna, ale poza jednym czy dwoma przypadkami ogranicza się do głośnego, czasami wrzaskliwego wyrażania swojej opinii na temat sytuacji. Typu 'FAUUUUUL!' albo 'NO JAK NIC NIE BYŁO!!!!'. Kiedyś to się nazywało uporczywym kwestionowaniem decyzji sędziów i sam jako arbiter karałem to technicznymi, ale starsi koledzy sędziowie radzili, że dopóki delikwent nie bluzga i nie przeszkadza w grze, to żeby zostawić w spokoju. Widać obecni sędziowie ekstraligi też mieli tych samych starszych kolegów. Niektórzy twierdzą, że to źle, że trzeba reagować. Mnie to nie przeszkadza, z jednym wyjątkiem. Bez sensu prowokuje widownię i postronnych obserwatorów, którzy potem idą do domu z przekonaniem, że sędziowie bez przerwy się mylą. Może jednak szefowie ligi (to ich interes!) powinni przesunąć linię kontestacji (tak jak zrobiła to niedawno NBA), bo szacunek do sędziów jest obecnie równy zeru.

A niesłusznie, bo w piątkowy wieczór w Orbicie specjalnie nastawiłem się na łowienie sędziowskich pomyłek (w końcu mecz bez telewizji i w końcu gra Śląsk – przecież wszyscy wiedzą, że holowany do finału przez sędziów – co za bzdura!!!) i pod tym względem wyszedłem z meczu zawiedziony. 🙂 Oczywiście żartuję, ale panowie Calik, Zalewski i Wojciechowski trzymali poziom. Specjalna karteczka na ich pomyłki zapełniła się trzema zaledwie wpisami – dwa razy widzieli faule Turowa gdzie ja bym ich nie dostrzegł (Ljubotina na Oliverze i Kelati na Oliverze), a raz nie zauważyli jak Oliver po przejściu połowy kozłował (naciskany) znów za linią środkową. W sumie – drobiazgi. Zwłaszcza jak na liczbę oprotestowanych głośno i z przytupem decyzji. Więc wszystkim polecam traktowanie tych ławkowych hołubców z przymrużeniem oka.

A sam mecz naprawdę mógł się podobać, choć wynik niski. Ważne w tej rywalizacji, że każde spotkanie może wygrać każdy. Więc daleko jeszcze do awansu do finału. Ja ciągle czekam, czym zaskoczy Andrej Urlep. Teraz nadchodzi jego czas.

Acha – kolego Stinger – w meczu pełnym świetnej obrony może i Śląsk i Turów mieć zaledwie po 23 faule. 🙂 Naprawdę może.

Zapraszam teraz na dwie kolejne transmisje – sobota 17 Polsat Sport gra Anwil z Prokomem – niedziela 15 TV4 gra Śląsk z Turowem. Do telewizorów marsz. Obiecuję, że będzie pysznie.

Czwartek w oczekiwaniu (cz. 1)

Dzisiaj dzień wolniejszy, ale od jutra już walka rozpoczyna się na całego. Cztery mecze we Wrocławiu i Włocławku, dwie transmisje i wiele emocji.

We wtorek udało się dojechać po nagraniu magazynu 4×10 w Polsacie Sport na ósmą minutę meczu drugiego Prokom – Anwil, ale nic a nic tej szalonej podróży nie żałuję. Świetny mecz, wiele ciekawych obserwacji, no i końcówka, w której Anwil zmarnował wielką szansę.

Tak, zmarnował, bo przy stanie +1 na korzyść Prokomu miał sporo czasu i możliwości na wykonanie akcji zwycięskiej. Niestety dla włocławian, była to akcja potwornie chaotyczna. Gdzieś zakozłował się Otasević, w ścianę obrońców wpadł Pluta, piłka poszła pod kosz, a kiedy wróciła stamtąd do Białka, ten mógł tylko rzucać z nieprzygotowanej pozycji przez ręce. Nie pamiętam czy trafił w obręcz, ale jeśli tak, to ledwie-ledwie.

Znów więc miał Anwil ten sam problem – brakowało klasowych zawodników do decydującej akcji. Mecz był wygrany, kiedy Białek na sam koniec trafił za trzy, choć niewiele brakowało do cudu, bo w ostatniej akcji Masiulis był bardzo blisko Białka (nie faulował, ale po co bronił?). Po meczu za to miał do niego pretensje jeden z kolegów, bo o przypadkowy faul w takich sytuacjach łatwo…

Prokom ma klasowych graczy i dlatego znów wygrał. Naprawdę znakomicie gra Besok (choć fauluje głupio czasami), Hukić poza nerwową końcówką przyćmił Jagodnika (ten szarpie się strasznie i mimo niezłego w statystyce meczu, na boisku nie wyglądał najlepiej). Sporo wnoszą do gry Dylewicz i Wójcik. A Slanina był bardzo skuteczny, także z wolnych, tocząc doprawdy euroligowy pojedynek z Plutą. Ciekawe, że nie zagrał Jeff Nordgaard, ale – jak ktoś powiedział – chyba dostał karę meczu za publiczne zwracanie uwagi trenerowi w sobotę. 🙂

W Anwilu kluczowe są problemy Hilla. Niestety, wygląda na to, że właśnie trafił na lepszych od siebie. Na jego piękne manewry pod koszem nabierają się wszyscy w tej lidze, poza Andersenem i Besokiem, a pech chce, że grają oni w Prokomie. Walka w obronie przeciwko gigantom z Sopotu też męczy MVP sezonu zasadniczego. Stąd takie słabe wyniki i ciekawe jest, czy Hill – bardzo inteligentny zawodnik – będzie potrafił to zmienić.

Inni zawodnicy w zasadzie grają tak jak można się było spodziewać. Kłopotem jest także skuteczność Thomasa, który dając nieco więcej punktów mógłby podarować zwycięstwo Anwilowi. Jednak we wtorek nie trafiał (3/11 z gry), pytanie: czy wobec tej obrony jest w stanie? Nie dziwię się za to trenerowi Pipanowi, że Thomasa do gry w czwartej kwarcie nie wysłał, bo obrona w wykonaniu Otasevicia była kluczowa. A to co robi w defensywie Thomas to tylko pozoracja. Dla Anwilu szkoda zapewne, że – jak w piłce ręcznej – nie można zmieniać zawodników w locie – wypuszczać innych do ataku i obrony.

No i jeszcze jedno. Gatis Jahovics zagrał. Ciekawe więc, że w dniu meczu na e-baskecie i w portalu sport.pl pojawiły się newsy, że nie tylko nie zagra we wtorek, ale w ogóle do końca sezonu. Jak mawia klasyk – o ssssooooo chodzi? Kto tu kogo wypuścił w maliny? A przy okazji – Gatis grał dobrze i na pewno się przyda…

Jeszcze jedna uwaga dla kibica, który wpisał – słusznie – że nie wspominam już o meczu 100:68. Mówiliśmy wtedy (i pisałem), że ma on znaczenie dla obu zespołów w tym sensie, że dał wiarę Anwilowi i niepotrzebnie w Prokomie spowodował zdenerwowanie i zdołowanie. Moim zdaniem miało to wpływ na mecz 1 – ale na szczęście dla sopocian – głównie mobilizujący zawodników. A więc – wbrew moim oczekiwaniom – wpłynął na korzyść Prokomu.

Po wtorkowym meczu więcej było znów dyskusji o sędziowaniu, moim zdaniem kompletnie bez sensu – o czym więcej na forum basketa i na końcu tego posta (niżej). Nakręcana atmosfera przez kilku kibiców Prokomu (pan zdejmujący koszulkę świetny!) 🙂 i ludzi za ławką Anwilu pod batutą działaczy naprawdę szkodzi koszykówce. Kibice na to patrzą i już wiedzą, że sędziowie 'dają do pieca'. Oczywiście, jest to jakaś metoda, łapać się za głowę po każdej akcji – każdy ma do tego prawo – ale po meczu wypada to uznać tylko za świetny element spektaklu. I proponuję przy tym pozostać. Taka natura koszykówki, że decyzji sędziów jest 100 w meczu, z czego 70 kibice jednej czy drugiej strony uznają za kontrowersyjne. I po to są sędziowie, żeby to dobrze ocenić. I we wtorek byli w dobrej formie.

——————————

Zapraszam w sobotę o godz. 17 do Polsatu Sport na trzeci mecz Anwil – Prokom. Co tam może się wydarzyć? Moim zdaniem walka będzie bardzo podobna jak w pierwszych meczach. Anwil zagra dobrze, ale może znów się tak skończyć że przegra. Mistrzowie naprawdę radzą sobie świetnie i na pewno sięgną też po tajną broń, która Anwilowi mocno przeszkodziła – czyli strefę. Bardzo ciasną, sprytną i nastawioną na strzelców. Nie było przypadkiem, że przy strefie miejsce do gry mieli Otasević czy Białek. I tak może być znów. Jeśli oni będą trafiać, Anwil wygra. Ale typuję -3.

W piątek mecz we Wrocławiu, w którym oczekuję straszliwej walki, głośnego dopingu i zaciętości strasznej. Kolej na wygraną Turowa? Być może. Ciekaw jestem nowych pomysłów trenera Filipovskiego. Wybieram się na ten mecz, więc doniosę co tam się zdarzyło. A typuję +5.

W niedzielę transmisja z meczu numer 4 w tej rywalizacji – TV4 godz. 15.

No i jeszcze typowanie o utrzymanie: Polonia – AZS (+7), Kotwica – Znicz (+15).

——————————

W środę udało mi się obejrzeć jeszcze mecz o trzymanie między Polonią Warszawa a Kagerem Gdynia, który potwierdził mi po raz kolejny, że granie o utrzymanie w tej formie nie ma żadnego sensu. Oczywiście, jak powiedział trener Wojciech Kamiński, w tej fazie sezonu walka jest, tylko po co rozgrywać aż 30 meczów przy znikomym zainteresowaniu widzów (i samych zawodników), na dodatek z których 15 a może i 20 meczów jest zupełnie bez znaczenia.

Wyjście? Nie grać o utrzymanie, sprawić, żeby nikt nie spadał, a zespoły typu Unia były wykluczane z ligi. Wejście do ekstraligi? Dzika karta za 500 tys. zł albo mistrzostwo I ligi i preferencyjne wejście za 200 tys. zł plus wypełnienie wszystkich warunków. Liga naprawdę profesjonalna, której już jesteśmy blisko – bo przynajmniej kluby stały się wypłacalne w tym sezonie…

Ale to chyba tylko marzenia. Jeśli jednak ktoś koniecznie chce gry o utrzymanie, to proponuję jednak powrót do meczów play-out czyli w formie pucharowej. Nawet do czterech zwycięstw, żeby przypadków nie było. Rywalizacja Polonii i Znicza o pozostanie w lidze byłaby wtedy czysta, ciekawa i bezpośrednia, a nie pełna zastanawiania się, kto komu puścił….

——————————

Zakończyła się też rywalizacja w pierwszej lidze. No i jednak doszło do sensacji, bo za taką można uznać awans Basketu Kwidzyn w rywalizacji z Zastalem. Brawo Mariusz Karol i jego zawodnicy, ciekaw jestem jak kilku z nich (Puncewicz, Mazur) będą sobie radzić w ekstralidze.

W drugiej parze stawiałem na Górnik, ale po dwóch pierwszych meczach przegranych u siebie trudno było w to wierzyć. Ale jednak trener Radosław Czerniak pokazał klasę. Dwie wygrane w Inowrocławiu i potem zwycięstwo w Wałbrzychu sprawiły, że Górnik po 13 latach wraca do elity. Ciekawe jak sobie poradzi z budowaniem ekstraligowego budżetu, bo samo miasto do najbogatszych w Polsce nie należy (niestety).

No i jeszcze jeden aspekt tego awansu – hale. Tę w Wałbrzychu znam doskonale, moim zdaniem jest za mała i nie nadaje się do gier w ekstralidze. Ale decydować o tym będzie ktoś inny, ciekawe jednak czy prezes PLK zatwierdzi halę prezesowi PZKosz, który ciągle jest prezesem Górnika (moim zdaniem nie jest to dobre wyjście, ale Roman Ludwiczuk zapowiedział rezygnację po zakończeniu zadania, czyli awansie). Wałbrzych ma jeszcze problem z kibicami, który na pewno musi rozwiązać. Chwyty i poziom wulgarności, który wszyscy nie wiadomo dlaczego akceptowali na początku lat 90., już teraz nie przejdą.

A co do Kwidzyna, nie byłem, ale mówią, że też ciasno. Może w tej sytuacji Grudziądz? To w końcu około 30 km, tak samo daleko jak ze Świecia.

W każdym razie – witamy w elicie! Na pewno oba kluby wniosą wiele ciekawego do DBE.

Czwartek w oczekiwaniu (cz.2)

——————————

I jeszcze o sędziowaniu. Na forum basketa rozwinęła się dyskusja o sędziowaniu w meczu drugim pomiędzy Prokomem i Anwilem. Przekleję tu mój wpis, bo po części jest to mój opis tego meczu. Za dyskusję dziękuję kolegom jtar, clyde i pabellko. I proszę o więcej.

POCZĄTEK CYTATU ([quote] to cytaty z postu jtara, reszta to moje odpowiedzi]

Nie jestem jedynym obiektywnym, ale trochę się na tym znam, więc mówię co myślę. A daję słowo, że zwalanie wszystkiego na sędziów to po prostu dla mnie paranoja.

Z przyjemnością jednak podyskutuję na poziomie zaproponowanym przez jtara. I nie mówię, że się nikt nie zna poza mną. Znacie się świetnie. Ale macie dodatkowo emocje, których ja jestem wyzbyty. Niestety nie widziałem wideom ale:

[quote]bardzo dobrze nie wiedzieli kto był faulowany pod koniec meczu i kto ma wykonywać rzuty Dalmau czy Slanina (podstawówka sędziowska) [/quote]

Sędziowałeś jakiś mecz kiedyś? Robienie zarzutu z tego, że sędziowie naradzają się, kto ma rzucać wolne, to kompletny bezsens. Pytanie zasadnicze – właściwy zawodnik rzucał??

[quote]bardzo dobrze nie gwizdali fauli Jagodnika w końcówce mających na celu przerwania akcji, tak aż musiał podbiec do Dalmau (stojącego metr od sędziego) i jemu przyłożyć, Anwil stracił ok. 7 sek  [/quote]

Świetny przykład. O ile się orientuję, nadal obowiązuje przepis o nieuzasadnionej korzyści przy odgwizdywaniu fauli. Sam wiele razy miałem o to pretensje z boiska, ale w pełni rozumiem, że 'przywilej korzyści' w końcówce przy faulach taktycznych ma sens. Takie są przepisy, z tego co mówili mi sędziowie.

[quote]bardzo dobrze gwizdnęli techniczny dla Pipana, ale bardzo dobrze nie gwizdnęli dachów dla Pacesasa i Besoka, którzy również ostro przegięli    [/quote]

Tutaj to kompletnie brawa dla sędziów. Akcja z Pipanem była symptomatyczna i dla mnie nawet zabawna. Bo przypomniało mi się, co zrobiłem w Zakopanem w tym roku. Numer stary jak świat, podawanie piłki 'za mocno'. Mogę powiedzieć tylko, że w tej sztuce robienia z siebie kretyna byłem lepszy od Pipana, bo sędziego A. (którego bardzo lubię swoją drogą) trafiłem w bańkę, a Pipan nie trafił. 🙂 No i nie dostałem dacha, a on SŁUSZNIE dostał. Oczywiście po meczu przeprosiłem i głupio mi z tego powodu, że chamem jestem. Ale cóż…

Wracając do Sopotu, dach słuszny. Za to reakcje zawodników na gwizdki, krzyki jakieś i machanie rękami – moim zdaniem słusznie nie karane dachami. Zawodnik w emocjach tuż po gwizdku ma prawo się nie zgadzać, a nawet protestować. Dopóki nie obraża. Fajnie, że się na to pozwala. To jest gra pełna emocji!

Nie widzisz różnicy między tym, a rzuceniem piłką w sędziego z pół metra?

[quote]bardzo dobrze wyglądała akcja z podwójnym gwizdkiem, głębokim zaglądaniem sobie w oczy i decyzją ofens/blok po 5sek po wyraźnie sprzecznych gestach początkowych [/quote]

Przecież na tym właśnie polega współpraca sędziów!!! Za to brawo, a nie przygana…

[quote]bardzo dobrze wyglądał brak fauli niesportowych PTSu przy ewidentnych faulach poza piłką dla zatrzymania akcji Anwilu (Dylewicz, Dalmau)[/quote]

Nie każdy faul na zatrzymanie kontry jest niesportowy! Ja uważam, Bambola przyzna rację, że niesłusznie odgwizdano U Hillowi i niesłusznie nie odgwizdano U Wójcikowi kiedy zatrzymał kontrę Pluty. Ale to dwa gwiazdki, a poza tym – jak już pisałem – różnica między faulem U a zwykłym jest niewielka. No i zależy od INTERPRETACJI sędziów, przez co musimy im dać interpretować.

[quote]bardzo dobrze wyglądało przyznawanie rzutów po faulach gdzie nie było próby rzutu i nie było 4 fauli drużyny (2krotnie protestował Pipan)[/quote]

Jak protestował, to od razu miał rację? Ja pamiętam w tych sytuacjach, że wydawało mi się, że sędziowie mieli rację.

[quote]bardzo dobrze wyglądała zupełnie nierówna przez całe spotkanie linia sędziowania, zupełnie liberalna na początku po aptekę w niektórych, momentach w których nie mogli zapanować nad meczem (TO JEST NAJCIĘŻSZY ZARZUT) [/quote]

Niestety, nie jestem w stanie z tym dyskutować bez wideo. Tu się zgodzę co do jednego – sędzia Kowalski pogubił się po dachu dla Pipana i coś zaczął kombinować, odgwizdał ofens Dalmau i potem obronę Otasevicia, kompletnie bez sensu. Ale w całym meczu (jak mówię – od ósmej minuty) widziałem równą i dobrą linię.

[quote]bardzo dobrze wyglądały gwizdnięte kroki, gdy powinien zostać odgwizdany faul w ataku, w kontekście nie odgwizdanych 10 x kroków w trakcie meczu (głównie Hill) [/quote]

Pamiętam tę sytuację i zdecydowanie były to kroki. Przy ławce Kijka, tak?

[quote]super wyglądał faul Besoka na Hillu [/quote]

Tu chyba mnie nie było jeszcze.

[quote]bardzo dobrze wyglądały ingerencje Zamojskiego spod kosza w akcje na obwodzie [/quote]

Znany z tego jest, owszem, ale w tym meczu nie widziałem tego ani razu…

[quote]bardzo jestem ciekawy jak Ci megakolesie sypali by dacha Urlepowi bo widziałem już kilka razy tego kolegę, który dzisiaj był taki odważny w konfrontacji z w/w i wtedy  miał bardzo podkulony ogon [/quote]

Nie rozumiem, ale pamietam, ze kol. kol. Zamojski i Kowalski panu U. zawsze chętnie dachy dawali. Teraz chyba mniej mają sytuacji, bo niestety Wrocław Śląskowi nie sędziuje.

[quote]bardzo fajnie również wyglądała rozmowa Koralewskiego z Polatowskim i Pipanem po meczu … [/quote]

Błagam… 🙂 🙂 Nie wiem, o co chodzi (nie podsłuchiwałem), ale w sprawie w/w polecam definicję słowa 'oportunista' w jakimkolwiek słowniku. 🙂

[quote]W niedzielę było gwizdanie playoffowe (jak napisał SD – dopuszczające większy kontakt I SŁUSZNIE), ale po początku można było się zorientować co będzie gwizdane i tak było do końca meczu. Dzisiaj była kicha. Raz tak, raz inaczej. Po prostu nie ustali. I tyle. Mecz technicznie nie był jakiś strasznie trudny, nie było ciągłego masowania, nie było zapasów, nie było złośliwości. Oczywiście stawka jest ogromna ale przypominam, że 2 z tej trójki to międzynarodowi  a trzeci to 1ka.   

Dzisiaj wygrał PTS i kibole PTS narzekają na sędziowanie, moim zdaniem Anwil ma słuszne pretensje. Ale pewnie się nie znamy …

[/quote]

Clyde: o większosci Twoich sytuacji powyżej, kroków Pluty nie widziałem niestety (to chyba było po drugiej stronie boiska, zasłoniło mi coś). Co do ofensa Otasa, to rzeczywiście się zgadzam, ze to była kompromitacja sędziego, tyle, że to było w niedzielę…

Moim zdaniem był to bardzo dobrze sędziowany mecz, z kilkoma drobnymi błędami, bez znaczenia dla wyniku. El_D dziękuję za poparcie moich tez dowodami wideo. 🙂

Pabellko: Pomysł z sędziami z zagranicy uważam za kompletnie kretyński. Po pierwsze – skąd ich brać? Ani w Rosji (i okolicach), ani na Litwie, ani Łotwie, ani w Niemczech, ani Czechach, ani Słowacji, nie ma sędziów (choćby trzech), którzy gwarantują jakikolwiek poziom. Poza Niemcami mamy chyba najsilniejszą ligę w okolicy i co? Nagle sędziowie prowadzący na co dzień mecze na poziomie Znicza Jarosław mają być wyroczniami i lekiem na całe zło na poziomie Euroligi? Nie mówiąc już o jakiejś 'linii sędziowania' przez cały sezon, która nagle by się miała zmienić w półfinale na 'litewską'?

Po drugie – i ważniejsze chyba – tacy sędziowie byliby poza wszelką kontrolą. A już Piotr Dziurowicz pokazał, że najłatwiej jest skorumpować właśnie zagranicznego, bo ma to w pupie. Nie można go ukarać, odsunąć, zawiesić, bo sobie wraca na swoją Słowację i już.

Więc bez sensu. Nasi sędziowie (4 w Eurolidze) naprawdę nie są ostatnimi lapetami, tylko NIKT – z powodów oczywistych, wystarczy spojrzeć na ławki i za ławki i inspiracje się znajdzie – nie ma do nich zaufania. Trochę zaufania wystarczyłoby.

I jeszcze w tej sytuacji moim zdaniem, choć nie ja sędziów powinienem oceniać, na prośbę Pabellki – w formie zabawy – kto powinien gwizdać w półfinałach, czyli Top12 naszej ligi. I nie tylko chodzi tu o umiejętności (choć głównie chodzi), ale także o doświadczenie i autorytet. Kolejność alfabetyczna.

Bachański

Calik

Ćmikiewicz

Kowalski

Kotulski

Kudlicki

Lenczowski

Szczerba

Trawicki

Włodkowski

Zamojski

Ziemblicki

Łatwiej byłoby mi wybrać Top10, ale cóż… 🙂

Wg mnie, Ci panowie powinni w komplecie obsługiwać półfinały, także mecze Śląsk – Turów, i na dodatek mieć wolne z innych aktywności. A tymczasem Ziemblicki sędziował mecz Polonia – Kager.

KONIEC CYTATU

Zapraszam do komentarzy.

Półfinał w górę i w dół

Ależ się dzieję! Zapuściłem trochę bloga od trzech dni, w końcu jeździliśmy trochę i do Gazety Wyborczej się pisało… 🙂 Ale dzieje się, oj dzieje. Wszystkie cztery zespoły przeżywają podróże w górę i dół nawet podczas jednego meczu. Świetny play-off, choć nie chwalmy dnia przed zachodem słońca.

W drodze na mecz półfinału do Sopotu to piszę i spodziewam się co najmniej wielkiego widowiska. Bo przecież pierwsze spotkanie tej rywalizacji to było coś. Prokom pokazał wielką klasę, ale i Anwil spisywał się zacnie. W drugim meczu konsekwentnie stawiam na mistrzów, ale walka będzie straszna. Dla mnie +5.

Tymczasem w Zgorzelcu niespodzianka, bo za taką trzeba po pierwszym meczu uznać porażkę Turowa. 57:55 – to wynik godny walki najlepszych obron w lidze. Gratulować można Marcinowi Stefańskiemu, bo to co zrobił w atak w tym meczu (100 procent skuteczności, nawet za trzy punkty!) za często mu się nie powinno zdarzyć. A wyrwać taki mecze w play-off dzięki takiej grze – to potrafią naprawdę znakomici zawodnicy.

Wynik nieco zdziwił, zwłaszcza, że 22 punkty potrafił zdobyć Robert Witka. Ciekaw jestem, kto zatrzymał Thomasa Kelatiego, bo zaledwie cztery rzuty z gry wykonane przez tego zawodnika to naprawdę wyczyn Śląska. Niestety, tego nie widziałem, ale obiecuję moim czytelnikom, że to już się nie powtórzy. Jeśli nie będzie żadnych niespodzianek, powinienem już wszystkie mecze półfinału i finału zobaczyć w komplecie.

Jak pisałem, w drodze do Sopotu jestem, choć tym razem transmisji nie będzie. Ale zobaczyć przecież trzeba. W czasie meczu (o 18.25) zapraszam do Polsatu Sport na magazyn '4×10', którego gościem będzie (albo i był) 🙂 trener Polpharmy Starogard Tomasz Jankowski.

A już w sobotę kolejna transmisja – Anwil kontra Prokom we Włocławku. Ale do tego czasu zapewne jeszcze się usłyszymy. 🙂

PS. Typki na mecze mniej ważne: Polonia – Kager (+11), Kotwica – AZS (+8), Znicz – Unia (+32).

No to teraz wiosno pokaż, co masz :)

Półfinały czas zacząć!

Tym razem będą same cytaty. Do czytania moich typów zapraszam na stronę sport.pl.

Do obejrzenia mojego 'występu' przed kamerą, zapraszam tamże. (Uwielbiam to ostatnie słowo). 🙂

A niedługo – mam nadzieję już rano – powinnien się pojawić na stronie www.plk.pl specjalny podcast półfinałowy – czyli zapis dźwiękowy kolejnej rozmowy samochodowej Romański – Noculak. 22 minuty naszych 'mądrości'. Polecam!

I czekam na opinie.

PS. Ach no i jeszcze wypada pomyśleć chwilę, jakie mogą być pierwsze wyniki… Turów – Śląsk -7, Prokom – Anwil +17. 🙂

Końcówka ćwierćfinału

Ufff. Trzy dni mi zajęło dojście do siebie po ćwierćfinałach. 🙂 No, może przesadzam – gdyby nie historia z przyznaniem Polsce Euro 2012 miałbym sporo czasu. Ale naprawdę jest się z czego cieszyć.

Nie ma co udawać – Euro w Polsce pomoże nam wszystkim. Można tylko żałować, że Eurobasket 2009, który też będzie w Polsce, nie ma takiej mocy przyciagania. Ale to na pewno będzie wielka impreza, na którą także juz teraz się cieszę.

Ale wróćmy szybko do naszych baranów, czyli ligowej koszykówki. Ćwierćfinały skończyły się bez cudów, Anwil jednak potrafił wygrać z Czarnymi, a Prokom nie dał szans Polpharmie. Obaj pokonani mogą czuć się dumni, bo zrobili wiele. Niektórzy śmieją się z tego, że w Słupsku piąte miejsce po zeszłorocznym trzecim uznano za sukces. A ja uważam inaczej. Nie co roku musi być niedziela. Ale nie co roku też na pewno będzie w Słupsku tak fajny zespól jak w tym sezonie. Co więcej – uważam, że to się może już nie powtórzyć.

Kibice z Włocławka usiedli na mnie, żeby napiętnować słupskich za rzucanie butelek. Piętnuję. Skandaliczne zachowanie, w sposób oczywisty. Niektórzy mówią – zrozumiałe po błędzie sędziów. A ja mówię – STOP takiemu myśleniu. Jakkolwiek by nie było (a nie widziałem jak było, więc nie wiem) bicia po mordzie (nie miało miejsca, mówię na zapas), wykrzykiwania głupot czy rzucania czegokolwiek w kogokolwiek nic nie usprawiedliwia. I koniec.

Wątek sędziowski powraca uparcie zresztą w różnych momentach. Na przykład w Polpaku. Cenię sobie bardzo prezesa Stefana Medeńskiego, który zrobił wiele, bardzo wiele, wspaniałych rzeczy w życiu. Nie ośmieliłbym się nigdy w życiu oceniać, czy dobrze prowadzi swój kartonowy biznes, czy dobre decyzje podejmuje w klubie ze Świecia, albo czy podczas polowania umiejętnie układa lufę. Tymczasem Pan Prezes bardzo mocno wypowiada się o sędziach i ich decyzjach, w co drugim zdaniu dodając, że 'ja się na tym nie znam za bardzo'. Mimo to padły nawet słowa o klice rządzącej polską koszykówką.

Od dłuższego czasu marzę o tym, żeby sie umówić z jakimś z trenerów lub prezesów, którzy cały czas mówią o sędziach stronniczych i rządzących polską koszykówką, na sesję wideo, podczas której udowodnią mi swoje tezy. Naprawdę chciałbym w to uwierzyć, bo jakoś nie mogę. Chcę zobaczyć, że w meczu drużyny X sędziowie popełnili 10 lub więcej błędów na jej korzyść (gwizdków i nie-gwizdków). Nikt jakoś jednak nie chce mi sprawić tej przyjemności. Zachęcam. Warunki do uzgodnienia. 🙂

Bo w emocjonalne reakcje podczas meczów nie wierzę, że są obiektywne i pozwalają fachowo ocenić błędy sędziów. Nie wierzę także w efektowne, ale kompletnie oderwane od rzeczywistości, tyrady trenerów o tym, jak to ich zespół miał tylko 9 rzutów wolnych, a rywale 30, albo rywale mieli tylko 19 fauli a my 35. Przecież to normalne i często wynika ze sposobu gry! Trenerzy często podkreślają to specjalnie, żeby dać sędziom do myślenia, i jest to ich prawo. Świetnie to wykorzystuje często Andrej Urlep, robił to także Saso Filipovski i Kostas Flevarakis, więc mogę spokojnie uznać, że tak czynią wszyscy najlepsi trenerzy i to powód do chwały dla nich. Ale my – kibice i dziennikarze – nie musimy się na to nabierać. Ja zawsze odpowiadam na to – nie mówcie o liczbie fauli, tylko pokażcie mi na wideo konkretne złe decyzje. I tyle.

Dość o sędziach. Dla mnie wydarzeniem tego play-off jest jednak wyjazd trenera Gipsaru Andrzeja Kowalczyka do Zgorzelca. Trener Turowa Saso Filipovski zgodził się na prośbę Kowalczyka przez kilka dni pokazać mu swoje treningi i rozmawiać o tym, jak prowadzi zespół. Niesamowite, zwłaszcza to, że Kowalczyk (rocznik 1954) chce się uczyć od Filipovskiego (1974). Tylko w ten sposób polscy trenerzy mogą coś osiągnąć. A Słoweńcy – nie po raz pierwszy – pokazują, że potrafią się swoją wiedzą dzielić. Szkoda, że kilka lat temu nasi topowi fachowcy, zamiast reagować wrogością i ogłaszać, że 'z takimi zespołami to oni by też wygrywali' albo 'Maleszewski, Świątek, Zagórski – to są nazwiska, a kim jest ten Urlep', nie chcieli podglądać, jak to robią przyjeżdżający z zagranicy (np. wspomniany właśnie Andrej Urlep). Być może teraz byliby gdzie indziej. I nasza koszykówka też byłaby gdzie indziej.

Teraz to by było na tyle. Krótko wytypuję jeszcze mecze o miejsca 9-14: Kager – Kotwica +13, AZS – Znicz +17, Unia – Polonia -37.

I wspomnę o pólfinałach w telewizji. Wszystkie szczegóły są tutaj, na stronie plk.pl. Ważna informacja, od meczu 5 wszystkie spotkania będą w telewizji. Z pierwszych czterech – połowa. A więc łącznie 10 z 14 spotkań półfinału – to chyba rekord Polski, a także jeden z lepszych wyników w Europie. Wyłącznie ze względów kalendarzowych (żeby przerwy były równe) wyszło tak, że więcej meczów pary Prokom – Anwil będzie w TV4. Myślę, że to dobre informacje dla wszystkich kibiców koszykówki. Tylko siąść i oglądać.

Wiem już też mniej więcej (choć to jeszcze nie potwierdzone), jak będzie wyglądał finał DBE w telewizji. Mecze odbywać się będą w piątki i niedziele, a pokaże je TV4 w oba te dni. Zdaje mi się, że przy jednym wariancie finału (nie wiem tylko jakim, zależy to od długości trwania półfinałów) jeden z meczów byłby na żywo wyjątkowo w Polsacie Sport Extra. Szczegóły – we właściwym czasie.

Zaczynamy już jutro – w sobotę – w Polsacie Sport od meczu Turów – Śląsk (godz. 17). Gościem specjalnym transmisji będzie Robert Kościuk. W niedzielę o 15 w TV4 pierwszy mecz Prokom – Anwil.

A jeszcze dzisiaj, a może już jutro, typy na półfinały całościowe i próba analizy tego, co może się stać w sobotę i niedzielę.

Wiosna coraz piękniejsza

Rywalizacja koszykarzy Dominet Bank Ekstraligi w play-off może przyprawić każdego kibica kosza tylko o euforię. Wydawało się, że po niesamowitym wtorku (trzy dogrywki) nie może się zdarzyć coś jeszcze lepszego, a tymczasem niedziela była po prostu genialna.

Piszę te słowa wracając ciągle w podróży powrotnej ze Słupska, podróży zadziwiającej i ciekawej zarazem. O meczu Czarnych z Anwilem później, ale sama jazda samochodem ze Słupska do Warszawy (przy okazji dziękuję mocno i bardzo mojemu kierowcy!!!) toczyła się także w rytmie meczów. Najpierw niezastąpione Radio Gdańsk i Włodek Machnikowski, który z wdziękiem i językiem jak zawsze opowiadał o tym, co działo się w Starogardzie. A działo się niesamowicie! Włodek przegrał dopiero w samej końcówce drugiej dogrywki z serwisem o godzinie 19, ale kto mógł się spodziewać, że to się tak przeciągnie! Dzięki niemu z odległości mogłem przeżywać to co działo się w hali przy ulicy Olimpijczyków Starogardzkich, a okrzyk 'Prokom jest w półfinale!' po pierwszym niecelnym wolnym Harringtona na koniec czwartej kwarty (dopiero później reporter odkrył, że rzutów wolnych będą trzy, a nie dwa), przejdzie do annałów Radia Gdańsk. 🙂

Kiedy już zalesione wzgórza wokół Skórcza zabrały na dobre tę zasłużoną dla światowej radiofonii stację, pozostało śledzenie na stronie http://www.plk.pl rywalizacji Gipsaru z Turowem i Polpaku ze Śląskiem. Gipsar przegrał (a jednak!), a Polpak doganiał. Kiedy wóz dopadł do Grudziądza, było blisko remisu. Kiedy wjechał pod halę, był remis i sekundy do końca. Porzuciłem więc laptopa, żeby wbiec do hali licząc na dogrywkę. A zobaczyłem plątaninę ciał w czerwonych koszulkach leżących na znajomym kawowym dżentelmenie z numerem 20. I usłyszałem spikera, który mówił '…a więc Śląsk wygrywa ten mecz i całą rywalizację 3:0'.

Pech. 🙂 Akcja Deana Olivera była ponoć niesamowita, a piłka kilka razy odbiła się od obręczy, zanim wpadła do kosza. Niesamowite.

W obozie Polpaku oczywiście wszyscy narzekali na sędziów, ale chyba wszyscy – włącznie z Najważniejszym Prezesem – zrozumieją, że nie tędy droga. Po to w Śląsku są Oliver i Hamilton, żeby takie mecze wygrywać. W Polpaku zawodników tego formatu nie było. Kontuzja Nany też nie pomogła. Mcna rywalizacja dobiegła więc końca już po trzech meczach, choć każdy z nich był bardzo zacięty, mimo braku Hardinga Nany, który z gipsem na ręku paradował po meczu w hali w Grudziądzu krzycząc do piszczących na jego widok dzieci „Do widzenia", „Spokojnie" i „Dziękuję" – całkiem po polsku.

Pisków było wiele, bo to nie tylko ostatni mecz Polpaku w tym sezonie, ale i w ogóle pożegnanie z Grudziądzem. Jak potwierdza prezes Stefan Medeński od września Polpak przenosi się do nowej pięknej hali w Świeciu. A jak pisała ponoć lokalna prasa, Grudziądz powalczy o inny zespół z okolic. I słusznie, bo chyba warto by było, żeby koszykówka – może choćby II-ligowa, w tym mieście pozostała. To były świetne dwa lata dla DBE w tym mieście.

A w Słupsku? Stawiałem na +1 dla Czarnych i było blisko. Rywalizacja naprawdę jest przednia. Gdyby tylko słupszczanie mieli pomysł na ostatnią akcję, mogli wygrać i rywalizacja zrobiłaby się nerwowa dla Anwilu. Ale pomysłu – ani wykonania – nie było. Anwil wygrał i trzeba było zobaczyć hołubce radości w wykonani prezesa Zbigniewa Polatowskiego, żeby zrozumieć, jak bardzo ważne było to zwycięstwo dla Anwilu i jak bardzo docenia się we Włocławku klasę rywala. Ales Pipan w tym meczu był bardzo odważny i wygrał trudne spotkanie. Chwała mu za to.

Kilka innych myśli na temat tego meczu na stronie Sport.pl – jak zawsze. 🙂

Co dalej w dwóch parach?

Czarni – Anwil. Ducha może słupszczanom nieco zabraknąć, choć w to nie wierzę za bardzo, no bo niby jak. Niepokojące dla kibiców Czarnych powinno być za to na pewno to, że Anwil ciągle ma rezerwy w swojej grze. Nic ciągle nie wnosi do gry Pluta, a taka bessa nie będzie trwała w nieskończoność. W każdym momencie może wrócić do gry Jahovics, a on naprawdę wiele pomaga zespołowi. Więc choć piąty mecz we Włocławku byłby godnym zwieńczeniem świetnej rywalizacji, to stawiam w czwartym spotkaniu typ: -12.

Polpharma – Prokom.

Rozum mówi, że po takim wysiłku, jaki był udziałem obu zespołów w niedzielę, dzień później dość łatwo powinien wygrać lepszy zespół, czyli Prokom. Bo że sopocianie mają lepszych koszykarzy, chyba nikt nie ma wątpliwości. Ale Polpharma to zespół pełen entuzjazmu. Jeśli Kitzinger i Logan mogą rzucać po 20 punktów, a Okafor dominować pod koszami, to czemu nie mają tego samego powtórzyć raz jeszcze – pełni młodzieńczego entuzjazmu? Prokom ma starszych zawodników, zmęczonych na pewno mocno Dalmau i Slaninę, i niewiele pomysłów jak im ulżyć. Wygrana Polpharmy byłaby sensacją, ale – niech się dzieje – stawiam typ: +2.

Ach – i jeszcze. W środę kolejna kolejka walki o utrzymanie: AZS – Unia (typ +44), Znicz – Kager (+7), Kotwica – Polonia (-7), a już w poniedziałek awansem mecz Unia – Kager (-55), co bardzo mądrze gdynianie sobie zaplanowali.

A we wtorek na 18.25 zapraszam na magazyn koszykarski 4×10 do Polsatu Sport, gdzie wiele ciekawego o play-off, a gościem będzie Andrzej Kowalczyk. We wtorek także postaram się dowiedzieć ostatecznie, jakie mecze i kiedy będą pokazywane w naszych stacjach.