Trochę to trwało – ale jest. Moja analiza tego, co może się zdarzyć. No to do zobaczenia w Zgorzelcu w sobotę!
PGE Turów Zgorzelec (1) – Prokom Trefl Sopot (2)
W tegorocznym play-off: Turów – w ćwierćfinale wygrał z Kotwicą Kołobrzeg 3:0, w półfinale pokonał Asco Śląsk Wrocław 4:1, średnia ataku – 73,1, średnia obrony – 64,8; Prokom – w ćwierćfinale pokonał AZS Koszalin 3:1, w półfinale wyeliminował Polpak Świecie 4:2, średnia ataku – 82,6, średnia obrony – 75,9. Turów tylko raz rzucił w tym play-off więcej niż 80 punktów (w ostatnim meczu ze Śląskiem), ale też tylko dwa razy stracił więcej niż 70 punktów, a miał aż pięć meczów ze straconymi 62 lub mniej punktami. Liczby Prokomu nie kłamią – broni dużo słabiej, ale zdobywa też dużo więcej punktów. Trzy porażki w play-off sopocian jednak wiele mówią także o grze tego zespołu.
Mecze Turów – Prokom w 2007/08: 60:66 (1 grudnia w Sopocie) i 88:79 (5 marca w Zgorzelcu). W pierwszym meczu w Sopocie mistrzowie Polski prowadzili po pierwszej kwarcie 22:8 i tylko wysiłki Logana (20 punktów) sprawiły, że walka była w miarę (choć głównie pozornie) wyrównana. W rewanżu znów świetnie grał Logan (26 pkt.), ale włączyli się inni i wynik dla odmiany był rozstrzygnięty właściwie po trzech kwartach (17 punktów przewagi Turowa).
Spotkania Turów – Prokom w play-off: dwa razy – 1. w 2005 roku, kiedy w półfinale Prokom pokonał Turów 4:1; 2. rok temu, kiedy Prokom wygrał w finale z Turowem 4:1. Trzy lata temu ligowy nowicjusz ze Zgorzelca niewiele miał do powiedzenia w starciu z broniącymi pierwszy raz tytułu sopocianami. Podobnie było w sumie przed rokiem, choć w pierwszym meczu potrzebna była dogrywka (i decydowały słynne przestrzelone wolne Drobnjaka). Kluczowy był mecz trzeci w Zgorzelcu, który Prokom wygrał 69:66 dzięki fenomenalnemu meczowi Dylewicza (21 punktów, trafione wszystkie rzuty).
W historii finałów play-off o mistrzostwo (rozgrywany od 1985 roku): Turów – 1 występ, 1 przegrana; Prokom – 6 występów, 4 wygrane, 2 porażki. Sopocianie są w finale bez przerwy od 2002 roku, ale dwie pierwsze próby mieli nieudane (ze Śląskiem w 2002 roku i z Anwilem rok później). Historia jest przeciwko Turowowi: od 1990 roku tylko zespół z Pruszkowa wygrywał w swoim pierwszym lub drugim finale.
Pierwsze piątki. Turów: Andres Rodriguez (184 cm wzrostu), David Logan (184), Thomas Kelati (194), Robert Witka (205), Dragisa Drobnjak (200). Prokom: Mustafa Shakur (190), Donatas Slanina (193), Milan Gurović (207), Filip Dylewicz (202), Pape Sow (208). W zespole ze Zgorzelca nawet nie ma mowy o jakichś przetasowaniach. W Prokomie – jeśli wszyscy będą zdrowi – także ta piątka powinna być 'żelazna'. Aczkolwiek, kiedy Turów będzie prowadził 2:0 czy 3:1 jestem pewien, że trener Pacesas coś pomiesza.
Kluczowi rezerwowi. Turów: Slobodan Ljubotina (206), Marko Scekić (204), Vjeko Petrović (194), Iwo Kitzinger (188). Prokom: Jovo Stanojević (208), Tomas Masiulis (205), Krzysztof Roszyk (200), Simonas Serapinas (198), Igor Milicić (195). Czterech tylko w Turowie, bo skoro Robert Skibniewski i Harding Nana nie grali praktycznie w półfinale, to i w finale nie ma się co ich spodziewać. W Prokomie nie ma już ponoć Christosa Harissisa, a wszystkie braki Tima Kisnera obnażył Polpak. Prokom teoretycznie ma silniejszą ławkę, podobnie zresztą jak pierwszą piątkę, ale czy to będzie widać na boisku?
Trenerzy: Saso Filipovski – jeden start w play-off w polskiej ekstralidze, bilans zwycięstw i porażek 8-5; Tomas Pacesas – debiutant w play-off. Być może kluczowy pojedynek tego finału. Pacesas może zamknąć usta wszystkim krytykom grając w taktyczne szachy z Filipovskim jak równy z równym. Powiedzmy, że wystarczy, jak uda mu się wyeksponować indywidualne przewagi swoich zawodników.
Szanse Turowa: Wielki sprawdzian dla zespołu, który przez cały sezon budował sobie reputację zwycięzców. Coraz lepsza gra, postępy wielu zawodników, świetny bilans meczów i sukcesy w Pucharze ULEB – to wszystko nie będzie miało znaczenia, jeśli Turów przegra. Jak wygrać? Grać swoje i sprawić, żeby strzelcy (Logan i Kelati) zdobywali punkty. A to zależy nie tylko od nich. Każda eksplozja strzelecka innego zawodnika na poziomie 16-20 punktów (Drobnjak? Witka? Kitzinger? Scekić?) będzie właściwie oznaczała wygraną, więc taki także może być plan. Ale warunkiem podstawowym jest zatrzymanie gwiazd rywali zmasowaną i zespołową obroną.
Szanse Prokomu: Wręcz przeciwnie – gwiady (Slanina, Gurović, Stanojević, Dylewicz, także Shakur) muszą zdobywać punkty. Prokom rzadko w tym sezonie wygrywał obroną, więc trafianie do kosza może być podstawą. Kto wie, czy nie trzeba będzie poświęcić jednak produkcji ofensywnej Donatasa Slaniny, żeby nie dać poszaleć Loganowi (czy to za pomocą obrony samego Litwina, czy też wprowadzając na boisko Roszyka). Półfinał z Polpakiem pokazał, że eksperyment z grą bez rozgrywających można uznać za udany – i nigdy więcej w tym sezonie do niego nie wracać. Za to granie z dwoma centrami – warto przemyśleć, zwłaszcza przy świetnej obronie Pape Sowa także daleko od kosza.
Kluczowy pojedynek: Thomas Kelati kontra Milan Gurović. Kto rzuci więcej? Może nie do końca o to by miało chodzić, ale Kelati grał przeciętnie w półfinale, a na prawdziwego, równego Gurovicia też ciągle czekamy. Mecze około 25-30 punktów każdego z nich mogą przechylić szalę rywalizacji.
Zawodnik-zagadka (x-factor): David Logan, Turów. Do tej pory ciągle nie wiemy, czy to tylko zawodnik świetny w rundzie zasadniczej, czy też prawdziwy lider-wojownik. W ćwierćfinale nie zagrał, a w półfinale było bardzo źle dopóki Śląsk grał w pełnym składzie. Logan nie może przespać finału, jeśli jego zespół ma wygrać. Brakuje mu też 0,8 punktu do Donalda Copelanda, który nie grając w play-off wyprzedził zawodnika Turowa w klasyfikacji strzelców. Ogólnie – Logan ma wiele do pokazania w tej serii.
Zawodnik nie do zatrzymania (game-winner): Jovo Stanojević, Prokom. Dragisa Drobnjak to niesamowity zawodnik, ale czy ktoś wierzy w to, że będzie w stanie zatrzymać w grze 'jeden na jednego' niesamowitego króla sztuczek Jovo Stanojevicia? Śmiem twierdzić, że będzie to trudne nawet dla takiego cwaniaka jak słoweński góral. A skoro sam Drobnjak (i jego zmiennicy) nie są tak groźni w ataku, czemuż ten sam Stanojević nie miałby zajmować się nim w obronie z sukcesem? Dla 31-letniego Serba to może być znakomita seria, jeśli tylko zagra dłużej niż kilkanaście minut, które dostaje od trenera w play-off.
Komentarz i typ: Powtarzam z wpisu poniższego. W długiej serii finałowej – sześć, siedem meczów – Turów ma większe szanse, bo wtedy naprawdę dojdzie do głosu praca trenerska. Czy jednak zgorzelczanie są w stanie coś ugrać pod koszem? To pytanie kluczowe, bo z obwodu będą trafiali na pewno. Dla mnie jednak najważniejsza pozostaje gra w obronie, a w tym składzie i konfiguracji trenerskiej przewagę ma Turów. Dlatego typuję zmianę mistrza Polski. 4:2 dla Turowa.
(Rywalizacja poszczególnych formacji została przeze mnie opisana poniżej, czyli tutaj).
—
O trzecie miejsce
Asco Śląsk Wrocław (4) – Polpak Świecie (6)
Co tu dużo mówić – wielka szansa dla Polpaku. Śląsk okazał się zespołem skłóconym i sam sobie wyrwał dwa trzonowe zęby, zwalniając Rashida Atkinsa i Jareda Homana. Owszem, można będzie wiele posłuchać o chęci walki zawodników Śląska, ale czy przy niesamowitych rozgrywających Polpaku i z mądrym trenerem Mihailo Uvalinem wystarczy mieć chęci? Kłopot z rozgrywaniem może być spory (został tylko niezbyt zdrowy Dawan Robinson), więc stawiam na Polpak. I to w dwóch meczach.
—
Zapraszam więc na nasze weekendowe transmisje – tym razem w TV4 o godz. 15 – zarówno w sobotę, jak i w niedzielę.
No i na koniec typy na pierwsze mecze (sobota):
Turów – Prokom +9
Śląsk – Polpak -11
A Wasze?
REKLAMA
| |