Ufff. (Tak a propos – 'ufff' na razie zostaje – powstało jako wyraz tego, że pisanie na blogu odbywa się w krótkich chwilach oddechu i wypuszczania powietrza z płuc – kiedy te chwile będą częstsze, 'ufff' zniknie – a jeśli to dla kogoś wiocha i prowincja, nie mam nic przeciwko – w końcu jestem z prowincji…).
Wracając do rzeczy. Już po Zakopanem. Mistrzami polski dziennikarzy w koszykówce (turniej Dominet Media Cup pod patronatem Prokomu) zostali znów koledzy z Życia Warszawy, czego im gratuluję, zwłaszcza, że wygrali po niesamowitej akcji w ostatniej sekundzie. Z zespołu Krakowa na pewno może być dumny Honorowy Organizator Zdzisław Sroka, objawieniem turnieju na pewno był rookie Aleksander Gurgul, który wniósł życie do zespołu z Dawnej Stolicy. Ale jednak nie dali rady.
My na miejscu ósmym – reprezentacja Warszawy walczyła do końca o miejsce piąte, bo z mistrzami nie mieliśmy żadnych szans. Jednak po 'karnych' przegraliśmy z TVP (nie trafiłem, cholera!), a po złej decyzji sędziów straciliśmy szansę na wygraną z Gdańskiem. Piszę 'złej', bo wspólnie z sędziami doszliśmy na spokojnie po meczu do wniosku, że jednak po faulu na mnie ostatniej sekundzie meczu, kiedy rzucałem zza połowy, powinny być trzy rzuty, a nie dwa. Mógłbym doprowadzić do remisu, a tak drugi celowo spudłowałem, dobitki nie było i skończyło się dwupunktową porażką.
Dwóch naszych zawodników w ostatniej chwili się wycofało, jeden wyjechał w trakcie, najlepszy odniósł w ostatnim meczu kontuzję, a potencjalną nową gwiazdę zespołu oddałem do ekipy polskikosz.pl, bo wydawało mi się, że będzie nas zbyt wielu… A skończyliśmy w pięciu… No cóż, jako menedżer spełniłem się słabo.
Ale Zakopane już za nami. Więcej informacji na stronie oficjalnej turnieju. Teraz jestem w drodze do Słupska, gdzie dzisiaj (w sobotę) serwujemy przystawkę przed daniem głównym sezonu zasadniczego, czyli niedzielnym meczem Prokom – Turów. Oj będzie się działo! Najpierw więc kilka słów o pozostałych meczach 23. kolejki.
Energa-Czarni Słupsk – Kotwica Kołobrzeg. Ten mecz w Polsacie Sport o 18. Chyba wróci Rafał Bigus i pozostali chorzy tydzień temu w Zgorzelcu. Ale czy to coś pomoże Kotwicy? Dobry wynik w Słupsku może odmienić nie tylko wynik końcowy Kotwicy, ale obu zespołów. Czarni jednak są coraz lepsi. Typ: +15.
Gipsar-Stal Ostrów – Anwil Włocławek. Niestety, ze względów technicznych nie mogliśmy pokazać tego spotkania w sobotę, a szkoda. Ciekawy sprawdzian dla zespołu Andrzeja Kowalczyka, który zaczął się niestety przesuwać w dół tabeli. Walka będzie na pewno wyrównana, ale stawiam na rosnący wpływ klasy klasowych zawodników Anwilu na losy świata. 🙂 Typ: -9.
Sokołów-Znicz Jarosław – Polpharma Starogard. No właśnie, zobaczymy z czego są zrobione oba zespoły. Znicz z Miodragiem Gajiciem, który na razie zaimponował wygraną nad Prokomem, może pójść na fali w górę tabeli. Polpharma Tomasza Jankowskiego ma ostatnio problem, bo przegrywa mecze, które powinna wygrywać. Głównie dlatego, że słabo gra Patrick Okafor. Ciekawe starcie. Stawiam jednak na gości. Typ: -10.
Unia Tarnów – Asco-Śląsk Wrocław. W Tarnowie trener został prezesem i szuka nowego trenera. Tylko się uśmiechnę. 🙂 Typ: -55.
Polonia-SPEC Warszawa – Kager Gdynia. Kager poprzegrywał minimalnie ostatnio wszystkie ważne mecze i nie wiem, czy ma jeszcze moc, żeby odwrócić sytuację w tym sezonie. Ale są i złe informacje: jeśli Polonia wygra ten mecz, Kager będzie tylko o dwa punkty od miejsca spadkowego! Niesamowite. Typ: +7.
Polpak Świecie – AZS Koszalin. Po wygranej w Starogardzie AZS ma jeszcze szansę namieszać, ale musiałby pokonać kolejny zespół wyżej notowany na wyjeździe. Jakoś jednak w to nie wierzę, ale może znów chłopaki Konieckiego mnie przekonają? Typ: +16.
No i na koniec został nam szlagier. O meczu Prokom-Trefl Sopot – BOT-Turów Zgorzelec nieco więcej. Przede wszystkim to, że w lidze siatkarzy najlepszy jest BOT-Skra Bełchatów, a w lidze piłkarskiej faworytem do mistrzostwa niemal pewnym staje się BOT-GKS Bełchatów. Czy ekipa ze Zgorzelca wysunie się po niedzielnym meczu (godz. 15, także w TV4) na czoło ligi koszykarskiej? To byłby niezły numer.
Dlaczego tak może się stać? Bo w Turowie praca jest planowa, sens gry stały, sposoby niezmienne i raczej niewiele tych 10 koszykarzy znad granicy i ich trenera może zaskoczyć. Ja to cenię i myślę, że może to mieć znaczenie.
Czemu jednak w Pucharze Polski Prokom wygrał spokojnie? Nie, nie przez sędziów, jak twierdzą niektórzy. Po prostu ma o wiele lepszych koszykarzy i choć prowadzeni oni są metodą zupełnie inną, mniej planową i z gorszą komunikacją z trenerem, to jednak w wyrównanej końcówce ich doskonałe – nie do zatrzymania – akcje mogą być decydujące. Czy jednak będzie równa końcówka?
Dodam jeszcze, że wszelkie statystyki z całego sezonu przy takim meczu tracą sens. To, co dobre na Polonię czy Kotwicę, nie sprawdzi się w Sopocie. Więc choć jak zwykle grafiki porównujące oba zespołu będą gotowe na transmisję, nie przywiązywałbym do tego większej wagi.
No i wreszcie na koniec: nie wierzę kompletnie, że któryś z zespołów ten mecz odpuści. Tu nieważne jest, co było dotąd i nawet nieważne jest, kto zajmie pierwsze miejsce po rundzie zasadniczej, choć ja grając w Sopocie nie chciałbym zbyt wiele podróży do Zgorzelca w ewentualnym finale odbywać, zwłaszcza w obliczu siódmego meczu finału. Ważne jest, (dla Prokomu) żeby Turów zapamiętał, że w Sopocie nie wygra; (lub dla Turowa) żeby Prokom wiedział, że mamy na nich sposób. Ta wiedza jest nie do przecenienia przed ewentualnymi pierwszymi dwoma meczami finału, które – jak uczy doświadczenie – w zasadzie decydują o wszystkim.
Bez względu na to, w jakich składach zagrają oba zespoły (kontuzje?), typuję +4 dla Turowa po brzydkim, ale pasjonującym meczu. Choćby dlatego, żeby w play-off było jeszcze ciekawiej niż zapowiada się, że będzie.