O tekstach kibiców po raz ostatni

Wpis o 'kolanach' wywołał burzę we Włocławku. Więc jeszcze parę zdań na temat.

Zaznaczam wyraźnie, że kompletnym przypadkiem było, że dwa razy napisałem coś o kibicach Anwilu. Nie uważam ich na pewno za najgorszych pod względem wulgarności w naszej lidze, zresztą w ogóle nie mam ochoty na układanie tego typu rankingów. Są oddani swoim koszykarzom i chwała im za to. Powiem więcej, uwielbiam ich za to oddanie. W pewnych aspektach są przykładem do naśladowania.

Ale czasami przesadzają i to grubo. Nie moją rolą jest wychowywać kibiców. Ale miałem myśl dotyczącą okrzyku 'na kolana' i ją tutaj wpisałem. Głównie dlatego, że kibicowski okrzyk, który W MOJEJ OPINII jest niestosowny i skandaliczny, zdecydował się lansować dziennikarz e-basketu. Po prostu uznałem, że skoro istnieje taki dziennikarz, który uznaje to za normę i wręcz lansuje, to trzeba już reagować.

Oczywiście, ten wpis mógł powstać po każdym innym meczu, w jakim padają okrzyki 'na kolana'. Wypadło akurat teraz i akurat we Włocławku. Może także dlatego, że lubię tam przyjeżdżać (pierwszy raz byłem na meczach barażowych z Górnikiem w 1992 roku) i często jestem. Na pewno częściej niż w Słupsku. Kto chciał to zauważył, że na podstawie tego zdarzenia nie wyciągałem żadnych wniosków, nie skazywałem kibiców na nic, ani nie żądałem żadnych kar czy przeprosin. Nie uogólniałem, że 'znów coś się zdarzyło we Włocławku', jak niektórzy piszący lubią podkreślać. Nie – to się zdarza wszędzie, a akurat wpadło mi w ucho we Włocławku.

Oburzenie braci brzytwowej i włocławskiej w ogóle uznaję więc za przesadne. Skoro jednak jest, wypada mi otwarcie i ostatecznie zaznaczyć, że:

– przy każdym 'wypierdaj', 'sędzia chuj', 'pedałek', 'miejsce na śmietniku' i tym podobnych wściekam się i burzę, bez względu na to, czy jestem w Słupsku, Włocławku, Wrocławiu, Sopocie czy gdziekolwiek indziej – i niestety zdarza się to w wielu halach;

– nazywanie włocławian 'Rumunami' uważam za skandal i skandowanie tego typu hasła we Wrocławiu jest po prostu idiotyzmem;

– nie lubię ogni tortowych, ale godzę się z tym, że ktoś zezwala na ich używanie w halach;

– nie będę układał rankingów hal ani wypisywał dokładnie po każdym meczu, ile razy i kto zachował się skandalicznie, w wielu halach jest z tym problem. Nie mam żadnego interesu ani zamiaru czepiać się Włocławka, ale jeśli znów coś ciekawego lub godnego uwagi się w Hali Mistrzów zdarzy, to będę o tym pisał. Obiektywnie.

W ten sposób mam nadzieję ten temat zamykam. Niech wszyscy krzyczą to, na co mają ochotę, ale jeśli byliby uprzejmi nie obrażać rywali ani ich nie poniżać, byłbym szczęśliwszy. Wszystkich kibiców koszykówki pozdrawiam i niech kibicują jak najgłośniej. Amen.

Wracamy do sportu.

O kolanach, czyli zapomniany gniew

Znów będzie o tym, że się czepiam kibiców we Włocławku. Ale akurat we Włocławku znów rzecz miała miejsce. Gdyby miała miejsce w innej hali, również bym o tym napisał.

Sprawa już lekko nieświeża, ale ciągle zapominałem siadając do komputera o tym wspomnieć. Mimo że przypominał mi o tym wcześniej w swoim dziele redaktor Paweł Gawinecki z serwisu e-basket.pl.

Chodzi mi dokładnie o następujący fragment:

„Przed końcową syreną w Hali Mistrzów rozniósł się krzyk „Na kolana, przed obliczem Pana!" – takie słowa z ust kibiców włocławskich były dziś jak najbardziej uzasadnione."

Otóż nie, Pawle Drogi! Nie były uzasadnione! Co więcej – były skandaliczne! Zaprzeczały istocie sportu, jaką jest szacunek dla rywala, zwłaszcza jeśli się z nim właśnie wygrało. Jeśli nie jest godzien podziwu, to jaki sens radować się z wygranej?

Upokarzanie przeciwnika jest obce sportowi i będę do upadłego walczył o to. Średniowieczny czy nawet starożytny zwyczaj, żeby pokonanego zmuszać do oddawania hołdu na kolanach, upokorzyć, zdeptać, za chwilę może i zabić – nie ma gorszego ciosu dla ludzkiej psychiki. W sporcie nie o to chodzi. Wykrzykiwanie takiego hasła, a już tym bardziej wychwalanie go w mediach, to po prostu zezwierzęcenie. Nakręcanie idiotycznej spirali, o którą w ogóle w sporcie nie chodzi.

Pomijając już fakt, że wygrana w meczu o nic, choć kompromitującym dla Prokomu, nie miała większego znaczenia. Uśmiechy sopockich kibiców po tym meczu, kiedy słuchali o padaniu na kolana, były całkiem słuszne.

Sam nie wiem, czemu ciągle podkładam głowę pod topór pisząc coś o kibicowskich okrzykach. Jakoś jednak nie mogę nie pisać. Nie można nie reagować, kiedy widzę, że nawet dziennikarz (a za takich chyba należy uważać korespondentów e-basket.pl) zapomina o tym, co w sporcie powinno się liczyć.

Szacunek, Panie i Panowie, szacunek dla rywala, zwłaszcza zwyciężonego!

Trzecia podsłona czyli jak wygrać u siebie

W tytule używam – oczywiście złośliwie – analogii do jednego z moich 'ulubionych' określeń pojawiających się w relacjach dziennikarskich. Co to jest tak naprawdę 'odsłona' chyba niewiele osób pamięta, ale za to wszyscy się puszą na używanie tego słowa. Zabawne. 🙂

'Podsłona' za to – tak mówił jeden z moich trenerów na zasłonę, co bardzo nas jako zawodników śmieszyło. W sumie, jakby o tym pomyśleć, to 'zasłona' jest równie zabawna. Amerykanie przecież stawiają 'ekrany'. Ale nie w tym rzecz…

A więc w trzeciej 'podsłonie' play-off w tym sezonie będziemy mieli cztery niedzielne mecze, w Słupsku, Grudziądzu, Ostrowie i Starogardzie. W poniedziałek ewentualne mecze czwarte, jest pewne, że na pewno odbędzie się spotkanie w Słupsku. Myślę, że nie tylko.

Warto przypomnieć w tym miejscu, że w ostatnich pięciu (!) play-offach nigdy zespół niżej rozstawiony nie wygrał w ćwierćfinale. Od 1992 roku (15 lat) zdarzyło się to tylko cztery razy (na 60 rywalizacji). Więc każdy ewentualny sensacyjny wynik to naprawdę wielka sprawa.

Popatrzmy na poszczególne mecze. Polpharma Starogard nieźle postawiła się w Sopocie w meczu drugim Prokomowi, ale co z tego, jeśli i tak wysoko przegrała. Trener Tomasz Jankowski słusznie postawił na trzech niskich graczy – to po prostu jego najlepsi zawodnicy (sory, Patrick). Słusznie też wyciągnął z lamusa Pawła Wiekierę, który co prawda w obronie gra już jak 35-latek (a warto przypomnieć, że ma lat 29), ale w ataku nadal coś potrafi wnieść do gry zespołu. Niestety, to wszystko na nic, bo Prokom – nawet bez Atkinsa – jest za mocny. Więc w trzecim meczu trudno będzie o mobilizację, ale aby godnie pożegnać się z sezonem, Polpharma powalczy. Stawiam na wynik -7.

W rywalizacji Gipsaru Stali Ostrów z BOT Turowem Zgorzelec jestem dziwnie spokojny, że na niedzielnym meczu się nie skończy. Oczywiście, jestem pewien, że Saso Filipovski świetnie nastroi zespół i początek meczu powinien być dla Turowa udany. Thomas Kelati naprawdę gra świetnie w tym play-off. Ale Gipsar u siebie w tego typu meczu będzie ciężki do zatrzymania. Rok temu w niesamowitym spotkaniu ostrowianie przegrali mecz trzeci u siebie z Polpakiem Świecie po dogrywce i teraz walka może być podobna. Moim zdaniem jednak Gipsar wygra. Stawiam +5, wygrana Gipsaru.

W Grudziądzu Polpak Świecie musi wierzyć w zwycięstwo nad Asco Śląskiem Wrocław, bo w obu meczach we Wrocławiuu te zwycięstwa nie były zbyt nierealne. Dla dobra Polpaku zawsze kombinujący (co pozytywne) trener Kostas Flevarakis chyba powinien powstrzymać się od eksperymentów ze składem. Mam także przeczucie, że niezłym ruchem byłoby postawienie jako na Polaka w piątce na Marcina Srokę. Czy zagra Harding Nana? To jest ważne pytanie, ale i bez niego Polpak ma szanse, jeśli punkty spod kosza zdobywać będzie Hernol Hall. A wydaje się, że Andrej Urlep go już dobrze rozpracował.

Ogółem zdaję sobie sprawę, że Urlep w tym meczu wiele zrobi, żeby koniecznie wygrać. I na pewno będą to pomysły dobre. Na wyjazdach jednak Śląskowi bardzo często brakowało gry w ataku. Czy tak będzie i teraz? Być może nie – w końcu po to są w zespole zawodnicy z NBA Dean Oliver i Zendon Hamilton, żeby w takich meczach dawać zespołowi pod 20 punktów.

Stawiam na straszliwą walkę i wynik w granicach 60 punktów, albo nawet mniej, ale wydaje mi się, że Śląsk – wbrew moim typom sprzed początku rywalizacji – jednak wygra. Kontuzja Nany to za dużo. Typ: -6.

No i wreszcie klu 🙂 tego wszystkiego, czyli rywalizacja Energa Czarni Słupsk – Anwil Włocławek. Po mocno wyczerpującym remisie we Włocławku w Słupsku będzie walka straszliwa. Pamiętamy wszyscy poprzedni rok i mecze Czarnych ze Śląskiem w ćwierćfinale, kiedy w czterech kolejnych meczach decydowały końcówki i trzy z nich wygrali Czarni. Tu może być tak samo. Jedna kontuzja kluczowego gracza w tej sytuacji może wiele zmienić. W wielką skuteczność Pluty i Jagodnika w Słupsku nie wierzę, ale jeśli zagra Gatis Jahovics, sytuacja Anwilu może być zupełnie inna. Najłatwiej byłoby tutaj nie typować, bo każdy mecz rozstrzygnąć może jakiś fuks w ostatniej sekundzie. Dla dobra widowiska stawiam jednak +1 dla Czarnych. O ileż ciekawiej byłoby wtedy w poniedziałek. I jaka szkoda, że niestety nie będę mógł zostać na ten mecz…

Na koniec dodam jeszcze jedno spostrzeżenie. 2:0 dla kibiców zespołu wygrywającego u siebie wygląda dobrze, ale łatwo, naprawdę łatwo, może się zmienić w 2:2. Trzecie mecze mogą dać wiele, jeśli tylko ma się wiarę. Czy panowie Flevarakis, Kowalczyk i Jankowski umieją ją zaszczepić swoim zawodnikom?

Zobaczymy już w niedzielę, a ja zapraszam na mecz w TV4 o 15 – Energa Czarni Słupsk – Anwil Włocławek.

Bezstrzelcowo czyli jak to jest z tym atakiem

Dwa dni zabrało mi zbieranie się i lizanie ran po meczu drugim Śląska z Polpakiem. Oj, ciężkie to było widowisko i to wcale nie dlatego, że typowałem, iż po dwóch meczach we Wrocławiu będzie 1:1. Nie było, choć Polpak walczył mocno. Zabrakło Hardinga Nany w dobrej formie, choć nie tylko, bo Śląsk po prostu w tej walce na twardości był lepszy w obu dniach.

Gra Śląska i Polpaku nie jest to koszykówka piękna, ale wynika to moim zdaniem nie do końca z nastawienia trenerów. Po prostu zejście się w jednym klubie dobrego trenera (a oba takich mają) z niskim budżetem tak właśnie się kończy. Trenerzy dobrzy wymagają od swojego zespołu świetnej zespołowej obrony, co wychodzi i jest skuteczne. A w ataku nie mają kim takich obron przełamywać, bo kreatywni, skuteczni i nieprzejmujący się obroną zawodnicy po prostu kosztują.

Umówmy się – drogich koszykarzy w obu tych zespołach nie ma. Ale może te mecze wyglądałyby lepiej, gdyby choć w jednym z nich był jakiś człowiek umiejący trafiać za trzy. Mecze w Orbicie wyglądały dzięki temu jak rozgrywane w małej ciasnej szkolnej salce, w której pod koszem nie ma w ogóle miejsca. W środę Śląsk trafił 5 z 16 trójek (chwała mu, że nie rzucał więcej), a Polpak – niby 10 – ale z 33 wykonywanych (9/18 za dwa). No tak to się wygrywać w play-off nie da.

W Śląsku są specjaliści od trójek, ale na przykład Aleksandar Dimitrovski co chwila się zmaga z jakimiś chorobami lub kontuzjami. Inni grają jakoś bojaźliwie.

Przy okazji warto się jednak rozprawić z jeszcze jednym stereotypem. Jeden ze znanych powszechnie bloggerów (ostatnio nieaktywnych) pytał mnie, czy nie brakuje mi w lidze jednego choćby trenera nastawionego ofensywnie. A ja pytam – kto to jest trener nastawiony ofensywnie? Blogger odpowiada, że na przykład Piero Bucchi, ale więcej przykładów nie podał. Moim zdaniem wszystkie zespoły nastawiające się niby na atak przede wszystkim grają szybko (co w ogóle nie zależy od obrony), a poza tym naprawdę dobrze bronią. Przykładem jest Phoenix Suns, którzy grają jak huragan na prerii i naprawdę mają świetnie zorganizowaną defensywę. Różnica w tym, że mają prostą taktykę w ataku i rzucają szybko. To bez problemu mogłyby robić także zespoły Flevarakisa czy Urlepa, gdyby tylko… miały jakichś strzelców.

W każdym razie rywalizacja we wszystkich trzech parach się według mnie nie skończyła. Słabsi w rozstawieniu będą w trzech przypadkach walczyli jak lwy w trzecich meczach, a w Słupsku to będzie po prostu kocioł. Na szczęście właśnie ten mecz będziemy pokazywać w TV4 w niedzielę o godz. 15.

Typki na ćwierćfinały – z małymi omówieniami – nieco później. Teraz tylko – pro forma – przewidywania na mecze o utrzymanie, które rozgrywane będą już w sobotę, a w Tarnowie nawet dzisiaj: Polonia – Znicz (+15), Kager – AZS (+11), Unia – Kotwica (-34).

Mecz sezonu we Włocławku

Tym razem nie będzie 'ufff', bo w miarę wypoczęty jestem. 🙂 Nawet nie dlatego, że drogi krótsze, a pracy mniej, ale dlatego, że wiosna nadeszła, a w koszykówce oznacza to play-off.

Uwielbiam play-off i kto twierdzi (patrz: Wydział Gier PZKosz, II liga plus cały świat piłkarski), że lepiej kończyć rywalizację po iluś tam kolejkach i liczyć tabelkę, niech jak najdalej trzyma się od sportów, które lubię.

We wtorek wybrałem się do Włocławka i dalibóg nie żałuję. Mecz sezonu! Cała hala na nogach, niesamowite akcje, wielkie emocje, niesamowite akcje (wsady, bloki!) – to jest koszykówka! No i sensacja – a jak się zwierzałem już nie raz – właśnie sensacje lubię najbardziej.

Oczywiście – zaraz odezwą się głosy, że typowałem 3:0 dla Anwilu. Tak było i nawet jest, bo ciągle nie chce mi się wierzyć, że ekipa Igora Griszczuka wygra tę rywalizację. Ale nie zmienia to faktu, że mam ogromny szacunek dla tego, co zrobili. To oni wygrali ten mecz, a kto będzie twierdził inaczej, myli się po prostu. Trzeba było zresztą zobaczyć, w jakim stanie fizycznym byli po meczu słupszczanie i zobaczyć z bliska gest Przemysława Frasunkiewicza tuż po końcowej syrenie. Tego samego Frasunkiewicza, którego dwa lata temu klub z Włocławka bezceremonialnie wyrzucił z pracy pod koniec stycznia, żeby wprowadzić do zespołu Dragana Vukcevicia. Było warto?

Dlaczego Czarni wygrali? Bo zagrali znakomicie w drugiej połowie – z determinacją i charakterem (co podkreślał Griszczuk po meczu, krzycząc niemal, że powtarza zawodnikom, że muszą mieć 'JAJCA'), ale przede wszystkim świetnie taktycznie i mądrze. To nie był przypadek, że żywiołowo grający zawodnicy Czarnych mieli sporo pozycji do rzutu lub zdobywali punkty spod kosza. Wiedzieli jak grać, wiedzieli, że trzeba mijać, a gdyby jeszcze trafiali wolne…

Obrona Czarnych też była na wysokim poziomie. Aleksander Kudriawcew (król kontry!) był cały czas naprawdę blisko Andrzeja Pluty i mówienie o jakimkolwiek 'słabym dniu' Pluty to nieporozumienie. To był świetny dzień Kudriawcewa, który to właśnie sprawił. To samo dotyczy Gorana '5-20 z gry' Jagodnika. Znakomicie męczonego przez Frasunkiewicza, który nawet w końcówce założył Słoweńcowi w sytuacji 1×1 piękną czapę pod koszem. Otis Hill też był dobrze pilnowany, ale grał niesamowicie. Jednak w dogrywkach nie tylko Evaldas Jocys świetnie go odcinał od piłek, ale na dodatek niscy gracze genialnie pomagali w obronie, przechwytując piłki. Naprawdę świetnie grał Miah Davis, którego statystyki (17 punktów, 6 zbiórek, 8 asyst, 4 przechwyty, 0 strat) są genialne, ale jeszcze genialniejsza była jego gra.

Klucz moim zdaniem – Czarni dostali pozwolenie na bieganie. Wynikało to ze świetnej obrony, ale także z tego, że nie było w końcu zatrzymywania kontr semaforem z ławki trenerskiej. A Davis, Kudriawcew, Frasunkiewicz, Barlett – uwielbiają biegać.

I na koniec jeszcze jedno hasło o grze Czarnych – 1/22 za trzy Anwilu to nie przypadek. Nie widziałem całego meczu (spóźnienie), ale w tych fragmentach, które widziałem, nie było żadnego rzutu Anwilu za trzy z wolnej pozycji.

Z drugiej strony parkietu zadziwiająca była bierność trenera Anwilu. Hill moim zdaniem powinien dostawać piłki tak długo, aż do pilnowania go Griszczuk musiałby wysłać jako najwyższego dostępnego gracza Jakuba Chmielewskiego. Nic z tego nie miało miejsca, a co więcej, Pipan zdjął Hilla na kilka minut w końcówce czwartej kwarty i w połowie drugiej dogrywki. Nie mam pojęcia czemu, może karząc go za to, że jego rozgrywający nie potrafili mu podać piłki. Dla Nikoli Otasevicia, który – o zgrozo – tego dnia był lepszy niż Chris Thomas (open your eyes, Chris!), mam tylko te kilka słów – patrz na Otisa!

Włocławski Pan Pi nie reagował także, gdy Frasunkiewicz w pełni w kluczowych momentach korzystał z tego, że krył do ciężki Seid Hajrić, albo gdy niscy gracze Czarnych mijali Gorana Jagodnika. Uczyli mnie, że trener ma kombinować, co z tym zrobić, a tymczasem meczu uciekał Anwilowi przez palce… a trener czekał. Osobiście średnio wygląda moim zdaniem komunikacja (i nie chodzi tylko o język) trenera z zawodnikami Anwilu, co właśnie w takich momentach jest kluczowe.

Z drugiej strony obserwacja Griszczuka, który głosem duszonego wilka unosząc się nad ziemią, obsobacza swoich zawodników do godnych pochwał nie należy, ale – ten człowiek ma pomysły. Jedną z kwart zakończył pięknie rozrysowaną akcją, po której z anwilowców zostały tyczki slalomowe, a Omar Barlett zawisł na koszu po pięknym wsadzie. I tak dalej, i tak dalej. Czarni wiedzieli, co chcą tego dnia zrobić, a gdyby jeszcze więcej trafiali za trzy (albo choć mniej bez sens rzucali z dystansu), to byłoby jeszcze lepiej dla nich.

Tak czy owak, mecz trzeci w Słupsku wiele powie o tej rywalizacji, choć ja twierdzę, że jest dokładnie tak samo ważny jak czwarty. Na ten trzeci zapraszam głównie dlatego, że mamy być w Słupsku z kamerami TV4 w niedzielę. Na pewno będzie warto.

I jeszcze jedno – do wszystkich obserwatorów play-off koszykarzy apeluję, z wielu powodów: DOŚĆ ROZMÓW O SĘDZIACH! To jest play-off, wielka koszykówka, wielkie emocje i z tego co na razie widzę – i wiem z doświadczenia – na ogół sędziowie nie mają żadnego wpływu na to, kto awansuje dalej i kto zostanie mistrzem. Tymczasem 3/4 dyskusji w necie o ćwierćfinałach jest o tym, kto ile miał fauli i z czego to wynika. Bzdury! Zajmijmy się sportem. Jeśli ktoś z was na podstawie wideo (bo przecież nie w hali) pokaże, że sędziowie tendencyjnie mylili się w jedną stronę – pierwszy rzucę kamieniem. Ale krew mi się burzy, jak po świetnym wtorku czytam dyskusje tylko o sędziowaniu. Zwłaszcza we Włocławku, gdzie było bardzo dobre, a tylko raz brwi mi się niosły, gdy po rzucie wolnym w końcówce (chyba I dogrywki) Seid Hajrić odepchnął rywala (chyba Jocysa) i wyprowadził Anwil na prowadzenie. Chciałbym to zobaczyć na wideo, ale na szczęście (dla sztuki!) nie miało to żadnego znaczenia dla wyniku – czy była to decyzja dobra czy nie.

Dodatkowy aspekt tej sprawy – promocja koszykówki bardzo nam jest dzisiaj potrzebna, a jeśli osobom mniej zorientowanym (np. sponsorom i telewizjom) wmówimy, że i tak o wszystkim decydują sędziowie, to za rok-dwa będziemy mieli ligę na poziomie tej piłkarzy ręcznych. Bo na zawodników lepszych niż przysłowiowy Dejan Becin i Jason McLeish nie będzie nikogo stać.

Typowalniczo

No to jeszcze w takim razie typki skrócone na dzisiaj. (Panie i Panowie typerzy dziennikarscy – uzupełnię klasyfikację może jeszcze dzisiaj!)

Prokom – Polpharma. Mówią, że Atkins nie wraca – przynajmniej na razie. Ja tam średnio w to wierzę, a poza tym w pierwszym meczu to będzie bez znaczenia. Ale mecz może i powinien być ciekawy. Jednak – teraz – bez sensacji. Typ: +13.

Turów – Gipsar. Mecz pierwszy zaskoczył. A z tego co wiem o życiu, zaskoczenie może być tylko raz. Gipsar jest mocny, ale tego dnia według mnie nie powinien tego udowodnić. Typ: +17.

Śląsk – Polpak. Transmisja w Polsacie Sport o 18.30. W pierwszym meczu, z tego co widziałem i słyszałem, była niezła walka. W końcu play-off. Rzut Friera na koniec z połowy trafił w obręcz, uau. Wczoraj słabo zagrali Nana i Frier, w tego drugiego nie wierzę, ale w tego pierwszego – tak. Więc spodziewam się kolejnego odcinka filmu '300' – czyli rzeźni. I wygranej Polpaku. Typ: -5.

Anwil – Czarni. O tej parze więcej wyżej. Jeśli Czarni są w stanie wygrać dzień po 50-minutowym maratonie, to chyba widzę ich od razu w finale. A ponieważ ich tam nie widzę (jeszcze! w niedzielę mogą mnie przekonać…) to stawiam na Anwil. Typ: +13.

Mecze o utrzymanie: Kager – Unia (+34), AZS – Polonia (-8), Znicz – Kotwica (+11).

Ach – i jeszcze jedna sprawa, związana z telewizją. Transmisje z ćwierćfinałów. Oczywiście, nie byłoby problemu, żeby pokazać coś nie tylko ze środy i niedzieli, ale także z wtorku i poniedziałku, ale: 1. i tak jest więcej niż bywało, 2. siatkówkę ogląda ponad 400 tysięcy widzów, koszykówkę… mniej. 🙂 Niestety. Oglądajcie, a będzie Wam dane, to pewne. Szefowie Polsatu Sport czym jak czym, ale oglądalnością kierują się zawsze.

Do zobaczenia na boiskach!

 

Już nie zasadniczo

Mecz dwóch potęg chyba nikogo nie zawiódł… To, co w drugiej połowie zrobił z mistrzami z Sopotu Anwil Włoclawek, musi budzić podziw. Był remis, a skoñczyło sie na 32-punktowej porażce Prokomu… I tylko dzięki temu mecz o nic stał sie nagle meczem ze znaczeniem.

Nie mam bowiem wątpliwości, że ten wynik bedzie miał znaczenie, kiedy zespoły wejdą na boisko w półfinale, ewentualnym oczywiście, w który jednak głęboko wierzę. Wystarczyło popatrzeć w oczy Dalmau lub Slaniny, kiedy Prokom tracił szanse na wygraną… Można było też porozmawiać z koszykarzami, którym na pewno nie było to obojętne. Oni na pewno zdają sobie sprawę, że wielki mistrz nie ma prawa przegrywać w takim stylu…

No i nie do przecenienia jest także to, co takie zwyciestwo da Anwilowi. Grali bez Hilla, Jahovicsa i Bocevskiego, a jednak wygrali pieknie… To da im siłę, a siła jest w tym zawodzie na pewno potrzebna. Anwil wygląda po prostu świetnie. Prokom ciągle ma dużo lepszych zawodników, ale walka w półfinale naprawdę może być pasjonująca. Przypominam, że w poprzednich latach głównym problemem zespołu trenera Urlepa (wtedy) był brak zawodników, którzy pod presją potrafili zdobywać punkty. No to teraz Pipan takich zawodników ma.

Mecz we Włocławku na pewno więc nie był bez sensu, czego obawiać się można było. Czekam na powroty Atkinsa (wróci?), prawdziwego Pacesasa (czy to coś zmieni?), Nordgaarda (odetchnie trochę Hukić). Tylko w tych powrotach (nie tylko na boisko, ale do formy) jest szansa Prokomu, bo obecnie trener Kijewski ma dwa problemy. Pierwszy – słabość na obwodzie, bo choć Dalmau, Slanina i Hukić są najpewniej najlepsi w Polsce na swoich pozycjach, to jednak we trzech siedmiomeczu nie uciągną. Drugi – ma za dużo graczy pod koszem, którzy nieustannie są zdenerwowani, niedocenieni i nieszczęśliwi. Widać to nie tylko po ich twarzach, ale i w ich grze.

W każdym razie wynik 100:68 pozostanie w kronikach – jako klęska Prokomu tuż przed play-off. Na boiska DBE wracamy już we wtorek. W poniedziałek na stronie http://www.sport.pl (także w formie wideo) oraz tutaj, podsumowanie rundy zasadniczej i moja subiektywna zapowiedź play-off. Zapraszam i życzę miłych… wolnych dni. 🙂

Tuż przed kolejką 26

Koniec rundy zasadniczej Dominet Bank Ekstraligi już tylko o dzień. Niestety, nie można powiedzieć, żeby były to mecze pasjonujące… Walkę o miejsca 1-4 zakończyliśmy już w niedzielę i – wbrew moim pobożnym życzeniom – żadnych niespodzianek na szczycie nie było. No cóż, walczę o to jakoś, żeby walka o mistrzostwo była ciekawa (choćby typami), ale Prokom jak był mocny, tak jest.

W 26. kolejce oprócz walki o utrzymanie, która jakoś w ogóle mnie nie pasjonuje, będzie też rywalizacja o miejsca 5-7. Czarni Słupsk grają z Turowem i oczywiście wygrają, bo zespół ze Zgorzelca nic fascynującego w tym meczu nie zdziała. W tej sytuacji mecz Polpak Świecie – Gipsar Stal Ostrów będzie o to, kto chce grać ze Śląskiem. No właśnie, a może ktoś chce grać z Turowem, czyli chce przegrać? Zobaczymy – a raczej nie zobaczymy – w Grudziądzu. Mój typ – Polpak wygrywa, bo nie kombinuje.

Nie ma się więc co specjalnie rozpisywać na temat nadchodzących meczów, poza tym, że należy wytypować wyniki. Moim zdaniem:

Czarni – Turów +15

Polpak – Gipsar +16

Polpharma – Polonia -6

AZS – Unia +37

Kager – Kotwica +9

Śląsk – Znicz +4

Anwil – Prokom +17

Ten ostatni mecz w Polsacie Sport o godz. 17.30 w czwartek.

Skoro o Polsacie Sport mowa, to wieści na razie nieoficjalne są takie, że z ćwierćfinałów uda się pokazać dwa lub trzy mecze, ale później powinno być ciekawiej. W półfinałach w telewizji powinno być 11 z 14 meczów (minimum 9), a w finale – oczywiście wszystkie siedem. Zadowoleni? To oglądajcie, trzeba pokazać lidze siatkarzy, że nasze mecze też są oglądalne.

I jeszcze na koniec 'affaire Okafor'. Strona e-b prezentuje filmik z awanturki z udziałem Okafora w meczu z Turowem, po której Nigeryjczyk został wyrzucony z boiska. Prawdą jest, że ostatnio jest jakiś nerwowy, ale co tutaj nadawało się na dyskwalifikację?? No i faul w ataku też, hmmmm… ciekawy. 🙂 Zresztą sami zobaczcie…

 

Prokom ciągle i znów

Ufff… To nie szczeście! Za to właśnie się płaci siedem milionów euro. Takie wnioski mam po obejrzeniu (fajnie się to robi w domu na kanapie przed telewizorem, już zapomniałem to uczucie) 🙂 meczy Czarni – Prokom. Sopocianie męczyli się z dobrze grającym zespołem ze Słupska, ale w końcu wygrali i na pewno nie był to przypadek. Mają w zespole klasowych koszykarzy, a moim zdaniem nawet szkoda, że trener Kijewski tak późno się zorientował, jak świetnymi zawodnikami są Hukić i Besok. To oni wygrali ten mecz dla Prokomu, nie tylko zdobywając punkty, ale przede wszystkim wiedząc, co chcą zrobić na boisku. Asysty i zbiórki Besoka w tym meczu były nie mniej ważne niż jego punkty!

Z kolei Czarni mają system, entuzjazm, koncepcję obronną i świetnych widzów (nie wspominając o coraz większej liczbie reklam na parkiecie), ale brakuje im gwiazd na końcówki. Frasunkiewicz, Jocys i jeszcze raz Frasunkiewicz w ostatnich akcjach mogli odmienić ten mecz, ale nie trafiali. To nie szczęście! Za takich, którzy w takim momencie trafiają, płaci się właśnie setki tysięcy euro.

Kolejka 24 – dość ekspresowa – już za nami. Poza wynikami zwróciły moją uwagę wypowiedzi trenera Kowalczyka, który nieco zagubił się na konferencji w Gdyni. Zależało mu na wygranej Kagera? 🙂 No, na jego usprawiedliwienie trzeba wytłumaczyć, że firma wysyłająca smsy z wynikami meczów tym razem grubo się pomyliła, obwieszczając światu wynik meczu Unia – Anwil 91:55. Ale spiskowa teoria dziejów znów triumfuje, a ja tego nie lubię. Może niech Gipsar coś wreszcie wygra, bo nawet jak uda się wcelować w Turów czy Śląsk (sam nie wiem, czego chce Kowalczyk), to w końcu i tak trzeba będzie wygrywać. A gracze Gipsaru chyba trochę zapomnieli jak to jest…

W sobotę i niedzielę kolejka numer 25. Rzućmy okiem, co nas czeka…

Kotwica Kołobrzeg – Anwil Włocławek. Nasz mecz telewizyjny (zapraszam do Polsatu Sport w sobotę o 17). Może być niespodzianka, ale czy Kotwica w końcu zagra nie tylko nieźle, ale po prostu dobrze? Rafał Bigus kontra Otis Hill – ciekaw jestem jak Amerykanin poradzi sobie z naprawdę wielkim rywalem. No i nie należy zapominać, że ponad trzy miesiące temu (z innymi trenerami) Kotwica jednak wygrała we Włocławku. Typ: -10.

Gipsar Stal Ostrów – AZS Koszalin. No właśnie – wygrywajcie, a potem kombinujcie. AZS ma jeszcze teoretyczne szanse na play-off i ciekawie by się zrobiło, jakby tu wygrał. Typ: a co mi tam, -5.

Unia Tarnów – Kager Gdynia. Nawet nie grają w Tarnowie… Typ: -37.

BOT Turów Zgorzelec – Polpharma Starogard. Turów jest wciąż mocny, ale Polpharma ma bardzo gorącą sytuację. Nawet bez Harringtona poradziła sobie z Polpakiem, więc może… Nie, chyba jednak nie… 🙂 Typ: +13.

Prokom Trefl Sopot – Asco Śląsk Wrocław. Hit kolejki – w TV4 w niedzielę o 15. Jak już mówiłem tutaj, coś czuję, że Śląsk będzie mocny w tym meczu. Spodziewam się też popisów Zendona Hamiltona, który ma już za sobą wystarczająco dużo treningów u Urlepa. Typ: -5.

Polonia SPEC Warszawa – Polpak Świecie. Ciężki mecz do wytypowania. Zespół ataku kontra ekipa stawiająca na obronę. Polpak potrzebuje wygranych i moim zdaniem ich obrona popsuje humory warszawiakom. Typ: -7.

Sokołów Znicz Jarosław – Energa Czarni Słupsk. Ciekawe, ciekawe. Daleka droga dla Czarnych, a Znicz w coraz lepszej formie. Nie wiem, co by tu było niespodzianką, więc typuję spokojnie – na wygraną zespołu Miodraga Gajicia. Typ: +7.

No więc zapowiada się bardzo ciekawe granie. A więc w drogę – do Kołobrzegu. Do zobaczenia na ekranie!

Jestem rozczarowany

Ufff. Oczywiście rozczarowany meczem na szczycie rozegranym w niedzielę. BOT Turów Zgorzelec nie dał rady kompletnie nawet postraszyć zespół Prokomu Trefla Sopot. Niedobrze, choć oczywiście nie dlatego, że mam coś przeciwko kolejnemu tytułowi dla sopockiej armady Kijewskiego. Po prostu w tegorocznym wiosennym (piękna wiosna, prawda?) play-off chciałoby się, żeby było ciekawiej niż dotąd. Jest szansa na większą liczbę transmisji telewizyjnych (w pierwszym tygodniu play-off – w środę, sobotę i niedzielę), jest półfinał do czterech zwycięstw (znów!)… A jeśli dominacja Prokomu będzie taka jak w niedzielę, to… słabo…

Więcej myśli o meczu na szczycie, który jak wiadomo typowałem bardzo źle (-4), znalazło się jak zwykle w tekście niedzielnym w „Gazecie Sport" .

No ale już za godzinę następna kolejka, więc wypada trochę wytypować.

Kager – Gipsar Stal. Chyba ostatnia szansa na uratowanie twarzy dla Kagera, ale i Gipsar musi wygrywać, bo ósme miejsce coraz bliżej. Stawiam na gości, choć podobno ma nie zagrać Nate Erdmann. Ale tak naprawdę żaden wynik nie zdziwi. Typ: -10.

Anwil – Unia. Typ: +56.

Turów – Sokołów Znicz. Turów nie sięgnął po zwycięstwo w Sopocie, ale u siebie powinien być lepszy. Choć czuję, że Znicz powalczy w tym meczu. Do czasu. Typ: +17.

Polpharma – Polpak. Mecz telewizyjny (Polsat Sport, 18.10 – choć beze mnie, Marcin, Mirosław i Bartek dadzą radę!). No i chyba ostatnia szansa dla Polpharmy na uniknięcie Prokomu w ćwierćfinale. Ale trudno stawiać na starogardzian. Ciekawy mecz, wyczuwam dogrywkę! 🙂 Typ: -4.

AZS – Polonia SPEC. Ciekawy mecz, wstęp do walki o utrzymanie. Polonia zaczęła grać lepiej, ale w Koszalinie wygrywa się cieżko. Typ: +7.

Asco-Śląsk – Kotwica. Trener Chudeusz z Kotwicy lubi grać ze Śląskiem, ale tym razem nic z tego. Typ: +13.

Energa-Czarni – Prokom-Trefl. Clou kolejki (także w czwartek w Polsacie Sport o godz. 18) – mecz, który wiele wyjaśni. Trudno nie stawiać na Prokom, choć Czarni zaskoczyli w tym tygodniu zwalniając Darrella Tuckera. Rezygnacja tuż przed play-off z dobrego zawodnika to zawsze porażka klubu i trenera, choć podobno Tucker ostatnio był mocno niesforny. No cóż. Typ: -5.