Będą niespodzianki, czy finał rozegrają między sobą Turów i Prokom? Będzie ciekawie, choć ja stawiam w obu parach na 4:2.
Przypominam, że półfinały rozpoczynają się w niedzielę (Turów – Śląsk*) i poniedziałek (Prokom – Polpak). Później mecze są we wtorek (Zgorzelec) i środę (Sopot). Następnie we Wrocławiu w piątek 2 maja* i poniedziałek 5 maja*, a w Świeciu w sobotę 3 maja* i poniedziałek 5 maja. A później – jeśli będzie konieczność… później zobaczymy. Transmisje w PS i PSE z meczów oznaczonych gwiazdką.
PS. Cześć pamięci Benedykta Michewicza, dobroczyńcy koszykówki. 😦
—
Poniżej (pod typami) jeszcze garść refleksji po meczu we Włocławku, nie przeoczcie! 🙂
PGE Turów Zgorzelec (1) – Asco Śląsk Wrocław (4)
W ćwierćfinale: Turów – pokonał 3:0 Kotwicę Kołobrzeg, wyniki 79:73 i 69:62 (w domu) oraz 72:62 (wyjazd); Śląsk – pokonał 3:1 Atlas Stal Ostrów, wyniki 80:85 po dogrywce i 84:75 (w domu) oraz 71:63 i 85:75 (wyjazd). Śląsk naprawdę pokazał sporą klasę w meczach w Ostrowie, kiedy nie bał się niczego i grał swoje. Turów grał trzy razy równo, ale systemowa gra święciła triumfy nawet kiedy zabrakło dwóch graczy pierwszej piątki.
Mecze Turów – Śląsk w 2007/08: 86:72 (10 listopada we Wrocławiu) i 82:65 (9 lutego w Zgorzelcu). W półfinale Pucharu Polski (5 kwietnia w Sopocie) Turów jednak przegrał 70:78. Pierwszy mecz ligowy odbył się w zupełnie innej erze – jeszcze za trenera Andreja Urlepa – i był debiutem w Śląsku dla Homana, Atkinsa i Martina. Wtedy 35 punktów zdobył niesamowity David Logan, który też szalał w rewanżu w Zgorzelcu (24 punkty) i w PP (27 punktów)!
Spotkania Turów – Śląsk w play-off: jedno – rok temu, kiedy Turów wygrał w półfinale ze Śląskiem 4:1. Wtedy drugi mecz w Zgorzelcu zakończył się sensacyjną wygraną Śląska (prowadzonego przez Urlepa) 57:55, w którym najlepiej zagrał Marcin Stefański (później zdyskwalifikowany za doping po badaniu zdaje się właśnie podczas tej serii). W trzecim meczu we Wrocławiu po walce wygrał Turów, a później już było łatwo dla zgorzelczan, a Śląsk desperacko oddał piłkę w ręce Branduna Hughesa (34 punkty w tych dwóch meczach), co niczego nie przyniosło.
W historii półfinałów play-off o mistrzostwo (rozgrywany od 1985 roku): Turów – 2 występy, 1 wygrana, 1 przegrana; Śląsk – 19 występów, 13 wygranych, 6 porażek. Od 1995 roku Śląsk nie był w finale tylko cztery razy – w trzech ostatnich sezonach i w 2003 roku (poprawka, dziękuję, błąd przy przepisywaniu materiałów). W półfinałach przegrywał sześć razy z sześcioma różnymi klubami – Lechem Poznań, Górnikiem Wałbrzych, Gwardią Wrocław, Komfortem Stargard, Anwilem (poprawka) Włocławek i Turowem. Zgorzelczanie przegrali w półfinale 2005 z Prokomem 1:4.
Pierwsze piątki. Turów: Andres Rodriguez (184 cm wzrostu), David Logan (184), Thomas Kelati (194), Robert Witka (205), Dragisa Drobnjak (200). Śląsk: Rashid Atkins (180), Andrius Giedraitis (196), Bartosz Diduszko (197), Oliver Stević (205), Jared Homan (206). Jeśli zagrają Logan i Witka to w Turowie raczej zaskoczeń w składzie piątki nie będzie. Jeśli ich nie będzie, to do gry wchodzą Kitzinger i Ljubotina, choć w miejsce Logana może wystąpić też Petrović. To paradoksalnie ułatwi zadanie Śląskowi, który na pozycjach 2-3 nie ma obrońców dla szybkich Logana czy Kitzingera. Trener wrocławian najprawdopodobniej postawi na piątkę, która wygrała mecze w Ostrowie.
Kluczowi rezerwowi. Turów: Slobodan Ljubotina (206), Marko Scekić (204), Vjeko Petrović (194), Iwo Kitzinger (188), Robert Skibniewski (183), Harding Nana (200). Śląsk: Dawan Robinson (188), Torrell Martin (196), Dominik Tomczyk (204), Aivaras Kiausas (199), Kamil Chanas (190), Paweł Mróz (214). W Turowie trzeba już brać pod uwagę Skibniewskiego i Nanę, którzy pokazali się całkiem nieźle w ćwierćfinale, więc mogą znów dostać szansę. W Śląsku wielką niewiadomą jest Torrell Martin – nie ma pewności, czy wystąpi. Być może na boisku pojawi się też Radosław Hyży, ale po tak ciężkim urazie byłoby to wielkie ryzyko. W Śląsku kluczowym zawodnikiem może być Kiausas (jako defensor). Najważniejszym zmiennikiem pozostaje jednak Robinson, który może nawet wylądować w pierwszej piątce.
Trenerzy: Saso Filipovski – jeden start w play-off w polskiej ekstralidze, bilans zwycięstw i porażek 8-5; Rimas Kurtinaitis – debiutant w play-off. Słoweniec to uznana w Europie – a więc także w Polsce – klasa trenerska, a Kurtinaitis to były wybitny zawodnik, który teoretycznie (zgodnie z popularnym poglądem) nie powinien mieć prawda być dobrym szkoleniowcem. Zobaczymy, bo w ćwierćfinale jego prowadzenie zespołu wyglądało bardzo dobrze.
Szanse faworyta (Turów): Turów ma problemy z kontuzjami, ale jako zespół systemowy, który podczas meczów zbiera owoce swojej ciężkiej pracy i systemu gry, nie powinien się takimi rzeczami zamartwiać. Obrona Turowa powinna zamęczać rywala, zniechęcać do skutecznej gry zwłaszcza Rashida Atkinsa. Rok temu o tej samej porze roku jego poprzednik Dean Oliver miał dość basketu po półfinale z Turowem. Czy teraz to się uda powtórzyć?
Szanse na niespodziankę (Śląsk): Drogi – jak niemal zawsze – są dwie. Albo do maksimum wykorzystać to, co się robi dobrze, albo szukać 'bonusów' – czyli nagle wystrzelić z jakimś nowym graczem lub pomysłem. Wykorzystać wrocławianie powinni defensywę Atkinsa przeciwko rozgrywającemu rywali (czyli zdezorganizować układną grę Turowa) lub grę pod koszem Stevicia i Homana. Żeby to drugie się udało musieliby jednak przełamać swoją słabość w rzutach z dystansu (żeby wyciągnąć spod kosza obronę Turowa). A to ewidentnie słabość Śląska. Czy zagra zatem Martin? Czy znów – jak w jedynym dotąd czwartym meczu z Atlasem – wstrzeli się Giedraitis? Czy regularnie trafiać będą Chanas i Diduszko? To byłyby bonusy.
Kluczowy pojedynek: Rashid Atkins kontra Andres Rodriguez. Będzie to kluczowa sprawa zwłaszcza jeśli nie zagra Logan. Nieobecność Amerykanina sprawia bowiem, że na innych pozycjach muszą grać Petrović i Kitzinger, więc Portorykańczyk (zaskakująco 'cichy' dotąd w play-off) będzie na świeczniku. Także w obronie, bo Atkins w serii z Atlasem wygrał praktycznie dwa mecze swoimi szalonymi trafieniami z dystansu (w całej rywalizacji 15/31 za trzy!). Jak już napisałem wyżej, zniechęcenie Atkinsa do gry to zadanie numer jeden dla Turowa.
Zawodnik-zagadka: David Logan, Turów. Nie jest to chyba żadne zaskoczenie, że to on jest zagadką. Po starciu z drzwiami knajpy w Jeleniej Górze Logan ciągle pauzuje i trudno się dowiedzieć, czy zagra i kiedy zagra. Ale jest zagadką także z tego powodu, że nie wiadomo, jak zagra. W trzech meczach ze Śląskiem w tym sezonie zdobywał średnio (!!!) 28,7 punktu. Nieprzypadkowo – ale czy będzie w stanie pomóc zespołowi w tym półfinale? Jeśli nie – mogą pojawić się kłopoty.
Komentarz i typ: Śląsk to nie frajerzy, ma swój styl, a bogato opłacane gwiazdy (Homan i Atkins) w ćwierćfinale grały swoje i grały bardzo dobrze. To będą wyrównane mecze, inne niż te rok temu, bo Śląsk ma zdecydowanie lepszych zawodników w ataku – zwłaszcza jeśli zagra Torrell Martin. Zapowiada się pasjonująca seria ze zwrotami akcji, w której chyba przewaga własnego boiska nie będzie miała znaczenia. Stawiam na prawdziwą maszynkę do grania w koszykówkę, bo to będzie miało znaczenie, kiedy dojdzie zmęczenie i kiedy trenerzy będą musieli się wykazać nowymi pomysłami. 4:2 dla Turowa.
—
Prokom Trefl Sopot (2) – Polpak Świecie (6)
W ćwierćfinale: Prokom – pokonał 3:1 AZS Koszalin, wyniki 82:74 i 84:65 (w domu) oraz 62:76 i 91:66 (wyjazd); Polpak – pokonał 3:2 Anwil Włocławek, wyniki 74:75 i 56:74 (wyjazd), 78:72 i 75:73 (w domu) i 82:66 (wyjazd). Polpak został pierwszym od 2001 roku zespołem niżej rozstawionym, który wygrał serię w ćwierćfinale. Tak w ogóle to tylko trzy w historii 'szóstki' wygrały swój ćwierćfinał. W 1987 roku Gwardia Wrocław wyeliminowała Wisłę Kraków – i doszła później do finału. W 1989 roku Lech Poznań ograł właśnie Gwardię, a później zdobył mistrzostwo! W 2001 roku Hoop Pruszków wyeliminował Malfarb Ostrów i później przegrał 2:3 w półfinale z Anwilem. Absolutny rekord ćwierćfinału należy do 'siódemki' z 1993 roku, czyli Nobilesu Włocławek, który wyeliminował 'dwójkę' czyli Stal Bobrek Bytom, dochodząc później do finału. Widać więc, że historia podpowiada – to jeszcze nie koniec!
Mecze Prokom – Polpak w 2007/08: 68:79 w Świeciu (4 listopada) i 83:71 w Sopocie (9 lutego). W tym pierwszym meczu był zupełnie inny Prokom (trener Kijewski, van den Spiegel, Best, Wolkowyski) i zupełnie inny Polpak (bez Garnera, Ratajczaka, Lepojevicia i Ticy). To był zresztą ostatni mecz w Prokomie dla Besta i Wolkowyskiego. Decydowały trójki Polpaku (15 w meczu), a w ważnej roli wystąpił zapomniany dzisiaj Łukasz Seweryn. W rewanżu Eric Hicks miał 28 punktów, 13 zbiórek i 6 bloków, ale to nie wystarczyło do wygranej. Tylko 8 punktów zdobył bowiem wtedy Bobby Dixon, który tylko raz miał w tym sezonie gorszy występ.
Spotkania Prokom – Polpak w play-off: to dopiero trzeci sezon Polpaku w ekstralidze, a w play-off grał ze Stalą Ostrów (wygrana), Anwilem (dwa razy, jedna wygrana) i Śląskiem (przegrana). Jak widać, z Prokomem jeszcze nie było im dane.
W historii półfinałów play-off o mistrzostwo (rozgrywany od 1985 roku): Prokom – 7 występów, 6 wygranych, 1 przegrana; Polpak – 1 występ, porażka dwa lata temu 0:3 z Anwilem. Świecianie (wtedy z Grudziądza) nie mieli większych szans z ekipą Andreja Urlepa, także dlatego, że kontuzji doznał kluczowy zawodnik pod koszem – Steve Thomas. Prokom od 2001 roku jest w play-off i zawsze grał co najmniej w półfinale, w sześciu ostatnich sezonach występował w finale, a cztery ostatnie finały wygrał. Potęga.
Pierwsze piątki. Prokom: Mustafa Shakur (190), Donatas Slanina (193), Milan Gurović (207), Filip Dylewicz (202), Pape Sow (208). Polpak: Bobby Dixon (175), Dion Harris (190), Nikola Lepojević (196), Łukasz Ratajczak (203), Vladimir Tica (208). Prokom chyba tu nic nie będzie zmieniał, bo obecność Roszyka lub Milicicia w piątce byłaby niespodzianką, a pozostali zawodnicy są nie do ruszenia w taktyce Tomasa Pacesasa. Polpakowi sukces przyniosła 'osłabiona' pierwsza piątka, więc trener Mihailo Uvalin nic tu na pewno nie będzie mieszał.
Kluczowi rezerwowi. Prokom: Jovo Stanojević (208), Tomas Masiulis (205), Tim Kisner (185), Krzysztof Roszyk (200), Simonas Serapinas (198), Igor Milicić (195). Polpak: Eric Hicks (198), Chris Garner (173), Paweł Kikowski (190), Marko Brkić (205). W Prokomie ciągle nie dowiedzieliśmy się, kto ma rację – trener Pacesas odmawiający stawiania na Stanojevicia, czy wszyscy dookoła, którzy uważają, że Serb jest nie do zatrzymania dla żadnego zespołu w Polsce. Z pozostałych rezerwowych Prokomu coś większego mogą wnieść do gry chyba tylko Masiulis i Roszyk, dlatego kluczem może być gra rezerwowych rozgrywających. Czy Milicić jest zdrowy? Czy dla Kisnera i niewymienionego Christosa Harissisa półfinał to za wysokie progi? W Polpaku czwórka rezerwowych tworzy chyba – razem z Bobby'm Dixonem – najlepszą piątkę zespołu. Ale czy wobec Roszyka czy Slaniny trener Uvalin może wystawić jednocześnie Garnera i Dixona?
Trenerzy: Tomas Pacesas – debiutant w play-off; Mihailo Uvalin – debiutant w polskim play-off. Różnica w jednym słowie, ale znacząca. Pacesas – znakomity koszykarz – ma do udowodnienia dopiero, że trudna sztuka trenerskiej psychologii, taktyki i wiedzy została przez niego opanowana. Czy budowa zespołu – prawdziwego zespołu – w Sopocie została już zakończona? To właśnie okaże się teraz, w półfinale i ewentualnym finale. Triumf strategii Uvalina już nastąpił, o czym wszyscy – także jego zawodnicy – dowiedzieli się po ćwierćfinale. To może mieć znaczenie. Także doświadczenia w (udanej) walce o mistrzostwo Belgii, w porównywalnym do polskiego play-off sprzed dwóch lat.
Szanse faworyta (Prokom): Wykorzystać to, co się ma. Sprawić, żeby jak najwięcej rzutów wykonywali Donatas Slanina i Milan Gurović, dać piłkę tyłem do kosza Jovo Stanojeviciowi i przodem do kosza Filipowi Dylewiczowi. Mimo wszystko to atak powinien wygrać tę rywalizację dla Prokomu, bo na wyżej wymienonych zawodników rywale nie powinni mieć odpowiedzi. Nade wszystko jednak powstrzymywać się od strat i dbać o piłkę, bo szalone akcje i wpadnie w pułapki rywali może się skończyć powtórką z losu Anwilu. Tego z ostatniego meczu (24 straty), bo w pierwszych czterech spotkaniach ćwierćfinału Anwil miał średnio 12,8 straty na mecz, czyli niekoszmarnie.
Szanse na niespodziankę (Polpak): Szukać swoich przewag. Na pewno jest nią szybkość, więc akcji 'jeden na jednego' czy dwójkowych pewnie w wykonaniu Polpaku zobaczymy mnóstwo. Będzie też krycie na całym boisku i sporo obrony strefowej, bo jakoś jednak trzeba będzie pilnować Slaninę (18 cm wyższego od grającego często na tej pozycji Dixona) czy Gurovicia (14 cm więcej niż Kikowski). Polpak musi biegać, biegać i biegać, i może zabiega Prokom, choć ten też lubi tak grać.
Kluczowy pojedynek: Mustafa Shakur kontra Bobby Dixon. Prokom ma kłopot z rozgrywającymi (podobnie jak Anwil) – takie jest hasło przewodnie wszystkich analiz gry sopocian, ale prawda jest taka, że kłopoty Prokomu a kłopoty Anwilu to zupełnie dwie inne bajki. Shakur jest bowiem graczem z wysokiej amerykańskiej półki, na pewno teoretycznie wyższej niż Dixon. Gracz Prokomu był gwiazdą wielkiej uczelni Arizona i testowały go kluby NBA, natomiast gracz Polpaku występował w Troy State, a w poprzednim sezonie w II lidze francuskiej. Jednak wykorzystanie tych zawodników, zaufanie od trenera i wiara we własne siły, a także styl gry zespołów – wszystko to sprawia, że różnice w 'koszykarskich korzeniach' są między tymi zawodnikami zatarte. W pojedynku rozgrywających będzie ciekawe także, co stanie się kiedy oni zejdą z boiska. Bo zmiennicy z obu stron (Kisner i Milicić kontra Garner) to też kompletnie różni zawodnicy.
Zawodnik-zagadka: Jovo Stanojević, Prokom. Wzmianka o tym była już wyżej. Umiejętności gry w ataku Stanojevicia są takie, że – jak się wydaje – nikt nie jest w stanie go zatrzymać. Co więcej, świetnie wyszkolony Serb potrafi także znakomicie odgrywać piłki spod kosza, kiedy przeciwnicy chcą atakować go większą liczbą graczy. Jednak Stanojević w rywalizacji z pozbawionym prawdziwego centra AZS Koszalin nie grał prawie wcale (średnio 11 minut w meczu!). Trener Pacesas twierdzi, że jest on zbyt wolny – zwłaszcza w obronie – i dlatego nie może grać. Zagadką jest więc, czy przeciwko Polpakowi, z ultraszybkim i skocznym Hicksem, litewski trener sięgnie po swojego środkowego. Czyli, czy postawi na atak czy na obronę.
Komentarz i typ: W powyższych rubrykach nie było nic o Milanie Guroviciu, bo to ani zagadka, ani pojedynek. Do krycia tego zawodnika Polpak nie ma bowiem właściwie obrońcy. Może próbować Nikola Lepojević, ale słabo sobie radził nawet z Vladimirem Petroviciem, graczem o klasę gorszym. Dużo niższy Paweł Kikowski na pewno też dostanie swoją szansę. Będą podwojenia, będzie obrona strefowa. Ale Gurović moim zdaniem da sobie radę znakomicie i głównie z jego powodu stawiam na wygraną mistrzów Polski. Gorąco jednak w tej rywalizacji na pewno będzie i jednak – bo wcześniej w magazynie Dogrywka twierdziłem inaczej – po namyśle daje sześć meczów w tej serii. Sopocianie mają bowiem świetną obronę zespołową, ale będą mieli spore kłopoty z nadążeniem za Dixonem, Garnerem i Hicksem. 4:2 dla Prokomu.