Walka z szóstą rano (cz. 1)

Ufff. Ciężkie dni za mną, więc chwilę nie pisałem. Chciałem w związku z tym podziękować wszystkich, którzy tu i tam (to znaczy gdzie indziej) mnie popędzają do pisania. Miło.

Wytłumaczę tylko po części, że od czasu kiedy wydajemy Magazyn Koszykarski 4×10 w Polsacie Sport, tydzień skrócił mi się znacznie i czasu brakuje na to i owo. Dodatkowo w tym tygodniu w ramach wspominanych już wcześniej Nowych Obowiązków w http://www.gazeta.pl (pozdrawiam Strembola i JKŚ) udało mi się zaliczyć dyżur rozpoczynający się o szóstej rano. Dla mnie to jest rozpacz na kółkach. Taka pora, ech… Lekko wybiło mnie to wszystko z rytmu życia, były też inne huczne wydarzenia, o czym na razie Sza i Oversa! 🙂 Więc tak wyszło. Ale dzisiaj odrabiam część zaległości. 🙂 No i co ciekawe, okazało się, że wpis za długi, więc dzielić go trzeba. 🙂 🙂 🙂

Kryzys w Prokomie

Oczywiście tematem tygodnia są porządki, albo jak kto woli – bałagan, w Prokomie Trefl Sopot. Oczywiście, moje ulubione forum szaleje, ale są powody. Fakty są proste – trener Eugeniusz Kijewski wyrzucił z pracy rzucającego Justina Hamiltona i swojego wiernego II trenera Jacka Winnickiego. Na razie nikt ich nie zastąpił (Hamiltona nie można, Winnickiego – jak?!). No i wszyscy się burzą i szemrzą. Kibice szykują jakąś akcję protestacyjną podczas meczu z Unią. Będzie gorąco.

Najpierw cztery uwagi ogólne.

1. Nie znam żadnych tajnych szczegółów tej sprawy, jedynie dokładnie ją prześledziłem w mediach. Moje myśli są tylko myślami.

2. Niedawno sam namawiałem trenera Kijewskiego do pokazania, kto w zespole Prokomu rządzi. Więc w sumie się nie dziwię, że coś takiego miało miejsce. Kłopot w tym, czy trener Kijewski pociągnął za właściwe sznurki.

3. Czy ktoś sobie wyobraża np. Huseyina Besoka i jego pół miliona euro (czy innych talarów) kontraktu na przyszły sezon w Pucharze ULEB lub co gorsza FIBA? Nie ma mowy – Prokom po prostu musi wygrać w Polsce i tyle. Jeśli nie wygra, co robi się możliwe – będzie bardzo źle.

4. Zdecydowanie uważam, że decyzje w sprawie Hamiltona i Winnickiego są szokujące. Zdecydowanie uważam, że wszystkim nam należy się szansa, żeby się przekonać, co by było, gdyby ktoś inny niż Pan Trener Eugeniusz Kijewski poprowadził Prokom Trefl Sopot. Nadszedł na to najwyższy czas i to gdzieś koło roku 2005. Ale… no właśnie, nie byłbym sobą, gdybym nie miał jakiegoś 'ale'. Ale o tym poniżej.

No to po kolei:

Odejście Justina Hamiltona. Najlepszy niski obrońca w zespole wydalony, ponoć z wielką furą pieniędzy na do widzenia, i od razu przytulony przez Pamesę Walencja. Nic dziwnego. Dobry zawodnik i chyba nie jakiś wariat, który robi kłopoty. Koledzy z zespołu mówili mi, że się w ogóle nie odzywa całymi dniami. Czy to źle? Nie wiem, może miał niewerbalny wspólny język z trenerem… 🙂 Ale poważnie – z Pacesasem, Atkinsem, Dalmau i Slaniną na obwodzie Prokom stąpa po kruchym lodzie. Jedna kontuzja w play-off rodzi wielki kłopot. Kibice pytają, kto teraz pokryje Kelatiego, Olivera czy Plutę? Ja odpowiadam, każdy z wyżej wymienionych poza Pacesasem. To są zawodnicy światowego formatu i nawet jeśli na światowym formacie bronią przeciętnie, to jest i tak poziom ponadpolski.

Wracając do Justina. Ja bym go wolał mieć w zespole. Jeśli więc chodziło o pokazanie, że nikt nie jest bezpieczny w tej drużynie (jak mówił w naszym '4×10' Leszek Karwowski), to było paru innych kandydatów do pomachania na do widzenia. Moim zdaniem dużo lepszych.

Choć tak naprawdę to winny jest sam Kijewski. Zmontował taką ekipę, która chcąc nie chcąc musiała się poczuć niezadowolona. 12 graczy chcących grać po 30 minut, to 360 minut, czyli o 160 za dużo. Tu musiały być konflikty i to było jasne już przed sezonem. Tak umierają bajki o konieczności posiadania 12 równych graczy w Eurolidze. Wywalając Hamiltona, trener Kijewski sam zrobił z siebie mniej zdolnego z braci Grimm.

Odejście Jacka Winnickiego. Dla mnie to szok jeszcze większy. Pomijam już nawet głęboką, fatalną nielojalność wobec wiernego – jak się wydaje – współpracownika. (A w sporcie moim zdaniem lojalność to absolutnie priorytet). Wygląda to po prostu na strzał samobójczy. Prokom z Kijewskim to w latach 2000-2003 zero tytułów mistrzowskich. Prokom z Kijewskim i Winnickim to w latach 2003-2006 trzy mistrzostwa. Liczni świadkowie mówią, co nie było nigdy zarzutem wobec Kijewskiego, że Winnicki był bardzo aktywny w czasie treningów i przygotowań do meczów (wideo), a nawet niewidomy w słuchawkach chyba w czasie meczu widział jego rolę przy ławce. W ostatnich kilku sezonach wiele było sytuacji w zespole, w których rola Winnickiego i jego wpływ na taktykę była bardzo pozytywna i oczywista.

Z drugiej strony od kilku lat spotykam Jacka Winnickiego przy różnych okazjach koszykarskich i jest dla mnie oczywiste, że nie jest to człowiek arcysympatyczny, z którym spędziłoby się dwa miesiące wakacji żeglując między koralowymi rafami. Jego charakter i jego prawo. Tak jednak było od zawsze i raczej nie zmieniło się ostatnio. Podnoszenie w czasie sezonu, że odejście Winnickiego oczyści atmosferę to jakaś bzdura. Nie jest to przecież cyborg z wgranym na stałe programem komputerowym, ale żywy człowiek, którego zachowanie jego szef może kontrolować. Ludzie potrafią się zmieniać, pod odpowiednim kierownictwem.

A poza tym, nikt nie powiedział, że trener musi być sympatyczny. Ważne, żeby był fachowcem. I chyba tylko w zespole o tak rozluźnionych zasadach pracy w zespole, jakim jest teraz Prokom, jest możliwe, żeby trudny charakter drugiego trenera mógł stanowić temat numer jeden.

Kto będzie nowym asystentem? Pacesas zaprzecza, żeby była taka możliwość, że on. Może więc któryś z legendarnych (dla mnie przynajmniej) trenerów z Litwy, którzy pracują w Prokomie z młodzieżą? A może Jacek Łączyński? Albo Jan Jargiełło, ceniony przez prezesa Wierzbickiego, kiedyś trener mistrza Polski Wybrzeża Gdańsk (lata 70.). Też pracuje w klubie. Opcji jest wiele i wcale nie uważam, żeby te wymienione powyżej były bez sensu. Ale czy wniosą oni tyle do gry Prokomu co Winnicki?

Ja jeszcze namawiam raz jeszcze trenera Kijewskiego do zrobienia przy tej okazji porządków na ławce. Obok głównego trenera powinni siedzieć asystenci. Nie bez powodu ci z innych zespołów coś notują w czasie meczu i ciągle są ze sobą w kontakcie. Nie bez powodu w Turowie, Śląsku, Anwilu, Kagerze i Polpaku jest ich więcej niż jeden i są to na ogół młodzi ludzie pełni pokory i chęci do pracy jednocześnie. Nie bez powodu lekarze, kierownicy, dyrektorzy, prezesi, kierowcy i inni mistrzowie garniturów siedzą w innych zespołach W NAJLEPSZYM WYPADKU na końcu ławki, a najlepiej na trybunach. I nie bez powodu faceci w krótkich spodenkach (lub dresie) są nazywani zawodnikami i raczej do prowadzenia zespołu podczas meczu wtrącać się nie powinni.

W całej tej historii Winnickiego i Hamiltona pozostaje jedna jeszcze możliwość. Że stało się coś, o czym kompletnie nic nie wiemy. Coś poważnego, po czym trener Kijewski musiał wywalić na bruk obu panów. To możliwe, ale… zaprzecza temu reakcja szefów klubu. Którzy na pewno o czymś takim by wiedzieli i nie mówiliby wtedy, że odejście panów H i W to dla nich tragedia. (Choć chyba o panu W tego nie mówili, nieważne…) 🙂

Co dalej? W sumie moim zdaniem najwięcej zależy od tego, czy trenerowi Kijewskiemu, pod coraz większą presją – na własne życzenie! – pracującemu, uda się zapanować nad wzburzonym wokół niego morzem. Kamienne twarze na konferencjach prasowych nikogo nie mylą, ani on tam być nie chce, ani dziennikarze (w większości!) jego tam nie chcą. Zawodnicy – to samo. Działacze – co zadziwiające – coraz głośniej przyznają temu rację w mniej lub bardziej nieoficjalnych rozmowach. Kibice szaleją. Jeśli to się nie uspokoi, każda sytuacja meczowa, zła zmiana, kilka niecelnych rzutów, od razu będzie powodowało reakcje łańcuchowe. Kijewski na to nie może pozwolić.

Więc ma dwa wyjścia:

1. albo teraz pokaże klasę (i nie nabijam się wcale), taką zwyczajną, ludzką, a także trenerską – czyli wykona kilka spektakularnych ruchów trenerskich (zmieni akcenty w zespole, zapędzi zespół do pracy, postawi odpowiednie założenia przed zespołem i będzie je egzekwował), porozmawia z zawodnikami (wreszcie!), znajdzie role odpowiednie dla najważniejszych (czyli sprawi, że przynajmniej połowa zawodników nie będzie nieszczęśliwa – teraz nieszczęśliwi są wszyscy), a także wreszcie (na boga!) doceni rolę Pi-Aru, udzieli jakiegoś mocnego wywiadu, w którym NA POWAŻNIE wytłumaczy się z zarzutów i nie będzie się schylał i uśmiechał, tylko mocno powie, co chce zrobić;

2. albo schowa się znów do mysiej dziury i będzie liczył na to, że skłócona ekipa samą siłą umiejętności koszykarskich to wszystko wygra.

Ja polecam jednak wyjście 1 i nikt mnie nie przekona, że Kijewski teraz może zrobić nic.

Oczywiście, prezes Krauze, który sam o tym przecież decyduje, może zmienić teraz trenera i mam wrażenie, że nie tylko całe Trójmiasto, ale i Rumia, Reda i Krokowa na to czekają. Tylko co to da? Na pewno to niepopularny teraz pogląd, ale wbrew wszystkiemu odradzałbym taki ruch. Po pierwsze, kto za niego? Niektórzy odpowiedzą, ktokolwiek! Ale to nieprawda. To jest naprawdę trudny zespół, to są czołowi europejscy zawodnicy, zmian w składzie robić nie można, więc trzeba tęgiego fachowca, a skąd go wziąć? Daję słowo, że Mariusz Karol, Jarosław Zyskowski, Jacek Gembal, ani nawet Mirosław Alojzy 🙂 sobie z nim nie daliby rady, choćby razem zjedli tysiąc kotletów.

Po drugie, jest dość późno jeśli chodzi o sezon, najbliższy miesiąc Prokom spędzi w rozjazdach (mecze gra co trzy dni!) i nie ma kiedy trenować, a potem jest już play-off, w którym już w ćwierćfinale można trafić na morderczy Anwil. Zmiana dla zmiany? Dla uspokojenia kibiców? Chyba nie warto i uważam, że Kijewski – ale zreformowany Kijewski – powinien skończyć ten sezon.

Dla kibiców Prokomu, którzy już od miesięcy nie zajmują się koszykówką tylko – za przeproszeniem – gderaniem, istnieje tylko jedno wyjście – dymisja 'Kijka'. Ja nie bajdurzę o wynikach, które go bronią (choć nie da się zaprzeczyć 1. miejscu w lidze i awansowi w Eurolidze), ale mówię raz jeszcze – nie teraz. Jeśli macie dość gadania Waszego trenera o tym, co mu przeszkodziło w wygranej, dobrej grze itp., to nie wpędzajcie jego następcy w sytuację, w której będzie musiał mówić to samo. Bo nie da rady przygotować tego zespołu na nowo. Można było zmieniać miesiąc temu, nawet dwa, ale nie teraz.

Za to dziwię się, że tak potężny specjalista od Pi-Aru – jakim na pewno jest Ryszard Krauze – nie umie sobie poradzić z taką zawieruchą jaka jest wokół jego trenera. I jak w ogóle może do tego dopuścić, żeby nazwa jego firmy padała w tak złych kontekstach. (Choć może w sąsiedniej Arce Gdynia mają większe kłopoty, czy Prokom nie był tam wtedy przypadkiem sponsorem, kiedy Wojciech W. z Jackiem M. kręcili lody?). Aż mi się nie chce wierzyć, że Pana BigRysia aż tak bardzo jego mistrzowski klub nie interesuje…

Walka z szóstą rano (cz. 2)

Uciekająca piłka sędziego Włodkowskiego

Krótko o awanturze o brak Polaka podczas meczu Polpharma – Anwil. Chyba już wszystko na ten temat powiedziałem gdzie trzeba i gdzie nie trzeba. Żadnego faulu technicznego być nie powinno, Anwil ma rację, ale mam nadzieję, że żadnego powtarzania meczu nie będzie, bo co jest winna Polpharma, że komisarz się zgubił. Dodam tylko jedną rzecz – na powtórce naszej transmisji zobaczyłem, w jakim momencie poszedł sygnał od stolika, że coś jest nie tak. Dokładnie w chwili, kiedy sędzia Dariusz Włodkowski podawał właśnie piłkę kozłem do Grega Harringtona (żeby rzucił wolnego)! A zgodnie z przyjętymi przez PLK zasadami, techniczny się należy, gdy piłka jest żywa (tak mówi się w przepisach) lub gdy weszła do gry (to wersja dla ludzi). A wchodzi, gdy sędzia daje ją do dyspozycji zawodnika. Tymczasem tutaj Włodkowski uciekającą już piłkę złapał ponownie, bo usłyszał sygnał.

Podsumowując, gdyby sygnał poszedł sekundę później, nie byłoby afery, bo Włodkowski nie złapałby piłki, miałby ją już Harrington i techniczny byłby uprawniony. A tak komisarz Sołtysiak ma pecha, że sędzia Włodkowski umie łapać piłki, które już wyrzucił. 🙂

Goran Jagodnik i jego kop

W magazynie 4×10 w Polsacie Sport pokazaliśmy, co stało się w końcówce meczu w Starogardzie. Ostre starcie Zbigniewa Marculewicza z Goranem Jagodnikiem skończyło się upadkiem Słoweńca, a ten leżąc kopnął dość mocno rywala w nogę. W sumie nic wielkiego, choć dla mnie znów szokujące. I wcale nie jest to kolejny etap mojego czepiania się Anwilu, bo uprzedzając zarzuty przypominam, że pisałem po wielokroć nieprzyjemnie o Goranie, kiedy grał w Prokomie i pisałbym kiedy grałby w jakimkolwiek innym zespole. Choć faceta lubię, bo to dobry koszykarz i miły gość.

Dlaczego teraz znów się czepiam? Oczywiście ta akcja miała wyjątkowe walory telewizyjne (i tylko dlatego ją wyeksponowaliśmy), ale jest kolejnym zdarzeniem w łańcuszku pod tytułem 'Gorana nerw po porażce'. Nie wiem, czy wszystko pamiętam, ale w nerwowych końcówkach przegranych wkurzony Jagodnik już:

1. faulował Plutę wchodząc na boisko z ławki

2. zbyt mocno zaatakował Nagysa, powodując jego kontuzję

3. no i teraz kopał Marculewicza

Mam jeszcze wrażenie, że coś mi umknęło, ale po prostu nie pamiętam… Przypomnicie. 🙂

Czy ktoś może pilnować Gorana, żeby coś znów głupiego nie zrobił, kiedy mecz się kończy? Bo jak naprawdę się wkurzy, to może być jakaś katastrofa.

Czy powinien dostać jakąś karę? Chyba najszybciej od klubu, bo to naprawdę wstyd tak reprezentować Anwil.

Blog o Unii (odcinek 237)

Ktoś mi zarzucił, że ciągle piszę o Unii Tarnów, ale daję słowo – denerwuje mnie ten temat. Liga nam się poprawiła znacząco pod względem wypłacalności, a tu taki bobek (no bo nie rodzynek przecież…). Prezes ligi Janusz Wierzbowski w środę znów pogroził tarnowianom, że wyrzuci ich z ligi, jak nie zaczną się rozliczać z dawnych spraw. I słusznie, choć nawet jeśli zdarzy się cud i Unia się rozliczy, powinna zbankrutować na karach za niepełne składy na meczach (bo ma zgłoszonych i aktywnych 9 graczy, a trzeba mieć 10). Czekam na tak samo odważny ruch, kiedy okaże się za kilka dni, że Unia nic nie robi, żeby oddać kasę, którą zalega.

Rozliczenie z typków

No i może jeszcze na koniec rozliczę się z moich własnych typów na poprzednią kolejkę. Nie, żebym się chwalił, ale przy okazji wspomnieć można o tym czy owym.

Energa Czarni – AZS, typ +9, wynik +14. Czyli prawie zgodnie z przewidywaniami, choć AZS mnie trochę zawiódł, zwłaszcza, że mówimy tu przecież o derbach. Tak przy okazji, kibice obu klubów mają się 'ku sobie', krzyczeli sporo, coś tam palili (ech, ja tam nie lubię, ale niech już wam wszystkim będzie), ale – daję słowo – nie słyszałem żadnych wulgaryzmów. To tak oczywiście a propos zupełnie niczego. 🙂

Sokołów Znicz – Polonia SPEC, typ -9, wynik -9. Ha! Pójdę trochę w górę klasyfikacji Ligi Typerów. Dokładne trafienie to oczywiście fuks, ale Polonia gra coraz lepiej, choć właściwie nic do gry nie wniósł Ryan Lorthridge.

Kotwica Kołobrzeg – Unia Tarnów, typ +28, wynik +25. Właściwie nieważne, jak wszystkie mecze Unii.

Polpharma Starogard – Anwil Włocławek, typ +7, wynik +5. A już podejrzewano mnie o złośliwość w stosunku do Anwilu. Ale tak to właśnie widziałem i tak to w końcu wyglądało. Polpharma zasługuje na brawa, zwłaszcza, że zabrakło tego dnia bodaj jedynego zawodnika w tym zespole trudnego do zastąpienia, czyli Andrzeja Misiewicza, jedynej prawdziwej trójki w zespole. Niby starogardzianie nie powinni sobie poradzić z Goranem Jagodnikiem, ale ten poradził sobie ze sobą sam. No i Anwil, całkiem nieźle grający tak przy okazji, znów ma kłopot…

Prokom Trefl Sopot – Gipsar Stal Ostrów, typ +15, wynik +1. No i znów nie doceniłem armady Kowalczyka. Szkoda mi jednak, że Gipsar po prostu nie wygrał tego meczu.

Asco Śląsk Wrocław –  Kager Gdynia, typ +11, wynik +3. Kager ma w sobie wielki potencjał. Obejrzałem spore fragmenty tego meczu i gdynianie wyglądają naprawdę dobrze. W odróżnieniu od nowych nabytków Śląska, które na razie po prostu nie wyglądają. Śląsk jednak był lepszy, a meczy uratował Dimitrovski. Znów wrocławian przeceniłem, ale to się już nie powtórzy. 🙂

BOT Turów Zgorzelec – Polpak Świecie, typ +5, wynik -10. A napisałem po przecinku, że Polpak może sprawić niespodziankę. Lubię ten zespół, ale nic by go nie uratowało, gdyby Turów nie rzucał za trzy tak tragicznie (2/22). Oczywiście okazało się, że winni są sędziowie, których zgromił na konferencji prasowej trener Turowa Saso Filipovski. Oj, nieładnie… Trener po czterech porażkach w sześciu ostatnich meczach ma najmniej prawa do takich teorii, idących w pomówienia. Tym bardziej, kiedy przegrywa ostatnią kwartę 9:26.

Zapowiadając

I na koniec zapraszam do kolejnych moich aktywności. W sobotę i niedzielę kolejne transmisje. Będzie Polonia Warszawa kontra Turów Zgorzelec (jestem bardzo ciekaw tego meczu) w sobotę o godz. 13 w Polsacie Sport. Pytacie co to za pora, a ja odpowiadam: z Pucharem Ekstraklasy piłkarskiej, (wyjątkowo w weekend granym) na pewno nie wygramy, zwłaszcza na oglądalność. W niedzielę o 15 w TV4 – rzućcie okiem! – walka o ósme miejsce czyli mecz Kager Gdynia – Anwil Włocławek.

Zapraszam też do głosowania na pierwsze piątki meczu gwiazd DBE we Wrocławiu. Mecz 3 marca w Hali Ludowej, z tego co wiem to Dominet Bank w tym roku wyjątkowo mocno stawia na show. To będzie do zobaczenia w Polsacie (nie Sport), czyli miejmy nadzieję, że rzuci okiem wielu widzów. W sobotę o 14.45 to chyba niezła pora na koszykówkę. A głosować można jeszcze tylko do niedzieli.

Zapraszam też na stronę Mistrzostw Polski Dziennikarzy, które już za miesiąc! Regulamin zawodów już opracowany.

Ale do następnej kolejki DBE to jeszcze chyba zdąże wrócić. Chyba, że będzie znów szósta rano… 🙂

PS. Jako bonus, niekoszykarski, coś co mnie rozwaliło właśnie. 'Przemowa sejmowa' z konkursu TVN24 (Szkło kontaktowe) w wykonaniu Amelki – pod tym linkiem film numer 6. [cholera, nie umiem tego niestety wkleić tutaj]. Genialne! 🙂 Amelka rules!

PS2. Jeśli są dalsze uwagi do magazynu 4×10 w Polsacie Sport, zapraszam do komentarzy! Powtórki jeszcze w czwartek o 11 i w piątek o 15.

No to po okienku

Ufff. No i skończyły się nam transfery! Wielkich sensacji w ostatnim dniu nie było, przynajmniej na miarę zgłoszenia Eda Scotta i Joe Crispina dwa lata temu tuż przed dedlajnem (niektórzy twierdzili, że nawet po)… Ale i tak niektóre transfery są dość ciekawe.

W ten weekend najbardziej oczekiwany będzie na pewno debiut Zendona Hamiltona. Śląsk ostatecznie usunął z zespołu Glena Elliotta (ciekawe, że nikt inny w Polsce się po niego nie zgłosił, moim zdaniem to niezły grajek do zespołów na dole tabeli), więc pola manewru nie ma żadnego. Albo 'Zenon' albo nikt. Z tego co pamiętam 'Zenon' nigdy aniołkiem nie był, miał na pewno ogromny talent, ale w ostatnich latach częściej kolekcjonował drzazgi z ławek NBA niż grał. Bodaj jeden sezon tylko w karierze (po 1999 roku) rozegrał taki, że coś grał. Czy to będzie miało znaczenie? Zobaczymy. To na pewno kandydat na wielką gwiazdę DBE.

Niektórzy wypominają mi, że moje 'źródła' zapowiadające trzy nowe nazwiska w Śląsku zawiodły. 🙂 Na tym właśnie polega uroda tajnych źródeł i plotek blogowych (w 'GW' bym tego nie napisał). Gdyby to była pewna informacja, zapewnie źródło nie chciałoby być anonimowe. 🙂 Więc myślę, że można nad tym przejść do porządku dziennego. Cieszą się kibice Fona, Dimitrovskiego czy Jancikina, bo przynajmniej ich nikt nie zastąpił. Życzę szczęśliwego życia z 'przechodzącym przemianę' Brandunem Hughesem…

Do końca tygodnia tematem ciągle jest też Unia Tarnów. Prezydent miasta pan Ścigała rzucił wszystkie siły, na piśmie zgromił nawet szefów klubu, przyznając, że zaczynali sezon nie mając zabezpieczenia na resztę rozgrywek. Mam takie poczucie, że grupa ludzi pod jego skrzydłami robi dokładnie to samo. Tarnowa obecnie nie stać na koszykówkę w DBE, a jeśli nawet stać, to z powodów formalnych (zakaz transferów) do końca sezonu będzie to zespół ostro przegrywający. Czy sztuczne podtrzymywanie przy życiu prywatnej spółki o tragicznej sytuacji finansowej (bankruta dosłownie) jest zgodne z polityczną poprawnością i politycznymi zasadami, jakimi powinni rządzić się samorządowcy?

Plotka, tym razem dość dobrze potwierdzona, mówi o tym, że Prokom (sam nie wiem, firma czy klub) zdecydował się pomóc tarnowianom i ma im dać 300 tys. zł. Nie wiem, czy to w ogóle nie powinno być zabronione (konflikt interesów rywalizujących ze sobą klubów!), a na pewno jest niestosowne. W interesie mocnych klubów w tej lidze powinno być to, żeby słabsi znikali, a nie, żeby trzeba było tłuc się na drugi koniec Polski, żeby wygrywać 50 punktami. Naprawdę, nie widzę w tym żadnego interesu dla mistrzów Polski. A przyzwoitość? Pomoc koledze? Owszem – ale przecież sam prezes Kazimierz Wierzbicki mówi wiele razy o tym, że to musi być liga zawodowa i profesjonalna, oparta na założeniach biznesowych.

Wracając do Tarnowa. Jeśli ta spółka ma się uratować, powinna przestać generować koszty (czyli przestać grać), a zacząć budować biznesplan, na podstawie którego za pół roku – po spłacie długów – zagra w I lub II lidze. Na pewno prezes Roman Ludwiczuk pomoże, deklarując miejsce w tej klasie rozgrywkowej, a jakby co – dzika karta (źródło shelken) do I ligi kosztuje 25 tys. zł. A miejsce wolne w I lidze będzie – po Unii. Proponuje więc negocjacje z PZKosz, a nie wydanie 200 czy więcej tysięcy złotych na granie bez sensu.

I – jeszcze jedno – ponoć padł argument, że zawodnicy się będą ogrywać i potem zagrają w Unii w niższej lidze lepsi. Nie wiem, kogo ma to dotyczyć, bo na pewno nie Serbów i Toree Morrisa. Może Kruka i Hajnsza, którzy też raczej uciekną pierwszym pociągiem po sezonie? Jeśli nie ich, to kogo? Bacika, Zycha i Uriasza? Po pierwsze niewiele pograją, a po drugie, czy rzekome wychowanie trzech 19-latków jest warte wydania 200 tys. zł?? Bez sensu.

I jeszcze jeden argument – ani z Legii, która pięć lat temu miała podobną sytuację, ani z Noteci rok temu nie wypłynęli żadni wybitni 'ogrywani' zawodnicy. Z Legii w ekstralidze jest tylko Karol Dębski, który jednak w ogóle nie gra w Polpaku. Z Noteci został głównie Maciej Raczyński, ale on wcale nie jest inowrocławianinem i zapewne i tak by się przebił. Legia obecnie gra w II lidze, do dziś nie ma pieniędzy, a Noteć zbankrutowała, a zastępujące ją (do dziś nie wiem jakim prawem) w I lidze Sportino nie korzysta w ogóle z zawodników 'ogrywanych' rok temu.

Ufff. Sporo o Unii, ale to okazja, żeby przemyśleć kilka spraw związanych z naszą ligą. Dobrze, że prezes PLK Janusz Wierzbowski powiedział jasno – pokażcie swoje długi, pokażcie ile macie zgromadzonych pieniędzy – i jeśli to się nie zrówna do zera, to nie gracie.

No i na koniec typy na ten weekend:

Energa Czarni Słupsk – AZS Koszalin

Nasz mecz telewizyjny (Polsat Sport w sobotę o 18.00). Sporo czasu miał ostatnio trener Arkadiusz Koniecki, żeby wprowadzić swoje porządki w zespole, więc spodziewam się równej walki. No i to derby są, przyznam, że pierwszy raz będę na meczu Słupsk – Koszalin, jest ponoć gorąco, mam nadzieję, że bez przeginania. Typ: +9, choć uważam, że AZS ma spore szanse wygrać.

Sokołów Znicz Jarosław – Polonia SPEC Warszawa

Ważny mecz dla obu zespołów, bo to one mogą walczyć ze sobą o utrzymanie. Jeden mecz wygrała już Polonia, która właśnie ze Zniczem rywalizowała o Bartka Sarzałę. Nowi zawodnicy Polonii (Carr, Szybilski, Lortridge, Sarzało) wiele wniosą do i tak już solidnego zespołu (Alijevas, Walker, Reynolds, Przybylski, Łączyński) i myślę, że obecnie jest to lepsza drużyna. Dlatego… Typ: -9.

Kotwica Kołobrzeg – Unia Tarnów

Żarty… Go Hubert, go! 🙂 Typ: +28.

Polpharma Starogard – Anwil Włocławek

Drugi mecz telewizyjny (TV4 w niedzielę o 15.00) i chyba przełomowe spotkanie dla obu zespołów. Kto wygra, psychologicznie i punktowo bardzo się zbliży do czwórki. Ja jestem ciekaw, jak zagrają przeciwko sobie bardzo podobni gracze: Patrick Okafor kontra Otis Hill oraz Iwo Kitzinger kontra Andrzej Pluta. No i czy Polpharma ma kogoś na Gorana Jagodnika. Będzie się działo! Typ: +7.

Prokom Trefl Sopot – Gipsar Stal Ostrów

Kolejny mecz Mistrza-W-Rozsypce, którego wynik zależy od podejścia psychicznego graczy. Gipsar ma wielu zawodników, ale czy 'zaskoczą' oni w Sopocie? Rok temu tu wygrali, ale to pamięta chyba tylko Andrzej Kowalczyk. W Prokomie zadebiutuje Rafał Frank. Ile zagra minut? Czy pokaże, jak ważnym jest transferem? Ja stawiam na liczbę >5. 🙂 Typ: +15.

Asco Śląsk Wrocław – Kager Gdynia

Co mecz, to ciekawa historia. Debiutuje 'Zenon' i zobaczymy, z czego jest utoczony. No i Hughes – przeciwko Eldridge'owi. No cóż, u siebie Śląsk dla Kagera powinien być nie do ugryzienia. Typ: +11.

BOT Turów Zgorzelec – Polpak Świecie

Wynik powinien być gdzieś w granicach 57:55. 🙂 Oba zespoły stawiają na obronę, Polpak sporo ćwiczył ostatnio, bo nie grał w Pucharze Polski, więc zobaczymy, co potrafi… Nowi gracze – Howard Frier i Donald Williams mnie nie powalają, nie wiem, czy będą lepsi niż Moss i Hamilton. Zobaczymy może już w Zgorzelcu. A miał tu (w Polpaku) być podobno Chudney Gray… Typ: +5, bezpiecznie, ale Polpak może zrobić niespodziankę.

Jak widać nie udało mi się w tym tygodniu napisać „Podręcznika Subiektywnego Optymizmu", ale może mecze w ten weekend spowodują znów jakieś reakcje i zmobilizują mnie. Z zaległych tematów leży też odłogiem 'afera' Johna Amaechiego… Tak, wiem, teraz piszę sam do siebie, ale właśnie po to jest ten blog. 🙂 W końcu 'piszę, bo zapominam'… 🙂

Czy Unia z martwych wstanie? (plus okienko)

Dzisiaj ostatni dzień okienka transferowego (choć to właściwie nie okienko, ani nawet nie okno, ale co najmniej drzwi, a może nawet i brama). Czyli od 16 lutego do końca sezonu żadnych nowych zawodników zgłaszać nie wolno (poza wychowankami) i wreszcie będzie spokój z dywagacjami transferowymi (nie żebym ich nie lubił)… A także wreszcie będę mógł zamknąć przygotowywany od kilku miesięcy w formie książkowej Basket Guide, czyli wydawnictwo ze wszystkimi zespołami DBE, które powinno być w sprzedaży już podczas meczu gwiazd!

Ale o tem potem, a teraz o Unii. Denerwuje mnie sytuacja w Tarnowie, gdzie trwają bezsensowne próby reanimowania tego nieżywego klubu. Jak się dowiaduję, prezes Piotr Sumara już się poddał i gdzieś zniknął. Teraz – kilka godzin przed końcem okna transferowego – pojawiają się jakieś bezsensowne pomysły, żeby zgłaszać miejscowych amatorów, juniorów, albo przedłużyć możliwość zgłaszania zawodników i pożyczyć młodych graczy np. ze Śląska. A ja mówię na to – STOP! Po co? Żeby przegrać z honorem wszystkie mecze? Żeby spaść do I ligi? Po pierwsze Unii na nią nie stać na razie, a jeśli nawet stać, to za zaoszczędzone pieniądze w tym sezonie można wykupić w PZKosz dziką kartę. Gra obecnie – z ogomnymi długami – będzie dorzynaniem klubu i kompromitacją Tarnowa. Dedykuję to prezydentowi miasta, który ponoć zaangażował się w ratowanie zespołu. Niech zapyta w Inowrocławiu, jak poprzedni sezon Noteci 'wypromował' to kujawskie miasto…

Na szczęście Janusz Wierzbowski – prezes PLK – powiedział mi właśnie, że żadnego przedłużania okresu transferowego dla Unii nie będzie (całe szczeście!) i nie zgodzi się także na odwieszenie zakazu transferów (całe całe szczęście!!!), bo przyczyny jego wprowadzenia (czyli długi wobec zawodników) nie ustały. To kolejny dobry pomysł prezesa, po genialnym – jak uważam – w swojej prostocie manewrze z zakazem transferów. Dzięki temu niesolidny klub nie może w nieskończoność dogłaszać nowych graczy i ich mamić obietnicami (jak Noteć rok temu), tylko musi się rozliczać ze swoimi. I dobrze.

Mam tylko nadzieję, że prezesa znów – jak to kiedyś było – nie przegłosują prezesi klubów tworzący radę nadzorczą PLK, bo im oczywiście na rękę byłoby, żeby kulawa Unia grała dalej. Zawsze jeden klub do bicia i pewne dwa punkty w meczu, którego nikt nie chce oglądać (a walkowery to brak meczów)…

W tej chwili w Unii są Kruk, Hajnsz, Morris, Vucicević, Djordjević i jakiś król podwórek nazwiskiem Dębosz, który zasłynął (do sprawdzenia w google) zdjęciem spodenek w kierunku kibiców podczas jednego z meczów III ligi. Nawet nie ma czterech Polaków. Nawet nie wiem, czy ci obcokrajowcy chcą tam jeszcze być. Bez sensu. Dajcie nam i sobie spokój, panowie…

Większych niespodzianek transferowych dzisiaj już nie będzie. Prokom (moim zdaniem bez sensu kompletnie) zatrudnił Rafała Franka, choć ma w juniorach starszych, juniorach i wszędzie indziej mnóstwo zawodników, którzy powinni być już powoli, a może całkiem szybko, wprowadzani do gry. Polpak weźmie pewnie nowego rozgrywającego Howarda Friera i jeszcze coś kombinuje, chyba źle to wróży dla Davida Mossa i Kevina Hamiltona. Z ostatniej chwili – nowym zawodnikiem ma być dawna gwiazda North Caroliny (później MVP w Szwecji) Donald Williams, którego na pewno trener Flevarakis zna doskonale. Ale to strzelec o wzroście 190 cm… hmmmm…). I Frier i Williams zresztą ostatnio grali w Szwecji, czy to zbuduje potęgę Polpaku?

Polonia zatrudniła Ryana Lorthridge'a i Bartosza Sarzałę. Ciekaw jestem, czy coś zdarzy w AZS Koszalin. Kotwica wzięła Huberta Radke i strzelającego rozgrywającego Jasona McLeisha, który w wieku 26 lat skończył edukację w zeszłym roku i mimo 181 cm wzrostu zawsze miał więcej zbiórek niż asyst… Nie pachnie mi to najlepiej, nawet Brandun Hughes miał sporo asyst, a właściwie nie podawał…

Co jeszcze? Kager, Czarni (poza zatrudnieniu Jocysa), Anwil, Polpharma, Gipsar, Turów i ponoć także – dla mnie niespodziewanie – Znicz Jarosław nie robią żadnych zmian.  Śląsk – jak donosi znajome dobrze poinformowane źródło – chce za to zgłosić AŻ TRZECH NOWYCH ZAWODNIKÓW. Jeden to jak rozumiem Zendon Hamilton, ale dwóch pozostałych? Hmmm – i kto zrobi dla nich miejsce??? Andrej Urlep naprawdę szaleje w tym sezonie. Wszystko wyjaśni się za kilka godzin…

No i Unia… Ale o tym już było wyżej.

Poprogramowo

Ufff, drugi odcinek '4×10' już za nami, raz jeszcze dziękuję tym osobom, które pomagają, a ponadto Adamowi Wasiewiczowi, który właściwie robi wszystko, a ja mu tylko pomagam. Chyba muszę na wizji wymawiać to nazwisko, bo nawet napisów końcowych się nie dochowaliśmy. Adam – jesteś wielki!

Dzisiaj trochę w odpowiedzi na Wasze (Drodzy Czytelnicy) uwagi do '4×10'. Czytam, dokładnie, biorę pod uwagę, nie ze wszystkim się zgadzam, ale co można (i co jest w mojej mocy) – będę poprawiał. Postęp jest konieczny.

A więc do wpisów:

sks-fan: Każdego można zgłosić do konkursu wsadów, o ilę się orientuję.

Mikstejpy to oddzielny temat. Nie mam zdania na ile jest na to miejsce w ligowym programie. Każdy by chciał, żeby jego sklejkę pokazywać w telewizji, ale czy naprawdę jest na to jakaś widownia? Nie wiem. Fajne akcje z ligi będziemy pokazywać WSZYSTKIE. To nie ulega wątpliwości. A co do ewentualnego promowania stritbola, to na razie nie ma na to miejsca.

Pomijając już nawet fakt, że nakręcanie tego materiału z trybun jest chyba nielegalne, prawda? 🙂

Inny uzytkownik: W styczniu leciały jeszcze cztery mecze MŚ – oba półfinały i dwa ćwierćfinały. Widać zostały przegapione, a szkoda. 🙂

sks-fan, cześć druga:

– Cały czas mówiliśmy czernina, ale obowiązują obie wersje.

– Nie było żadnego gadania o polskim jedzeniu (chyba nie o tym Otis mówił, prawda?), ale jeśli wolisz mikstejpy zamiast ciekawego materiału, no to się po prostu różnimy.

– NBA – niewiele z tym możemy zrobić, ale coś będzie. Obrazki ma Canal+, my tylko mamy dostęp do agencyjnych. A już dopominanie się Top10 z NBA świadczy o braku orientacji. Istnieje coś takiego jak prawa telewizyjne. 🙂

Tak ogólnie, ten program jest i tak bardzo długi – ma 54 minuty – i to jest absolutny maks. Więcej się w to wcisnąć nie da, więc postulaty, żeby było więcej akcji, więcej rozmów w studiu, dłuższe wywiady są po prostu nie do zrealizowania. Posmakujemy też innych tematów, ale nie wszystko się zmieści. Ja bym oczywiście chciał robić Ligę+ jak w C+ (ideał), ale oni mają ponad dwie godziny do dyspozycji…

Więcej moich opinii na temat '4×10' tutaj.

A do obiektywności i Unii wrócimy później. 🙂

A little bit of Anwil, a little bit of Prokom…

Ufff. Czas na kilka myśli po finałowym turnieju Pucharu Polski. Jedno wiem na pewno – w Warszawie w tym czasie padał śnieg, podczas gdy w Trójmieście chwalebnie było czarno. No i dobrze, bo ślizganie się w drodze powrotnej było wysoce niewskazane.

Wracając do sportu. Anwil zaimponował, mecz finałowy był świetny w wykonaniu włocławian. Ales Pipan na pewno nie jest słoweńskim Kijewskim, to można powiedzieć już teraz. Jest komunikacja z zespołem i jest wiara w zespole w to, że trener coś do gry wnosi. To widać wyraźnie. Decyzje kadrowe też bardzo dobre. Zbigniew Białek gra tyle ile powinien, Nikola Otasević również, jest ciekawie. No i gwiazdy – warto podkreślić, że Goran Jagodnik to naprawdę nie jest egoistyczny strzelec. W tym ustawieniu zespołu potrafi się znaleźć bardzo dobrze, walczy o zbiórki, asystuje, broni, to się ogląda.

Oczywiście, do finału jeszcze droga daleka. Warto przypomnieć, że od wygranego pucharu ligowy bilans 10-8 się nie poprawił ani trochę. Rzut oka z terminarz na najbliższe tygodnie (kolejne trzy wyjazdy do Starogardu, Gdyni i Grudziądza) upewnia, że będzie bardzo ciężko, bo każdy z tych meczów może się zakończyć i wygraną i przegraną włocławian. A potem są jeszcze mecze w Ostrowie, w Kołobrzegu i u siebie na koniec z dyszącym zemstą Prokomem. Jeśli Anwil jest rzeczywiście mocny, może wygrać wszystkie, ale… jest to jednak ‚ale’. 🙂

Tymczasem o Prokomie już powiedziano i napisano niemal wszystko. Dwa równe mecze z Polpharmą i Turowem oraz dość spokojna porażka z Anwilem (który był zdecydowanie lepszy) potwierdzają jedno – żadnej wielkiej dominacji ‚zespołu za siedem melonów’ w tym sezonie nie będzie. Nie sądzę, żeby zmienił wiele powrót Huseyina Besoka, który jest wielki, ale nie do końca w Sopocie szczęśliwy (i wice wersa). Ten zespół jest rozwalony, nikt tam nikomu nie ufa, nikt z nikim nie współpracuje, zawodnicy robią swoje i gadają na boku kręcąc głową. Raporty z treningów są dość przerażające, ponoć pracy na nich nie ma zbyt wiele…

Co robić? Spodziewałbym się od trenera Kijewskiego, chyba też zmęczonego tą wieczną połajanką z nim w roli głównej (ja bym miał jej dość), jakiejś zdecydowanej reakcji, przejęcia sterów, wykonania kilku ruchów dla oczyszczenia sytuacji i przypomnienia, kto tu właściwie jest najważniejszy. Przypomnienia wszystkim, kibicom, działaczom, dziennikarzom (których niedawno ironicznie po euroligowym awansie punktował), że Eugeniusz Kijewski nie jest popychadłem i przypadkowym facetem wstawionym do pracy przez kolegę z dzieciństwa, tylko WYBITNYM KOSZYKARZEM I DOBRYM TRENEREM. Łatwo o tym zapomnieć, Panie Eugeniuszu, i zapewniam, że wielu zawodników zapomniało, albo nigdy o tym nie wiedziało. Może przydałoby się też trochę więcej rozmów z graczami, zwłaszcza tymi świeżymi? Potrzebny jest jakiś ruch pi-arowski, bo obecna atmosfera Panu nie pomaga, a same wyniki – nawet jeśli bronią – nie wystarczą.

Może warto zacząć od tego, żeby na ławce trenerskiej znaleźli się tylko ludzie podczas meczu tam potrzebni i żeby każdy wykonywał swoje pracę? Trener prowadził zespół, asystenci asystowali i zbierali dane, a zawodnicy słuchali i grali. No sam nie wiem – taka luźna idea, która mi w wolnej chwili przyszła do głowy… Wiem, głupio wyręczać tymi uwagami tych, którzy za to biorą w Sopocie pieniądze, ale w końcu to całkiem prywatny blog… 🙂

Końcowa uwaga: oczywiście Prokom samymi talentami swoich zawodników może wygrać mistrzostwo Polski w tym sezonie, ale wcale tak być nie musi, tym bardziej, że na 100 procent już w półfinale (do czterech wygranych) będzie mocno pod górkę. Ale tak czy owak – klub z Sopotu moim zdaniem zmierza donikąd… I to bardzo przykre.

Jeszcze jedno o Pucharze Polski – ta impreza ma swój koloryt i sens, ale musi być połączona z promocją biletów i w ogóle koszykówki. Prezes PLK Janusz Wierzbowski był (i słusznie) bardzo zadowolony z tego, jak wyglądały mecze i oprawa (ponoć był nawet ekran wielki na Monciaku z koszykówką live, brawo!), ale jedno przeoczył – wejście na halę powinno być za darmo lub za symboliczne 2 zł!!! Pełny obiekt to podstawa, a było pusto, za co odpowiadają jak się dowiedziałem organizatorzy, czyli klub z Sopotu, który chciał za wejście 30/20 zł. Nie pierwszy raz (wcześniej przy kadrze w innym mieście) windując pazernie ceny biletów i licząc na nie wiadomo jakie zyski organizatorzy przejeżdżają się jak na skórce od banana. Nie o to chodzi w PP!!!

Kto chce przypomnieć sobie najważniejsze momenty tego finału (z serwera wideo.gazeta.pl, dzięki wielkiej uprzejmości Polsatu Sport), zapraszam:

http://wideo.gazeta.pl/w?xx=3913255&v=2

No i jeszcze linki do moich tekstów w GW w tym tygodniu: o Pucharze Polski, a także o upadku Unii Tarnów. Po kilkudziesięciu godzinach od ich napisania nadal się z nimi zgadzam. 🙂 O Unii więcej jutro.

Z innej beczki…

Po ostatnich uwagach na temat podobno stronniczego komentarza w wykonaniu moim w Polsacie Sport postanowiłem zabrać głos po raz ostatni w tej sprawie. Jutro – jeśli znajdę czas – napiszę ‚Zasady Obiektywności Subiektywnej’, do których staram się stosować. Proszę bardzo o uwagi, a później, jeśli będę je łamał, macie prawo mieć do mnie pretensje. Takie wyjście proponuje, bo cotygodniowe udowadnianie, że nie jestem wielbłądem nieco mnie męczy.

Tak przy okazji – Szamo (miłyfacio): jeśli nie odpowiada Ci styl lekko-pół-śmieszny naszego komentarza, to po prostu przepraszam. Ale myślę, że go utrzymamy jednak mimo wszystko.

A tak w ogóle, to oczywiście zapraszam na drugą odsłonę magazynu koszykarskiego 4×10 w Polsacie Sport (premiera we wtorek o godz. 18.30). Będzie głównie o Pucharze Polski i Anwilu Włocławek, będzie gość specjalny Bartosz Sarzało, nowy ekspert sędziowski, stary ekspert trenerski, trochę o meczu gwiazd, Top 5 akcji tygodnia i mam nadzieję kilka innych poprawek w stosunku do pierwszego wydania. Mam nadzieję, że przypadną wszystkim do gustu. Zapraszam!

Co z tym Pucharem (cz. 3)

Dzisiaj nic nie jem przed meczem, a zwłaszcza nic w towarzystwie, więc wpis tym razem solo. Kilka myśli po wczorajszych meczach. Czarni pokazali trochę charakteru i dobrych pomysłów. Także trener Igor był w formie, mniej spięty i zapięty, na czym tylko jego zespół korzystał (choć sędziów i tak gonił, niepotrzebnie, bo moim zdaniem nic mu to nie daje, a może nawet wręcz przeciwnie). Słupsk wraca do gry, a Evaldas Jocys jest troszkę wyższą i troszkę gorszą wersją Tarmo Kikerpilla, który był tak naprawdę MVP Czarnych rok temu. Teraz go bardzo brakuje.

Anwil wygrał, bo ma lepszych zawodników. Zobaczymy jak zagra, mając gorszych zawodników. Wczoraj usłyszałem opinię, że Ales Pipan to taki słoweński Eugeniusz Kijewski – i nie był to komplement (co za czasy, żeby nazwisko najlepszego w historii polskiego strzelca było dla kibiców w Sopocie synonimem słabego trenera – niestety – taki jest fakt, 😦 ubolewam). Zobaczymy więc co wymyśli Pipan na finał i czy pokaże, że dobrym trenerem jest.

Dobrym trenerem jest za to na pewno Saso Filipovski i Turowowi Zgorzelec warto się przyglądać. To jak grają w obronie to jest poezja taktyczna. Bardzo mi się podoba też prowadzenie przez Filipovskiego zespołu, zawodników ma ciekawych i w sobotę tylko szkoda mi było, że Thomas Kelati nie miał dnia. Tego właśnie zabrakło do zwycięstwa, które dałoby wiele Turowowi. Nowy Amerykanin Lance Williams akurat wczoraj nie miał dnia, ale to nic nie znaczy. Będzie miał kiedy indziej. Nie jest zły. Ogólnie Turów wygląda mi na kandydata do finału i szkoda tylko, że nie zmierzył się w tym turnieju z Anwilem ani Śląskiem (w pełnym składzie), bo mielibyśmy niezły przegląd sytuacji.

A Prokom? Wiadomo – Christian Dalmau z pomocą Justina Hamiltona to załatwili…

Dzisiaj o 15 finał (w TV4, zapraszam). Moim zdaniem wygra Prokom, choć Goran Jagodnik może mieć dobry dzień. Ponoć trener Kijewski bardzo żałuje, że go nie ma w zespole. Czy ma rację, dowie się być może już dzisiaj. Typ: +15.

Co z tym pucharem (część 2)

Wczorajsze typy nam się średnio udały. No niestety – Śląsk bez motywacji to była parodia Śląska. Niestety, Kager postanowił się ukrywać (we własnej hali! przed własnymi kibicami!) przed meczem z Anwilem Włocławek. Trener Adam Prabucki powiedział zawodnikom, że nie mają grać żadnych zagrywek, a Aarona Pettwaya w ogóle nie wysłał na boisko. Sam Aaron mówił po meczu, że jest zdolny do gry i żeby pytać trenera, o co chodzi. No cóż, moim zdaniem to też kiepska metoda. Jeśli trener Prabucki myśli, że za dwa tygodnie w lidze Anwil się zdziwi, jak zobaczy Pettwaya, a także nie będzie znał zagrywek Kagera, to się grubo myli. Moim zdaniem najlepszą metodą na przygotowanie do meczu ligowego jest wygrać z rywalem jak najwyżej i sprawić, żeby się zaczął bać, a nie żeby nabrał pewności. Na dodatek, kiedy miasto Gdynia włożyło trochę pieniędzy i wysiłku, żeby turniej o PP odbył się w Gdyni. Kiepsko!!!

A dzisiaj półfinały, chyba już ciekawsze, choć Energa Czarni rozbici. Typki znad dzisiejszego obiadu:

Anwil Włocławek – Energa Czarni Słupsk

typ adroma: +21

typ plk.pl: +14

typ „Dziennika": +10

typ „Rzeczpospolitej": +16

Prokom Trefl Sopot – BOT Turów Zgorzelec

typ adroma: -5 – jakaś sensacja musi być! 🙂

typ plk.pl: +3

typ „Dziennika": +4

typ „Rzeczpospolitej": +7

No to zobaczymy już niedługo. Od 17 nasze transmisje w Polsacie Sport. Do zobaczenia!

To co z tym Pucharem?

Już za kilka godzin ćwierćfinały Pucharu Polski, więc czekając na enchiladę w Siouxie 🙂 lekkie skromne typy na te cztery mecze. A ponieważ tym razem konsumpcja odbywa się z red.naczem Piotrem Szeleszczukiem z plk.pl, więc typy będą dwustronne. Mirosław Alojzy odmawia typowania. 🙂

Asco Śląsk Wrocław – Energa Czarni Słupsk. Podobno Śląsk bez Urlepa (trenerem Andrzej Adamek) i bez kilku kluczowych zawodników. To tyle w sprawie profesjonalnego podejścia do sportu. Chciałbym tylko nie słyszeć, że zawodnicy z Wrocławia są mało doświadczeni. Mogli się tu doświadczyć. Czarni bez kontuzjowanych Dunna i Barletta, i dlatego myślę, że wygra jednak mimo wszystko Śląsk. Rezerwowi chcą się pokazać. Typ adroma: +6. Typ P.Sz.: -8.

Kager Gdynia – Anwil Włocławek. Kager bez Eldridge'a, Anwilowi ponoć zależy na wygranej. Więc gospodarzom będzie ciężko. Po walce, ale jednak… Typ adroma: -11. Typ P.Sz.: -3.  

Prokom Trefl Sopot – Polpharma Starogard. Szkoda, że Polpharma nie wpadła na Śląsk… Z Prokomem w jego hali będzie ciężko, ale może jednak być trochę dobrej walki. Typ adroma: a niech tam, jeśli Polpharma gra w pełnym składzie, to sensacja -2 po dogrywce. Typ P.Sz.: +8.

BOT Turów Zgorzelec – Gipsar Stal Ostrów. Turowowi bardzo zależy, więc to chyba zdecyduje. Ale Gipsar naprawdę ma szansę! Typ adroma: +9. Typ P.Sz.: +3.

Przy okazji typ na sobotni mecz ligowy Polonia – Unia: walkower! (tak powinno być), a jeśli mecz się odbędzie to +22.

Zapraszam już od 17.30 do Polsatu Sport Extra i Polsatu Sport, także (po drugim meczu) na spotkanie z Marcinem Gortatem!

Hughes we Wrocławiu, czyli transferów rychły koniec

Uff, to był szalony tydzień, a będzie jeszcze ciekawiej.

Wiadomością tygodnia jest dla mnie przejście do Śląska Wrocław Branduna Hughesa. Jeśli to prawda, a uwierzę jak zobaczę, to na pewno jest to co najmniej ciekawy eksperyment…

Z jednej strony Hughes jest graczem doświadczonym, radził sobie kiedyś całkiem nieźle w słynnym uniwersytecie Michigan. Moim zdaniem u właściwego trenera potrafiłby chcieć się zmienić tak, żeby wykorzystywać swoje spore umiejętności i znakomite warunki fizyczne (szybkość, skoczność) na korzyść zespołu.

Z drugiej jednak strony Hughes od lat przyzwyczaił się do tego, że na boisku robi co chce. Rzuca sobie kiedy chce i asyst ma kilka w meczu tylko dlatego, że naprawdę ma bardzo często piłkę i wszyscy obrońcy idą w ciemno do niego na pomoc kiedy atakuje kosz. Gdyby można było policzyć akcje, w których Hughes MÓGŁ mieć asysty, ale nie podał, na pewno byłoby ich więcej niż jego 3,3 asysty na mecz.

Jest też graczem groźnym dla drużyny pod względem mentalnym, co pokazał bijąc Dawida Witosa po meczu w Koszalinie (kiedy grał w Polonii). W zasadzie w każdym meczu toczy jakieś swoje prywatne wojny z przeciwnikiem, co na pewno nie spodoba się trenerowi Andrejowi Urlepowi.

Z trzeciej jednak strony, Urlep ma wielki zasób wiary w to, że każdego zawodnika jest w stanie przykroić do swoich potrzeb. Są na to przykłady, choćby w reprezentacji, że często mu się udaje. Często ale nie zawsze. Moim zdaniem jednak to jest wiara nieco na wyrost, bo jednak było kilka wpadek z tym 'dostosywaniem', choćby kiedyś w Śląsku LaBradford Smith, Jeff Stern, Krzysztof Wilangowski. A całkiem niedawno, kiedy pozycja Urlepa w Polsce była już całkiem inna, kilku zawodników początkowo akceptowanych, kończyło sezony w pełnej niełasce (Ed Scott). Oczywiście, jeśli Hughes ma zagrać najlepszy swój basket w życiu, może to zrobić tylko pod ręką Urlepa. Ale ja szczerze w sukces 'Bronka' we Wrocławiu mocno wątpię.

Cała ta historia mi przypomina, że do końca okienka transferowego jeszcze tylko osiem dni i na pewno wiele będzie się działo.

Kto jest wolny? Hubert Radke, Bartosz Sarzało, Rafał Frank, Robert Pacocha i w zasadzie wszyscy zawodnicy Unii Tarnów, ale tam chyba już niewielu zostało graczy, którymi ktoś byłby zainteresowany. No i oczywiście Tim Kisner zwolniony ze Śląska…

Kto jeszcze szuka?

Na pewno Asco Śląsk Wrocław, któremu potrzebny jest jeszcze środkowy (choć czy na porządnego stać ten klub? a może Glen Elliott to jednak najlepszy jakiego za te pieniądze można mieć?).

Na pewno Energa Czarni Słupsk – zastępcy dla Huberta Radkego i może jeszcze wzmocnienia? Mówi się, że tam trafi Sarzało.

Na pewno Prokom Trefl Sopot – choć nie wiem, po co… Może Mielczarek i Zamojski by dostali szansę w lidze, skoro i tak ma to niewielkie znaczenie? Po co tam Frank?

Być może Polpak Świecie, ale tam kandydaci do zwolnienia grali ostatnio najlepiej. Potrzebny jest strzelec, ale jak go zmieścić w składzie?

Na pewno Polonia SPEC Warszawa, bo Ryan Lorthridge (sam nie mam pewności, czy tak się to pisze) na razie nie dotarł, a poza tym został zatrudniony w ciemno (bez kaset wideo!) więc mam na jego temat dość ciemne myśli…

Chyba jeszcze uzupełnienie potrzebne jest w AZS Koszalin, ale czy ich stać na to?

Kotwica Kołobrzeg teraz potrzebuje nie tylko centra, ale i rozgrywającego – ale czy ich stać?

Trudno mi powiedzieć coś o Sokołowie Zniczu Jarosław, ale tam też skład daleki od kompletu.

A o Unii nawet nie warto wspominać. Podobno się wycofuje z gry, co jest moim zdaniem jedynym słusznym wyjściem. Będziemy więc ligę kończyć ligę w 13 zespołów, niepełny skład po raz pierwszy od wycofania się AgroFaru Kraśnik w połowie lat 90…

Wygląda na to, że składy zamknięte są w Zgorzelcu, Włocławku (choć kto ich tam wie…), Gdyni, Ostrowie i Starogardzie…

I jeszcze jeden temat…

Magazyn koszykarski „4×10", który wyprodukowaliśmy po raz pierwszy na wtorek (było ciężko, dzięki Adamie W!), miał wśród internetowych kibiców słabe recenzje. Przyjmuje je z pokorą, z niektórymi uwagami się zgadzam i na pewno nie byłem wyluzowany – w końcu pierwszy raz prowadzenie w studiu. : ) Na pewno z tygodnia na tydzień będzie lepiej, ale czekam na uwagi także tutaj.

A w tym tygodniu Puchar Polski w Gdyni i w Sopocie. Też się będzie działo… W roli komentatora prowadzącego zadebiutuje Marcin Jedliński, najlepiej znany z Radia Zet, a poza tym stała drużyna, czyli Mirosław Noculak, Daniel Blumczyński i niżej (wyżej?) podpisany. Do zrobienia aż pięć meczów z udziałem czołówki, więc chyba kibiców zapraszać nie muszę.