Euroligowy falstart i czwarta kolejka

Lekko się spóźniam z wpisem typującym mecze czwartej kolejki PLK, ale co tam… Na razie i tak się ograniczam tylko do lapidarnego typkowania. Tak będzie na pewno do końca miesiąca, a później zapewne zajdą w tym podejściu pewne zmiany. Oby!

Kilka zdań o początku Euroligi w wykonaniu Asseco Prokomu Gdynia. Porażka z Oldenburgiem we własnej hali to na pewno klapa, ale jeszcze nie katastrofa. Oldenburg to nie frajerzy, trener Predrag Krunić od dawna czekał w drugim szeregu, żeby w końcu pokazać co umie na najwyższym szczeblu. Grali dobrze, więc wygrali.

Co do zespołu Tomasa Pacesasa moje spojrzenie jest nieco inne niż to najbardziej popularne wokoło. Zresztą w kilku przypadkach już wchodziłem w spór w podobnych dyskusjach. Wpływ ‚szkoły urlepowskiej’ na nasze, polskie, patrzenie na koszykówkę jest tak ogromny, że widzimy tę metodę gry w kosza (pełna kontrola trenera nad atakiem, wyćwiczona i rozpracowana defensywa posunięta do granic ludzkiej wytrzymałości) jako jedyną właściwą. A tymczasem zespół Pacesasa, w wielkim stopniu w pełni świadomie, gra inaczej. Koszykówkę luźną, opartą na indywidualnym graniu, na swobodzie na obwodzie, z wkalkulowaną chęcią do rzucania z dystansu i szybkiego ataku. Powtórzę – trenerzy z Gdyni moim zdaniem (a rozmawiałem z nimi o tym) chcą grać taki basket. Taki sobie zespół zbudowali i takich zawodników chcą mieć.

Oczywiście są przy tym pewne założenia, ze zbiórką na czele. Oczywiście, taka metoda jest mocno obosieczna, bo kiedy nie idzie, to trudno odmienić los (bo nie ma alternatywnego stylu), a poza tym trudniej się wytłumaczyć, że ‚daliśmy z siebie wszystko, wybiliśmy zęby, gryźliśmy grdyki i parkiet’ – skoro tak naprawdę przewag szuka się gdzie indziej, a nie w parterze. Ale taki los sobie wybrali w Gdyni i jedynym moim zdaniem problemem jest, czy to będzie skuteczne.

Bo skuteczne – nawet z mocnymi rywalami – takie granie ‚Ivanhoe’ (jak mawiał często ‚polski Urlep’ Tadeusz Aleksandrowicz) być może! Dlatego ciekawe będą kolejne konfrontacje, zwłaszcza z Realem Madryt Ettore Messiny już w najbliższym tygodniu.

Wracając do PLK, krótkie typki na ten weekend:

Znicz Jarosław – Polpharma Starogard +7. Dariusz Szczubiał i jego zespół mają bardzo korzystny kalendarz meczów na początku sezonu i jeśli to wykorzystają w pełni, może być bardzo ciekawie na Podkarpaciu. Polpharma odrobiła straty wygrywając w Warszawie, ale to mecz w Jarosławiu może popchnąć zespół z Kociewia we właściwą lub niewłaściwą stronę. Ciekawe podteksty trenerskie – Milija Bogicević kiedyś nagle zniknął z Jarosławia, a Szczubiał też jakby nie wszystko dokończył w Starogardzie. Po pozbyciu się Jacka Jareckiego z montowanego wcześnie i z satysfakcją polskiego młodego składu Polpharmy zostali już tylko Tomasz Ochońko, Łukasz Majewski, Damian Kulig i Piotr Dąbrowski. Wystarczy na obsadzenie dwóch pozycji na boisku w walce o miejsca w czołówce? Bardzo to wszystko ciekawe…

Anwil Włocławek – Sportino Inowrocław +24. Czas stawiania na Sportino mam na razie za sobą… Michael Ansley w Inowrocławiu? Szkoda, że nie razem z Alexem Austinem, to by dopiero było…

Stal Stalowa Wola – Polonia 2011 Warszawa -11. W Stali nie ma już mojego zawodnika Demetriusa Nelsona, klub nie zdecydował się na kontrakt po okresie testów. Wzmocnienia (Miszczuk, Jarecki, Kasiulevicius) sprawiają, że zespół nastawiony na rzucanie z dystansu będzie rzucał… jeszcze wiecej. To może być skuteczne, ale w zderzeniu z młodzieżową, wyszkoloną solidnością Polonii 2011 wydaje mi się, że w tym momencie może być nieskuteczne. Nowy skład, nowe osoby chcące się pokazać – na ten mecz może to być kłopot. Ale każdy wynik jest tu możliwy, na pewno będzie pierwsze zwycięstwo jednego z ligowych nowicjuszy.

PGE Turów Zgorzelec – PBG Basket Poznań +17. Uff, chyba się nie pomyliłem w tych literkach… W poprzednim sezonie Adam Wójcik dał poznaniakom rzadkie zwycięstwo, właśnie w Zgorzelcu. Wtedy Turów był prowadzony w zastępstwie przez Bobana Miteva. Teraz Mitev po przystankach w Kosowie i Macedonii jest znów razem z Saso Filipovskim – w Rostowie. A Wójcik? Jest po drugiej stronie – w Turowie. Więc niespodzianki nie przewiduję.

Kotwica Kołobrzeg – Polonia Azbud Warszawa +9. Kotwicę da się lubić w tym sezonie, więc modnie zatypuję na nią. Polonia po przyjściu Eddiego Millera wreszcie będzie miała siłę na obwodzie, ale to chyba jeszcze nie będzie to…

Energa Czarni Słupsk – AZS Koszalin +7. Derby, wielkie derby. Może się tu zdarzyć wszystko, ale jednak – po zastanowieniu – nie mogę nie typować na zespół ze Słupska…

 

Po drugiej, przed trzecią

Dzięki własnym chęciom i interesom oraz TVP Sport obejrzałem w drugiej kolejce dwa mecze, w których niewiele się działo. Teraz jednak będzie ciekawiej. (O czym piszę na ostatnią chwilę, tuż przed piątkowym meczem w Warszawie).

W drugiej kolejce w Zgorzelcu trwała intensywna promocja polskości w wykonaniu Polonii 2011. Oczywiście, jestem całkowicie w stu procentach za pracą, którą wykonują w tym klubie, ale polecam już powoli zamykać ten temat. Wszystkim za chwilę będzie zbyt słodko i może się to przerodzić w nudności. Bardzo mi się podobało zdanie, które niedawno rzucił w tej sprawie niejaki Kfiatek, kiedy usłyszeliśmy po raz setny, że Polonia to świetny i unikalny ‚projekt’: To nie jest żaden projekt, tylko tak właśnie powinno się robić KLUB. Koniec cytatu. Bo tak właśnie jest. To, co dzieje się w Polonii 2011, to nie jest żadna nadzwyczajność, tylko świetna zwyczajność (brawo za nią), która w każdym polskim klubie powinna być czym prędzej wprowadzona w życie.

W Stalowej Woli było trochę walki, ale w drugiej połowie Asseco Prokom poprawiło obronę i się skończyła zabawa. Choć nie – snujący się po boisku Qyntel Woods poderwał się raz, ale za to jak… Podaną przez Tyrone’a Brazeltona w kontrze piłkę złapał gdzieś na szerokości barierek na bocznej trybunie, przeniósł nad głową i łupnął ją do kosza z góry. Bummm. Cóż za możliwości, cóż za technika…

O pozostałych meczach niewiele powiem, bo nie widziałem. Śledzę oczywiście kibicowskie pomstowanie, które odbywa się w Słupsku po dwóch porażkach, ale myślę, że niedługo wszystko może wrócić do normy. Ewentualne wygrane w Inowrocławiu i u siebie z AZS Koszalinem sprawią, że Dru Joyce i Ronald Clark, a także Dawid Przybyszewski, nabiorą zupełnie innych kolorów. Czy Energę Czarnych stać na te wygrane? Na pewno. No to zobaczymy…

Typki ekspress na kolejkę trzecią:

Polonia 2011 Warszawa – Asseco Prokom Gdynia -21. Gdynianie spieszą się do domu, a dawno tam nie byli. Słusznie mistrzowie zaplanowali sobie dłuższy wypad do najdłuższych wyjazdowiczów razem i zagęścili kalendarz. Brak tych podróży przyda się podczas długiego (miejmy nadzieję) sezonu w Eurolidze. Co tu więcej dodać? Może tyle, że kilku graczy Polonii 2011 niedługo powinno zainteresować klub z Euroligi. Ale o tym w Gdyni na pewno wiedzą.

PBG Basket Poznań – Anwil Włocławek +4. Niedawno oglądałem sparingowy mecz tych zespołów podczas turnieju we Włocławku i wtedy wyraźnie lepsi byli poznaniacy. Czy tak musi być i teraz? W Anwilu od tego czasu pojawili się Mujo Tuljković i Kamil Chanas, a to spora różnica. Poznaniacy nie za bardzo mogą liczyć też na pomoc własnych kibiców, bo ciągle nie ma ich zbyt wielu. Jednak grają solidnie i to może wystarczyć. Mecz w każdym razie bardzo ciekawy.

Sportino Inowrocław – Energa Czarni Słupsk +5. Z obu stron obowiązuje hasło ‚to nie tak miało być…’. W obu klubach – niezbyt słynących ze stałości w uczuciach – pachnie zapewne zmianami, aczkolwiek w czasach kryzysu wszystko się zmienia… Ten mecz powinien się ważyć do końca, a może przeważyć trenerska solidność. Brak mi tu do końca wiedzy 🙂 – w końcu Mariusza Karola znamy doskonale, a Igorsa Miglinieksa w kryzysie nie oglądaliśmy dawno. Dlatego może stawiam na Karola.

AZS Koszalin – Kotwica Kołobrzeg +11. ‚Czarodzieje z Wydm’ (dla mnie niezmiennie niknejm numer jeden w polskiej koszykówce) zaskoczyli już co najmniej raz w tym sezonie, ale moim zdaniem solidność AZS przeważy.

Stal Stalowa Wola – Znicz Jarosław -7. Po wygranej z Polonią trudno nie stawiać na Znicz, który już zresztą trzy razy tej jesieni wygrał ze Stalą. W ‚Stalówce’ mają być nowi gracze. Zwycięstwo bardzo jest potrzebne, ale… chyba jednak nie teraz.

Polonia Azbud Warszawa – Polpharma Starogard +9. Polonia ma kłopoty w obronie pod koszem, w zbiórkach i ogólnie płaci obecnie za to, że jej formację podkoszową stanowią Ansley, Bacik, Perka i Kingsley. Trener Wojciech Kamiński będzie starał się to zamaskować, ale ponieważ w Starogardzie też szału nie ma pod koszem (Okafor kontra Ansley, ciekawe…), to może mu się udać. Stawiam na gospodarzy.

Trefl Sopot – PGE Turów Zgorzelec -11. Po sympatycznych początkach nowego klubu przychodzi zetrzeć się z realizmem. Tuż przed megaderby z Asseco Prokomem będzie to meczu u siebie z wicemistrzem, który jest naprawdę mocny. I powinien moim zdaniem wygrać.

PS. A na ligę ACB zapraszam do Polsatu Sport Extra w sobotę o 21, mecz Unicaja Malaga – Real Madryt.

Po pierwszej, przed drugą

Sensacji nie było, niespodzianka jedna. Choć tak naprawdę każdy wynik w meczu Sportino – Polpharma nie byłby niespodzianką. To podsumowanie pierwszej kolejki PLK.

Fajnie było być na meczu Polonia 2011 Warszawa – Anwil Włocławek, gdzie młodość długo walczyła dzielnie i pokazała wiele, ale ostatecznie – jakże sprawiedliwie – zwyciężyła sztuka, czyli prawdziwa koszykówka. Świetnie grał Mujo Tuljković, ale chyba najlepiej Krzysztof Szubarga. Rzuty nie wpadały, ale był naprawdę profesorem w tym meczu i widać, jakie postępy zrobił dzięki kilku miesiącom z kadrą. No i Wojciech Barycz. Chciałoby się powiedzieć ‚wreszcie!’, ale może nie zapeszajmy…

W tym meczu powyżej węszyłem w typkach sensację, ale to było bardziej takie droczenie się. Anwil – wbrew dyżurnemu pesymizmowi własnych kibiców – da radę w tym sezonie. Tak mi to wygląda.

Za to o telewizyjnej i sopockiej inauguracji chyba najlepiej jak najmniej. Oba zespoły jakby trochę początek sezonu zaskoczył – jak z drogowcami uczyni to zima, ponoć w czwartek… Dla mnie ruchem meczu było wejście w pierwszej piątce Alexa Harrisa, który do Polski przybył dzień wcześniej. Oryginalnie. 🙂

We wtorek mecz w Stalowej Woli, a w środę reszta meczów. W dwóch zdaniach więc z moimi typkami:

Stal Stalowa Wola – Asseco Prokom Gdynia -35. Co tu wiele mówić…

Znicz Jarosław – Polonia Azbud Warszawa -4. A tutaj będzie bardzo ciekawie. Każdy wynik mnie nie zdziwi. Jak zagra wobec ‚nieco’ innej obrony niż ta gdyńska Keddric Mays? Polonia ma przewagę zgrania, bo zespół prawie nie zmienił składu, a z Jarosławia wyjechali prawie wszyscy. I to może być ważne na tym etapie.

Kotwica Kołobrzeg – Sportino Inowrocław -8. Też ważne, w jakim składzie pojawi się Sportino – czy z Bogavacem? Stawiałem zespół Mariusza Karola (drugi mecz z rzędu przeciwko bardzo niedawnemu własnemu klubowi) dość wysoko w tym sezonie, więc wypada być konsekwentnym. Ale Kotwica też nie gra słabo.

PBG Basket Poznań – Energa Czarni Słupsk +11. Zamiana gospodarza ze względu na remont Gryfii chyba będzie tu decydująca. Poznań na razie wyglądał lepiej.

Anwil Włocławek – Trefl Sopot +13. Przy całym szacunku, Anwil to wygra.

PGE Turów Zgorzelec – Polonia 2011 Warszawa +21. Porumakują troszku, może nawet poprowadzą troszku, ale ostatecznie tak to chyba powinno wyglądać po 40 minutach.

Polpharma Starogard – AZS Koszalin -5. Nie, żebym nie lubił Polpharmy, ale gra AZS mi się jakoś tak spodobała podczas sparingów. Typ nietypowy, ale jakieś szaleństwo musi być…

Jakieś kontrtypy?

A w środę o godz. 20.25 zapraszam też pasjonatów do Polsatu Sport Extra na mecz ligi ACB, Real Madryt kontra Ten Zespół z Dziwną Nazwą, w Którym Gra Misio Ignerski. Fajnie będzie pogadać w nowym zestawie.

Do zobaczenia zatem!

Typ ekspress

Dzisiaj już za moment mecz, więc lekkie i niezobowiązujące typki.

Trefl Sopot – Energa Czarni Słupsk +9. Inauguracja, pompa, nowy klub, nowe nadzieje. Los musi być sprawiedliwy. A jest też kilka innych powodów oczywiście. Myślę, że Czarni zagrają o niebo lepiej niż przed sezonem, ale tym razem to nie wystarczy.

Znicz Jarosław – Asseco Prokom Gdynia -13. Jeśli się nie mylę, to ten mecz jest jednak w Jarosławiu. Rok temu podobne spotkanie zakończyło sie ciekawie. Tym razem może być podobnie, ale… jakoś wierzę w gdynian. Wycieczka na południe Polski, wraz z powrotem przez Stalową Wolę (wtorek) jest znacznie lepiej zaplanowana.

Stal Stalowa Wola – PGE Turów Zgorzelec -21. Faworyt musi być jeden.

Polonia 2011 Warszawa – Anwil Włocławek +10. Jedna sensacja musi być! Anwil ma o wiele lepszy skład, ale ciągle jeszcze buduje. W Polonii zostało zbudowane dwa lata temu.

PBG Basket Poznań – Kotwica Kołobrzeg +15. Jedna z ciekawych konfrontacji w środku tabeli, która może ustawić sytuację na jakiś czas. Poznań wygląda mocniej na ten moment.

Sportino Inowrocław – Polpharma Starogard +7. Jak wyżej, plus smaczna konfrontacja Mariusza Karola z ostatnim klubem. Ciekawe, jak starogardzianie zatrzymają Teda Scotta.

AZS Koszalin – Polonia Azbud Warszawa +15. Polonia się ciągle wzmacnia, ale AZS gra solidnie i ma system na miejscu. Jeśli obejdzie się bez kontuzji, będzie dobrze dla koszalinian.

Czekam na konkurencyjne typy!

 

 

Przed sezonem PLK 2009/2010

Na początek, inwokacja. Obecnie jestem praktycznie bez pracy, szukam zajęcia, chciałbym pracować gdzieś wokół koszykówki, najchętniej w jakimś klubie. Być może to się nie uda, trudno, takie jest życie, może znajdę pracę poza koszykówką.

W tak zwanym przysłowiowym 🙂 międzyczasie zostałem zaproszony do współpracy przez agencję Court Side, czyli pracuję jako koszykarski agent. Tak, reprezentuję w Polsce interesy zawodników, obecnie dokładnie jednego, testowanego w Stali Stalowa Wola Demetriusa Nelsona. Owszem, moim celem jest, aby większa liczba zawodników Court Side znalazła zatrudnienie w Polsce. W tym celu proponuję ich usługi klubom, ale oczywiście nie mam zamiaru tego robić na blogu. Nigdy tego jednak nie mam zamiaru ukrywać i jak zawsze staram się działać z otwartą przyłbicą, także na wszelkich forach, i nie chować się za pseudonimami.

Mimo mojej działalności agenturalnej pisanie na tym blogu (i gdziekolwiek indziej) zawiera moje myśli na różne tematy, bez związku z działalnością agencyjną. Jeśli komuś się to nie podoba, proszę uniżenie, niech nie czyta dalej, niech nie komentuje itp. Lubię pisać i jako agent też mam ochotę sobie popisać. Jeśli ktoś chce czytać, się ucieszę. Jeśli nie, trudno – nadal będę pisał.

Za to nadal – i to może nawet w większym stopniu po ostatnim roku doświadczeń – nie lubię krytykować. Chętnie wyrażę swoje zdanie, chętnie rzucę moim okiem na fakty, ale na pewno nie będę się czepiał. Wolę koszykówkę promować i patrzeć na nią przez różowe okulary.

I dlatego w tym momencie proponuję przegląd pozytywów w klubach rozpoczynającej grę w czwartek Polskiej Ligi Koszykówki, według kolejności z poprzedniego sezonu.

Asseco Prokom Gdynia

Wybuchowa premiera sezonu (niestety, nie byłem, zabrakło biletów…) i bardzo pozytywna decyzja budowania składu wokół tych samych ludzi. To może działać tylko na korzyść, zwłaszcza jeśli klub akurat został przeniesiony do innego miasta. Wzmocnienia – bardzo fajne: Sow i Jagla – ich da się oglądać z przyjemnością.

PGE Turów Zgorzelec

Od czego zacząć? Trener Sasa Obradović – jeśli sprowadzać trenerów z zagranicy, to właśnie takich szkoleniowców! Adam Wójcik – idealne miejsce dla niego. Paweł Leończyk – przyjemnością było z nim pracować w poprzednim sezonie. Willie Deane – wysoka półka, dobry profil na gwiazdę polskiej ligi. Justin Gray – same pozytywy. Michael Wright – wielki powrót MVP. Konrad Wysocki – powrót do Polski, to też fajna sprawa (ojciec był kiedyś ważnym zawodnikiem Resovii w złotych czasach). Robert Witka i Krzysztof Roszyk – dobrze, że zostali. Czy to wystarczy do pokonania APG (a to na pewno jest cel)? Zobaczymy!

Anwil Włocławek

Igor Griszczuk dostał wreszcie w pełni (miejmy nadzieję) wolną rękę w budowaniu zespołu i to samo w sobie jest pozytywem. Dobrze, że wrócił Alex Dunn, to dobre miejsce dla niego i vice versa. Krzysztof Szubarga ma też szansę pokazać wszystkim niedowiarkom, a ciągle jest ich zbyt wielu, że potrafi poprowadzić zespół z czołówki do sukcesów. Ciekawi mnie bardzo sezon Nikoli Jovanovicia i Mujo Tuljkovicia. Będzie ciekawie.

Energa Czarni Słupsk

Trudno pisać o klubie, w którym niedawno jeszcze pracowałem. Wyniki sparingów były słabe, ale na pewno nie mam takiego zdania o ECS, jak Gasper Okorn w tym wywiadze. Ciekawy będzie efekt dodania w ostatniej chwili dwóch Amerykanów do dwóch już będących na miejscu. Świetnie, że Chris Daniels został w Polsce. Wyniki pokażą wszystko, ale wymarzone w Słupsku miejsce nie jest odległe.

Kotwica Kołobrzeg

Świetne wyniki sparingów! Trener Paweł Blechacz ma koncepcję na ten zespół i jest to moim zdaniem dobra koncepcja. Fajnie będzie popatrzeć, jak rozwijają się Piotr Stelmach, Bartosz Diduszko, Harris Danesi, Dawid Bręk czy Szymon Rduch. Czy to wystarczy do miejsca w ósemce, albo chociaż w dziesiątce? Zobaczymy!

Polpharma Starogard

Wielki eksperyment. W sumie, dlaczego nie… Milija Bogicević już mając 27 lat prowadził w naszej ekstraklasie zespół jako główny trener, więc po latach asystentury miał prawo do kolejnej szansy. Koncepcja budowy skłądu wcześnie i nieszablonowo jest trudna do oceny, zanim przyjdą wyniki. No i Damian Kulig razem z Jackiem Jareckim w jednym zespole. Dwaj zawodnicy z roczników 1987-88, którzy moim zdaniem swego czasu mieli największe szanse na karierę. Ciekawie…

AZS Koszalin

Nowa metodologia trenerska (coacha Rade Mijanovicia), w Koszalinie nieznana, może mieć wszelaki wpływ na wyniki AZS. Jest w składzie kilku bardzo fajnych polskich zawodników (Greg Surmacz, Tomasz Stępień, Łukasz Wiśniewski) oraz zawsze miły do śledzenia Michael Kuebler oraz weterani Vladimir Tica i George Reese, którzy nie zawiodą. Znakiem zapytania jest Gediminas Navickas, od niego może wszystko zależeć. Da radę?

Polonia Azbud Warszawa

Nie było połączenia, więc jest kontynuacja. Znów nie ma zdrowia Kamil Łączyński, to bardzo źle… Nadal czynny jest Michael Ansley, to bardzo dobrze. Trochę mało w składzie typowych ‚Kamyczków’, czyli wynalezionych znikąd młodych Amerykanów. Ale może to się jeszcze zmieni…

[Przy okazji, nie na temat, chciałem osoby zaangażowane prosić o niestosowanie – w publikacjach poza własną stroną internetową – zabiegu polegającego na pisaniu nazwy firmy sponsora WIELKIMI LITERAMI. Według moich informacji to jest firma Azbud. Kiedyś próbowała to samo robić firma Asco. Razi to po oczach. Jeśli ten stan się utrzyma, w ramach solidarności będę używał nazwy Asseco PROKOM Gdynia oraz ENERGA Czarni Słupsk].

Sportino Inowrocław

Rafał Bigus, Sani Ibrahim i na dokładkę Artur Robak – to może być największy zespół ligi i to wcale nie jest ironia, tylko atut. Czekam na eksplozję Macieja Raczyńskiego, który jest w najlepszym momencie, żeby eksplodować. Wiele zależy od tego, jak zagrają rozgrywający Anthony Anderson i rzucający Ted Scott. Ten ostatni to kolejny zawodnik z dywizji II NCAA, który może w Polsce zrobić sporą karierę. Nie jest to chyba David Logan, ale… w sumie czemu nie?

PBG Basket Poznań

Zupełnie inne podejście do zespołu niż w zeszłym roku i kto wie, czy skutek nie będzie dużo lepszy. Adam Waczyński ma już 20 lat i świetną szansę, żeby zrobić wiele. Andrija Cirić zrobi także wiele dobrego. Będzie ciekawiej.

Znicz Jarosław

Fajnie, że trener Dariusz Szczubiał nadal pracuje w ekstraklasie. Jego styl zawsze był dla mnie interesujący. Znów ma swojego typowego małego wymiatacza, po Johnie Thomasie, Jerrym Johnsonie, D.J. Thompsonie i Quintonie Dayu nastąpił Keddric Mays. Bardzo ciekawe – facet dwa ostatnie lata spędził na totalnym wygnaniu koszykarskim, ale prezentuje się całkiem całkiem. Pozostali Amerykanie też nie grzeszą, John Williamson jest zresztą bratem-bliźniakiem Erika Taylora, również dobrego znajomego trenera Szczubiała. Serie strzałów Tomasza Zabłockiego na pewno w Jarosławiu przyjmą równie entuzjastycznie jak serie Marka Miszczuka. Ja tam kibicuję jeszcze Andrzejowi Misiewiczowi. Oby kłopoty ze zdrowiem nie zrujnowały zasłużonego powrotu do ekstraligi.

Polonia 2011 Warszawa

Co tu mówić – wielce udany eksperyment wkracza w kolejną fazę. Jeśli będą wygrywać także w ekstralidze polskim składem z rocznikami 1985 i młodszymi (Piotr Jagoda zaniża, a Leszek Karwowski i Przemysław Lewandowski są fajnymi rodzynkami w tym cieście), to Walterowi Jeklinowi, Mladenowi Starceviciowi i Jarosławowi Popiołkowi (i całej reszcie) uda się udowodnić, że w Polsce jest mnóstwo talentów i wystarczy tylko po prostu dobrze pracować. Brawo! Nazwiska na ten sezon: Tomasz Śnieg, Piotr Pamuła, Dardan Berisha, Jarosław Mokros, Krzysztof Sulima i Marcin Kolowca (na pewno jednak nie Kołowca?). 🙂 A każde następne przyjmę również z wielką radością. Sam zresztą nie wiem, może o kimś zapomniałem? Tylu ich tam ciekawych jest…

Stal Stalowa Wola

Michał Wołoszyn już od dawna powinien grać w ekstralidze. Jeśli się nie nadaje, to lepiej, żebyśmy o tym wszyscy wiedzieli już teraz. Ale nie sądzę. Znakomicie, że Stalowa Wola wróciła. Teraz etap drugi – pozostać.

Trefl Sopot

Wielki fajny eksperyment, dla jakich istnieje sport. Jako kibic mogę tylko przyklasnąć. Kazimierz Wierzbicki ma znów prawdziwie swój klub, a Tomasz Kwiatkowski okazję do pokazania, co może zrobić (jako) dyrektor sportowy. Z wielkim entuzjazmem będę kibicować Pawłowi Malesie, który nadal jest na dobrej drodze, żeby odnaleźć właściwe sobie miejsce w polskiej koszykówce. Cała reszta też jest okej, a Saulius Kuzminskas nawet bardziej niż okej. To się będzie oglądać.

Jeśli miałbym się pokusić o jakąś hierarchię, to wyglądałoby to chyba tak:

1. Asseco Prokom Gdynia

2. PGE Turów Zgorzelec

3. Anwil Włocławek

4. Trefl Sopot

5. AZS Koszalin

6. PGE Basket Poznań

7. Energa Czarni Słupsk

8. Polpharma Starogard

9. Sportino Inowrocław

10. Polonia 2011 Warszawa

11. Polonia Azbud Warszawa

12. Kotwica Kołobrzeg

13. Znicz Jarosław

14. Stal Stalowa Wola

Tak, wiem, że wyniki sparingów wskazują w wielu wypadkach na inną kolejność, ale ja nie wyniki sparingów oceniam w tym momencie swoim mniemaniem. Nie jest to też kolejność, której można się spodziewać na koniec sezonu, ale jakaś tam ocena tego, co zostało dotąd zrobione i jak zespół dotąd wyglądał. Bardzo subiektywna, oparta na tym, co fragmentarycznie widziałem, a także rozmowach z ludźmi. Przykładem sztandarowym jest Kotwica Kołobrzeg, która w sparingach wyglądała znakomicie (brawo dla niej), ale wydaje mi się, że to na ligę nie wystarczy. Odwrotnie z klubem ze Słupska, który z wahaniem umieściłem na końcu ‚grupy środka’ (Sopot, Koszalin, Poznań, Słupsk), ale wydaje mi się, że nadal jest mocniejszy (mimo wyników) od Polpharmy, Sportino czy warszawiaków, a może i być jeszcze lepszy.

Jakie są Wasze opinie? Jest jakieś zapotrzebowanie na subiektywne typki na pierwszą kolejkę?

Zapraszam też zawsze na PolskiKosz.pl, w nadchodzącym sezonie na pewno będzie tam ciekawiej niż dotąd (choć i tak ciekawie było).

Jeszcze przed

No nie mogę się powstrzymać, żeby jednak nie potypować… Taki fajny turniej – mam na nim sporo do roboty – ale korci jednak, żeby się zmierzyć z rzeczywistością przed.

Jako Media Manager EuroBasketu 2009 w Polsce od dzisiaj rana dbam o to, żeby dziennikarzom pracowało się dobrze. Będę służbistą. Nie mam sympatii. Ale skoro jeszcze mogę, to spróbuję przewidzieć co może się zdarzyć.

Grupa A (Poznań)

Bardzo wyrównana stawka. Wbrew pozorom Macedonia nie będzie tu słabeuszem. Może jednak nie wyjść z grupy, bo Izrael przyzwyczaił nas do tego, że zawsze w końcu coś gdzieś uszczknie. Ale jednak…

1. Chorwacja, 2. Grecja, 3. Macedonia, 4. Izrael

Grupa B (Gdańsk)

Strasznie osłabiona. Typ modny to byłaby Łotwa. Ale jakoś nie mam do niej przekonania. Francuzi z kolei sporo grali w ostatnich tygodniach, czy to ich jednak nie osłabi? Tu się wiele może wydarzyć i wcale się nie zdziwię, jeśli decydować będą ostatnie minuty ostatniego meczu. Mimo wszystko Rosja (bardzo osłabiona) jakoś mi się tu widzi…

1. Francja, 2. Rosja, 3. Łotwa, 4. Niemcy

Grupa C (Warszawa)

Lubię wietrzyć niespodzianki, a więc zwietrzę tutaj. Hiszpania jest zbyt wielkim faworytem, żeby czegoś na początku nie przegrać… Słowenia jakoś mi się nie widzi. Przewiduję ich maksymalną mękę z Wielką Brytanią…

1. Serbia, 2. Hiszpania, 3. Słowenia, 4. Wielka Brytania

Grupa D (Wrocław)

Niewiele o tym. Szansa jest ogromna. Wszystko jest tak, jak być powinno. Myślę, że będzie dobrze, a nawet bardzo dobrze. Nawet jak przegramy z Bułgarią. Wierzę w naszych!

1. Polska, 2. Turcja, 3. Litwa, 4. Bułgaria

—-

Grupa E (Bydgoszcz)

Słabsza połówka – ale nie powinno zabraknąć ciekawych meczów. Stawiam na jednego fuksa.

1. Chorwacja, 2. Francja, 3. Grecja, 4. Macedonia, 5. Rosja, 6. Łotwa

Grupa F (Łódź)

Mecz ze Słowenią będzie najważniejszy. Hiszpanie odbiją sobie na wszystkich tutaj, a Serbia gdzieś zgubi punkty. Ale nie na tyle, żeby spaść z pierwszego miejsca.

1. Serbia, 2. Hiszpania, 3. Polska, 4. Słowenia, 5. Turcja, 6. Litwa

—-

Faza finałowa (Katowice)

Tutaj to już kompletny sajgon. Najważniejszy dla nas mecz – jeśli wpadniemy na Francję – może być przeciekawy. Francuzi do tego momentu mieliby w nogach: 1. przygotowania mniej więcej od początku lipca (2,5 miesiąca) oraz 2. aż 12 meczów o punkty w ciągu 43 dni. Nie wiem, kto to może wytrzymać. Więc wszystko może się zdarzyć. Ale jednak aż tak bardzo optymistą nie będę…

Ćwierćfinały: CHORWACJA – Słowenia, FRANCJA – Polska, HISZPANIA – Grecja, SERBIA – Macedonia

Półfinały: CHORWACJA – Hiszpania, SERBIA – Francja

Finał: CHORWACJA – Serbia.

Dalsze miejsca: 3. Hiszpania, 4. Francja, 5. Słowenia, 6. Polska, 7. Grecja, 8. Macedonia.

No i tak dość nieoczekiwanie mi wyszło, bo finał typowałem ogólnie Chorwacja – Hiszpania, ale przy założeniu wpadki Hiszpanii z Serbią nie dało się inaczej. Tak czy owak Chorwaci są moim faworytem. Serbia czarnym koniem do medalu. A Polska – stać nas na półfinał, ale szóste miejsce byłoby genialne!

No to już za chwilę dowiemy się, co będzie. Jakie Wasze typki?

 

 

 

Taki drobny wpis

Dużo pracy przed EuroBasketem 2009 – a to już w poniedziałek! Coś chciałbym jeszcze przed rozpoczęciem napisać, ale to nie dzisiaj. Dzisiaj – na bieżąco – mała reakcja.

Znajomy ze Słupska Paweł Łakomski zrobił wywiad, w którym pada parę zdań na mój temat. Żeby uprościć sprawę i uniknąć niepotrzebnych wątpliwości, wyjaśnię może sytuację w poniższych zdaniach:

Cały poprzedni sezon spędziłem w słupskim klubie, działając wyłącznie pod dyktando i wyłącznie na podstawie poleceń Prezesa. Kompletnie nic nie działo się w tym czasie z mojej inicjatywy. Pomysły nawiązania rozmów z zawodnikami, którzy podpisali w tym czasie kontrakty, nigdy nie należały do mnie. Co więcej, nie miałem zielonego pojęcia kim oni są i co prezentują. Na szczęście byli w klubowej bazie danych, która nie raz uratowała mi życie podczas tego trudnego sezonu. Wszystkie kontakty, numery telefonów i adresy mailowe, z których w tym czasie korzystałem, zostały mi również dostarczone przez osoby z klubu. Znalazło się na szczęście dla mnie trochę pracy w tym czasie, w końcu każda para rąk w klubie na wagę złota. Jestem także zadowolony, że przed i po każdej rozmowie służbowej z ludźmi spoza klubu mogłem liczyć na pomoc i konsultację. Nawet gdybym bardzo się starał, trudno byłoby mi znaleźć jakieś luki w idealnym obrazie słupskiego klubu, zarządzanego w perfekcyjny sposób.

Na szczęście kolejny mój kontrakt w Słupsku nie doszedł do skutku, bo już w poprzednim sezonie zabrałem sporo pieniędzy z kasy klubu, a te środki mogły przecież pójść na zawodników. Teraz na szczęście tego problemu nie ma i nie da się ukryć – czuję ulgę.

Mam nadzieję, że to wyjaśnienie w jakiś sposób umniejszy moje winy wobec słupskich kibiców oraz klubu jako takiego. Chciałbym, żeby szkody, które poczyniłem, a także wynik sportowy i kompletnie nieudany sezon, w którym – jak przyznaję – bardzo biernie uczestniczyłem, zostały mi kiedyś wybaczone.

Pozdrawiam Piekło!

 

 

Ostatnie słowo w sprawie Słupska

Dzisiaj w ‚Głosie Pomorza’, gazecie ukazującej się w Słupsku, ukazał się wywiad z moją skromną osobą, który wykonał Rafał Szymański. Pozwolę sobie linka wkleić, bo tam po prostu wiele rzeczy powiedziałem, które po pracy w Słupsku chciałem przekazać.

http://www.gp24.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20090622/CZARNI/454671893

Dziękuję raz jeszcze wszystkim za fajny czas w Słupsku (więcej w sprawie podziękowań tutaj). W tym miejscu także dziękuję specjalnie kolegom z ‚Głosu Pomorza’ i gp24.pl, z którymi miło się przez ten rok współpracowało i ciekawie grało w koszykówkę.

A co dalej? Nie wiem. Szukam pracy. Chętnie nadal pracowałbym w jakimś klubie…

Najlepsi w sezonie 2008/2009 (część 1)

Witam! Nie umiałem się powstrzymać – znów! Historia jest taka. Obecnie bez przydziału, obecnie na małym odpoczynku we Wrocławiu, obecnie zapracowany przy przygotowaniach do EuroBasketu, ale na własny użytek postanowiłem jednak zrobić to, co zawsze robiłem od 1998 roku (wcześniej dla ‚Gazety Wyborczej’ i Sport.pl) – wybrać najlepszych w ostatnim sezonie polskiej ekstraligi koszykarzy.

Skoro już mogło być na własny użytek, to może wkleję to gdzieś w internecie? Na przykład na stronie adrom.blox.pl. W końcu ostatnio prowadzony przeze mnie blog na stronie www.energa-czarni.pl jest poza moim zasięgiem. 🙂

Uprzedzając wszelkie pytania – tak, pracowałem w ostatnim sezonie dla klubu ze Słupska. Owszem, patrzyłem na ostatnie rozgrywki z punktu widzenia Energi Czarnych. Ale najlepszych wybierałem bez względu na tę przynależność. I tak mi jakoś wyszło, że w żadnej kategorii nie znalazło się miejsce dla koszykarzy czy trenerów, z którymi pracowałem (poza wyróżnieniami). Niestety, nie potrafiłem zrobić tak, jak niektórzy trenerzy w niedawnej sondzie pewnej ważnej gazety, którzy lansowali swoich (podobno masowo). To jednak zabawa głównie dla mnie (i kogokolwiek to będzie interesowało) za kilka lat, a jeśli byłbym nieuczciwy wobec siebie, gdybym obraz historii fałszował.

Niech mi więc to wybaczą także kibice ze Słupska, że nawet w trzeciej piątce nie zmieścił mi się żaden zawodnik czwartej siły ekstraligi. Tak wyszło – uzasadnienie poniżej.

A więc – moim skromnym zdaniem:

Najbardziej wartościowy gracz: Qyntel Woods, Sopot

Nie było wątpliwości, że ten zawodnik przechylił szalę mistrzostwa Polski. Nie było na niego dobrych pomysłów lub wystarczająco dobrych przeciwników. Qyntel Woods grał tylko w 20 ligowych meczach, ale to wystarczyło. Pozostali niżej wymienieni mają za sobą świetne sezony, ale byli o co najmniej dwa kroki za Woodsem.

Tuż za zwycięzcą: Tyus Edney, Zgorzelec; Kevin Hamilton, Kołobrzeg; Łukasz Koszarek, Włocławek; David Logan, Sopot; Paul Miller, Włocławek; Javier Mojica, Koszalin.

Poprzedni zwycięzcy: 2008 Milan Gurović, Sopot; 2007 Christian Dalmau, Sopot; 2006 Goran Jagodnik, Sopot; 2005 Adam Wójcik, Sopot; 2004 Tomas Pacesas, Sopot; 2003 Damir Krupalija, Włocławek; 2002 Michael Wright, Wrocław; 2001 Adam Wójcik, Wrocław; 2000 Joe McNaull, Wrocław; 1999 Raimonds Miglinieks, Wrocław.

Najlepszy w obronie: Kevin Hamilton, Kołobrzeg

To zawsze kontrowersyjna rubryka, bo kiepsko policzalna. Czasami jest tak, że twórca wielu przechwytów jest obrońcą słabym (bo nie broni, tylko poluje na przechwyty), a król bloków ma dwie-trzy dobre akcje blokujące w meczu, a dwadzieścia razy puszcza swojego zawodnika za darmo pod sam kosz. Dlatego starałem się wybrać zawodników, z którymi ciężko sobie poradzić, których trenerzy w swojej taktyce gry w ataku starają się ‚ominąć’. Niżej wymienieni na pewno do nich się zaliczali. Wyżej wymieniony Hamilton był dla swojego zespołu kluczowy. Długie ręce, instynkt do zabierania piłek, nie przeszkadzały w solidnej obronie jeden na jednego. Od niego zaczynał się cały pomysł na defensywę Kotwicy – skuteczny aż do ćwierćfinału. No i wygrał te przechwyty – z ogromną przewagą.

Tuż za zwycięzcą: Bojan Bakić, Słupsk; Ian Boylan, Włocławek; Chris Daniels, Zgorzelec; Courtney Eldridge, Starogard; Drew Naymick, Kołobrzeg; Krzysztof Roszyk, Zgorzelec.

Poprzedni zwycięzcy: 2008 Pape Sow, Sopot; 2007 Andres Rodriguez, Zgorzelec; 2006 Rashid Atkins, Sopot; 2005 Gatis Jahovics, Włocławek; 2004 Tomas Masiulis, Sopot; 2003 Tomas Pacesas, Włocławek; 2002 Jerry Hester, Ostrów; 2001 Dainius Adomaitis, Wrocław; 2000 Jeff Stern, Pruszków; 1999 Paweł Szcześniak, Bytom.

Najlepszy rezerwowy: Andrzej Pluta, Włocławek

Andrzej Pluta chyba tej roli nie lubi, ale świetnie się w niej odnalazł. W tym sezonie w zespole Anwilu wyszedł w pierwszej piątce w 15 meczach na 39 występów. Właśnie takich zawodników jak on brałem pod uwagę jako ‚rezerwowych’. Takich, którzy realnie w dużej większości meczów wchodzili do gry z ławki i zmieniali grę swojego zespołu. Przez rozszerzenie składów i triki trenerskie w tym gronie znaleźli się naprawdę znakomici gracze. Burke, Dylewicz, Drobnjak czy Witka to przecież podstawowi zawodnicy swoich teamów, a wszyscy w sumie zagrali w pierwszej piątce 21 razy na ponad 120 występów.

Tuż za zwycięzcą: Pat Burke, Sopot; Mantas Cesnauskis, Słupsk; Filip Dylewicz, Sopot; Dragisa Drobnjak, Zgorzelec; Michael Kuebler, Kwidzyn; Łukasz Majewski, Ostrów; Piotr Stelmach, Kołobrzeg; Robert Witka, Zgorzelec.

Poprzedni zwycięzcy: 2008 Dawan Robinson, Wrocław; 2007 Zbigniew Białek, Włocławek; 2006 Tarmo Kikerpill, Słupsk; 2005 Joe Crispin, Włocławek; 2004 Mark Miller, Sopot; 2003 Dragan Marković, Sopot; 2002 Dominik Tomczyk, Wrocław; 2001 Joe McNaull, Wrocław; 2000 Charles O’Bannon, Wrocław; 1999 Bartłomiej Tomaszewski, Włocławek.

Najlepszy debiutant: Piotr Stelmach, Kołobrzeg

To zawsze kontrowersyjna rubryka. Debiutantami są na ogół albo zawodnicy wchodzący ze swoimi zespołami z I ligi (tych akurat nie było zbyt wielu w tym sezonie, najlepszy to chyba Świderski), albo wracający ze studiów w USA (Malesa, Obrzut). Są też w tym sezonie wreszcie – co bardzo cieszy – gracze wyłowieni z niższych lig (Jarecki, Diduszko, Nowak). Zwycięzcą – po długim namyśle – zostaje gracz, który łączy te dwie ostatnie kategorie, czyli Piotr Stelmach, który po powrocie z USA terminował przez rok w pierwszoligowych rezerwach Prokomu. Był o włos lepszy od Pawła Malesy, który grał w lepszym zespole i także miał ważną rolę, ale jednak Stelmach znaczył dla Kotwicy więcej.

Debiutowało w tym sezonie w ekstralidze 43 zawodników, najstarsi to 31-letni Marcin Ecka (Jarosław), najmłodszy zaś – Hubert Murzacz (Wałbrzych), który ledwie skończył 15 lat i został wypuszczony w końcówce sezonu na dwa epizody wśród dorosłych. (Tak przy okazji, kiedyś takie zabawy nie zrobiły niestety z Łukasza Grysa zawodnika…). Poza wymienionymi powyżej i wyróżnionymi poniżej debiutowali także: Krauze, Sikora, Załucki (Sopot), Szymański (Zgorzelec), Adamczewski, Glabas, Janiak (Włocławek), Matys, Złoty (Kołobrzeg), M.Drewa (Starogard), Strach, Urbański (Koszalin), Balicki, Grzesiński (Ostrów), Krajewski, Ludwin, Nowakowski, Pawlak (Warszawa), Stężewski, Świderski, Wierzbicki (Inowrocław), Kietliński, Malczyk (Kwidzyn), Dudek, Metelski, Mowlik, Prus, Smorawiński (Poznań), Gazarkiewicz, Urban, Wyka (Jarosław), Adranowicz, Młynarski, B.Ratajczak, Wrona (Wałbrzych).

Grupa liczna, także dzięki preferencyjnym przepisom PZKosz, ale te przepisy wszystkiego nie załatwią. Pytanie kluczowe brzmi: ilu z nich będzie za trzy-cztery lata KOSZYKARZAMI?

Tuż za zwycięzcą: Łukasz Diduszko, Koszalin; Jacek Jarecki, Starogard; Paweł Malesa, Słupsk; Kamil Nowak, Jarosław; Łukasz Obrzut, Inowrocław.

Poprzedni zwycięzcy: 2008 Piotr Dąbrowski, Kwidzyn; 2007 Marcin Stefański, Wrocław; 2006 Dawid Witos, Koszalin; 2005 Grzegorz Kukiełka, Starogard; 2004 Michał Ignerski, Wrocław; 2003 Michał Marciniak, Lublin; 2002 Grzegorz Arabas, Ruda Śl.; 2001 Łukasz Żytko, Toruń; 2000 Rafał Bigus, Stargard; 1999 Wojciech Szawarski, Lublin.

(cd we wpisie poniżej)

Najlepsi w sezonie 2008/2009 (część 2)

(cd wpisu powyżej)

Najlepszy młody gracz (20 lat i młodsi): Adam Waczyński, Wałbrzych

Waczyński dzięki chęci do gry tu i teraz wyzwolił się z kontraktu w Sopocie i pojechał do Wałbrzycha. Grał sporo, na ogół dobrze, potwierdzając regułę, że praktycznie każdy kandydat na dobrego zawodnika MUSI mieć za sobą etap formowania w słabszym zespole. Niech o tym pamiętają także ci, których wymieniam poniżej, bo o niektórych z nich możemy niedługo zapomnieć, jeśli teraz nie zaczną grać wśród (ciągle jeszcze) lepszych od siebie. Gdyby nie kontuzja (kolejna!) o prymat z zawodnikiem Victorii Górnika mógłby walczyć Kamil Łączyński. Pozostali na razie byli epizodami.

Tuż za zwycięzcą: Dawid Bręk, Kołobrzeg; Mateusz Kostrzewski, Sopot; Kamil Łączyński, Warszawa; Paweł Mowlik, Poznań; Marcin Nowakowski, Warszawa; Sebastian Szymański, Zgorzelec; Hubert Wierzbicki, Inowrocław.

Poprzedni zwycięzcy: 2008 Marek Piechowicz, Włocławek; 2007 Kamil Łączyński, Warszawa; 2006 Michał Chyliński, Bydgoszcz; 2005 Rinalds Sirsnins, Włocławek; 2004 Gatis Jahovics, Włocławek; 2003 Armands Skele, Włocławek; 2002 Łukasz Seweryn, Tarnów; 2001 Łukasz Żytko, Toruń; 2000 Szymon Szewczyk, Szczecin; 1999 Łukasz Kwiatkowski, Tarnów.

Najlepszy trener: Sebastian Machowski, Kołobrzeg

Powyżej i poniżej wymieniam sześciu trenerów sześciu najlepszych zespołów ligi. Nie przypadkiem. Każdy z nich zrobił bowiem w tym sezonie coś godnego uwagi i pozytywnej oceny. Pacesas w świetnym stylu obronił swoją koncepcję klubu i zespołu w cuglach wygrywając finał – i w ogóle wygrywając wszystkie najważniejsze mecze sezonu. Byłby trenerem roku, gdyby nie pewien Niemiec, o czym poniżej… Turkiewicza często skazywano na miejsce poniżej czwartego, a jednak powalczył także w finale. Griszczuk stworzył fajny do oglądania styl gry Anwilu i zdobył ważny medal. Okorn wyprowadził słupszczan z środka (lub nawet dołu) tabeli do punktu, w którym niewiele brakowało do finału. Karol wreszcie z zespołem bez drogich gwiazd zrobił najlepszy wynik w historii Starogardu.

Co więcej – tę listę można by ciągnąć. Czy można mieć pretensje do szkoleniowców z miejsc 7-10? Jeff Nordgaard, Andrzej Kowalczyk, Wojciech Kamiński i Aleksander Krutikow mieli w tym sezonie swoje momenty chwały i co najmniej spełnili oczekiwania. Niżej jest już gorzej, bo zespoły z Kwidzyna, Poznania i Jarosławia na pewno mierzyły wyżej.

W tym całym gronie jednak najjaśniej świeciła gwiazda Sebastiana Machowskiego. Za niewielkie pieniądze (na dodatek niestety częściowo wirtualne) stworzył mocny zespół z niesamowitym stylem i skuteczny! Puchar Polski był tego dowodem. Wbrew obiegowej opinii nie jestem pewien, czy w play-off w pełnym składzie byłby także sukces, ale i tak to co zrobił Machowski było majstersztykiem trenerskiej roboty. Szkoda, że będzie teraz pracował poza Polską.

A przy tym wszystkim trzeba pamiętać, że w fachu trenera ktoś zawsze musi przegrać. W jakim stylu przegrywa, też świadczy o trenerach. To był dla ludzi mających pojęcie o tym fachu bardzo dobry sezon.

Tuż za zwycięzcą: Tomas Pacesas, Sopot; Paweł Turkiewicz, Zgorzelec; Igor Griszczuk, Włocławek; Gasper Okorn, Słupsk; Mariusz Karol, Starogard.

Poprzedni zwycięzcy: 2008 Saso Filipovski, Zgorzelec; 2007 Filipovski; 2006 Eugeniusz Kijewski, Sopot; 2005 Kijewski; 2004 Kijewski; 2003 Andrej Urlep, Włocławek; 2002 Urlep, Wrocław; 2001 Michalis Kiritsis, Pruszków; 2000 Muli Katzurin, Wrocław; 1999 Urlep, Wrocław.

Najlepsze piątki sezonu

Po raz pierwszy od lat miałem poważne kłopoty bogactwa z wyborem. Tę obserwację kieruję także do tych, którzy uważają, że poziom naszej ligi spadł. Niech porozmawiają z polskimi zawodnikami, którzy niedawno mieli sporo do powiedzenia na boiskach, a w ostatnim sezonie – te same nazwiska! – mieli spore kłopoty z nadążaniem za swoimi kolegami z zagranicy. Dobrych graczy jest u nas coraz więcej i to na wielu pozycjach.

Jak zawsze kierowałem się odpowiedziami na pytanie: kogo bym wolał mieć w swojej drużynie. Dlatego w pierwszej piątce według mnie musi być Koszarek, a nie Edney, bo reprezentant Polski daje w tej chwili więcej niż dawna gwiazda Euroligi. Mała posucha na pozycji PF zaowocowała Jovanoviciem, także dlatego, że najlepszy (potencjalnie) moim zdaniem gracz na tej pozycji w naszej lidze Ronnie Burrell grał jednak za mało i na dzieleniu minut z Filipem Dylewiczem obaj stracili.

Kilka miejsc przydzieliłem za zasługi zespołu, bo jednak popisy indywidualne w Zniczu Jarosław to trochę za mało w porównaniu z niezłym sezonem w Polpharmie Starogard. Stąd w zestawieniu gracze AZS Koszalin, Kotwicy Kołobrzeg czy Polpharmy właśnie. Adam Wójcik był zbyt dobry by go pominąć, a grający w słabszej drużynie Kyle Landry zrobił za wiele pod koszami, żeby o nim nie wspomnieć. Z Sopotu tylko dwóch? Mógł być jeszcze Daniel Ewing, ale na pozycjach 1-2 bardziej wyraziści byli inni.

Kogo jeszcze brakuje? Na pewno graczy Energi Czarnych Słupsk. Dlaczego? Może za dużo ich się naoglądałem i znam wszystkie ich słabsze strony? 🙂 Jednak po prostu uczciwie przyznaję, że Demetric Bennett był graczem mniej nadającym się do wyróżnienia niż Mojica, Kikowski, Adams czy Miljković, a Chris Booker – z powodów wyżej podanych – o włos przegrał z Landrym. Mieliśmy w Czarnych wyrównany zespół bez megagwiazd i myślę, że to także przeważyło w rywalizacji o brąz – Anwil grał gwiazdorską koszykówkę (to komplement) i gwiazdy pociągnęły grę, kiedy było trzeba.

Brakuje także Andrzeja Pluty, ale Adams (biorąc pod uwagę także grę w Polonii) był jednak lepszy. Poza wymienionymi ominiętymi gwiazdami byli także na pewno: Krzysztof Szubarga, Quinton Day, Michael Hicks (pewnie byłby w którejś z piątek, gdyby nie niesławny koniec sezonu), Julien Mills, Eddie Miller, Ian Boylan (tak!), Chris Daniels, Marko Brkić, Pat Burke, Dragisa Drobnjak, Drew Naymick, Michael Ansley i Eric Coleman. Czy o kimś zapomniałem?

Moim zdaniem to naprawdę godne grono na europejskim poziomie!

Pierwsza piątka: Łukasz Koszarek (Włocławek), David Logan (Sopot), Qyntel Woods (Sopot), Nikola Jovanović (Ostrów), Paul Miller (Włocławek)

Druga piątka: Tyus Edney (Zgorzelec), Javier Mojica (Koszalin), Paweł Kikowski (Kołobrzeg), George Reese (Koszalin), Adam Wójcik (Poznań)

Trzecia piątka: Kevin Hamilton (Kołobrzeg), Tommy Adams (Warszawa i Włocławek), Damir Miljković (Zgorzelec), Mujo Tuljković (Starogard), Kyle Landry (Inowrocław)

Pierwsze piątki z poprzednich lat:

2008 Dixon, Logan, Gurović, Dylewicz, Drobnjak

2007 Dalmau, Slanina, Kelati, Okafor, Hill

2006 Johnson, Dalmau, Jagodnik, Ignerski, Thomas

2005 Pacesas, Crispin, Jagodnik, Ansley, Wójcik

2004 Pacesas, Greer, Jagodnik, Masiulis, Wójcik

2003 Elliott, Pluta, Jagodnik, Krupalija, McNaull

2002 Hawkins, Austin, Vranković, E.O’Bannon, Wright

2001 Miglinieks, Krstić, Vranković, Zieliński, Wójcik

2000 Miglinieks, Hester, Adomaitis, Ch.O’Bannon, McNaull

1999 Miglinieks, Bagatskis, Zieliński, Nicholas, McNaull

Najlepsi w statystyce

Jak zwykle jako aneks do powyższych zestawień najlepiej posłużą statystyki. Niektórzy je śledzą, ale mało kto dokładnie wysnuwa z nich wnioski. A tych jest zawsze wiele. A więc…

Punkty: 19,2 – Woods (Sopot), 18,3 – Logan (Sopot), 17,6 – Day (Jarosław), 17,2 – Mojica (Koszalin), 16,0 – Wójcik (Poznań).

Punkty (Polacy): 16,0 – Wójcik (Poznań), 14,0 – Koszarek (Włocławek), 13,5 – Pluta (Włocławek), 12,6 – Kikowski (Kołobrzeg), 12,3 – Szubarga (Ostrów).

Zbiórki: 10,0 – Landry (Inowrocław), 8,5 – Johnson (Warszawa), 7,7 – Reynolds (Jarosław), 7,2 – Dylewicz (Sopot), 7,0 – McLean (Poznań).

Asysty: 6,4 – Hamilton (Kołobrzeg), 6,1 – Koszarek (Włocławek), 4,8 – Eldridge (Starogard), 4,5 – Szubarga (Ostrów), 4,3 – Edney (Zgorzelec).

Straty: 3,82 – Hamilton (Kołobrzeg), 3,27 – Harrington (Warszawa), 3,19 – Lee (Inowrocław).

Przechwyty: 2,82 – Hamilton (Kołobrzeg), 2,25 – Eldridge (Starogard), 2,00 – Lee (Inowrocław).

Bloki: 1,35 – Reynolds (Jarosław), 1,27 – Coleman (Starogard), 1,19 – Booker (Słupsk).

Rzuty z gry: 65,5 proc. – Żurawski (Starogard), 62,7 – Bigus (Poznań), 61,4 – Wallace (Kwidzyn).

Rzuty za trzy: 50,0 proc. – Pluta (Włocławek), 48,3 – Harrington (Warszawa), 46,4 – Majewski (Ostrów).

Rzuty wolne: 95,1 – Harrington (Warszawa), 90,5 – Brown (Poznań), 89,4 – Adams (Warszawa i Włocławek).

Pozdrawiam i do zobaczenia!